Jolanta Majchrzak, Edyta Geppert Niekochane dziewczyny Jadwiga Has
Niekochane dziewczyny płaczą
Gdy nie widzi ich nikt
Niekochane dziewczyny
Tak jak ona i być może ty
Niekochanym dziewczynom
Ciepłych spojrzeń brak słów
Niekochane dziewczyny
Wciąż czekają, czekają na cud
Może ktoś je zabierze
W wielką podróż po świt
W uczuć nowe pejzaże
Gdzie nie zrani już nikt
Czarne myśli wybieli
W których słońca wciąż brak
Zamiast małych nadziei
Wielką miłość im da
Niekochane dziewczyny mówią
To nieważne, to nic
Niekochane dziewczyny
Ukrywają tęsknoty i sny
Niekochane dziewczyny
Biorą proszki na sen
Odkładają nadzieje
Na kolejny, kolejny dzień
Jolanta Majchrzak Nie śpiewam, nie płaczę, nie tańczę Andrzej Poniedzielski
Nie śpiewam, nie płaczę, nie tańczę
Do życia podbiegam jedynie
I raczej przechadzam się brzegiem
Nie patrzę na kwiaty, na tęczę nie patrzę
Bo czekam, bo czekam na ciebie
Mnie nie ma, odbywam zaledwie
I świat jedynie spojrzeniem
Omiatam jak wiatr pierwszym śniegiem
I lasu nie słucham, ni rzeki, ni łąki
Bo czekam, bo czekam na ciebie
Z każdą łzą daremną
Z byle szczęściem i snem
Z całą moją ziemią i niebem
Czekam, czekam, zaczekam...
Na ciebie (Komp. Tadeusz Woźniak)
Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak Gdy ziemia oddycha Ernest Bryll
Ta północna pora, gdy ziemia oddycha
Dla zakochanych jest najbardziej cicha
Bo mogą myśleć ciszej niż szept liści
A i tak wiedzą, co mają na myśli
Nawet nietoperz swym jedwabnym lotem
Nie zmąci myśli, gdy mają ochotę
Dotykać siebie nocą cichą, świętą
I przez nikogo jeszcze niedotkniętą
I budzą się ptaki, tramwaje i drzewa
Świt ich przyłapie na tej wyspy brzegach
Muszą się bronić, kryć w ciele drugiego
Zanim przywołają się do ciała własnego
Ta północna pora, gdy ziemia oddycha
Dla zakochanych jest najbardziej cicha
Tadeusz Woźniak Joanna Majchrzak Dom zamieszkały Emil Zegadłowicz
Wiesz Miła Moja, że dom mój odwieczny
Był mi obroną i czymś jeszcze więcej.
Był jak schron w burzy, dobry, bezpieczny.
Dom nieświadomy, niemal niemowlęcy.
Nie ma już miejsca na nic, prócz na Ciebie.
Pełni się przestrzeń, rozwiewają ściany.
I w tej znaglonej, słodkiej bezpotrzebie
Dom się nachwiewa, wirem krwi pijany.
I oto weszłaś z miłości darem,
Jak z maków skwarnych płomiennym naręczem.
Zadrżał dom, zakołatał sercem starym
I po sufitach porozwieszał tęcze!
Tadeusz Woźniak Jolanta Majchrzak Mój poeto kochany Emil Zegadłowicz
Z tak strasznym niepokojem wpatrują się oczy
Uszy dna słów sięgają, tajemnicy brzmienia
Lęk nagły, grom czy burza - to kamyk się toczy
Spod nóg naszych, to cień twój zląkł się mego cienia
Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
Kto całował twe piersi jak ja po kryjomu?
Czy jest pośród pieszczot choć jedna pieszczota
Której prócz mnie nie dałaś nigdy nikomu?
(cytat z Leśmiana)
Raczej to wszystko pokryj jakąś dumą męską
Mój poeto kochany, czytam twoje słowa
I cierpię jasnowidztwem twym i twoją klęską
Próżne twoje pytania i krwi twojej mowa
Raczej to wszystko pokryj jakąś dumą męską
Najmilsza, lęk ten został i w każdej rozłące
Uderza w gong północy i budzi, i straszy
Łzy tylko twoje czyste, lśniące i gorące
Zamazują kontury wielkiej trwogi naszej
Raczej to wszystko pokryj jakąś dumą męską
Czy też innym frazesem, to już wszystko jedno
Bo i tak żywych myśli trzyma się to luźno
Struchlałą mamy żądzę i taką bezwiedną
Przychodzimy zbyt ufni
Więc żyjemy trwogą, więc żyjemy trwogą
By słońce nie runęło w otchłań nieodgadłą
By jak ów kamyk mały, potrącony nogą
W wieczną przepaść, w mrok wieczny nagle nie zapadło
Tadeusz Woźniak Jolanta Majchrzak Pieszczoty już rozdane Emil Zegadłowicz
Pieszczoty już rozdane
Trochę ich zostało
Zużytych, nazbyt znanych
Powtórzonych znojnie
Uwielbiasz wygniecione
I zmęczone ciało
Idź spać, drogi poeto
Śpij sam i spokojnie
Dotknąłem twojej dłoni
I pękło we mnie serce
Chcę ci przecież powiedzieć
Że "zawsze", że "na wieki"
Lecz wargi mam kamienne
Lecz wargi mam kamienne Obraz: Maria Amaral
Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak, Romuald Tesarowicz
Lilie Adam Mickiewicz
Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana;
Zabiwszy grzebie w gaju,
Na łączce przy ruczaju,
Grób liliją zasiewa,
Zasiewając tak śpiewa:
"Rośnij kwiecie wysoko,
Jak pan leży głęboko;
Jak pan leży głęboko,
Tak ty rośnij wysoko."
Potem cała skrwawiona,
Męża zbójczyni żona,
Bieży przez łąki, przez knieje,
I górą, i dołem, i górą;
Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchają puchacze.
Bieży w dół do strumyka,
Gdzie stary rośnie buk,
Do chatki pustelnika,
Stuk stuk, stuk stuk.
"Kto tam?" - spadła zapora,
Wychodzi starzec, świeci;
Pani na kształt upiora
Z krzykiem do chatki leci.
"Ha! ha!" zsiniałe usta,
Oczy przewraca w słup,
Drżąca, zbladła jak chusta;
"Ha! mąż, ha! trup!"
"- Niewiasto, Pan Bóg z tobą,
Co ciebie tutaj niesie,
Wieczorną słotną dobą,
Co robisz sama w lesie?"
"- Tu za lasem, za stawem,
Błyszczą mych zamków ściany.
Mąż z królem Bolesławem
Poszedł na Kijowiany.
Lato za latem bieży,
Nie masz go z bojowiska;
Ja młoda śród młodzieży,
A droga cnoty śliska!
Nie dochowałam wiary,
Ach! biada mojej głowie!
Król srogie głosi kary;
Powrócili mężowie.
"Ha! ha! mąż się nie dowie!
Oto krew! oto nóż!
Po nim już, po nim już!
Starcze, wyznałam szczerze.
Ty głoś świętymi usty,
Jakie mówić: pacierze,
Gdzie mam iść na odpusty.
Ach, pójdę aż do piekła,
Zniosę bicze, pochodnie,
Byleby moję zbrodnię
Wieczysta noc powlekła."