Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majchrzak J.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majchrzak J.. Pokaż wszystkie posty

W sklepiku - Julian Tuwim


Jolanta Majchrzak - W sklepiku

Julian Tuwim


W sklepiku było ciepło, ciasno,
Siedziało się wśród worków z mąką
(Szczęśliwy, kto w dzieciństwie zasnął,
Wtulony w taką białość miękką).

Gdy świerszcz za ścianą struga cienko,
Gdy w śniegu drzemie ciche miasto,
Gdy jeszcze słychać: "łut rozenków,
Font cukru, mendel jaj, wanilii..."

A po szufladach - jak u dziadka:
Inny aromat co szufladka,
Suszone śliwki i migdałki,
Muszkatołowe ciemne gałki,

Już prawda się ze złudą miesza
I ćmi z komina modrym dymkiem :
To Andersen senniki wiesza
Na planetarium twojej choinki.....

A już rosnące pachnie ciasto,
A już zapadasz w sen Wigilii…

Z "Kwiatów polskich"

Ze świata deszczu - Jadwiga Has


Jolanta Majchrzak
Ze świata deszczu

Jadwiga Has

Ze świata deszczu przyszłam tu
Rzuciłam mały, cichy schron
Poranił stopy twardy but
Nie ogrzał nikt zziębniętych rąk

Wyszłam z szarości pierwszy raz
Jeszcze nikt nie widzi mnie
Jeszcze w półcieniu moja twarz
Gdy ja do słońca modlę się

Proszę cię, słońce, na mnie spójrz...

Bądź ze mną, słońce, weź mnie tam
Dokąd uparcie lecą ćmy
Oddam ci wszystko co mam
Nie schowam ani jednej łzy

Ze świata deszczu przyszłam tu
Rzuciłam mały, szary schron
Minęłam nocy siedem gór
Do światła wyciągając dłoń

Jeszcze w półcieniu moja twarz
Jeszcze nikt nie widzi mnie
Co dasz mi, słońce, co dasz
Gdy ja do ciebie modlę się

Proszę cię, słońce, na mnie spójrz
Bądź ze mną przez resztę lat
Sięgnij w głąb serca
Gdzie deszcz ulewny wczoraj spadł

Zrób ze mną. słońce, co chcesz
W zielone łąki ze mną graj
Parasol zgubiłam gdzieś
Chcesz spalić. no to spal

(Komp. T. Woźniak)

Obrazy: Dimitar Voinov

Niekochane dziewczyny - Jadwiga Has


Jolanta Majchrzak, Edyta Geppert
Niekochane dziewczyny

Jadwiga Has

Niekochane dziewczyny płaczą
Gdy nie widzi ich nikt
Niekochane dziewczyny
Tak jak ona i być może ty
Niekochanym dziewczynom
Ciepłych spojrzeń brak słów
Niekochane dziewczyny
Wciąż czekają, czekają na cud

Może ktoś je zabierze
W wielką podróż po świt
W uczuć nowe pejzaże
Gdzie nie zrani już nikt
Czarne myśli wybieli
W których słońca wciąż brak
Zamiast małych nadziei
Wielką miłość im da

Niekochane dziewczyny mówią
To nieważne, to nic
Niekochane dziewczyny
Ukrywają tęsknoty i sny
Niekochane dziewczyny
Biorą proszki na sen
Odkładają nadzieje
Na kolejny, kolejny dzień

Może ktoś je zabierze...

(Kompozytor: Tadeusz Woźniak)

Marzenie - Andrzej Poniedzielski


Jolanta Majchrzak
Marzenie

Andrzej Poniedzielski

W szarości popiołu
Wciąż są ziarna grochu
Niezwykle podobne do łez
Znajduję, nie pytam
Pól świata tłumaczy się bowiem
Że tak, tak już jest

Byłam pragnieniem
Codziennym
Skrywanym tęsknieniem
Jestem czekaniem
Bo dobre i piękne
Się stanie, stanie

W pyłości popiołu
Wciąż są ziarna grochu
Niezwykle podobne do słów
Znajduję, nie pytam
Za naszą codzienność
Nagradza nas noc
Nowiem snu

Byłam pragnieniem
Codziennym
Skrywanym tęsknieniem
Jestem czekaniem
Bo dobre i piękne
Się stanie, stanie

A samo nieśmiałe
Ukradkiem, tak sobie
Ot, stóp ustawianie
To szczęście być może
Nie mniejsze niż taniec, taniec

Muzyka: Tadeusz Woźniak

Obrazy: Taras Loboda

Żyłam tylko snem - Andrzej Poniedzielski


Elżbieta Adamiak, Andrzej Poniedzielski
Jolanta Majchrzak
- Żyłam tylko snem

Andrzej Poniedzielski


Mam tyle szczęścia ile zbiorę sam
I ilu uniknę ciosów
Chcę coś dopisać swoją ręką, sam
Do kart mojego losu

Wiem, ścigam się ze snem
Wiem - życie miewa blask niejeden
Dziś, nagle poraziła mnie ta myśl
Że mogłem żyć bez ciebie

Ja, cicho splatam ciemnoszarą nić
Dni moich i nocy
Gdzieś, w kącie wiekopomnych, wielkich spraw
Wyglądam pomocy

Wiem, żyłam tylko snem
Wśród chłodu serc i chmur na niebie
Dziś, nagłe utuliła mnie ta myśl
Że mogę żyć dla ciebie

Gdzieś, między dobrym złem a dobrem złym
Nie biały, nie czarny
Człek, zawieszony jak podręczny rym
Rym mały, rym marny

Wiem, życie bywa snem
Świat kusił mnie swą Ziemią, Niebem
Nim, nagle nie zjawiła się ta myśl
Że mogę żyć dla ciebie

Znam tyle świata ile w oczach mam
Na ile wystarcza oczu
Dziś czuję tamten inny, ciepły świat
Bez cienia, bez mroku

Wiem - żyłam tylko snem
Życie miewa sen niejeden
Dziś, kiedy otuliła mnie ta myśl
Że mogę żyć dla ciebie

(Kompozytor: Tadeusz Woźniak)

Obraz: Ira Tsantekidou

Nie śpiewam, nie płaczę... - Andrzej Poniedzielski


Jolanta Majchrzak
Nie śpiewam, nie płaczę, nie tańczę

Andrzej Poniedzielski

Nie śpiewam, nie płaczę, nie tańczę
Do życia podbiegam jedynie
I raczej przechadzam się brzegiem
Nie patrzę na kwiaty, na tęczę nie patrzę
Bo czekam, bo czekam na ciebie

Mnie nie ma, odbywam zaledwie
I świat jedynie spojrzeniem
Omiatam jak wiatr pierwszym śniegiem
I lasu nie słucham, ni rzeki, ni łąki
Bo czekam, bo czekam na ciebie

Z każdą łzą daremną
Z byle szczęściem i snem
Z całą moją ziemią i niebem
Czekam, czekam, zaczekam...
Na ciebie

(Komp. Tadeusz Woźniak)

Fot. Rob Harris

Cichutko, bo ktoś zobaczy - Ernest Bryll


Jolanta Majchrzak
Cichutko, bo ktoś zobaczy

Ernest Bryll

Chyba nas wszystko przerosło
Albo nie chcemy dorosnąć
Bo tylko jak krasnoludki
Jeszcze możemy iść prosto

Cichutko, bo ktoś zobaczy
Jak zechce butem zadepcze
Więc szeptem szeptajmy - szeptem

Więc uparcie wierzymy innym
Jak w dzieciństwie dziecinnym
Chcemy żyć w świecie niewinnym

Złapią, podniosą nas w końcu
I zaczną mówić złe słowa
Nagle się smutkiem zakończy
Naiwność krasnoludkowa

(Kompozytor: Tadeusz Woźniak)

Obraz: Arthur Hacker

Gdy ziemia oddycha - Ernest Bryll


Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak

Gdy ziemia oddycha

Ernest Bryll

Ta północna pora, gdy ziemia oddycha
Dla zakochanych jest najbardziej cicha
Bo mogą myśleć ciszej niż szept liści
A i tak wiedzą, co mają na myśli

Nawet nietoperz swym jedwabnym lotem
Nie zmąci myśli, gdy mają ochotę
Dotykać siebie nocą cichą, świętą
I przez nikogo jeszcze niedotkniętą

I budzą się ptaki, tramwaje i drzewa
Świt ich przyłapie na tej wyspy brzegach
Muszą się bronić, kryć w ciele drugiego
Zanim przywołają się do ciała własnego

Ta północna pora, gdy ziemia oddycha
Dla zakochanych jest najbardziej cicha

W ekstazie - Emil Zegadłowicz

Jolanta Majchrzak
https://drive.google.com/open?id=13BJY3M14V5wkZ5eIAEEFMt6Gvx8F5j7n
W ekstazie

Emil Zegadłowicz

W ekstazie płodnej, z ziemi władzy
Pieszczą się usta, piersi, dłonie
Leżymy w modrym mroku nadzy
Leżymy nadzy

Rozkosz w nas krzyczy, krzyczy ciało
Między me uda rozchylone
Wciskasz głowę oszalałą
Głowę oszalałą

Nasycenie - Emil Zegadłowicz

Jolanta Majchrzak
Piotr Woźniak

Nasycenie

Emil Zegadłowicz

— Jestem cichym wołaniem —
— ciepłem jesteś, oddaniem —
— teraz jesteś znużeniem —
— a ja jeszcze płomieniem —

— przed świtaniem, nad ranem
     cała pachniesz kasztanem —
— mówisz do mnie westchnieniem

— oczy pachną błękitem —
— dłonie nagrzanym żytem —
— oddech nasieniem —

Powstałeś z miłości - Emil Zegadłowicz

Jolanta Majchrzak
Powstałeś z miłości

Emil Zegadłowicz

Powstałeś z miłości tak wielkiej
Jak wielki jest cały ten świat
Który się wieńcem na serce
Ojca twojego kładł

Wyrosłeś z miłości płonącej
Jak słońca żywego żar
Tuliły cię piersi najdroższe
Matki twej święty żar

Powstałeś z burzy żywiołu
Z błędnej rozkoszy ciał
Sam Bóg z serc naszych krew wrzącą
W twe żyły, synku mój, wlał

Niebieskie są oczy twoje
Zmodrzone źródlane zdroje
Srebrne są twoje włosy
Traw zwiewne jesienne kłosy

Dom zamieszkały - Emil Zegadłowicz


Tadeusz Woźniak
Joanna Majchrzak
Dom zamieszkały

Emil Zegadłowicz

Wiesz Miła Moja, że dom mój odwieczny
Był mi obroną i czymś jeszcze więcej.
Był jak schron w burzy, dobry, bezpieczny.
Dom nieświadomy, niemal niemowlęcy.

Nie ma już miejsca na nic, prócz na Ciebie.
Pełni się przestrzeń, rozwiewają ściany.
I w tej znaglonej, słodkiej bezpotrzebie
Dom się nachwiewa, wirem krwi pijany.

I oto weszłaś z miłości darem,
Jak z maków skwarnych płomiennym naręczem.
Zadrżał dom, zakołatał sercem starym
I po sufitach porozwieszał tęcze!

Fot. Emil Zegadłowicz

Mój poeto kochany - Emil Zegadłowicz

Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak
Mój poeto kochany

Emil Zegadłowicz

Z tak strasznym niepokojem wpatrują się oczy
Uszy dna słów sięgają, tajemnicy brzmienia
Lęk nagły, grom czy burza - to kamyk się toczy
Spod nóg naszych, to cień twój zląkł się mego cienia

Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
Kto całował twe piersi jak ja po kryjomu?
Czy jest pośród pieszczot choć jedna pieszczota
Której prócz mnie nie dałaś nigdy nikomu?
(cytat z Leśmiana)

Raczej to wszystko pokryj jakąś dumą męską
Mój poeto kochany, czytam twoje słowa
I cierpię jasnowidztwem twym i twoją klęską
Próżne twoje pytania i krwi twojej mowa
Raczej to wszystko pokryj jakąś dumą męską

Najmilsza, lęk ten został i w każdej rozłące
Uderza w gong północy i budzi, i straszy
Łzy tylko twoje czyste, lśniące i gorące
Zamazują kontury wielkiej trwogi naszej

Raczej to wszystko pokryj jakąś dumą męską

Czy też innym frazesem, to już wszystko jedno
Bo i tak żywych myśli trzyma się to luźno
Struchlałą mamy żądzę i taką bezwiedną
Przychodzimy zbyt ufni

Więc żyjemy trwogą, więc żyjemy trwogą
By słońce nie runęło w otchłań nieodgadłą
By jak ów kamyk mały, potrącony nogą
W wieczną przepaść, w mrok wieczny nagle nie zapadło

Obraz: Max Gasparini

Pieszczoty już rozdane - Emil Zegadłowicz

Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak
Pieszczoty już rozdane

Emil Zegadłowicz

Pieszczoty już rozdane
Trochę ich zostało
Zużytych, nazbyt znanych
Powtórzonych znojnie
Uwielbiasz wygniecione
I zmęczone ciało
Idź spać, drogi poeto
Śpij sam i spokojnie

Dotknąłem twojej dłoni
I pękło we mnie serce
Chcę ci przecież powiedzieć
Że "zawsze", że "na wieki"
Lecz wargi mam kamienne
Lecz wargi mam kamienne

Obraz: Maria Amaral

Nadjeżdża pociąg... - Emil Zegadłowicz


Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak
Nadjeżdża pociąg, pożegnanie

Emil Zegadłowicz

Maleńka stacja, peron mały
Nadjeżdża pociąg, pożegnanie

Któreś z nas mówi, głos nieśmiały:
"A więc pojutrze, w poniedziałek"

"Tak mi, najdroższy, strasznie smutno"

Szukam niezręcznie, drżąc, zapałek

Obraz: Mirosław Szeib

Lilije - Adam Mickiewicz


Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak, Romuald Tesarowicz
Lilie


Adam Mickiewicz

Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana;
Zabiwszy grzebie w gaju,
Na łączce przy ruczaju,
Grób liliją zasiewa,
Zasiewając tak śpiewa:
"Rośnij kwiecie wysoko,
Jak pan leży głęboko;
Jak pan leży głęboko,
Tak ty rośnij wysoko."

Potem cała skrwawiona,
Męża zbójczyni żona,
Bieży przez łąki, przez knieje,
I górą, i dołem, i górą;
Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchają puchacze.

Bieży w dół do strumyka,
Gdzie stary rośnie buk,
Do chatki pustelnika,
Stuk stuk, stuk stuk.

"Kto tam?" - spadła zapora,
Wychodzi starzec, świeci;
Pani na kształt upiora
Z krzykiem do chatki leci.

"Ha! ha!" zsiniałe usta,
Oczy przewraca w słup,
Drżąca, zbladła jak chusta;
"Ha! mąż, ha! trup!"

"- Niewiasto, Pan Bóg z tobą,
Co ciebie tutaj niesie,
Wieczorną słotną dobą,
Co robisz sama w lesie?"

"- Tu za lasem, za stawem,
Błyszczą mych zamków ściany.
Mąż z królem Bolesławem
Poszedł na Kijowiany.
Lato za latem bieży,
Nie masz go z bojowiska;
Ja młoda śród młodzieży,
A droga cnoty śliska!
Nie dochowałam wiary,
Ach! biada mojej głowie!
Król srogie głosi kary;
Powrócili mężowie.

"Ha! ha! mąż się nie dowie!
Oto krew! oto nóż!
Po nim już, po nim już!
Starcze, wyznałam szczerze.
Ty głoś świętymi usty,
Jakie mówić: pacierze,
Gdzie mam iść na odpusty.
Ach, pójdę aż do piekła,
Zniosę bicze, pochodnie,
Byleby moję zbrodnię
Wieczysta noc powlekła."

Ballada o dumnym rycerzu - Bolesław Leśmian

Sulamith Wulfing

Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak, Piotr Woźniak
Ballada o dumnym rycerzu

Bolesław Leśmian

Śpi owo rycerz, śpi bezrozumnie
I raz na zawsze - w dębowej trumnie.

Leży wygodnie, bo się ułożył
Tak, aby nigdy snu nie zatrwożył...

Jego kochanka z różańcem w ręku
Zawodzi, pełna skargi i jęku:

"Przyszłam ci wyznać moje niemoce,
Że nie wiem, jak tam spędzasz swe noce?...

Bo odkąd w ciemnym nocujesz grobie -
Ani ty przy mnie - ni ja przy tobie!

Kochałam oczy i usta twoje,
Wczoraj kochałam, dzisiaj się boję!

Boję się szatą w mrok zaszeleścić,
Boję się w myśli ciebie popieścić!...

Trzy dni się w myśli twój czar promienił,
Dziś nie wiem, ile grób cię odmienił...

Ani mi z tobą łoża podzielić,
Ani urodą swoją weselić -

Darmo przymuszam uparte ciało,
By się twym oczom podobać chciało!

Przy tobie martwym - ja nieszczęśliwa
Wstydzę się jeno, żem jeszcze żywa!..."

Rozważył rycerz, że w słowach - zdrada,
I po dawnemu leżąc, powiada:

"Choć mi robaki oczy wyżarły -
Nie wstyd mi tego, żem już - umarły!...

Chociaż podziemiec jestem nikczemny -
Nie wstyd mi tego, żem już podziemny!...

Taką mam sytość i przepych w próżni,
Że mnie od króla Bóg nie odróżni!

Taka noc błysła nad życia zbiegiem,
Że mi świat cały - jednym noclegiem!

Ani mi słońca, ani mi nieba,
Ani miłości twojej potrzeba!

Śpiew pierwszej topielicy - Roman Zmorski


Jolanta Majchrzak
Śpiew pierwszej topielicy

Roman Zmorski

Jam księżniczką niegdyś była,
W marmurowym zamku żyła,
Gdzie płowieje Bug;

Co dnia w mlekum się kąpała,
Złoty warkocz mi czesała
Kornych zgraja sług.

Na tym zamku był myśliwy,
Młody, krzepki, urodziwy
Jak majowe dnie:

Jedynaczka ja książeńca,
Pokochałam wnet młodzieńca,
A młodzieniec - mnie.

Aż raz ojciec zszedł nas razem:
Serce przebódł mu żelazem
I porzucił w krwi...

A mnie biedną zsiekł rózgami,
Wlókł w komorę, zlaną łzami,
Zaryglował drzwi...

Cóż po życiu bez kochanka?
Co bez dziewiczego wianka?
Wiecznie płacz i płoń!

Skryłam sobie oczy ręką
I skoczyłam przez okienko
W bystrej rzeki toń.

Wiek za wiekiem rączo bieży,
W smutnych gruzach cały leży
Mój rodzinny gród....

Zawsze płynie srebrna woda
I ja zawsze żyję młoda
W głębi mokrych wód...

Róże - Bolesław Leśmian


Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak - Róże


Bolesław Leśmian


Ocknął się rycerz, snem zatrwożony,
Mówi po ciemku do swojej żony:
"Sen miałem, jakom zwykł,
Był tu, był tam - i znikł.

Widziałem we śnie róże i róże,
I twoją siostrę i noc w lazurze,
Tuż obok w sennych mgłach
Szedł ku niej na wprost gach.

Spłyńże mi cicho, jak krew po nożu,
Do jej alkowy, by tuż przy łożu,
Co dźwiga ciała znój,
Sen sprawdzić mój - nie mój!"

Zwlekła się pani z leż na kolana,
Z kolan powstała wyprostowana,
I poszła przed się w mrok,
Za krokiem głusząc krok.

Gdy do siostrzanej wnikła alkowy,
Szukała głowy obok jej głowy,
Obok lic - innych lic,
Lecz nie znalazła nic.

Ballada dziadowska - Bolesław Leśmian


Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak

Ballada dziadowska

Bolesław Leśmian

Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą,
Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.

Szedł skądkolwiek gdziekolwiek - byle zażyć wywczasu,
Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu.

Stał i patrzał tym białkiem, co w nim pełno czerwieni,
Oj da-dana, da-dana! - jak się strumień strumieni!

Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca,
Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica.

Nie wiedziała, jak pieścić - nie wiedziała, jak nęcić?
Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?

Wytrzeszczyła nań oczy - szmaragdowe płoszydła -
I objęła za nogi - pokuśnica obrzydła.

Całowała uczenie, i łechtliwie i czule,
Oj da-dana, da-dana! - tę drewnianą, tę kulę!

Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy,
Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy.

Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,
Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!

"Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną?
Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?

Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia,
Ty, wymoczku rusalny - ty, chorobo strumienia !

Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?
Oj da-dana, da-dana ! - umrę chyba ze śmiechu !" -

Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą!
"Pójdźże ze mną, dziadoku - dziaduleńku -dziadygo !

Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali,
Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.

Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,
Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!"

Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą
Do tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą.

Nim się zdążył obejrzeć - już miał falę na grzbiecie -
Nim się zdołał przeżegnać - już nie było go w świecie!

Zakłębiły się nurty - wyrównała się woda,
Znikła torba dziadowska i łysina i broda !

Jeno kloc ten chodziwy - owa kula drewniana
Wypłynęła zwycięsko - oj da-dana, da-dana!

Wypłynęła - niczyja, nie należna nikomu,
Wyzwolona z kalectwa, wypłukana ze sromu!

Brnęła tędy - owędy szukająca swej drogi,
Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi!

Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu,
Zapląsała radośnie na swym własnym odbiciu!

I we żwawych poskokach podyrdała przez fale.
Oj da-dana. da-dana! - w te zaświaty - oddale!

Il. Ludmila Jirincova