Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vivaldi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vivaldi. Pokaż wszystkie posty

Ta chwila... - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Ta chwila, ten blask lata cały

Ta chwila, ten blask lata cały
Ulewa światła w lipcu o poranku
Miliony iskier — lśnień tryliony
Rozbite lustro… To jezioro.
Słońc zewsząd reflektory
W powietrzu skwar i syk
Lont żółcią podpalony
Rozchodnik ten, co w pędzie obok drogi
Te skręty, żagwie, ognie nasturcjowe
Dyszące żarem grządki cynii, te cynobry!
Nagietki, floksy, szpaler aż pienisty
Ten ogród jak omdlały
W południe od południc migotliwy
Te błyski górą wśród fasoli
I spodem, gdzie się mierzwa buraczana płoni
Płomyki bladocytrynowe
Na wydmach tuż za płotem
Te kandelabry, świece półpustynne
Dziewanny te…

Ta chwila
Ten blask lata cały…
To ukryj, schowaj pod powieką
Potem?
Gdy jądro ciemne już ogarnie cię
Pojedna z chłodem
W głąb milczenia wciśnie
Potem?
To wszystko trzeba będzie
Wszystko potem oddać
Przestać
Odechcieć i zapomnieć.
Potem, powiadam, potem
Ale nie teraz…
Teraz zagarniaj jeszcze
Jedz i pij

Obrazy: Eugene J. Paprocki

Fantazja styczniowa - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Fantazja styczniowa

Biało, biało
Głęboko, wysoko
Prawie już się stykają zaspy i obłoki
Cóż, styczeń…
Gdzie nie spojrzysz przez okno
Biały szkwał światem sunie
Zaciągnięty horyzont szeroko.
A tu w oczach zachwycenie?
Srebrna zamieć, olśnienie
Od źrenicy do źrenicy?
No, styczeń…

U framugi okiennej stań rychło
Ze mną patrz synchronicznie:
Chryzantemy i lilie
Mróz na szybie jak wije
Tnie z fantazji przeczystej nam
Srebrnoszkliste, przejrzyste
Czarodziejstwo to zwykłe.

Zwykłe, może niezwykłe
Z czarodziejstwem tak zwykle
Kiedy styczeń jest styczniem
I herbata gdy jaka?
Wonność z dalekiego świata
Mocnym łykiem podbita
Więc namiętnie gorąca
Z okowitą gdy pita.

I niedziela, cóż ona?
Leciuteńko wstawiona jak muzyka Mozarta
Rozmarzona upływa…
W tej fantazji przyokiennej
(Przyokienno styczniowej)
W styczniu bywa, no bywa…
I gdy jeszcze ktoś obok
Lub na odwrót — przy „ktosiu”, no kto?
Świat za szybą drży cały
W turbulencji śnieżnobiałej
A tu w głębi ciepły piec, cichy port
Nooo…
No… i co?

Fot. 1. Alexander Volkov

Krokusy - Jerzy Liebert

Jennifer Bowman

Jerzy Liebert - Krokusy

Ruszyła rzeka. Kra pod mostkiem się piętrzy.
Nocą zabierze kładkę Prut.
Patrzą świerki z wysoka - Pęka lód:
Tyle nieba wiosennego, tyle wód!

Kładkę trzeba umocnić, bo woda poniesie,
Haki trzeba powbijać i założyć drut.
Komuż by się to chciało - mało świerków w lesie!
Prut się pieni. Trzaska na rzece lód!
A ty wzruszony po ogródku
Wałęsasz się, wilgotny wąchasz krzak.
Nad tobą chmura śniada sunie,
Nad tobą fruwa ptak.

Stajał marcowy śnieg na klombach.
Po błotku drepcesz krok za krokiem.
Tak samo wszystko jak przed rokiem
Podpatrzeć chciałbyś, pooglądać...

Zniesie mostek, poniesie - w dół ruszyły kry!
Bełkocą wody, w słońcu się jarzą.
Kładkę trzeba ratować - czas najwyższy! A ty?
Tobie krokusy w ogródku się marzą.