Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzechwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzechwa. Pokaż wszystkie posty

Złota maska - Jan Brzechwa


Violetta Villas i Zespół Beltono
Złota maska

Jan Brzechwa

Kocha, lubi, szanuje
Nie chce, nie dba, żartuje
Czy to zły, czy dobry znak
Szczęście, smutek, westchnienie
Można zagrać na scenie
Tak jak w życiu, właśnie tak

Bo twarz aktora to złota maska
Pod nią się kryje i radość i ból
A jego życie w pozornych blaskach
To także jedna z aktorskich ról

Przyjmij publiczko miła, warszawska
Naszą piosenkę i uśmiech nasz
Bo dziś w piosence tej złota maska
Naszą prawdziwą odsłania twarz

Ludzie rzadko są szczerzy
Człowiek słowom nie wierzy
Myśli, że to fałsz i gra
Więc uczucie najrzadsze
Chciałby przeżyć w teatrze
Kto chce złudzeń, ten je ma

24 smutki - Jan Brzechwa

Grzegorz Turnau
24 smutki

Jan Brzechwa

Dwadzieścia cztery smutki
to zwykła nasza doba.
I dzień jest nie za krótki,
i noc się nam podoba...
Deszcz pada nieustanny
i nudny, i nużący,
za oknem chodzą panny
smucące się niechcący....

Za oknem wieczór spływa
po dachach i po rynnach,
i ciemność odpoczywa
bezpieczna i bezczynna...

Usiądę sam za stołem,
zamyślę się wieczyście
o życiu niewesołym,
przez które ze mną szliście.
O naszym domu niskim
i o wysokim niebie,
o wszystkich i o wszystkim -
i za was, i za siebie...

Obraz: Andrea Kurti

Wzdłuż ulic - Jan Brzechwa


Grzegorz Turnau
Wzdłuż ulic

Jan Brzechwa

Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów
co dzień tramwajem jadę.
Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów
migocą światła blade.

I zawsze tylko wzdłuż,
i nigdy już inaczej,
i nigdy, nigdy już
nie zmylę mych przeznaczeń.

Z daleka widzę dom,
gdzie było szczęście moje.
Z daleka widzę dom
przychylny moim snom.

Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów...

I śnią mi się pokoje
pootwierane znów,
i wiszą ręce twoje
wzdłuż ciemnych moich snów.

Najbanalniejszy wiersz - Jan Brzechwa


Grzegorz Turnau - Marta

Jan Brzechwa

Najbanalniejszy wiersz


Na parapecie wsparta
Siedzi w niebieskiej sukni,
Nazywa się pewno - Marta
Lub może jeszcze smutniej.

Siedzi w otwartym oknie
I czyta stare wiersze,
Przebrzmiałe już bezpowrotnie
Jak pocałunki pierwsze.

Litery drukowane
Przed jej oczyma skaczą,
W jej sercu nie zakochanym
Jesienny dzień się zaczął.

Spogląda obojętnie
W ulicę spowszedniałą,
Gdzie jakaś dziewczyna skrzętnie
Sprzedaje swoje ciało.

Spogląda i zazdrości,
I w dłoniach oczy chowa,
Że nawet takiej miłości
Los jej nie podarował...

Niebo - Jan Brzechwa


Grzegorz Turnau

Niebo i ziemia

Jan Brzechwa

Niebo

Na niebiosach Bóg mieszka,
A na ziemi jest ścieżka
Prowadząca do nieba…

Ścieżka wąska jak perć -
Tylko że naprzód śmierć
Przezwyciężyć trzeba.

Na ziemi ludzie prości
Umierają z miłości,
Bo wierzących miłość uśmierca…
Mógłby im pomóc Bóg,

Ale Bóg nie zna dróg
Do człowieczego serca.

Panna Pelagia - Jan Brzechwa


Jerzy Połomski - Panna Pelagia

Jan Brzechwa

Są różne dziewczęta, niejedną pamiętam
I z wieloma tańczyłem poprzednio
Lecz pannie Pelagii wyznałem bez blagi
Że nie wierzę, by walc istniał przed nią

Ach, bo panna Pelagia
To alchemia i magia
Białoksięstwo i tralalala
Więc uśmiechów pięć garstek
Pocałunków naparstek
Szczypta słońca i tralalala

Bo ten wietrzyk, ten łotrzyk złapany za halc
To dopiero jest walczyk, to dopiero jest walc
I te stopy - skrzydełka i spojrzenia jak mgiełka
Ach to jest dopiero walc...

Czy pannie Pelagii nikt nie ma odwagi
Nikt do tańca zaprosić jej nie śmie
Motylem być trzeba i lecieć do nieba
I wirować tak lekko jak we śnie...

Elegia śnieżna - Jan Brzechwa


Sława Przybylska - Elegia śnieżna

Jan Brzechwa

Dzwoń mi, dzwoń mi
Dzwonku mosiężny
Gońmy końmi
Kres niedosiężny
Sanki suną
W śnieżnej bezbrzeży
Srebrną łuną
Biel mi się śnieży

Dzwoń mi, dzwoń mi
Dzwonku maleńki
Pieszczę dłońmi
Chłód czyjejś ręki
Gdzież my, gdzież my
Ulżymy ustom
Grzeszmy, grzeszmy
Śnieżną rozpustą

Dzwoń mi, dzwoń mi
Dzwoń nieustannie
Gońmy końmi
Po srebrnej sannie
W srebrnej celi
Trwa wiatr w bezruchu
Śnieg się bieli
Białością puchu

Świat w przebiegu
Przez śpiew dziękczynny
Grąży w śniegu
Swój błękit płynny
Sina, sina
Przed nami droga
Dal rozpina
Namioty Boga

Spieszmy, spieszmy
W radość bezbrzeżną
Grzeszmy, grzeszmy
Rozpustą śnieżną
Ruńmy z końmi
W tę otchłań siną
Dzwoń mi, dzwoń mi
Śnieżna godzino






Elegia jesienna - Jan Brzechwa


Jan Brzechwa
Elegia jesienna

Dawne zgasły dni złotego czerwca
Za oknami mży, mży na dnie serca
Odleciałeś tak, jak odlatuje ptak
Lecz ptaka nie brak, ale ciebie brak

To nie ty ze mną zrywasz
Nie przez ciebie są te łzy
To nie ty, ty nie bywasz
Ty nie bywasz taki zły

To się zawzięła jesień
Spowiła serce twoje w mgły
Pożółkłe liście niesie
Na mnie się zawzięła
Słowa chłodem ścięła

To nie ty, ty nie bywasz
Ty nie bywasz taki zły
To jesienne, senne mgły

Z młodszą siostrą mą zniknąłeś w mroku
Wolisz przetrwać z nią tę porę roku
Lecz wiosenny czas, tak jak to już nie raz
Czerwcowym słońcem połączy nas...

Obraz: Winslow Homer

Elegia pożegnalna - Jan Brzechwa


Jan Brzechwa
Elegia pożegnalna


W dalekim lesie ciało dogorywa,
Wiatr zachmurzony wśród gałęzi śni,
Stoisz nade mną cała nieprawdziwa
I liczysz moje dni.

Brzozy młodnieją i białą bibułką,
Bibułką białą łuszczą swoje pnie,
Serce zamarło w trwodze przed kukułką,
Co już skazała mnie.

Ty i kukułka - dwa złowieszcze głosy,
Które witają, gdy pożegnać chcą,
A wkoło wrzosy, zeszłoroczne wrzosy
Całe pokryte rdzą.

Banalny pejzaż smuci twarz pobladłą,
Sączy się z nieba lazurowy czad.
Na mchu pożółkłym białe prześcieradło
Zakreśla cały świat.

Stoisz i milczysz wątłą swą żałobą,
Ale już dla mnie zdasz się garścią mgły,
Garścią obłoków, które razem z tobą
Płakać aż tutaj szły.

Zostaw samego mnie. I bądź szczęśliwa.
Słońce zachodzi, więc już idź, już idź!
Śmierć to jedyna liryka prawdziwa,
Dla której warto żyć.

Dzień zaduszny - Jan Brzechwa


Jan Brzechwa - Dzień zaduszny

Kiedy miedzianą rdzą
Pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki,
Zgadujemy, czego od nas obłoki chcą,
Smutniejące w dali swojej wysokiej.

Na siwych puklach układa się babie lato,
Na grobach lampy migocą umarłym duszom,
Już niedługo, niedługo czekać nam na to,
Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.

Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić,
I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie...
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!

Piosenka o młodości - Jan Brzechwa


Andrzej Bogucki
Chór Czejanda
Piosenka o młodości

Jan Brzechwa

Komu czas ucieka
Ten nie szczędzi dnia
Życie dziś nie czeka
Tylko naprzód gna

Zegar bije, serce bije też
Biciem serca dzień każdy
Każdą chwilę mierz

Nasze czasy nie są dla nudziarzy
Nudzą ci, co są już starzy
A tu starych nie ma dziś

Nasze czasy nie są dla nudziarzy
Nam jest bliski ten, kto marzy
I kto uśmiech ma na twarzy
Kto ma śmiałą myśl

Młodość marzeń nie powściąga
Ale dąży i osiąga
Młodość kocha, serce puka
Młode serce serca szuka

Ptaszek śpiewa, pachnie kwiecie
W głowie szum
I tak dobrze jest na świecie
Sercom dwóm

Nie śpij, tylko żwawo
Zrywaj wiosny kwiat
Miłość to jest prawo
Naszych młodych lat

Pracuj, mocno kochaj, mało mów
Ciesz się życiem wraz z nami
Albo bywaj zdrów

Nasze czasy nie są dla nudziarzy...

Jeden do swej lubej wzdycha
Inny tylko marzy z cicha
Ja, gdy jestem zakochany
Jadę z miłą na Bielany

Ptaszek śpiewa, pachnie kwiecie
W głowie szum
I tak dobrze jest na świecie
Sercom dwóm

Obrazy: Tom Fedro

Jak kochać to namiętnie - Jan Brzechwa


Tadeusz Faliszewski
Jak kochać, to namiętnie

Jan Brzechwa

Jak kochać, to namiętnie
Jak ściskać, to za dwóch
Dziewczyna serce chętnie
Da temu, kto jest zuch

Gdy dojrzę twoją postać
Za tobą idę w ślad
I rad bym tu pozostać
Bo w tobie cały świat

Jak kochać, to namiętnie
Bez wahań i bez skarg
I spalić się doszczętnie
W płomieniu serc i warg

Gdy w oczach żądza płonie
Niech twój się ozwie głos
W kochane białe dłonie
Złożyłem swój los

Powiedz tak, daj mi znak swej miłości
Po co zrywasz łączącą nas nić
Tobie przecież wyznałem najprościej
Że bez ciebie nie mogę już żyć

Powiedz tak, daj mi znak ukochana
I do twarzy mej przytul swą twarz
Może wtedy nastąpi przemiana
I swe serce na zawsze mi dasz...

Jedź do Santa Fe - Jan Brzechwa


Tadeusz Faliszewski
Jedź do Santa Fe

Jan Brzechwa

Po sto kochanek w kraju tym ma każdy z nas
Szumi nam w krąg step i las
I słodko tak płynie czas

Więc jeśli zawód u pięknych spotkał cię dam
Gdy smucisz się biedny sam
Tę jedną ci radę dam

Ach, jedź do Santa Fe
Tutaj spełnią się pragnienia twe
Tu wonny możesz zbierać plon
Śród argentyńskich żon

Bo w cudnem Santa Fe
Oczarować możesz zmysły swe
Tu wieczny masz słoneczny znój
I cały świat jest twój

Kto ujrzał raz ten ląd
Już nie odejdzie stąd
Już nie odejdzie w dal
Od tych zielonych palm

Więc jedź do Santa Fe
Tutaj spełnią się pragnienia twe
Bo słodkich dziewcząt wrząca krew
To urok naszych stref...

I nic więcej - Jan Brzechwa


Marlene Dietrich
Ich bin von Kopf bis Fuss auf Liebe eingestellt


Tadeusz Faliszewski - I nic więcej

Jan Brzechwa

Kobietę tak zachwyca
I jest pokusą dlań
Ta jakaś tajemnica
W źrenicach pięknych pań

Gdy moje oczy patrzą
Na kogoś spoza rzęs
Co te spojrzenia znaczą
I jaki ich sens

Na miłość i na szał
Los mój przeznaczył mnie
Po wszystkie życia dnie
I nic więcej

To jest natura moja
Cóż czynić mam
Ja tylko miłość znam
I nic więcej

Kobiety lgną do mnie
Jak te ćmy do świec
A gdy która spłonie
Czyż ja coś mogę rzec

Na miłość i na szał
Los mój przeznaczył mnie
Po wszystkie życia dnie
I nic więcej

Gdy do moich ramion dwoje
Raz się dostanie ktoś
Ramiona zwinne moje
Nie mają nigdy dość

Lecz każda to wybaczy
Że mi umiaru brak
Nie może być inaczej
Bo musi być tak…

Zdrowie dam - Jan Brzechwa


Tadeusz Faliszewski
Zdrowie dam


Jan Brzechwa

Wczesnego świtu blask matowy
Rozprasza mgłę poranną
Zaraz się zaczną nasze łowy
A kto ją kocha - za mną

Kochało wielu, ale potem
Został w sercu tylko ból
A ból ten zmienił się w tęsknotę
Lecz po co mówić o tem

Zdrowie dam
Pijmy wszyscy zdrowie pięknych dam
Które usta swe na ustach kładą nam
Choć ranią zdradą
Wznieśmy śpiew ten sam

Zdrowie dam
Upojonych i szalonych dam
Całem sercem poświęconych dam
Wypijmy wszyscy zdrowie dam

Kto kochał jeden raz
To ten przepadł już na wieczny czas
Już ta niewola zła
W ślad za nim będzie szła

Zdrowie dam
Całowanych, zapomnianych dam
Ukochanych i oddanych nam
Wypijmy zdrowie pięknych dam

Obraz: William Henry Barribal

Caballeros z Grenady - Jan Brzechwa


Tadeusz Faliszewski
Caballeros z Grenady

Jan Brzechwa

Mam w Kadyksie ciotkę w apendyksie
Po niej dostanę spadek - jak drut
Ja u króla bywam na żurfiksie
I mam orderów, mówię wam, pud

Mnie to nie obchodzi
Co mi tam
Ja mój czas przeznaczam
Dla pięknych dam

Warci grzechu dzielni caballeros
Bez przesady
Kwiat Grenady

W dźwiękach serenady kusi Eros
Nie zna zdrady
Stal ich szpady

Już nad Andaluzją księżyc zgasł
O hej, o hej
Czarnookie donny wzywamy was
O hej, o hej, o hej

Bo warci grzechu dzielni caballeros
Bez przesady
Kwiat Grenady...

Mój czarny kot - Jan Brzechwa

Adam Aston - Mój czarny kot

Jan Brzechwa


Twój czarny kot
Znów mi dziś przebiegł drogę
Twój czarny kot
W mym sercu budzi trwogę


Na sobie wciąż mam jego wzrok
Gdy wzrokiem tym świdruje mrok
On, tak jak ty, to dręczy mnie
To łasi się i lgnie


Twój czarny kot
Wciąż mnie po nocach straszy
Twój czarny kot
To wróg miłości naszej


On w swoją moc
Twą duszę bierze co noc
Że idąc w ramion mych splot
Jesteś jak kot, czarny kot

Kłamczucha - Jan Brzechwa


Alibabki, Bogusław Mec
Kłamczucha

Jan Brzechwa

"Proszę pana, proszę pana,
Zaszła u nas wielka zmiana:
Moja starsza siostra Bronka
Zamieniła się w skowronka,
Siedzi cały dzień na buku
I powtarza: kuku, kuku!"

"Pomyśl tylko, co ty pleciesz!
To zwyczajne kłamstwo przecież
To dopiero jest kłamczucha."
"Proszę pana, niech pan słucha!

"To nie wszystko, proszę pana!
U stryjenki wczoraj z rana
Abecadło z pieca spadło,
Całą pieczeń z rondla zjadło,
A tymczasem na obiedzie
Miał być lew i dwa niedźwiedzie."

"Pomyśl tylko, co ty pleciesz!
To zwyczajne kłamstwo przecież
To dopiero jest kłamczucha."
"Proszę pana, niech pan słucha!

Po południu na zabawie
Utonęła kaczka w stawie.
Pan nie wierzy? Daję słowo!
Sprowadzono straż ogniową,
Przecedzono wodę sitem,
A co ryb złowiono przy tym!"

"Pomyśl tylko, co ty pleciesz!
To zwyczajne kłamstwa przecież
Fe, nieładnie! Któż tak kłamie?
Zaraz się poskarżę mamie!"

Fot. Alexander Vinogradov

Piosenka o kapitanie - Jan Brzechwa


Chór Czejanda
Piosenka o kapitanie

Jan Brzechwa

W świat przez płynne odmęty
Suną zwinne okręty
W słonym wietrze i w słonecznym skwarze
W dal żeglują marynarze

O hej, kapitanie, o hej, kapitanie
Płynie okręt przez morza
Przez burzliwe bezdroża
Wiatr przynagla jego bieg

O hej, kapitanie, o hej, kapitanie
Ziemia kształt ma kulisty
Choćbyś wszystkie morza zbiegł
Znów ojczysty ujrzysz brzeg

Groźny żywioł już czeka
Nęci szumem z daleka
Płynie okręt po spienionej fali
Coraz dalej, coraz dalej...

Zegarek - Jan Brzechwa

Anna Szałapak - Zegarek

Wg Jana Brzechwy

Jak się zegarkowi powodzi?
Nie bardzo, ledwo chodzi.
Podobno spóźnia się o trzy minuty?
Owszem. Jest trochę popsuty.

Zegarek w duchu klnie,
Bardzo mu to nie w smak,
Chciałby powiedzieć: "Nie!"
A mówi: "Tak-tak, tak-tak."

Mina niewyraźna mój panie.
Spóźniłem się na ważne spotkanie.
Nie widział pan, która godzina?
Pewnie popsuta sprężyna.

Zegarek w duchu klnie...

Jakiej to marki zegarek?
"Nie wiem. Tyle jest marek.
To zwykła tandeta, mój panie,
Pewnie za chwilę stanie!

Zegarek w duchu klnie...

Wyrzuć pan to ladaco.
Jeszcze się przyda na co.
Czemu tak wolno chodzi?
Pewnie zaraz zadzwoni.

Obraz: Willaim Bezek