Anna Jantar
Panna na wydaniu
Roman Surmacewicz
(Roman Szmeterling)
Ja ci wiosnę prawdziwą napiszę
Potarganą, bosą i po deszczu
Ze skakanką, z niesfornym kosmykiem
Bezmyślnego trzpiota nie na miejscu
Białą suknię rozpostarła
Wiatrami po krajach
Odurzyła młode serca
W lubczykach i majach
Mamy wiosnę - zanuciła
W tiul udrapowana
I świergocąc przetańczyła
Panna na wydaniu
Ja ci wiosnę prawdziwą napiszę
Roześmianą, z dwoma dołeczkami
Roztańczoną pętelkę z guzikiem
W butonierce żółtej z lakierkami
Białą suknię rozpostarła
Wiatrami po krajach
Odurzyła młode serca
W lubczykach i majach
Mamy wiosnę - zanuciła
W tiul udrapowana
I świergocąc przetańczyła
Panna na wydaniu
Zawsze w maju się zaczyna
Odkąd to pamięta świat
Potem już człowieka trzyma
Nieraz ładnych parę lat
Może zdarzyć się w tym wątku
Koniec po tygodniach dwóch
Ale zawsze od początku
W maju się zaczyna znów
Zakochajmy się jeszcze raz
Bądźmy znów na świecie sami
W końcu po to dwoje nas
Byśmy byli zakochani
Zakochajmy się jeszcze raz
Do stracenia nic nie mamy
Chociaż to nie pierwszy raz
Bądźmy znowu zakochani
Można płakać i przeklinać
Nieudany serca start
Jednak lepiej nie wspominać
Jeszcze się nie kończy świat
Nie każdemu jedna miłość
Zapisana aż po grób
Nie załamuj rąk dziewczyno
W maju się zaczyna znów
Wawele i Jan Wojdak
Będziesz wiosną
Józef Lewiński, Andrzej Zaniewski
Zabiorę cię miła na spacer
W pierwszą wiosenną noc
Zapalę ci gwiezdną latarnię
Gdy wybiegniesz na most
Rozwieszę dokoła marzenia
I tylko my
Zapalę światła na niebie
Kwitną bzy
Dla nas budzi się świat
Pierwsza miłość i kwiat
Będziesz wiosną
Dla nas budzi się dzień
Tak wiosenny jak sen
Będziesz wiosną
Pierwsza miłość
Dwa płomienie
Będziesz wiosną
Która mieszka w nas
Wymyślę ci róże w ogrodzie
Pierwszy wiosenny deszcz
Wymyślę ci koła na wodzie
Pierwszy wiosenny wiersz
Kurtyna zielona na łące
I tylko my
Niech płyną drzewa kwitnące
Białe mgły
Już wiosna, stroją się dziewczęta
Jest kwiecień, zaraz będzie maj
Uśmiechnij się i zapamiętaj
Że przyszła wiosna, urody siostra
Więc taką mi melodię graj
Już przyszedł maj, świat cały gra w zielone
Więc ty mi daj piosenkę ulubioną
I z głową podniesioną dumnie do mnie biegnij
Bo przyszedł wreszcie maj
Minęło lato, jest już jesień
Deszcz pada, dni ponure są
Już pełno żółtych liści w lesie
Za chwilę grudzień, zmarznięci ludzie
A mnie raduje tylko to
Znów przyjdzie maj, a potem będzie lato
Więc w to mi graj i graj całemu światu
A on odpowie na to: śmiej się, śpiewaj, śpiewaj
I zawsze wiosną graj
A potem będzie lato
I graj całemu światu
A on odpowie na to: śmiej się, śpiewaj, śpiewaj
I zawsze wiosną graj
Odurzyło mnie tyle zapachów
Jakbym zażył nasenną pigułkę
Zapachniało bielizną na dachu
Świeżym chlebem i pierwszą jaskółką
Jarzynami w plecionym koszyku
Oktanową benzyną i wiatrem
Lecz jednego wśród wielu zapachów
Mi zbrakło
Bo tylko żółta frezja pachnie kwietniem
I przy niej biały bez ja zwę tandetnym
Obłoczek drży poezji nad mą głową
Bo tylko żółta frezja pachnie tobą
Hot dogami dziś pachną ulice
Hamburgerem, musztardą i sosem
Z restauracji dobiega woń żyta
Że aż kręci człowieka pod nosem
I gdy w domu zapachnie rosołem
W pracy kitem, lakierem i farbą
Ja uciekam w cieniste podwoje
Kwiaciarni
Bo tylko żółta frezja...
Zapachniało kiełbasą z bazaru
Owocami i wierszem lirycznym
Młodym winem i starą gitarą
Blond panienką na wskroś apetyczną
Perfumami i piwem kuflowym
Czarną kawą i białą śmietanką
Całą świeżą, wiosennotonową
Mieszanką
Lecz tylko żółta frezja...
I gwiżdżę znów na jezdni stary refren
Że tylko żółta frezja pachnie kwietniem
Choć inne kwiaty też znam, daję słowo
To tylko żółta frezja pachnie tobą...
Wyjechały już rowery
Deskorolki, motorynki
Pan minister zdjął kapelusz
Schował szalik i podpinkę
Wielkie pranie u sąsiadki
Na podwórku chmara dzieci
Poseł zmienił dyplomatkę
Na rakietę
Więc zagrajmy dziś w zielone
Żeby nam się poszczęściło
Pani rzecznik zamyślona
Znów się w okno zapatrzyła
Pan senator zamiast teczki
Do senatu przyniósł grabie
Nici będą z referatu – nie ma sprawy
Ta wiosnajuż nie wasza i nie nasza
Zielonym załopoce proporczykiem
Niech nikt jej przez megafon nie ogłasza
Niech będzie zwykłą wiosną ze słowikiem
Bez odezw, bez plakatów i zadymek
Bez haseł, jak Finlandia, neutralna
Niech w parku poda rękę jak dziewczyna
Kwitnąca i pachnąca, i banalna
Chociaż to mało, tak by chciało się po prostu
Żeby ta wiosna była sobie zwykłą wiosną
Nie kupujmy dzisiaj gazet
Żeby głowa odpoczęła
Chodźmy sobie gdzieś pomarzyć
Może przyśni się ideał
Choć goryczy jeszcze tyle
Sokiem z marchwi ją przepijmy
Zakwitnijmy krótką chwilę
Zakwitnijmy
Anarchiści z Marszałkowskiej
Idźcie sobie do Łazienek
Pogadajcie o miłości
Jak hippisi dawno temu
Nim wiosenne sny przeminą
Zanim płatki zgubi kwiecień
Trwaj nam chwilo
Potrwaj chwilo nam, bo przecież
Ta wiosna...
Nie uczmy się tej wiosny na zebraniach
I jej się też od życia coś należy
Nie męczmy już tej wiosny petycjami
Spróbujmy tylko trochę w nią uwierzyć
Powłóczmy się z tą wiosną po ulicach
Bez celu tak i bezinteresownie
Popatrzmy jak się budzi i rozkwita
Nie dbając o reklamę i widownię
I choć to mało, tak by chciało się po prostu
Żeby ta wiosna była sobie zwykłą wiosną
Satyro, dziewczyno
Cyników piastunko
Daj spokój z tą kpiną
Idź sobie na urlop
On wziął ją za rękę
I spojrzał tak tkliwie
Banalne jest piękne
Najprostsze, prawdziwe
On jej spojrzał w oczy
Ona jemu też
I majową nocą odfrunęli gdzieś
Wiśniowy kwiat
Obsypie cię płatkami
Ukojenie da
Wiśniowy kwiat osuszy łzę
I pamięć znów w zielone gra
Wiśniowy kwiat, różowy deszcz
Minionych lat weselna pieśń
Majowych burz szczęśliwy czas
Tyle czułości było w nas
Nieśmiali tak, ja i ty
La nostalgie, la nostalgie
Zaczekaj, odpocznij
Złap oddech po biegu
To drzewo za oknem
Coś mówi do ciebie
Nie odchodź, posłuchaj
Jak szepcą z oddali
Te pierwsze, najpierwsze
Wstążeczką związane
Nie patrz na zegarek
Nie otwieraj drzwi
To co zapomniane
Znowu ci się śni
Wiśniowy kwiat...
Nie biegaj po sklepach
Weź w dłonie gitarę
Tak kruche są rzeczy
Tak prędko się łamią
A drzewo za oknem
Jak stało tak stoi
Do twojej gitary gałęzie dostroi
Z wszystkich darów świata
Pozłacany kram
Na te stare lata wiosno ocal nam
Czasem słońce się złoci
Czasem mokra jest trawa
Wiosna, wiosna nadchodzi
Z wiosną śmiech i zabawa
Na gałęzi huśtawkach
Wróbel wróbla kołysze
Świat jak wielka zabawka
Z chmarą gilów i pliszek
Gile, pliszki, zięby, kraski, drozdy, słonki
Są jak dzwonki najpiękniejsze leśnej łąki
Jeszcze słońca ranny obłok nie odsłonił
A już ptaszek z ptaszkiem w trawie dziobem dzwoni
Gile, pliszki, zięby, kraski, drozdy, słonki
Są jak broszki najpiękniejsze leśnej łąki
Zanim łąka się rozwinie w pstry bukiecik
To już ptaszek z ptaszkiem piórem w trawie świeci
Chmurka z chmurką się goni
Chmurki bawią się w berka
Nieraz chmurki balonik
Moknie w wody lusterkach
Tańczą wierzby nad wodą
Strumień ładnie im śpiewa
Tylko kłopot z pogodą
Często chlupie w cholewach
Gile, pliszki, zięby, kraski, drozdy, słonki
Są jak dzwonki najpiękniejsze leśnej łąki
Jeszcze słońca ranny obłok nie odsłonił
A już ptaszek z ptaszkiem w trawie dziobem dzwoni
Gile, pliszki, zięby, kraski, drozdy, słonki
Są jak broszki najpiękniejsze leśnej łąki
Zanim łąka się rozwinie w pstry bukiecik
To już ptaszek z ptaszkiem piórem w trawie świeci
Stanotte sentirai una canzone Halina Kunicka - Te canzzonetki
Agnieszka Osiecka
I znów, znów mi się śnił Kazimierz wiosną
Ten biały dom i sad, jak bukiet bzu
Tam Bóg wie kto pamięta nas
A ja no spójrz gdzieś na dnie snu
Znalazłam dziś ten świat sprzed lat stu
Te canzzonetki cóż one są winne
Że idą z nami tam gdzieś na dno naszego snu
Te canzzonetki cóż one są winne
Że towarzyszą nam, jak zapach ziół
I znów, znów mi się śnił Kazimierz wiosną
Ten biały dom i sad, jak bukiet bzu
Dziś inny ktoś chce jechać tam
A ja no cóż zanucę mu
Opowiem mu ten świat sprzed lat stu
Te canzzonetki cóż one są winne
Że wierna jestem im
A chłopcom nie, nigdy nie
Te canzzonetki cóż one są winne
Że przeżywają wiek na serca dnie
Te canzzonetki cóż one są winne
Że zabieramy je, jak zapach ziół
Chyba jesień to była
Gdy cię ona rzuciła
Odpłaciła za dobre ci złem
(Czy ja wiem...)
Potem przyszła zła zima
A że tyś to przetrzymał
To po prostu wydaje się snem
(Czy ja wiem...)
Chociaż szło już przedwiośnie
Nie myślałeś o wiośnie
Nie myślałeś ni nocą, ni dniem
(Czy ja wiem...)
Aż tu niespodziewanie
Pęka pąk na kasztanie
I już wiesz, co to jest
(Chyba wiem...)
Ta wiosna odmieni
Złą passę jesieni
Uczucie doceni, rozpozna
Smak ust, dotyk dłoni
I skroń tuż przy skroni
Przywróci, przypomni
Ta wiosna
Przywróci godziny
Przy boku dziewczyny
W zapachu leszczyny i sosny
Jej twarz przy twej twarzy
I to, o czym marzysz
To wszystko się zdarzy
Tej wiosny
Ona wiosną powróci
Z tym wiosennym uczuciem
Które każe nam żyć jednym tchem
(Czy ja wiem...)
Wróci twoja dziewczyna
A jak nie ta, to inna
Jakaś inna ci powie: "Je t'aime"
(Czy ja wiem...)
(No, jeżeli będzie znała francuski...)
Miłość świat ci odmieni
Aż do przyszłej jesieni
Tej jesieni, co rozstań jest tłem
(Czy ja wiem...)
Abyś zimą surową
Mógł rozpocząć na nowo
Myśleć - o czym, ty już wiesz
(Chyba wiem...)
Kiedy biegniesz na spotkanie
Pod dziurawym parasolem
Pod tą srogą niepogodą, w deszczu tym
To nie kupuj tulipanów
Coś innego dostać wolę
Coś innego, piękniejszego chciałabym
Daj mi tęczę na niedzielę
Zamiast kwiatów tęczę daj
To naprawdę tak niewiele
To potrafi byle maj
Za to póki chmurno jeszcze
Będę razem z tobą iść
I parasol srebrnym deszczem
Zaceruję tobie dziś
Darmo głowy sobie nie łam
I nie przynoś kwiatów więcej
Skromnych fiołków, ani oszalałych bzów
Bo gdy wiosna się zaczęła
Nic nie trzeba mi prócz tęczy
Niech uderzy kolorami nam do głów
Daj mi tęczę na niedzielę…
Z tęczą będzie nam weselej, ja ci ręczę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj
Przydrożnego drzewa miły cień
A my obok siebie dłonią w dłoń
A nad nami w górze nieba toń
Lazurowa i radosna
Czy pamiętasz ten wiosenny dzień
I tę ścieżkę, która wiodła nas
Polem, łąką, pod zielony las
Wtedy także była wiosna
Niezabudki błękitne rozsypały się w krąg
Z nieba spadły i zakwitły na kilimach łąk
Osrebrzone rosy łezką rozchylały płatki swe
I do świata na niebiesko uśmiechały się
Od tej pory tyle było zmian
Tyle innych ścieżek tu i tam
Tyle obcych drzew szumiało nam
Tyle różnych było wiosen
Tylko tutaj niezabudek łan
Po dawnemu kolorami gra
Tylko tutaj od tamtego dnia
Prawie nic się nie zmieniło
Niezabudki błękitne rozsypały się w krąg
Z nieba spadły i zakwitły na kilimach łąk
Osrebrzone wspomnień łezką rozchylają płatki swe
I do ludzi na niebiesko uśmiechają się…
Kwiecisty i wonny maj
Wiosenne rozwarł podwoje
A tam gdzie ruczaj i gaj
Kochanków siedziało dwoje
On zerwał błękitny kwiat
Rzekł do niej: schowaj go święcie
W tym kwiatku czarów zaklęcie
Jak o tym powiada nam świat
Ten kwiat, ten kwiat
Błękitnej niezabudki
Ty miej, ty miej
W pamięci zawsze swej
Niech trwa, niech trwa
Wspomnienie szczęścia krótkie
Gdy już, gdy już
Nie będzie razem nas
Minęło wnet kilka lat
Dziewczyna jest już mężatką
A dziecko, jej skarb i świat
Oczyma wodzi za matką
Nie pomni już tamtych snów
A synek, chociaż malutki
Jak gdyby dwie niezabudki
W błękitnych oczętach swych ma
Ten kwiat, ten kwiat…
W bukietach z jaśminów, bzów
Nadeszła znów wonna wiosna
Lecz już nie słychać tych słów
Żeś moja, wonna, radosna
I babcia ma w oku łzę
Znikł z twarzy uśmiech młodziutki
I tylko kwiat niezabudki
Z lat dawnych wspomnienia nam śle
Zielona leszczyna, zieleni się trzcina
Dzwonią, dzwonią ptaki, że to się zaczyna
Hardzieją chłopaki, pięknieją dziewczyny
Przyznaj no się, wiosno, z twojej to przyczyny
Wiosenko, wiosenko, cóżeś ty za pani Mrugniesz, błyśniesz, świśniesz - sami zakochani
Sami zakochani znowu w twej urodzie
W niebie, co się chwieje, w twej wiosennej wodzie
Wiosenko za progiem, ty już do nas przychodź
Z twej nadziei nutą, z zieloną muzyką
I co w sercach ciemne, gorzkie i zatrute
Ty to raz już rozplącz, ucisz, porozkruszaj
My już tak tą zimą długą skołowani
Sami już nie wiemy, co bardziej kochamy
Czy pod powiekami sny o tobie własne
Czy kwitnących tarnin twe welony jasne
Ty wiosno budź w gałęziach szyn
Po drogach, po rozstajach
Niech rozlega się twój jasny dzwon
W martwe ulice poleć miast
I skrzydłem wiatru w okna bij
Kto zwątpił i bez wiary
Kto w drętwocie serca tkwi od lat
Twego powrotu słysząc pieśń
Niech rzeknie - jest
Oto jest dzień, oto jest czas
Do szczęścia nas ten raz, choć raz
Odwagi niech nie zbraknie nam
Oto jest dzień, oto jest czas
Wysoko w niebo trąbko rwij
Nadziei nowej hejnał graj...
Do gniazd znów powróciły ptaki
Zza dalekich mórz
Nad rzeką pierwsze tataraki
Wiatr przelicza już
Pochyła wierzba się zieleni
Mocno, swojsko pachnie ziemia
Wód warkocze żłobią w zboczach wzgórz
Już bocian polem wolno kroczy
Dumny niby paw
Już nas od nowa zauroczył
Pokryty rzęsą staw
Już noc jest krótka, ciężkie ciało
Czegoś chce się, czegoś mało
Coś się stało w środku zwykłych spraw
Bo wiosną, dobrze to znam
Znów zdaje, marzy się nam
Że życie czeka nas nowe
Ułożone, gotowe
Sam na sam
Do gniazd swych powróciły ptaki
Z wiosną bywa tak
Lecz los z ptakami niejednaki
Nam zgotował świat
Więc kiedy wierzba się zieleni
Kiedy mocno pachnie ziemia
Coś się zmienia, każe uciec z gniazd
Już ożywiło się sitowie
Nad brzegami rzek
Już buk z buczyną są po słowie
Płoną słońca strzech
Pieczonym chlebem pachnie w sieni
I dziewczyna się rumieni
Ze swych myśli nim je zmieni w śmiech
Bo wiosną, dobrze to znam
Znów zdaje, marzy się nam
Że życie czeka nas nowe
Ułożone, gotowe
Sam na sam
Coś się skończyło, coś zaczyna
Jeszcze jeden raz
W oczekiwaniu zapominasz
Że znów zakpił z nas
Nieustępliwy, chociaż zmienny
W swej istocie nieodmienny
Zawsze wierny nam i sobie czas... Malowanki polskie - 1979
Marek Grechuta, Michał Bajor Wiosna - ach to ty
Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało - wiosna, wiosna - ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty...
Dni mijały coraz dłuższe, coraz cieplej było u mnie
Coraz lżejsze miała suknie, lekko płynął wiosny strumień
Wreszcie nocy raz czerwcowej zobaczyłem ją jak śpi
Bez niczego. Zrozumiałem - lato, lato - ech że ty
Lato, lato, lato - ech że ty...
Od gorąca twych promieni zapłonęły liście drzew
Od zieleni do czerwieni krąży lata senny lew
Mała chmurka nad jej czołem, mała łezka - smutku znak
Pociemniało, poszarzało - jesień, jesień - jak to tak
Jesień, jesień, jesień - jak to tak
Białe wiatry już zawiały, wiosny, lata, wszystkie znaki
Po niej tylko pozostały przymarznięte dwa leżaki
Stoję w oknie, wypatruję, nagle dzwonek u mych drzwi
Zima, zima wchodźże szybciej, ogrzej się na parę chwil
Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty...
Lato, lato, lato - ech że ty
Wiosna, wiosna, wiosna - ech że ty...
Jesień, jesień, jesień - jak to tak...
Wiosna, wiosna, wiosna - jak to tak...