Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borkowski W.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borkowski W.. Pokaż wszystkie posty

Purpurowy obłok - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
Purpurowy obłok

Marcin Sosnowski


Jakiś koszmar dręczy mnie, zatruwa sen
Bładzę w labiryncie nienazwanych gwiazd
W nieważkości pływam jak we mgle
Bezradnie odliczam czas do dnia
Wokół mnie komety ogonami tną
Nieskończoność leży u mych stóp
A ja przerażony na orbicie snów

Wielki Wóz nadciąga groźnie z prawej
Kasjopea atakuje zmysły
Z tyłu skrada się juz czarny karzeł
A księżyc spokojny srebrzysty
Nadlatuje purpurowy obłok
Spijam purpurowe deszcze wojny
Ciało moje kwitnie purpurowo
A księżyc srebrzysty, spokojny
Gwiezdny pył złotem spadł
W pianę fal, morza gwiazd

Czarne dziury dnem bezdennym wabią
Supernowa sypie białe iskry
Mars nadmuchał swój czerwony balon
A księżyc spokojny, srebrzysty
Trwa batalia pod osłoną mgławic
Rój meteorytów przemknął zbrojny
Zamigotał ostrzegawczo kwazar
A księzyc srebrzysty spokojny
Gwiezdny pył złotem spadł...

Tam płynie żagli sto
Wiatr je z kosmosu gna
Gdzieś w odchłań
Chcą znaleźć ziemie swą
Już od miliardów lat błądzą

W pożarze obcych słońć
W słońć pożarze
Poprzez błyszczącą toń
Przez galaktyki rejs
W stronę marzeń
Aż po wszechświata kres

Tam w gwiezdnych statkach śpią
Ci co umarli w zachwycie
I tak jak ja wciąż śnią
Sen piękny sen o życiu

Wielki Wóz nadciąga groźnie z prawej...

Wielki Wóz nadciąga groźnie z prawej
Z tyłu skrada się juz czarny karzeł
Czarne dziury dnem bezdennym wabią
Mars nadmuchał swój czerwony balon
Trwa batalia pod osłoną mgławic
Zamigotał ostrzegawczo kwazar
Nadlatuje purpurowy obłok
Ciało moje kwitnie purpurowo

Nie ma już nic - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Nie ma już nic

Marcin Sosnowski


Dzień po dniu
Ginie w cieniu nocy
Nie wierząc w sen
Puste oczy ma każdy dzień
Rdzawych liści bukiet
Jak list we krwi śle jesień

Dzień po dniu nam niesie
Smutki i mgły
Nie potrafię
Więcej już nie muszę
I nie chcę nic
Wszystko wiem

Ostatni raz
Spróbujemy uśpić noc
Ujrzeć duszy nagie dno
Oszukać czas

Ten ostatni raz, ten ostatni raz
Spróbujemy
Tam gdzie szumi las, tam gdzie szumi las
Uciekniemy
Oszukamy czas, oszukamy czas
To nie my
Że pomylił nas, że pomylił nas
Bo pragniemy
Ostatni raz, ostatni już raz

Nie ma już nic
I już nic nie spotka nas
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Czy warto żyć

Dzień po dniu
Topi się w kałuży bezbarwnych łez
Każda noc
O świt się przedłuża
Gdzieś gubiąc kres

Nie ma już nic
I już nic nie spotka nas
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Więc po co warto żyć
Kolejny raz
Świat zatoczył z nami krąg
Wyrwał wiarę z naszych rąk
Nie ma już nic

Nie ma już nic
Nie ma już prawd
Nie ma już kłamstw
Nie ma jużu krzywd
Nie ma już zdrad
Nie ma tęsknoty

Nie ma już nic
Nie ma już nas
Nie ma gdzie iść
Nie ma już powrotu
Nie ma już słońc
Nie ma już gwiazd
Nie ma już wyjść
Jest tylko popiół...

Piosenka na S - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Piosenka na S

Marcin Sosnowski


Senne słońce
Sierpniowy skwar
Spokojnej sjesty skarb
Sceptyczny sąsiad
Spasiony snob
Skwapliwie sączy
Schłodzony sok
Saksofon snuje
Subtelnie
Stu snów
Swych splot

Serpentyno sensu suń
Skojarz słów spiralny strój
Staw straż spółgłoskom
Sugestywnych skrótów stan
Surrealistyczny slang
Swą siłą skuj

Spójrz
Stylowy stół
Szampana syk
Smażony sum
Smacznego
Spójrz
Sałatka, stek
Sola saute
Słony ser

Senna słota
Sam Sfinks się spił
Sentymentalny spleen
Smutnej symfonii
Saint-Saensa szept
Spływa samotnie
Strumieniem serc
Samowar syczy
Stosownie
Sam smak
Sam styl

Spójrz
Stylowy stół
Szampana syk
Smażony sum
Smacznego
Spójrz
Sałatka, stek
Sola saute
Słony ser

Spójrz
Stylowy stół
Szampana syk...

Dosyć mam miasta - Asja Łamtiugina


Michał Bajor - Dosć mam miasta

Asja Łamtiugina 👉👉👉


Miasto wieczorem traci głos
Chrypi i zgrzyta, ledwo dyszy
Lecz ciągle jeszcze nie ma dość
Nie chce ciszy
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Miasto wieczorem traci wzrok
Więc nie ma nic dziwnego zgoła
W tym, że gdy już zapadnie zmrok
Bierze szatana za anioła
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Miasto wieczorem traci twarz
Drogo sprzedaje swoje wdzięki
Czyste oszustwo, szczery fałsz
Z pierwszej ręki
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Dosyć mam miasta nie od dziś
I choć znam dobrze wszystkie drogi
Wciąż nie potrafię z niego wyjść
Jak z nałogu
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Wojciech Borkowski - Kompozytor 👉👉👉

Znaki samotności - Asja Łamtiugina


Michał Bajor - Znaki samotności

Asja Łamtiugina 👉👉👉


Wielkooka, ciemnowłosa
W brązach i żółcieniach
Wąską rękę położyła na moim ramieniu
Jakiś szelest, jakiś szelest, jakiś skowyt
I już jej nie było
Został tylko przytłumiony
Zapach jaśminu
Jakaś furtka, jakiś ganek
Bałagan po gościach
Jakieś światło rozedrgane
Przedsmak samotności...

Wielkooka, z ptasią głową
W zgaszonej czerwieni
Odtańczyła krótkie solo na moim ramieniu
Jakiś chichot, jakiś chichot, jakiś skowyt
I już jej nie było
Został tylko przytłumiony
Zapach jaśminu
Jakiś bilet, jakiś powrót
Szczęście bez radości
Jakaś wina, jakiś dowód
Przedsmak samotności...

Wielkooka, osowiała
W wyblakłej zieleni
Położyła ptasią głowę na moim ramieniu
Jakieś ciepło, jakieś drżenie
Brahms na śniadanie
Jakieś zdanie
Nikt mnie nie chciał
Z tobą zostanę
Jakiś zapach, jakiś jaśmin
Szczęście bez radości
Jakiś dowód, jakiś powód
Znaki samotności...

Wojciech Borkowski - Kompozytor 👉👉👉

Ale piosenka - Andrzej Poniedzielski


Michał Bajor - Ale piosenka

Andrzej Poniedzielski


Wiersz niesie głos
A spotyka go Muzyka
Wiersz czyni gest
Jakby do piosenki drzwi odmykał
Idą, i On
Na Jej tony wiele "ale" ma
Choć Ona ma
Nie bez "ale, ale" wiele zalet

Ale tych "ale"
La-la-la-la-la-la
i dalej

Ależ to rytm Mazy, frazy i wdzięk blina
Ja- mówi Wiersz
Długo w tej piosence nie wytrzymam
Ależ to rym
Metafory w słów studzience
I Muzyka łka
Nie pobędę długo w tej piosence

Ale tych "ale"...

Ja - mówi Wiersz
Nie układam myśli z sylab
Ciut dużo nut
Żadna myśl w tym rytmie nie wytrzyma
Wiem, dobrze wiem
Pani ma "muzyczne zdanie"
I ja zdanie mam
Albo rozum chyba, albo taniec

Ale tych "ale"...

Pan, panie Wiersz, szybko załamuje ręce
Ja, może też
Z przeproszeniem, jak ten "Jeż w sukience"
Bo, panie Wiersz
Ja bez taktu - mało umiem
Jak przyjdzie czas
Oj zatańczę ci ja i z rozumem

Ale tych "ale"...

Wiersz niesie głos ...

Obrazy: Octavian Florescu

Czasem tak się zdarza - Andrzej Poniedzielski


Czasem tak się zdarza


Andrzej Poniedzielski

Wiem
I z tą wiedzą tylko śpię
Nic tak nie kołysze mnie
Jak wiedzy tratwa  - łatwa
Mam
Świętą pewność dobrych ram
Obraz się maluje sam
I będzie to - sielanka

A
Zdarza się
Co się nie zdarza
Morze kocha marynarza
Choć uważa się, że on je kocha
Zdarza się
To, co nigdy się nie zdarza, ale
Zdarza się
To, co niby się nie zdarza - wcale
Zdarza się
Że zatrzyma się we włosach wiatr
Na co najmniej wiele, wiele dobrych lat
Czasem
Tak się zdarza

Wiem
Na samotność mają krem
Z tradycyjnie wonnych ziół
Pół na pół z konwenansem
Mam
Cichą pewność takich bram
Tak zamkniętych, że i mur
Się od nich uczyć może

A
Zdarza się...

Magda Umer

Dopóki wierzysz we mnie, miła - Jonasz Kofta

Michał Bajor
Dopóki wierzysz we mnie, miła

Jonasz Kofta


Dopóki wierzysz we mnie, miła
I w tym jest moja wielka siła
Wszystko byś mi wybaczyła
Tylko jednej rzeczy nie
Mogę wściec się i utytłać
Paść na mordę, bylem wytrwał
Byle małych świństw gonitwa
Nie wciągnęła mnie

Dopóki wierzysz we mnie, miła
W tym jest moja wielka siła
Choćbyś mi nic nie mówiła
Ja to najserdeczniej wiem
Kiedy czasem ot tak stwierdzam
Taki pejzaż, trzeba pełzać
Widzę twoje oczy we łzach
Mam znów nogi dwie

Dopóki wierzysz we mnie, miła
W tym jest moja wielka siła
Co mi serce uskrzydliła
Nauczyła mówić: nie
Wiem upadnę nieraz jeszcze
Nieraz głową mur popieszczę
Ale w nasze życie nasze zmieszczę
Prawdę, której chcę

Dopóki wierzysz we mnie, miła
W tym jest moja wielka siła
Z życiem mnie nie pogodziłaś
Ale z samym sobą tak
Mam przy sobie gorzką pamięć
Mam twój uśmiech co nie kłamie
Wiem, że już mnie nic nie złamie
W nadchodzących dniach

Londyńska mgła - Wojciech Młynarski


Michał Bajor
Londyńska mgła

Wojciech Młynarski

Pragnąc twe czoło rozchmurzyć
Nie zawsze trafiam w dziesiątkę
Lecz z każdej z moich podróży
Przywożę jakąś pamiątkę
Na twoje marne humory
Przywożę z różnych z miejsc
Coś, co lokalny koloryt ukaże ci

A więc...

W Petersburgu to prosty był zabieg
Lecz serdeczny i słuszny jedynie
Ja nabyłem ci tam babę w babie
Albo raczej Putina w Putinie
No a z Peru, a z Peru, a z Peru
Dokąd przyszło polecieć mi rączo
Ja z ochotą przywiozłem ci szczerą
Kolorowe indiańskie cud ponczo
Było tego, że hej, że o rety
Tych prezentów, pamiątek tak wiele
Jeszcze Madryt był i kastaniety
I rzecz jasna z Rio ukulele
Choć pomysły miałem kapitalne
I prezentów było co nie miara
Ty mówiłaś: „Banalne, banalne
Mógłbyś trochę bardziej się postarać"
Mojej pamięci i serca znak
Ty wykpiwałaś tak
A ja myślałem sobie nieraz
Jeszcze mój przyjdzie czas

Aż los się splątał uciesznie
Bo kiedyś, moi kochani
Odbyłem krótką, pospieszną podróż
Do Wielkiej Brytanii
Na sklepy czasu nie miałem
No i przywiozłem ci
Nieefektowną puszkę londyńskiej mgły

No i...

I ten fakt skutki miał kolosalne
Wśród uśmiechów i choreografii
Nie mówiłaś: "Banalne, banalne"
Lecz mówiłaś: "Jak chcesz to potrafisz"
I po domu tańczyłaś z tą puszką
I płynęła zachwytów twych masa
Puszka poszła na półkę nad łóżko
Obok słynnych tancerek Degasa
I czerwony byłem jak piwonia
Po każdziutkim twoim komplemencie
I w tym miejscu czuję nieuchronnie
Że ten utwór zbliża się ku puencie
Chcąc udany mieć sukces, jak sądzę
Chcąc mieć życie w różowym kolorze
Nie pomogą największe pieniądze
Ale pomysł wariacki pomoże
Jak mnie dopomógł śmieszny duet
Mój przypadkowy gest
Jak przewspaniale pomogła mi
Puszka mgły, puszka mgły
Puszka londyńskiej mgły

Fot. Pinterest

Warszawa w czasach mojego debiutu - Wojciech Młynarski

Michał Bajor
Warszawa w czasach mojego debiutu

Wojciech Młynarski

Wspomnienia trwają długo, wiadomo
Kiedy je pamięć zachowa
Warszawa w czasach mego dyplomu
Nie była zbyt kolorowa

Socjalistyczne dni bez litości
Dłużyły mi się najczęściej
Miały najbrzydszy odcień szarości
Ale na szczęście, na szczęście

Nad samą Wisłą teatr był
Na szarość panaceum
Wdzięcznymi oklaskami lśnił
Mój teatr Ateneum

Ten czas, jak sen, w pamięci mam
Sen, który się nie prześni
Kiedy co wieczór biegłem tam
By śpiewać Brechta pieśni

Tu wyśpiewałem radość, żal
I krągły, jak z reklamy
Powiśla niebem w siną dal
Szedł księżyc z Alabamy

I puszczał do mnie oko, i
Zastygał nad mą głową
Jak gdyby chciał powiedzieć mi
Że wszystko mam przed sobą

Gdybym miał użyć sporego skrótu
Rzekłbym, chcąc prawdy być blisko
Warszawa w czasach mego debiutu
Nie lśniła towarzysko

Tłum zagoniony - do pracy, z pracy
Mrukliwy, z nosem w gazecie
I ludzie smutni, i jacyś tacy
Ale nie wszędzie, bo przecież

Nad samą Wisłą teatr był
Głupoty mrok rozgarniał
Świetnymi pomysłami lśnił
I błyszczał jak latarnia

Ten czas, jak sen, w pamięci mam
Co serce rozwesela
Kiedy co wieczór biegłem tam
By śpiewać pieśni Brela

I rwał się z teatralnych sal
Do Królewskiego Traktu
Ten Pana Brela słynny walc
Ten walc na tysiąc taktów

I puszczał do mnie oko, i
Zastygał nad mą głową
Jak gdyby chciał powiedzieć mi
Że wszystko mam przed sobą

Ten czas, jak sen, w pamięci mam
Choć lat minęło wiele
Kiedy co wieczór biegłem tam
By śpiewać Brechta z Brelem

W pamięci sobie raz po raz
Powtarzam takie słowa
To był mój teatr i mój czas
Który mnie ukształtował

On dał mi pod stopami grunt
Pogląd na ważne sprawy
Mój teatr - najjaśniejszy punkt
Na mapie mej Warszawy

Teatr Ateneum - Brel - 1985

Zocha - Wojciech Młynarski

Michał Bajor - Zocha

Wojciech Młynarski

Zocha jest inteligentna
Książki czyta wciąż
Za nią ciężko frunie nudny mąż
Okropny mąż
Zocha myśli postmodernistycznie
Śniadania jada o zmierzchu dnia
Kto uzdrowić może ją
Tylko ja, jedynie ja

Zocha
Po jednym tangu mnie pokocha
I jest uległa, płocha
Jak mały kotek
Taka przymilna
Taka bezsilna
Jak miękkiej wełny motek

Zocha
Znienacka dumną jest Zofiją
Z oliwką gin popija
Znów mądrzy się
Bankiet czy raut
I znów jej świat
Wymyślny ma kształt
I tętni mi skroń
I trafia mnie szlag
I chwytam jej dłoń
O tak

Ona dalej jest inteligentna
Ale czyta mniej
I okropnie nudny mąż
Nie męczy jej
Zocha lubi tańczyć ze mną tango
O zwykłej porze śniadania je
Postmodernizm cały jej
Niepotrzebny, bo ma mnie

Atlantyda - Wojciech Młynarski


Michał Bajor - Atlantyda

Wojciech Młynarski

Przez szary tłum
Zadyszany świt
Smutne dziś
Przez miasta szum
Przez silników zgrzyt
Wciąż goni mnie myśl
Ludzie to miliard wysp
Samotnych do cna
Podobny swój los
Przędą co dnia
Atlantyda czułych serc znika już
Jeszcze dzień, jeszcze dwa

Tak stanie się
Weźmie nowy czas
Władzę swą
I pogna mnie
Ale dokąd, gdzie
Donikąd, bo w krąg
Ludzie jak miliard wysp
Samotnych do cna
Więc jak znajdę ich
W krąg wiatr i mgła
Atlantyda czułych serc znikła już
Zimny ton wzięcie ma

Znaleźć ten ton łatwo jest
Lecz słyszę też wciąż S.O.S.
I wyruszam przez morską biel
Gdzie mój cel
Falę tnę w smutnej mgle
Bo człowiek woła

W tym świecie wciąż
Człowiek szansą jest
Największą, choć w krąg
Ludzie jak miliard wysp
Samotnych do cna
Lecz wyspy, choć dwie
Złączyć się da
Atlantyda czułych serc wróci znów
Tam gdzie ty i tam gdzie ja

Obrazy: Vladimir Kush

Błogosławiona bądź każda pogodo - Wojciech Młynarski


Michał Bajor, Wodnikus 2005
Błogosławiona bądź każda pogodo

Wojciech Młynarski

Błogosławiona bądź każda pogodo
Wiosenna chmuro, co umierasz młodo
Błogosławiona bądź mgło przedwiosenna
Co w krąg się ścielesz zalotna i zmienna

Błogosławiona bądź
Błogosławiona...

Błogosławione bądźcie młode brzózki
Egzamin z wiosny zdające na szóstki
Do światła słońca prostujące listki
Zielone moje wy licealistki
Błogosławiona bądź pogodo letnia
Bucząca w gajach niby Pana Fletnia
Błogosławiona bądź miłości pierwsza
Co nagle spadasz i gadasz do wiersza

Błogosławiona bądź
Błogosławiona...

Błogosławione bądź górskie źródełko
Coś w skalnym zboczu błysnęło jak szkiełko
A jam spragniony rzucił się do picia
Poczułem na raz smak i radość życia
Błogosławiony bądź liściu jesienny
Czule grabiony na kopczyk foremny
A jam się chował w nim jako pacholę
A wokół było rodzinne Opole

Błogosławiony bądź
Błogosławiony...

Błogosławiona bądź zimowa chmuro
Co sypiąc śniegiem przemijasz ponuro
Aby na wiosnę odrodzić się młodo
Błogosławiona bądź każda pogodo...

Ja kocham, ty kochasz - Wojciech Młynarski


Michał Bajor, Anna Wyszkoni
Ja kocham, ty kochasz

Wojciech Młynarski

Życie ma takie właściwości
Pod skrzydłem nocy, w świetle słońca
Że z najpiękniejszych słów miłości
Pozwala czerpać nam bez końca
I znajdujemy takie słowa
Ich blask, ich wdzięk, ich styl, ich smak
I wtedy tworzy się rozmowa
Co brzmi mniej więcej tak:

Ja kocham, ty kochasz - jak wiosnę maj
Ja kocham, ty kochasz - jak zieleń gaj
I każdy błękitny świt jest nasz
I każdy dzień nam rozjaśnia twarz
Ja kocham, ty kochasz
Ja kocham, ty kochasz
Znak tylko daj

Lecz życie ma i tę właściwość
Że się różowo nie układa
Że zimno milczy, patrzy krzywo
I pięknych słów nie podpowiada
I jak najdalsze jest od marzeń
Gdy dni przebiera czarny mak
A jeśli się rozmowa zdarzy
Rozmowa ta brzmi tak:

Nie kocham, nie kochasz - jak kota pies
Nie kocham, nie kochasz - jak mrozu bez
I życie zmienia słoneczne skry
Na samotności ponure dni
Nie kocham, nie kochasz
Nie kocham, nie kochasz
To smutno brzmi, to smutno brzmi

A teraz skup się i rusz głową
I niechaj taka myśl cię skusi
Że każdy jabłka jest połową
I twa połówka gdzieś być musi
Przez ciepłe lato, rdzawą jesień
Niech pogna cię wesoły wiatr
I niech piosenka się poniesie
Przez twego życia start

Ja kocham, ty kochasz - do szczęścia klucz
Ja kocham, ty kochasz - tak żyć się ucz
Za swą nadzieją odważnie idź
Twoja połówka gdzieś musi być
Ja kocham, ty kochasz
Ja kocham, ty kochasz
Tak ucz się żyć, tak ucz się żyć
Tak ucz się żyć

Artysty smutny walc - Wojciech Młynarski

Magda Umer
Artysty smutny walc

Wojciech Młynarski

Kiedyś w końcu będziesz sam
Nieodwołalnie sam
Sam wobec paru pytań
Znasz je dobrze, równie dobrze
Jak ja znam
Jak znaleźć prawdy ślad
I jak dokoła świat
Choć trochę odmienić

To artysty smutny walc
To jest okrutny walc
Artystów zimny Bóg
Pytany o to milczy
On wie, wyrok zna
Nie znasz go
Nie zgadnę go ja

To artysty smutny walc
Po białej nocy kres
Aż z pustej butelki
Precz odfrunie mały bies

Pewnie czyjś ciepły gest
Znaczy i wart więcej jest
Niźli aplauz ogromnych sal
Słuszne są myśli te
Tak ładnie pocieszasz się
Lecz trwożnie zimnym zmierzchem
Patrzysz w dal, daleką dal

Kiedyś w końcu będziesz sam...

To jest walczyk z losem co
Na wszystkich wyrok zna
Zgaduje go wielu
Wielu zgadnie, lecz nie ja
Nie ja

Albertyna - Asja Łamtiugina

Franz Dvorak
Michał Bajor
Albertyna

Asja Łamtiugina

Świeże koleiny poorały śnieg do krwi
Nie ma Albertyny, zostawiła tylko list
I w przedpokoju, w półmroku
Gdzie lustro patrzy mi w twarz
Z koperty wypadł na podłogę
Żółty płatek głogu
Suchy płatek głogu
Kruchy płatek głogu

Gdy zakwitną głogi i nie będzie innych spraw
Gdy zakwitną głogi Albertyna stanie w drzwiach
Zabierze z rąk mych kieliszek
I zaprowadzi mnie tam
Gdzie za parkanem
W sennej ciszy
Głogi się kołyszą...

Lata, dni, godziny w supeł mi zawiązał czas
Nie ma Albertyny, nigdy już nie stanie w drzwiach
Zakwitające dziewczyny
Po chwili mają sto lat
Ich cienie tańczą tam
Gdzie w ciszy
Głogi się kołyszą...

Piosenka o impresjonistach - Wojciech Mlynarski

Eduard Manet

Michał Bajor
Piosenka o impresjonistach

Wojciech Młynarski

Zaschnięta farba na palecie
I plamka świtu tak maleńka
Ech dobrzy ludzie wy nie wiecie
Czym jest codzienna twórcza męka

Kac po absyncie, diable białym
I biel nieodpisanych listów
Ręce za ciężkie i nieśmiałe
Oto jest świt impresjonistów

I co dzień trudzi się powieka
By wstrzymać chwilę co ucieka
Jednego oczy chcą aż bolą
Zatrzymać chwili blask i kolor

Wypijasz pierwszy kawy haust
Rozrabiasz farbę sprawa prosta
I szepczesz chwili tak jak Faust!
Zostań! Zostań!...

Wstrzymały chwile lot motyli
Dziś są w muzeach - bardzo proszę
Przebyły drogi szmat od chwili
Gdy marszand kupił je za grosze

Dziś warte są niejeden milion
Choć go nie ujrzał nikt z artystów
Klimatyzacja i sterylność
Oto jest dziś impresjonistów

A tak trudziła się powieka
By wstrzymać chwile co ucieka
Faust o tym marzył tak nieśmiało
Impresjonistom się udało

Nagroda jest czujnika blask
I strażnik na państwowym żołdzie
Geniuszom, co wstrzymali czas
W hołdzie! W hołdzie!...