Gang Marcela
Maleńka stacja w deszczu tonie
Andrzej Sobczak, Andrzej Kosmala
Maleńka stacja w deszczu tonie
Ludzie drzemią obok nas
A stary zegar na peronie
Dawno przestał odmierzać czas
W milczeniu czekasz razem ze mną
W oczach smutek masz jak ja
Zmęczony, senny patrzysz w ciemność
Jakbyś szukał nadziei tam
Koniec trasy - pora wracać
Ktoś na nas czeka w domu
I z kalendarza skreśla dni
Koniec trasy - pora wracać
Ktoś bliski czeka w domu
Ktoś bliski, chociaż to nie ty...
W przeciwne strony odjedziemy
Bo tak trudno przyznać się
Że rozstawać się nie chcemy
Że nam razem nie było źle
Gang Marcela
Łzy na szybie
Andrzej Sobczak, Andrzej Kosmala
Nie zatrzymał jej tylko miał w oczach żal
Gdy zabrała płaszcz długo sam w progu stał
Nie mówił nic, gdy na stół rzuciła klucz
Zabrakło mu sił i słów
Za oknem był świt, zimny wiatr, chłodny deszcz
Po szybach co tchu biegły w dół rzeki łez
A on wciąż stał, jakby chciał odwrócić czas
I widział za mgłą jej twarz...
W ogromnej ciszy pustych ścian
Znów został sam, zupełnie sam
I w jednej chwili ledwie rozpoczęty film
Nagle rozwiał się jak dym
Na schodach słyszał szybki krok
Jak gdyby coraz dalej stąd
Odeszła tam skąd przyszła - nie wiadomo gdzie
Nierealna tak jak cień, jak sen
Za oknem był świt, zimny wiatr, chłodny deszcz
Po szybach co tchu biegły w dół rzeki łez
A on wciąż stał, jakby chciał odwrócić czas
I widział za mgłą jej twarz...
Bez domu, bez żony, jak wicher szalony
W podróży już od lat
Swój los dzierżąc w dłoni za szczęściem w pogoni
Przebyłeś drogi szmat
W przygodnych ramionach szukałeś schronienia
Beztrosko trwoniąc czas
Tak żyjąc z dnia na dzień wciąż wierny zasadzie
Że żyje się tylko raz
Ciekawy wciąż świata goniłeś swe lata
Złudzenia niosły cię
Wśród gorzkich wydarzeń pozbyłeś się marzeń
Zgubiłeś cel i sens
Znudzony zwykłością, zmęczony szarością
Czekałeś wielkich dni
Jak bańki mydlane przez wiatr przeganiane
Pękały twoje sny
Gdybyś tak dziś powrócił znów w swoje strony
Do tamtych miejsc, w których uczyłeś się żyć
Gdybyś tak dziś wrócił do starych znajomych
Do dziewczyny sprzed lat, co kochała cię tak jak nikt
Gdy w drogę ruszałeś w twarz życiu się śmiałeś
Świat wielki wołał: bierz
A teraz po latach masz dość tego świata
Do domu wracać chcesz
W niejednym już barze szukałeś swych marzeń
Chcąc znaleźć szczęście tam
Gdy pieniądz w portfelu przyjaciół masz wielu
A w końcu zawsze sam
Gdybyś tak dziś powrócił znów w swoje strony
Do tamtych miejsc, w których uczyłeś się żyć
Gdybyś tak dziś wrócił do starych znajomych
Do dziewczyny sprzed lat, co kochała cię tak jak nikt
Gang Marcela
Zaświeciła moja gwiazda
Andrzej Kosmala
Wstałem dziś skoro świt
Coś zbudziło nagle mnie
W oknie jakby inny stał dzień
Czułem to już przez sen
Że coś dzisiaj zdarzy się
Teraz już na pewno to wiem
Dotąd pech ścigał mnie
Jakbym mu coś winien był
W domu, w pracy – wszystko wciąż źle
Wierzyć chcę, że to dziś
Żal ze smutkiem wreszcie znikł
Biegnę więc pochwycić ten dzień
Może znów zaświeciła moja gwiazda
Może znów powiał dla mnie dobry wiatr
Może dziś dobry los chce odmienić kartę złą
Może wrócił znów życiowy fart
Tyle lat miałem złych
W samotności czas mój biegł
Nieraz miałem siebie już dość
nie wiem skąd więc ta myśl
Którą przyniósł dzisiaj świt
Że w mym życiu zjawi się ktoś
Kto – kto, jeśli nie ty
Przywróci marzeniom sens
I spokój moim snom
Kto – kto, jeśli nie ty
Wypełni znów ciepłem i radością cały dom
Kto – kto, jeśli nie ty
Oddali znów myśli złe, ukoi moje łzy
Kto – kto, jeśli nie ty
Powita uśmiechem mnie u zbiegu szarych dni
Ten jeden uśmiech – więcej nic
I wszystko jest jak dawniej
Przez okno jakby promień słońca wpadł
Na drzewie znowu śpiewa ptak
I sad się zazielenił
Ku wiośnie zmierza wszystko
Cały świat – nawet ty
Kto – kto, jeśli nie ty
Przebudzi zimowy sen, przyniesie kwiaty mi
Kto – kto, jeśli nie ty
Przypomni piosenkę mi – wspomnienie tamtych lat
Kto – kto, jeśli nie ty
Przepędzi zimowe sny i z wiosną wróci tu
Na pewno to będziesz ty
Nie zwlekaj, proszę wróć...
Gang Marcela
Znajdziemy pośród trosk
Andrzej Kosmala
Nie mamy nic prócz dwojga serc
Których nam nie złamie nikt
Nie mamy nic prócz kilku łez
Których nam zwyczajnie wstyd
Znajdziemy pośród trosk tych kilka słów
Znów powiesz mi: „to nic, nie martw się”
Znajdziemy pośród trosk tych kilka nut
Co w sercu brzmią, bo wciąż kochasz mnie
Nie mamy nic prócz dobrych rad
Których nam nie szczędzą wciąż
Nie mamy nic prócz swoich lat
Które już za nami są
Poznasz mnie, chcesz czy nie
Poznasz mnie i tak
Będę znów jak ten cień
Wciąż za tobą gnał
Przecież widzisz mnie
Przecież słyszysz mnie
Tamta twarz i ten głos to ja
Odkąd masz plakat ten
Tylko on coś wart
Jego gest, jego śmiech
Tylko liczą się
Tę z papieru twarz
Już na pamięć znasz
Tamta twarz i ten głos to fałsz
Plakatowy tygrys z niego
Co ci może dać?
Lepiej poznaj mnie, a jego spal
Bardzo proszę, oto zdjęcie
Na nim moja twarz
Jeśli pragniesz, plakat zrobić dam
Tę z papieru twarz
Już na pamięć znasz
Tamta twarz i ten głos to fałsz
Jerzy Różycki
Dziś zabrałaś wszystko
Andrzej Kosmala
Kiedy samotność otacza mnie
Myślisz, że jest mi tak bardzo źle
Lecz, znając ciebie, pewność tę mam
Że już wkrótce nie, nie będę sam
Bo ty odchodzisz, by wrócić znów jak wiatr
Choć myślę sobie - nie będę sam
Kiedy odejdziesz kolejny raz
Odnajdę szczęście bez twych wad
Lecz nie chcę tobie, nie, odbierać szans
Jeszcze nie miejsce, jeszcze nie czas, nie czas
Dziś zabrałaś wszystko, nawet klucz od drzwi
I wśród czterech ścian jestem sam
Czy mam znowu wierzyć, że z tej kiepskiej gry
Zostanie kiedyś tylko śmiech przez łzy...
Jerzy Różycki
Dziewczyno ze szkolnych lat
Andrzej Kosmala
Tyle lat sam przez świat
Chociaż przygód miałem sto
Nie zostało mi z tego nic
Letni wiatr gdzieś mnie gnał
I marzeniom zabrał blask
Zostawił mi tylko żal
Kiedy sen nie był snem
I wspomnieniem budził mnie
Rysowałem w pamięci twarz
Śladem twym chciałem iść
Nie po drodze było mi
Dziewczyno ze szkolnych lat
Nie liczysz godzin
Choć czas płynie w nas
Życie twe mija bez dat
Dzisiaj los szansę dał
Na zegarach cofnął czas
W tańcu złączył nam serca dwa
To był bal, szkolny bal
Wzywał nas dorosły świat
Dlaczego on wtedy cię miał?
Jeszcze dziś w oczach mam
Twej sukienki jasnej blask
Dziewczyno ze szkolnych lat
Nie liczysz godzin...
Jeszcze dziś w oczach mam
Twej sukienki jasnej blask
Dziewczyno ze szkolnych lat
Jeszcze nie wiem, czy jesteś sobą
Jeszcze nie wiem, czy ciebie znam
W podróży przez świat na oślep gnasz
Lecz bilet i tak na powrót masz
Spytaj siebie, czy też mnie dobrze znasz
Z głową w chmurach jak w siódmym niebie
Z głową w chmurach w drodze do gwiazd
Marzenia i sny to jedno, lecz my
Na co dzień pod wiatr, bez złudzeń, bez szans
Zejdź na ziemię i życiu w oczy spójrz
Kto tak jak ty widzi świat w słońcu, gdy
Na dworze mgła skrywa nam cały świat
Gdy w samotności chciałbym ukryć się
Pytam siebie, kto lepiej widzi świat
Marzenia i sny to jedno, lecz my
Na co dzień pod wiatr, bez złudzeń, bez szans
Zejdź na ziemię i życiu w oczy spójrz
Wstałem dzisiaj skoro świt, coś zbudziło mnie
Znowu w radio znany hit - "Kto, jeśli nie ty"
Gdy złamanych tylu serc nie uleczy czas
Gdy mężczyzna chowa łzy, mówią do mnie tak
Uuuuu, samotny gangster....
Czy znajdziemy pośród trosk tamtych zdarzeń ślad
Dziś porwały ciebie w świat marzenia za grosz
Przyjacielu, obudź się, jeszcze na to czas
Nim się obca stanie twarz, powiedz: Idę już
Tak tu pięknie miało być
Że nie warto było śnić
O podróży, której kres
W San Francisco
Aż gdy kiedyś młody tur
Chciał się wyrwać z tego snu
To zamknięto drogę mu
Do San Francisco
Golden Gate w marcowej mgle
Znad Wisły sen rozpłynął się
W dali marzeń młodości
Golden Gate utonął we mgle
Jak film sprzed lat
Utracił swe barwy
Dla nas pozostał snem
Gdzie są dzieci z tamtych lat
Które chciały stroić świat
W kwiaty, co wyrosły tam
W San Francisco
Danuta Mizgalska
Jestem twoją lady
Andrzej Kosmala
Nie powiem co myślę po latach o tobie
Bo na mnie nie spojrzysz, zamilkniesz jak w grobie
A może dojrzejesz, choć trudno uwierzyć
Do uczuć, na których nam przecież zależy
I chociaż nam dzisiaj się wcale nie śpieszy
Doganiać miłości dalekiej od pierwszej
I chociaż nas dzisiaj rozdziela mur plotek
Zostawmy na potem nasz wyśniony świat
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach, w zapachu bzu
Zakwitnie dzień taki, wybije godzina
Do naszej Itaki zawiedzie nas miłość
Po falach wzburzonych okrętem nadziei
Wpłyniemy do portu jak zgubione sny
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach, w majowym zapachu bzu
Danuta Mizgalska
Dziewczyna taka jak ja
Andrzej Kosmala, Andrzej Sobczak
Tak lecą dni - świątek, piątek i niedziela
Wokoło kręci się świat
Wiruje życie od lat jak karuzela
Już chyba nikt nie ogląda się za siebie
Więc po cóż martwić się mam
Na diabła cały ten kram - naprawdę nie wiem
Dziewczyna taka jak ja
Na wszystko sposób swój ma
Ogląda świat zawsze tylko z jednej
Najlepszej strony
Dziewczyna taka jak ja
Ma w oczach uśmiech co dnia
I zawsze wie, gdzie poszukać słońca
W pochmurne dni
Dziewczyna taka jak ja
Nie wie, co smutek i łza
Dziewczyna taka jak ja
Bo czy ktoś lepiej świat zna
Jak właśnie ja
Śmiej się co dnia - nie miej takiej smutnej miny
Najlepiej wszystko zmień w żart
Nie chowaj w lustrze swych wad ani godziny
Czy słyszał kto, żeby bać się swego cienia
Weź ze mnie przykład choć raz
Z uśmiechem biegnij przez czas, bo świat się zmienia
Danuta Mizgalska
Ze wspomnień został ledwie świat
Roy Orbison - Blue Bayou
Andrzej Kosmala, Andrzej Sobczak
Gdzie odeszły chwile sprzed lat
Gdy w ramiona chwytałam wiatr
Kiedy chciałam zmieniać swój świat
Dziecięcy świat
Dokąd odszedł tamten brzask
Gdy bielony ranną mgłą
W smukłych malwach budził się
Mój stary dom
Ze wspomnień został już
Ledwie ślad w moich oczach
Tylko tamten dom
Jeszcze nieraz się śni po nocach
Żaden nowy dzień nie jest jutra wart
Gdy mija obok mnie
Kiedy znika we mgle
I chowa się gdzieś w mroku na dnie
Miałam włosy jasne jak len
Miałam w oczach radość i śmiech
Prosto w słońce biegłam co dnia
Wśród starych drzew
Zawieszony pośród chmur
Bez wytchnienia śpiewał ptak
A na łąkach słał się do stóp
Łan wiotkich traw
Ze wspomnień...
Nie odnajdę dziś tamtych dróg
Po których biegłam w ślad
Nie cofnie się czas co niesie mnie
Gdzieś w przyszłość bez dat
I pewnie, no cóż, zgubiony sen
Nie wróci już
Renata Danel - We dwoje
Andrzej Sobczak, Andrzej Kosmala
Dziś w ręce wpadła niespodzianie
Pocztówka ta sprzed paru lat
Już myślałam - gdzieś przepadła
Aż tu nagle wspomnień ślad
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Mówiłeś do mnie wtedy tak
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Diabli wzięli cały plan
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Diabli wzięli cały plan
Dzisiaj nawet nie pamiętam
Kto winien był - czy ja, czy ty
Może szczęścia nam zabrakło
Lecz to nieważne zresztą dziś
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Tak poszło z dymem parę lat
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
To dzisiaj brzmi jak dobry żart
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
To dzisiaj brzmi jak dobry żart