Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polanowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polanowski. Pokaż wszystkie posty

Skąd wiesz, że jestem sama - Tadeusz Polanowski


Dana Lerska
Skąd wiesz, że jestem sama

Tadeusz Polanowski


Skąd wiesz, że jestem sama
Że nie mam nikogo
Przed kim bym mogła nie kłamać
I być po prostu sobą

Skąd wiesz, że tak mi brak
Zwykłego ludzkiego ciepła
Że od światowych blag
Z ochotą bym uciekła

Skąd wiesz, że zwykłą jest pozą
Ta nonszalancja cała
Że poczuć się amoroso
Tak, tak bardzo bym chciała

O nie, o nie myśl sobie
Że wszystko wiesz o mnie
Że ja się właśnie w tobie
Zakocham nieprzytomnie

Skąd wiesz, że zwykłą jest pozą...

Skąd wiesz, że jestem sama...

Nie gniewaj się - Tadeusz Polanowski


Dana Lerska - Nie gniewaj się
Salvatore Adamo - Mes mains sur tes hanches

Tadeusz Polanowski


Nie gniewaj się, że lubię tak
Miłostek mych wspominać świat
Nie dąsaj się, że ciebie brak
W marzeniach tych szczenięcych lat

Z miłostek mych przelotnych tak
Prawdziwy rósł miłości czas
Dla ciebie więc o tamtych śpiewam
I przywołuję raz po raz
Dla ciebie więc o tamtych śpiewam
I przywołuję raz po raz

Lecz nie patrz znów tak ponuro
Po co ten błysk w twoich oczach zły
Bo w końcu ty będziesz górą
Ostatnią mą piosenką ty

Szukałam u każdego z was
Tego, czym ty mi jesteś dziś
I kiedy cię spotkałam raz
Olśniła mnie ta jedna myśl

Żeś ty wcieleniem moich snów
Żeś ty mi uciekł z baśni kart
I byłoby doprawdy szkoda
Gdyby to też był tylko żart
I byłoby doprawdy szkoda
Gdyby to też był tylko żart

Lecz nie patrz znów tak ponuro...

Bal u Pana Boga - Aleksander Wertyński


Edyta Geppert - Ostatni bal  (Bal u Pana Boga)

Aleksander Wertyński - Бал Господень

Do miasteczka małego, gdzieś od dziecka mieszkała
Piękną suknię moderne, nowej mody journal
Wprost z Paryża samego znana firma przysłała
Byś w niej mogła na pierwszy swój wielki iść bal

W tym miasteczku malutkim tyś marzyła wciąż nocą
O tym balu en grand, co we krwi budzi żar
Pędzą pyszne karety, wokół światła migocą
Ty zaś wkoło roztaczasz urody swej czar

W tym miasteczku malutkim balów nigdy nie było
Ani karet nie ciągnął żaden koński grzbiet
Lata szły, znikła młodość, suknię kurzem pokryło
Piękną suknię z Paryża, Maison Lavalette

Aż się ziścił na koniec szalonych twych marzeń rój
W suknię ciebie ubrali jak gdyby na bal
Jacyś ludzie nieznani ponieśli katafalk twój
Jedziesz w dziwnej karecie w nieznaną gdzieś dal

Czarny wóz, konie dwa wiozą ciebie na wieczny sen
Stary ksiądz budzi w duszy śpiewaniem swym żal
Pachnie bez, ty zaś sama jak cichy żałobny tren
Pojechałaś do Boga na bal

Tłum. Tadeusz Polanowski