Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brecht Bertolt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brecht Bertolt. Pokaż wszystkie posty

Piosenka o księżycu z Alabamy - Brecht - Osiecka


Joanna Lewandowska - Lotte Lenya 👉👉👉
Piosenka o księżycu z Alabamy - Alabama Song

Bertolt Brecht - Agnieszka Osiecka

Ach ludzie raz dwa
Gdzie tu jest jakiś bar
Normalnie bar, normalnie bar
Potrzebny nam byle jaki bar
Żeby można w nim whisky chlać i gin
Inaczej tylko grób, inaczej tylko grób
Inaczej, inaczej - inaczej tylko grób

Księżycu z Alabamy
Żegnamy cię – bye, bye
Choć żal nam naszej mamy
Ten kto ma whisky
Ten wszystko ma...

Ach ludzie raz dwa
Gdzie tu jest jakiś chłop
Normalnie chłop, normalnie chłop
Potrzebny nam pierwszy lepszy chłop
Żeby fason miał, żeby bulić chciał
Inaczej tylko grób...

Księżycu z Alabamy
Żegnamy cię – bye, bye
Choć żal nam naszej mamy
Ten kto ma whisky
Ten wszystko ma...

Ach ludzie raz dwa
Gdzie tu jest jakiś szmal
Normalny szmal, normalny szmal
Potrzebny nam jakiś gruby szmal
Żeby z życia mieć to co można chcieć
Inaczej tylko grób...

Księżycu z Alabamy
Żegnamy cię – bye, bye
Choć żal nam naszej mamy
Ten kto ma whisky
Ten wszystko ma...

Kurt Weill - Kompozytor  👉👉👉



Ballada o guziku - Brecht -Stiller


Elżbieta Wojnowska
Ballada o guziku

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Przychodzi do mnie pokraka
I pyta, raczej nieśmiało
Czy dziewczyna jak płomień
Pokocha takiego biedaka
Więc ja mu mówię, że to się zdarzało
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
To żałosne okażą się w skutkach konkury
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a on na to wrzaśnie
Ale przecież te dziurki są zawsze na wylot
A ja odpowiadam - no właśnie

Los będzie zawsze przeciwko tobie
Po stronie kurwy i łotra stać
Więc jeśli te szanse, idioto, straciłeś obie
To guzik, to nie licz na miłość i płać

Przychodzi do mnie idiota
I pyta, czy wspólnik lub krewny
Nie spróbują mu wydrzeć
Dobrego imienia czy złota
Więc ja mu mówię, że fakt jest niepewny
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
Bez skrupułów obedrą cię obaj ze skóry
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a on na to wrzaśnie...

Los będzie zawsze przeciwko tobie...

Przychodzi do mnie skrzywdzony
I wykrzykuje gniewnie
Och, bandyci, czy sąd mi użyczy
Przed nimi ochrony?
Więc ja mu mówię - no pewnie, no pewnie
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
To sąd cię tym głębiej wpakuje do dziury
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a tamten wrzaśnie
Ale przecież te dziurki są zawsze na wylot
A ja odpowiadam - no właśnie

Los będzie zawsze przeciwko tobie
Po stronie kurwy i łotra stać
Więc jeśli te szanse, biedaku, straciłeś obie
To guzik, to nie licz na prawo i płać

Fot. B. Brecht, R. Stiller, E. Wojnowska

Janusz Tylman (kompozytor) 👉👉👉

Pieśń o chmurze nocą - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska
Pieśń o chmurze nocą

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Moje serce jest mroczne jak chmura nocą
I miejsca nie zagrzewa, och ty
Te chmury wzbite nad pola i drzewa
I ani wiedzące po co
Tylko przestwór szeroki je owiewa

Moje serce jest dzikie jak chmura nocą
I błędne z tęsknoty, och ty
Pragnąca być całym niebem, nie chmurą
I ani wiedząca po co
Chmura nocą jest sam na sam z wichurą...

Ballada o piekielnej Lili - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o piekielnej Lili (utwór 7)
Lotte Lenya - Die Ballade von der Hollenlili

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Że się gęś zakłada wściekle
Spiecze bard
ziej czy też mniej
Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Tak czy siak

Dla mnie jutro nie istnieje
Z jutra ja się grubo śmieję
Jutro niechaj trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada
Co dziś kto zrobił
Nad tym jutro biada
I od tego w końcu pójdzie w piach
Mała strata, krótki strach
A jutro to możecie mnie

Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
I że się tym człek zbyt naje
To wprost jakby strzelił w pysk
Bo już się tym człek zbyt naje
To już tylko strzelić w pysk
Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
To jest tak

Że mam gdzieś czyjeś życie
Już od jutra zapewnicie
Jutro niech was trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
To nie będzie takie jasne
Czy mnie wtrącą w piekła swąd
To nie będzie takie jasne
Kto z was pójdzie w piekła swąd
Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
A i tak

Dziś jest dzisiaj a nie jutro
Jutro to ja kupię futro
Jutro niech mnie trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Fot.1 Bertolt Brecht, Fot. 4 Kurt Weill (kompozytor)

Ballada o seksualnej zależności - Brecht-Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o seksualnej zależności (utwór 6)
Lotte Lenya - Die Ballade von der sexuellen Hörigkeit


Bertolt Brecht - Robert Stiller

Taki to szatan, że się wszyscy trzęsą
Rzeźnik to on, a wszystko inne - mięso
Najgorszy pies i alfons też niesłaby
A jego kto nareszcie zgnoi - baby
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Nie zważa co tam kodeks karny, albo ksiądz
Nie robi sobie nic ze sprośnych żądz
Wie, że kto ujrzał babę ten już wpadł
Więc ma dla dziwek tylko drąg i bat
Powtarza sobie wciąż: jakie to głupie
A przyjdzie noc i leży już na dupie

Widzieli już jak drugi ledwo zipie
Jak się najtęższy mózg pogrąża w cipie
I klęli się, że to najgłupszy dwór wie
A komu dali się pogrzebać - kurwie
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Ten do kościoła biega, a tamten wierzy w sąd
I przeciw babie tworzą wspólny front
Ten nie je pieprzu, ten surowych jaj
Ten nadmiar sił swych wkłada w sport lub w kraj
I widzi życia sens jedynie w grupie
A przyjdzie noc i leży znów na dupie

I stoi taki, już ma w pętli głowę
I wapno czeka w grobie już gotowe
Już oprócz stryczka nie masz dlań podrywki
I co ma ten idiota w głowie - dziwki
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Już go w kawałki tną, już go ładują w kosz
I Judasz przepił już za niego grosz
Już nawet ten ledwie dyszący trup
Zrozumiał fakt, że w babie znajdzie grób
W pysk sobie pluje, sam na siebie tupie
A przyjdzie noc i leży znów na dupie

Jenny Piratka... - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska
Jenny Piratka, czyli marzenia pomywaczki
Lotte Lenya - Seeräuberjenny (Pirate Jenny)

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Moi państwo, widzicie jak kufle tu zmywam
I łóżka w numerach wam ścielę
I dajecie mi napiwki
Oglądając po całych dniach ten parszywy hotel
I na mnie ten parszywy łach
Ale wiecie o mnie tak niewiele

Aż raz w porcie wieczorem będzie krzyk
Spytacie - co to za krzyk w porcie
Czy to jakiś znak
I ktoś widząc jak z uśmiechem zmywam kufle
Spyta - co ją rozśmieszyło tak

A tu okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Podpłynął pod brzeg

Ktoś powie, idź wycieraj kufle, moje dziecko
I może mi pensa da
I wezmę tego pensa i pójdę wam łóżka słać
Ale nikt z was nie będzie w nich tej nocy spać
Ani wiedzieć jeszcze nie, kim jestem ja...

Aż tu w porcie się zrobi zgiełk i wrzask
Co to za okropny wrzask w porcie – spyta któryś gość
I ktoś widząc, jak z uśmiechem patrzę w okno
Spyta – skąd w jej uśmiechu taka złość

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Ognia da z wszystkich dział

Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
Kiedy runie pierwszy dom rozbity
Całe miasto starte zostanie na miał
Tylko ten parszywy hotel będzie dalej stał
Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
I spytacie – kto w nim mieszka taki znakomity...
Będzie wokół hotelu tej nocy krzyk
I pytanie, czemu on też nie poszedł w gruz i dym
Aż ktoś widząc, jak wychodzić będę rankiem
Krzyknie – co? To ona mieszkała w nim?

Wtedy okręt o siedmiu żaglach Wciągnie flagę na maszt

W południe stu piratów zejdzie na brzeg
I wkroczy w te mroczne cienie
Wywloką tu wszystkich spoza wszystkich drzwi
I w kajdany zakutych przyprowadzą mi
I spytają, kto z was ma iść na stracenie...

I zapadnie cisza w porcie
Tego dnia, kiedy zapytają mnie
Kto z was umrzeć ma
A ja na to im odpowiem - wszyscy
I co spadnie głowa, to ja krzyknę – hopla

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Zabierze mnie w dal

Pieśń o Bilbao - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Lotte Lenya  👉👉👉
Pieśń o Bilbao - Bilbao-Song

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Bar Billa był w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Lepszej mety byś nie spotkał choćbyś pękł
Bo w nim się ubaw i rozróbę miało
Za dolara, za dolara
Jaki tylko jest na świecie śmiech i grzech
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A muzyczka gra co sobie sam zażyczysz za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat

Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Ten księżyc nad Bilbao
Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat

Do Billa tam w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Gdzieś pod koniec maja rok dziewięćset sześć
Nadzianych czterech z fliską przyjechało
Z dolarami, z dolarami
Jak już ci się zabawili, no to cześć
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem, czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A ci czterej ze spluw, ładowali znowu cel i pal
Takiś pan odważny, no to wal

Ten księżyc nad Bilbao...

Dziś Billa bar w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Odnowiony, nie ma żuli z żadnych łajb
I wszystko sporządniało, tutaj palma, a tam lody
Knajpa jak tysiące innych knajp
No i gdyby teraz państwa tam zaniosło
Pewnie każdy z was by to łyżką jadł
Że niby taka frajda, co?
Na parkiecie nie zgrzyta piach
Brandy też nie ta co w tamtych dniach
A muzyczka taka, żebyś się porzygał za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat

Ten księżyc nad Bilbao
Ja mówię wprost i śmiało
Skórę się z nich zdzierało
Ten księżyc nad Bilbao
Skórę się z nich zdzierało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat

Pieśń o Mandalay - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska, Gisela May
Pieśń o Mandalay - Der Song von Mandelay

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Szopa starej Godam w Mandalay
Siedem desek u zielonych mórz
To jest dopiero burdel, że aż hej
W kolejce pode drzwiami piętnastu czeka już
Na zegarek tylko patrz, i raz, i wiej
Czy to jeden chłop jest w Mandalay
Dziwki są najlepsze, psia ich mać
Grosz ostatni warto za nie dać
No i teraz wszystko byłoby w porządku
Żeby tamten w środku trochę szybszy był
Więc za spluwę i w te drzwiczki trach, trach
Bo tak czekać to już człowiek nie ma sił
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się
Z czasem i porą
Johnny już kończ
Bo ich diabli tam biorą
Księżyc też
Nie cały czas
Stoi nad Mandalay
Nawet on zajdzie
I nad Mandalay

Szopa starej Godam w Mandalay
Leży gdzieś na dni zielonych mórz
To był dopiero burdel, że aż hej
A teraz nawet pięciu klientów nie ma już
Nie ma już zegarka w dziurze tej
Ani chłopów, ani dziwek w Mandalay
Ach, to były dziwki, psia ich mać
Grosz ostatni warto było dać
Teraz to na świecie nie ma już porządku
I po bajzlu tym nie został ani ślad
Ani spluwy, ani drzwiczek ach, ach
Bo bez dziwek nie ma życia, co za świat
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się...

Fot. Gisela May, Berolt Brecht, Kurt Weill (kompozytor)

TUTAJ w tlumaczeniu W. Młynarskiego

Song Mutter Courage - Bertolt Brecht


Hanna Skarżanka - Song Mutter Courage

Bertolt Brecht - tłum. Stanisław Jerzy Lec

Dowódco, ucisz bębnów bicie
I swą piechotę wstrzymać chciej
U Matki Courage dziś kupicie
Te buty, w których w marszu lżej

Tu zwierz wszelaki, wszów niemało
Armaty i taboru śmieć
Chcesz, by to w śmierć maszerowało
Więc musi mocne buty mieć

Człowieku, wstań, już wiosna znów
Topnieje śnieg - kto padł, to padł
A kto swój łeb mógł unieść zdrów
Ten znowu się wybiera w świat

Dowódco, który pułk, niesyty
Na śmierć wam karnie będzie szedł?
Łyk Matki Courage okowity
Podniesie ducha wojska wnet

Armata na czczo szkodzić może
Niestrawna jest - orzekła brać
Lecz syte wojsko, szczęść wam Boże
W przepaście piekieł możesz gnać

Człowieku, wstań, już wiosna znów
Topnieje śnieg - kto padł, to padł
A kto swój łeb mógł unieść zdrów
Ten znowu się wybiera w świat

Ballada o przyjemnym życiu - Bertolt Brecht


Die Ballade Vom Angenehmen Leben
Piotr Fronczewski - Ballada o przyjemnym życiu

Bertolt Brecht
Władysław Broniewski


Wmawiają w nas, że nie ma większej cnoty,
Niż kroczyć śladem ludzi wielkich duchem,
Żyć w norze, z kupą ksiąg i pustym brzuchem.
Ja nie mam na to zdrowia i ochoty.
Niech takie życie wiedzie, kto ma chęć,
Co do mnie, przyznam się, że mam go dość.
I bardzo bym się dziwił, gdyby ktoś
Na takim wikcie wyżył przez dni pięć.
Na diabła wolność, gdy masz głodny być!
Tylko w komforcie można mile żyć!

Odważni podróżnicy całe życie
Szukają w świecie guza, żeby potem
Burżuje mogli w książkach czytać o tem.
Ja na to wszystko kicham, jak widzicie.
Przypatrzcie im się, jak wieczorem drżą,
Gdy z zimną żoną milczkiem idą spać,
Nic nie chcą słyszeć, widzieć, ani znać,
I beznadziejnie patrzą w przyszłość swą.
Z takiego szczęścia, jakże nie mam kpić,
Tylko w komforcie można mile żyć!

Zdarzyło się przed laty dosyć wielu,
Żem sławie i wielkości dał się złudzić.
Widziałem potem z bliska takich ludzi,
I rzekłem sobie: zmykaj przyjacielu,
Bo bieda, prócz mądrości, daje złość,
Odwaga – fiasko, gorycz – spadek sił,
Przypuśćmy, żeś już w biedzie mędrcem był,
To przestań na tym, już tych cnotek dość.
Nie mędrkuj dłużej, prostą drogą idź,
Tylko w komforcie można mile żyć!

Obraz: Bertolt Brecht by Edward Steichen

Mackie Majcher - Bertolt Brecht


Lotte Lenya - Die Moritat von Mackie Messer
Jan Kobuszewski - Mackie Majcher

Bertolt Brecht - Władysław Broniewski

A rekiny w oceanie
Mają zębów pełen pysk,
Mackie ma w kieszeni majcher,
Lecz kto widział jego błysk?

Kiedy rekin krwią się splami,
Krew w pamięci musi trwać...
Mackie nosi rękawiczki,
Żeby nic nie było znać.

A w Tamizy toń zieloną
Wpada nagle ten i ów.
Czy to dżuma, czy cholera?
Nie, to Mackie krąży znów.

I Szmul Meier gdzieś zaginął,
I niejeden bogacz znikł,
Jego złoto schował Mackie,
Ale o tym nie wie nikt.

A ten wielki pożar w Soho:
Czworo dziatek, jeden dziad?
Mackie Majcher spaceruje,
Nikt nie pyta, każdy zgadł.

Jenny Towler znaleziono
Z nożem w piersi, ale cóż?
Mackie Majcher spaceruje
I nikt nie wie, czyj był nóż...

👉TUTAJ w przekładzie Roberta Stillera

Mandalay - Brecht - Młynarski


Michał Bajor - Mandalay - Ute Lemper

Bertolt Brecht - Wojciech Młynarski

Szopa starej Godam w Mandalay
Siedem desek u zielonych mórz
To jest dopiero burdel, że aż hej
W kolejce pode drzwiami piętnastu czeka już
Na zegarek patrz, i raz, i wiej
Czy to jeden chłop jest w Mandalay
Dziwki są najlepsze, psia ich mać
Grosz ostatni warto za nie dać
No i teraz wszystko byłoby w porządku
Żeby tamten w środku trochę szybszy był
Więc za spluwę i w te drzwiczki trach, trach
Bo tak czekać to już człowiek nie ma sił
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się z czasem i porą
Johnny już kończ, bo nas diabli tu biorą
Księżyc też nie cały czas stoi nad Mandalay
Nawet on zajdzie i nad Mandalay

Szopa starej Godam w Mandalay
Leży gdzieś na dni zielonych mórz
To był dopiero burdel, że aż hej
A teraz nawet pięciu klientów nie ma już
Nie ma już zegarka w dziurze tej
Ani chłopów, ani dziwek w Mandalay
Oj, to były dziwki, psia ich mać
Grosz ostatni warto było dać
Teraz to na świecie nie ma już porządku
I po bajzlu tym nie został ani ślad
Ani spluwy, ani drzwiczek ach, ach
Bo bez dziwek nie ma życia, co za świat
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay...

TUTAJ w tłumaczeniu Roberta Stillera

Fot. Bertolt Brecht i Kurt Weill (kompozytor)

Mackie Majcher - Bertolt Brecht


Moritat von Mackie Messer
Ryszard Słowicki - Mackie Majcher

Bertolt Brecht - Robert Stiller

Rekin zęby ma na wierzchu
A tych zębów pełen pysk
Macheath  nosi nóż w kieszeni
Kto tam dojrzy jego błysk.

Z płetw rekina krew ocieka
Kiedy chapnął coś i zjadł.
Macheath chodzi w rękawiczkach
Które kryją zbrodni ślad.

U Tamizy wód zielonych
Pada nagle ten i ów.
Czy to dżuma, czy cholera?
Nie, to Macheath krąży znów.

Tu błękitna lśni niedziela
A tam pada trup na bruk
A niejaki Mackie Majcher
Właśnie skręcił tam za róg.

I Szmul Meier też zaginął
Co bogatszych trafia szlag
Macheath zgarnął po nim forsę
Lecz dowodów na to brak.

Jennie Towler znaleziono
Z nożem w piersi, ale cóż?
Macheath chodzi po nadbrzeżu
I też nie wie czyj był nóż.

A ten wielki pożar w Soho
Siedem wnucząt, jeden dziad?
Macheath w tłumie znów nic nie wie
Nikt nie pyta, każdy zgadł.

Albo ta nieletnia wdowa,
Jej nazwisko każdy zna.
Przebudziła się zgwałcona,
Macheath jaka cena twa?

I znikają gdzieś te ryby
I zachodzi w głowę sąd
Aż pozwany rekin powie
Że nic nie wie, bo i skąd.

Nic sobie nie przypomina
I zażyć go nie ma jak
Bo i rekin nie jest rekin
Gdy dowodów na to brak...

👉TUTAJ w przekładzie Władysława Broniewskiego

Surabaya Johnny - Bertolt Brecht

Lotte Lenya, Krystyna Tkacz - Surabaya Johnny

Bertolt Brecht - Robert Stiller

Byłam młoda, lat chyba szesnaście
Tyś z Birmy powrócił jak raz
Powiedziałeś, chodź ze mną maleńka
Przy mnie szybko upłynie ci czas
Zapytałam czy masz jakąś pracę
A tyś odrzekł pamiętam jak dziś
Na kolei wiesz, robię przy węglu
Morze dawno obrzydło już mi
Kłamałeś wciąż, Johnny
Łgałeś jak z nut, Johnny
Od pierwszych dni, Johnny, zwodziłeś mnie
To przecież wstyd Johnny
Tak ze mnie kpić, drwić, Johnny
Wyjąłbyś z gęby peta choć, ty psie

Surabaya Johnny, czegoś jednak ci brak
Surabaya Johnny, cóż, ja cię kocham i tak
Surabaya Johnny, życie gorzki ma smak
Serca ci brak, Johnny, a ja kocham cię tak

Póki co, każdy dzień był niedzielą
Ja łaziłam za tobą jak pies
Lecz niestety już po dwóch tygodniach
Każdy dzień się zaczynał od łez
Wzdłuż i wszerz i na przełaj przez miasto
Przemierzamy co dzień drogi szmat
A ja czasem lusterko wyciągam
Na czterdzieści wyglądam w nim lat
Ty nie kochałeś mnie, Johnny
O szmal ci tylko szło, Johnny
A przecież ja Johnny, całować chciałam cię
Musiałeś wszystko mieć, Johnny
Wszystko zabrałeś mi, Johnny
Wyjąłbyś z gęby peta choć, ty psie

Surabaya Johnny...

Myślałam, że tym sposobem
Tylko mnie chciałeś zrobić na złość
A tymczasem na całym wybrzeżu
Każdy wiedział co z ciebie za gość
Przyjdzie dzień, w jakimś nędznym hotelu
Kiedy poszum obudzi mnie fal
A ty wstaniesz, odejdziesz bez słowa
I na zawsze odpłyniesz, gdzieś w dal
Nie bądź taki drań, Johnny
Ty serca nie masz za grosz, Johnny
Odchodzisz precz, Johnny, porzucasz mnie
A ja kocham cię wciąż, Johnny
Jak w tamten pierwszy dzień, Johnny
Wyjąłbyś z gęby peta choć, ty psie