Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stiller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stiller. Pokaż wszystkie posty

Ballada o guziku - Brecht -Stiller


Elżbieta Wojnowska
Ballada o guziku

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Przychodzi do mnie pokraka
I pyta, raczej nieśmiało
Czy dziewczyna jak płomień
Pokocha takiego biedaka
Więc ja mu mówię, że to się zdarzało
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
To żałosne okażą się w skutkach konkury
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a on na to wrzaśnie
Ale przecież te dziurki są zawsze na wylot
A ja odpowiadam - no właśnie

Los będzie zawsze przeciwko tobie
Po stronie kurwy i łotra stać
Więc jeśli te szanse, idioto, straciłeś obie
To guzik, to nie licz na miłość i płać

Przychodzi do mnie idiota
I pyta, czy wspólnik lub krewny
Nie spróbują mu wydrzeć
Dobrego imienia czy złota
Więc ja mu mówię, że fakt jest niepewny
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
Bez skrupułów obedrą cię obaj ze skóry
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a on na to wrzaśnie...

Los będzie zawsze przeciwko tobie...

Przychodzi do mnie skrzywdzony
I wykrzykuje gniewnie
Och, bandyci, czy sąd mi użyczy
Przed nimi ochrony?
Więc ja mu mówię - no pewnie, no pewnie
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
To sąd cię tym głębiej wpakuje do dziury
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a tamten wrzaśnie
Ale przecież te dziurki są zawsze na wylot
A ja odpowiadam - no właśnie

Los będzie zawsze przeciwko tobie
Po stronie kurwy i łotra stać
Więc jeśli te szanse, biedaku, straciłeś obie
To guzik, to nie licz na prawo i płać

Fot. B. Brecht, R. Stiller, E. Wojnowska

Janusz Tylman (kompozytor) 👉👉👉

Ballada o piekielnej Lili - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o piekielnej Lili (utwór 7)
Lotte Lenya - Die Ballade von der Hollenlili

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Że się gęś zakłada wściekle
Spiecze bard
ziej czy też mniej
Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Tak czy siak

Dla mnie jutro nie istnieje
Z jutra ja się grubo śmieję
Jutro niechaj trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada
Co dziś kto zrobił
Nad tym jutro biada
I od tego w końcu pójdzie w piach
Mała strata, krótki strach
A jutro to możecie mnie

Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
I że się tym człek zbyt naje
To wprost jakby strzelił w pysk
Bo już się tym człek zbyt naje
To już tylko strzelić w pysk
Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
To jest tak

Że mam gdzieś czyjeś życie
Już od jutra zapewnicie
Jutro niech was trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
To nie będzie takie jasne
Czy mnie wtrącą w piekła swąd
To nie będzie takie jasne
Kto z was pójdzie w piekła swąd
Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
A i tak

Dziś jest dzisiaj a nie jutro
Jutro to ja kupię futro
Jutro niech mnie trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Fot.1 Bertolt Brecht, Fot. 4 Kurt Weill (kompozytor)

Ballada o seksualnej zależności - Brecht-Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o seksualnej zależności (utwór 6)
Lotte Lenya - Die Ballade von der sexuellen Hörigkeit


Bertolt Brecht - Robert Stiller

Taki to szatan, że się wszyscy trzęsą
Rzeźnik to on, a wszystko inne - mięso
Najgorszy pies i alfons też niesłaby
A jego kto nareszcie zgnoi - baby
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Nie zważa co tam kodeks karny, albo ksiądz
Nie robi sobie nic ze sprośnych żądz
Wie, że kto ujrzał babę ten już wpadł
Więc ma dla dziwek tylko drąg i bat
Powtarza sobie wciąż: jakie to głupie
A przyjdzie noc i leży już na dupie

Widzieli już jak drugi ledwo zipie
Jak się najtęższy mózg pogrąża w cipie
I klęli się, że to najgłupszy dwór wie
A komu dali się pogrzebać - kurwie
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Ten do kościoła biega, a tamten wierzy w sąd
I przeciw babie tworzą wspólny front
Ten nie je pieprzu, ten surowych jaj
Ten nadmiar sił swych wkłada w sport lub w kraj
I widzi życia sens jedynie w grupie
A przyjdzie noc i leży znów na dupie

I stoi taki, już ma w pętli głowę
I wapno czeka w grobie już gotowe
Już oprócz stryczka nie masz dlań podrywki
I co ma ten idiota w głowie - dziwki
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Już go w kawałki tną, już go ładują w kosz
I Judasz przepił już za niego grosz
Już nawet ten ledwie dyszący trup
Zrozumiał fakt, że w babie znajdzie grób
W pysk sobie pluje, sam na siebie tupie
A przyjdzie noc i leży znów na dupie

Jenny Piratka... - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska
Jenny Piratka, czyli marzenia pomywaczki
Lotte Lenya - Seeräuberjenny (Pirate Jenny)

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Moi państwo, widzicie jak kufle tu zmywam
I łóżka w numerach wam ścielę
I dajecie mi napiwki
Oglądając po całych dniach ten parszywy hotel
I na mnie ten parszywy łach
Ale wiecie o mnie tak niewiele

Aż raz w porcie wieczorem będzie krzyk
Spytacie - co to za krzyk w porcie
Czy to jakiś znak
I ktoś widząc jak z uśmiechem zmywam kufle
Spyta - co ją rozśmieszyło tak

A tu okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Podpłynął pod brzeg

Ktoś powie, idź wycieraj kufle, moje dziecko
I może mi pensa da
I wezmę tego pensa i pójdę wam łóżka słać
Ale nikt z was nie będzie w nich tej nocy spać
Ani wiedzieć jeszcze nie, kim jestem ja...

Aż tu w porcie się zrobi zgiełk i wrzask
Co to za okropny wrzask w porcie – spyta któryś gość
I ktoś widząc, jak z uśmiechem patrzę w okno
Spyta – skąd w jej uśmiechu taka złość

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Ognia da z wszystkich dział

Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
Kiedy runie pierwszy dom rozbity
Całe miasto starte zostanie na miał
Tylko ten parszywy hotel będzie dalej stał
Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
I spytacie – kto w nim mieszka taki znakomity...
Będzie wokół hotelu tej nocy krzyk
I pytanie, czemu on też nie poszedł w gruz i dym
Aż ktoś widząc, jak wychodzić będę rankiem
Krzyknie – co? To ona mieszkała w nim?

Wtedy okręt o siedmiu żaglach Wciągnie flagę na maszt

W południe stu piratów zejdzie na brzeg
I wkroczy w te mroczne cienie
Wywloką tu wszystkich spoza wszystkich drzwi
I w kajdany zakutych przyprowadzą mi
I spytają, kto z was ma iść na stracenie...

I zapadnie cisza w porcie
Tego dnia, kiedy zapytają mnie
Kto z was umrzeć ma
A ja na to im odpowiem - wszyscy
I co spadnie głowa, to ja krzyknę – hopla

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Zabierze mnie w dal

Pieśń o Bilbao - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Lotte Lenya  👉👉👉
Pieśń o Bilbao - Bilbao-Song

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Bar Billa był w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Lepszej mety byś nie spotkał choćbyś pękł
Bo w nim się ubaw i rozróbę miało
Za dolara, za dolara
Jaki tylko jest na świecie śmiech i grzech
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A muzyczka gra co sobie sam zażyczysz za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat

Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Ten księżyc nad Bilbao
Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat

Do Billa tam w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Gdzieś pod koniec maja rok dziewięćset sześć
Nadzianych czterech z fliską przyjechało
Z dolarami, z dolarami
Jak już ci się zabawili, no to cześć
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem, czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A ci czterej ze spluw, ładowali znowu cel i pal
Takiś pan odważny, no to wal

Ten księżyc nad Bilbao...

Dziś Billa bar w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Odnowiony, nie ma żuli z żadnych łajb
I wszystko sporządniało, tutaj palma, a tam lody
Knajpa jak tysiące innych knajp
No i gdyby teraz państwa tam zaniosło
Pewnie każdy z was by to łyżką jadł
Że niby taka frajda, co?
Na parkiecie nie zgrzyta piach
Brandy też nie ta co w tamtych dniach
A muzyczka taka, żebyś się porzygał za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat

Ten księżyc nad Bilbao
Ja mówię wprost i śmiało
Skórę się z nich zdzierało
Ten księżyc nad Bilbao
Skórę się z nich zdzierało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat

Pieśń o Mandalay - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska, Gisela May
Pieśń o Mandalay - Der Song von Mandelay

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Szopa starej Godam w Mandalay
Siedem desek u zielonych mórz
To jest dopiero burdel, że aż hej
W kolejce pode drzwiami piętnastu czeka już
Na zegarek tylko patrz, i raz, i wiej
Czy to jeden chłop jest w Mandalay
Dziwki są najlepsze, psia ich mać
Grosz ostatni warto za nie dać
No i teraz wszystko byłoby w porządku
Żeby tamten w środku trochę szybszy był
Więc za spluwę i w te drzwiczki trach, trach
Bo tak czekać to już człowiek nie ma sił
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się
Z czasem i porą
Johnny już kończ
Bo ich diabli tam biorą
Księżyc też
Nie cały czas
Stoi nad Mandalay
Nawet on zajdzie
I nad Mandalay

Szopa starej Godam w Mandalay
Leży gdzieś na dni zielonych mórz
To był dopiero burdel, że aż hej
A teraz nawet pięciu klientów nie ma już
Nie ma już zegarka w dziurze tej
Ani chłopów, ani dziwek w Mandalay
Ach, to były dziwki, psia ich mać
Grosz ostatni warto było dać
Teraz to na świecie nie ma już porządku
I po bajzlu tym nie został ani ślad
Ani spluwy, ani drzwiczek ach, ach
Bo bez dziwek nie ma życia, co za świat
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się...

Fot. Gisela May, Berolt Brecht, Kurt Weill (kompozytor)

TUTAJ w tlumaczeniu W. Młynarskiego

To tylko to - Kurt Tucholsky


TO TYLKO TO - NUR...DAS

Kurt Tucholsky - Robert Stiller

Zjawia się nieraz na balu
Ktoś taki, że miło spojrzeć nań
Kulturalny jak lord w każdym calu
I z miejsca bierze się do pań

Niestety, wrażenie to pryska
Po chwili, jak kruche szkło
Bo czar był zwodniczy
Dla niego się liczy
Tylko to

Sława to też nie choroba
Gwiazdor nie musi być głupim i złym
Raz mi się taki spodobał
I już człowieka szukałam w nim

Ach, jakże mnie rozczarował
Aż mi się zrobiło mdło
Ni mózgu, ni duszy
I nic go nie wzruszy
Nic, tylko to

Jadałam te ciastka z herbatą
To tu, to tam, a nieraz i tort
Aż pomyślałam, że za to
Czymś lepszym się może wykaże sport

A ten nie zważa na trening
I na nic, i w ogóle dno
Ta głowa, ta mowa
Nic, tylko budowa
I tylko to

Uczcie się kobiet, panowie
Kobieta nie tylko tego chce
Na ogień wasz ogniem odpowie
Czemu nie? Lecz nie zawsze i nie byle gdzie

Każdy może zabrzdąkać na harfie
Lecz liczy się, kto gra i co
Jak utrafi w mój ton
Niech gra choćby on
Również i to

Ewa Dałkowska

Obojętność - Kurt Tucholsky


Obojętność - Das Lied von der Gleichgültigkeit

Kurt Tucholsky - Robert Stiller

Stoi sobie kurwa pod latarnią
Ledwie ósma zacznie bić
W górze gwiazdy są i księżyc nad nią
A niby co ma być?

Wpierw czeka na klienta
A potem go wreszcie ma
I nieraz się z chamem rozpęta
Kumedia na sto dwa

Pan myśli, że zdziwiona tym wypadkiem
Pan się myli - co to dla niej!
Ona chodzi, kręcąc torbą, kręcąc torbą
A czym niby ma kręcić?

Chodzą z nią studenci i doktorzy
I pan Kowalski też
Sekretarze, gońcy, redaktorzy
I każda jedna męska wesz

Ten chce ją zbić, ten beczy
A tamten pragnie rózg
Chcą różnych takich rzeczy
Że wam by stanął mózg

Czy ona znosi wszystko to z wysiłkiem
Wielka rzecz - poślini oczko
I znów chodzi, kręcąc torbą, kręcąc torbą
A czym niby ma kręcić?

Idą z rozwianymi sztandarami
Byk w byka, tupot nóg
I śpiewają coś - czwórkami, plutonami
Aż echem dudni bruk

Co z tego, że łypią dziko
Jej nic do takich szop
A z tą ich polityką
Wiadomo, chłop to chłop

"A idźcie sobie - mówi - grupą, kupą
Ja to pieprzę" - i obojętnie
Dalej chodzi, kręcąc torbą, kręcąc torbą
A nuż trafi się jakiś gość?

No i ta obojętność, i ta obojętność
Jak na nią - może to dość

Ewa Dałkowska, Gisela May

Stefan George

Claude Monet

Stefan George

Czekam i kwietnik oglądam w zachwycie...

Robert Stiller

Czekam i kwietnik oglądam w zachwycie
Cień purpurowo-czarny obrzeża go srogo
Sterczą kielichy z plamistą ostrogą
Paproć się schyla w piór swych aksamicie
I płatków okrągleją wodniste zielenie
A w środku białe i łagodne dzwonki:
Wilgotne usta jej wydają tchnienie
Jak słodki owoc tej niebiańskiej łąki.

Aleją buków aż do samej bramy...

Jacek Buras

Aleją buków aż do samej bramy
Spacerujemy w migotliwym szychu
I tam przez okna kraty dostrzegamy
Magnolię znowu kwitnącą w przepychu.

Szukamy ławek pozbawionych cienia
Gdzie obce głosy nigdy nas nie spłoszą
Splatamy ręce w sennym rozmarzeniu
Łagodny blask napełnia nas rozkoszą.

Czujemy wdzięczni jak z lekkim podmuchem
Z drzew na nas krople spadają promieni
Patrzymy tylko i łowimy uchem
Dojrzałych gruszek stukanie o ziemię.

Piosenki radzieckie - Na ślizgawce

Janusz Gniatkowski - Na ślizgawce
Gieorgij Winogradow - Na katke - На катке

Robert Stiller

Lekki śnieżek wieczorem już spadł
Na zamarzłą jak szkło taflę wód
I jak kiedyś za dawnych swych lat
Znów wybiegasz wraz ze mną na lód

Z dala widzę twą postać we mgle
Wołam cię, ale ślad gdzieś mi znikł
Dogoń mnie, dogoń mnie
Gdzieś z daleka dobiega twój krzyk

Gdy wieczorem na lód śnieżek spadł
Na ślizgawce widziano znów nas
Gdym na łyżwach za tobą biegł w ślad
Z brzegu świateł wesoły lśnił blask

Nagle znikłaś daleko we mgle
Z innym chłopcem uciekłaś gdzieś w dal
Dogoń mnie, dogoń mnie
Tylko serce przepełnia mi żal

Wielem gonił miraży i złud
Wielem przeszedł bezdroży i dróg
Alem wreszcie nakłonić cię mógł
Byś wraz ze mną wybiegła na lód

Znów błysnęły nam światła we mgle
Jak za dawnych, szczęśliwych mych dni
Dogoń mnie, dogoń mnie
Ale dziś nie uciekniesz już mi

Także w filmie "Pokrowskije worota"

Mackie Majcher - Bertolt Brecht


Moritat von Mackie Messer
Ryszard Słowicki - Mackie Majcher

Bertolt Brecht - Robert Stiller

Rekin zęby ma na wierzchu
A tych zębów pełen pysk
Macheath  nosi nóż w kieszeni
Kto tam dojrzy jego błysk.

Z płetw rekina krew ocieka
Kiedy chapnął coś i zjadł.
Macheath chodzi w rękawiczkach
Które kryją zbrodni ślad.

U Tamizy wód zielonych
Pada nagle ten i ów.
Czy to dżuma, czy cholera?
Nie, to Macheath krąży znów.

Tu błękitna lśni niedziela
A tam pada trup na bruk
A niejaki Mackie Majcher
Właśnie skręcił tam za róg.

I Szmul Meier też zaginął
Co bogatszych trafia szlag
Macheath zgarnął po nim forsę
Lecz dowodów na to brak.

Jennie Towler znaleziono
Z nożem w piersi, ale cóż?
Macheath chodzi po nadbrzeżu
I też nie wie czyj był nóż.

A ten wielki pożar w Soho
Siedem wnucząt, jeden dziad?
Macheath w tłumie znów nic nie wie
Nikt nie pyta, każdy zgadł.

Albo ta nieletnia wdowa,
Jej nazwisko każdy zna.
Przebudziła się zgwałcona,
Macheath jaka cena twa?

I znikają gdzieś te ryby
I zachodzi w głowę sąd
Aż pozwany rekin powie
Że nic nie wie, bo i skąd.

Nic sobie nie przypomina
I zażyć go nie ma jak
Bo i rekin nie jest rekin
Gdy dowodów na to brak...

👉TUTAJ w przekładzie Władysława Broniewskiego

Surabaya Johnny - Bertolt Brecht

Lotte Lenya, Krystyna Tkacz - Surabaya Johnny

Bertolt Brecht - Robert Stiller

Byłam młoda, lat chyba szesnaście
Tyś z Birmy powrócił jak raz
Powiedziałeś, chodź ze mną maleńka
Przy mnie szybko upłynie ci czas
Zapytałam czy masz jakąś pracę
A tyś odrzekł pamiętam jak dziś
Na kolei wiesz, robię przy węglu
Morze dawno obrzydło już mi
Kłamałeś wciąż, Johnny
Łgałeś jak z nut, Johnny
Od pierwszych dni, Johnny, zwodziłeś mnie
To przecież wstyd Johnny
Tak ze mnie kpić, drwić, Johnny
Wyjąłbyś z gęby peta choć, ty psie

Surabaya Johnny, czegoś jednak ci brak
Surabaya Johnny, cóż, ja cię kocham i tak
Surabaya Johnny, życie gorzki ma smak
Serca ci brak, Johnny, a ja kocham cię tak

Póki co, każdy dzień był niedzielą
Ja łaziłam za tobą jak pies
Lecz niestety już po dwóch tygodniach
Każdy dzień się zaczynał od łez
Wzdłuż i wszerz i na przełaj przez miasto
Przemierzamy co dzień drogi szmat
A ja czasem lusterko wyciągam
Na czterdzieści wyglądam w nim lat
Ty nie kochałeś mnie, Johnny
O szmal ci tylko szło, Johnny
A przecież ja Johnny, całować chciałam cię
Musiałeś wszystko mieć, Johnny
Wszystko zabrałeś mi, Johnny
Wyjąłbyś z gęby peta choć, ty psie

Surabaya Johnny...

Myślałam, że tym sposobem
Tylko mnie chciałeś zrobić na złość
A tymczasem na całym wybrzeżu
Każdy wiedział co z ciebie za gość
Przyjdzie dzień, w jakimś nędznym hotelu
Kiedy poszum obudzi mnie fal
A ty wstaniesz, odejdziesz bez słowa
I na zawsze odpłyniesz, gdzieś w dal
Nie bądź taki drań, Johnny
Ty serca nie masz za grosz, Johnny
Odchodzisz precz, Johnny, porzucasz mnie
A ja kocham cię wciąż, Johnny
Jak w tamten pierwszy dzień, Johnny
Wyjąłbyś z gęby peta choć, ty psie

Drań - Robert Stiller


Krystyna Tkacz - Drań

Robert Stiller

I znów trzasnęły za nim drzwi
A mnie jak bicz na wskroś do krwi
Jak gdyby nóż mi wbito w bok
Z zazdrości mi zzieleniał wzrok

Nim jeszcze zbiegł po schodach w dól
Przez chwilę jakby gumę żuł
I poszedł zaraz, bez dwóch zdań
Jak w dym do którejś ze swych pań
Ten drań

Też powie, jakby chciał i mógł
Świat cały rzucić jej do nóg
Naobiecuje jej ten gbur
Brylantów, nurków złotych wór

I będzie pod nim wiła się
Jęczała i cieszyła się
Nie wiedząc jeszcze, co wiem ja
Że kopnie ją któregoś dnia
Ten drań

Mam już tej telewizji dość
Nie miłość we mnie gra, lecz złość
W pasjansach też mi cały czas
Wychodzi ten pikowy as

Nie będę już, cholera (?)
Kociątkiem, które kwili w mrok
Nie będę płakać, będę gryźć
Panterę tu zastanie dziś
Ten drań

Gdy rano przyjdzie jak ten rzęch
Nie wiedząc, jak mi rani węch
Jej pudru oraz łóżka woń
Pogodnie się uśmiechnę doń

I kiedy kawy zechce znów
Ja mu zaparzę ją bez słów
I tylko powstrzymując śmiech
Trucizny wsypię, żeby zdechł
Ten drań

Zaparzę, podam, proszę pij
Zdechnij draniu, leż i gnij
Lecz nim upije pierwszy łyk
Wytrącę mu ją z rąk i w krzyk

I w szloch i w płacz, wyznanie, szok
No cóż, niech sobie skacze w bok
I ja przeżutej gumy glon
Do buta lgnący tam gdzie on
Ten drań

Dotyk

Lidia Wylangowska
Krystyna Tkacz - Dotyk

Przekład: Robert Stiller

On się uśmiecha, a ty dotykasz
On na mnie czeka, a ty dotykasz
Więc nie dręcz się już aż wybiorę
To ty mnie masz, masz całą

On mnie olśniewa, a ty dotykasz
On przepych rozsiewa, a ty dotykasz
Więc nie na sprzedaż jest
Jednak moje ciało
I serce me nie jest tak zimne
Jak się zdawało

Masz mnie na zawsze 
Nie chcę wiele
Tylko dotknięcie twe
Czuć na swym ciele

Poszłam na kwietny targ
I kupiłam kwiaty dla ciebie, ukochany
Poszłam na ptasi targ
I kupiłam ptaszka, malutkiego ptaszka
Dla ciebie ukochany
Poszłam na targ żelazny
I kupiłam łańcuchy, ciężkie kajdany
Dla ciebie ukochany
Wreszcie na targ niewolników
Poszłam, szukałam i nie znalazłam
Ciebie ukochany

Masz mnie na zawsze
Nie chcę wiele
Tylko dotknięcie twe
Czuć na swym ciele

Nie dotykaj mnie…

Zuzanna - Robert Stiller


Pola Raksa, Maciej Damięcki, Alibabki - Zuzanna


Robert Stiller

Wreszcie jestem w Alabamie
I na banjo, idąc, gram
A niedługo będę w Luizjanie
Tam najdroższą mam

Jakem ruszył w czasie suszy
Całą noc się mazał deszcz
Taki gorąc był, żem zmarzł na śmierć
Zuzanno nie lej łez

Ach, Zuzanno
Ach nie płacz, bo już dość,
Idę sobie z banjo na kolanie
Ja z Południa gość

(Zeszłej nocy miałem taki sen
Gdy wszystko było sza
Jakby hen, z pagórka, żebym zdechł
Zuzanna do mnie szła

W buźce ma gryczany placek
A w źrenicy wilgoć jest
Więc powiadam, że z Południa brnę
Zuzanno, nie lej łez)

Kiedy będę w Nowym Orleanie
Zerknę sobie w krąg
I widokiem jej rażony runę
Jak piorunem dąb

Gdybym jej nie ujrzał, zamknę oczy
Przyjdzie na mnie kres
A jak będę trup rzucony w grób
Zuzanno, nie lej łez

Paryż - Warszawa bez wizy - 1967

Piosenki radzieckie - Samotna harmonia


Sława Przybylska - Samotna harmonia
Władimir Troszin - Одинокая гармонь


Robert Stiller

Znowu cisza i mrok do świtania
Zgasły okna nie ozwą się drzwi
Tylko słychać jak gdzieś ulicami
Nocą błądzi harmonia po wsi
Tylko słychać jak gdzieś ulicami
Nocą błądzi harmonia po wsi

To za wrota na pola odchodzi
To zawraca i skarży się w głos
Jakby kogoś szukała w ciemności
I nie mogła odnaleźć w tę noc

Nocnym chłodem od pola zawiewa
Kwiat jabłoni się sypie po pniach
Harmonisto mój, kogo ci trzeba
Chłopcze przyznaj się, czego ci brak

Może radość twa czeka gdzieś w oknie
Tylko nie wie, że szukasz bez tchu
Czemu błądzisz po nocy samotnie
Czemu budzisz dziewczęta ze snu

Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń


Marek Grechuta
Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń

Johann Wolfgang von Goethe
Do Charlotty Stein

Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń,
Co przeczuwa kształty przyszłych zdarzeń,
Zamiast wierzyć głucho, bez podejrzeń,
W miłość i w ucieleśnienie marzeń?
Po cóż dałeś nam uczucia, losie,
Byśmy serca swe zgłębiali spojrzeniami
I śledzili w dzikich spraw chaosie,
Co naprawdę jest pomiędzy nami?

Ach, tysiącom ludzi wolno nie czuć,
Nie znać własnych serc i błądzić sobie
Tu i ówdzie, i bez zbędnych przeczuć
Grzęznąć raptem w męce i w żałobie,
Póki jakiś ranek ich nie zbudzi
Zorzą szczęścia nieoczekiwaną;
Tylko nam, nieszczęsnych dwojgu ludzi,
To pospólne szczęście odebrano:
Kochać, nie pojmując się nawzajem,
Widzieć w innych rzeczy, których brak im,
Wielbić majak, co się wydał rajem,
Brnąć w nieszczęścia, które są majakiem.

Szczęśliw ten, kto żyje złudnym śnieniem,
Szczęśliw, komu obca przeczuć waga;
Dla nas z każdą chwilą i spojrzeniem
Snów i przeczuć razem moc się wzmaga.
Powiedz, znasz zamiary losów skrytych?
Powiedz, czym tak mocno nas złączono?
Ach, tyś była w czasach już przeżytych
Moją siostrą czy też moją żoną.

Aż do dna zgłębiłaś mnie tajemnie,
Znałaś nerwów mych najsubtelniejsze tony,
Rzutem oka mogłaś czytać we mnie,
Dla śmiertelnych oczu niezgłębionym.
Chłodząc krew mą wrącą i upartą
Kierowałaś dzikim pędem moim,
Brałaś mię w ramiona, pierś rozdartą
Sycąc znowu zdrowiem i spokojem.
Cudnie lekkie więzy nań rzuciwszy,
Dzień po dniu igraszką zapełniałaś.
Gdzie jest dzień od tamtych dni szczęśliwszy,
Kiedy wdzięczny za to, co mu dałaś,
Czuł, jak serce koło serca wzbiera,
Czuł, jak dobrze mu pod twoim wzrokiem,
Jak ze zmysłów ktoś zasłonę zdziera,
Jak się krew ucisza krok za krokiem.

Teraz już wspomnienia tylko wioną
W sercu, które przez niepewność i udrękę
Czuje w sobie tamtą prawdę niewzruszoną,
Nowy stan przyjmując jako mękę.
Duszom naszym brak po jednej części,
Dzień nasz ciemny jest o każdej porze.
Lecz ten los gnębiący nas, na szczęście,
Zmienić jednak nas nie może. 

Przełożył Robert Stiller