Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niezwykłe miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niezwykłe miejsca. Pokaż wszystkie posty

Nizwykłe miejsca - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Niezwykłe miejsca - 2003

Widok z balkonu – Lanckorona
Jakby wypłynął nagle – Opera w Sydney
Góry me wysokie – Zakopane
Jest jak kwiat – Paryż
Gdzieś na mapy skraju – Zamość
Stara historia – Ateny
Jak perła między wzgórzami – Kazimierz Dolny nad Wisłą
Wokół zaczarowany świat – Wenecja
Moje miasto – Kraków
Jak wielkie jabłko – Nowy Jork

Bonus:

Prom na Wiśle pod Tyńcem
Sozopol
Kraków

Widok z balkonu - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Widok z balkonu (Lanckorona)

Widok z balkonu willi w Lanckoronie
To panorama bitwy nieskończonej
Pola, po których nie popędzą konie
Póki nie będzie zboże wykoszone
Na pochyłościach rozłożone paski
Żółte, zielone wstążki od orderów
Których nie noszą, jedyne oklaski
To skrzydła ptaka wśród zboża szpalerów

Lanckorona, Lanckorona
Rozłożona gdzie osłona
Od spiekoty i od deszczu
Od tupotu szybkich spraw

Stół nakryty wyostrza łyżki profil
A cerata pod nią błyszczy się w kratkę
Kształty i wzory, dla których chlorofil
To jest dzbanek na miętową herbatkę
Widok na stronę dojrzałej przyrody
Przesila się w oku w nawałnicę ziół
Dmą aromatów przezroczyste kłęby
Rozległa forpoczta wyplecionych buł

Stroma uliczka wiedzie do piekarni
Stygnie na półkach zwyciężona gleba
Młoda piekarka sypie dla ptaszarni
Pachnące ziarno w kształcie grudek chleba
Ziarna dla ptaka, ziarna dla człowieka
A dzikie chaszcze dla wiatrów muzyki
Miejsca, na które mało kto dziś czeka
Czasem z makatki piękny jeleń dziki

Jakby wypłynął nagle - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Jakby wypłynął nagle (Opera w Sydney)

Jakby wypłynął nagle, bezszelestnie w wietrze
Na ciemnej fali migocącej w światłach miasta
Statek o żaglach w wielkich muszlach, metr po metrze
Zbliżał się do mnie, wyobraźnię mą przerastał

Muszle szumiały echem pięknej kantyleny
W żaglach trzepotał jeszcze powiew entuzjazmu
A ja słyszałem gdzieś w oddali śpiew syreny
To był hymn duszy oderwanej od marazmu

Ja nie widziałem nigdzie w świecie takiej zjawy
A przecież wiele miejsc na ziemi z piękna słynie
Zamykam oczy i zasypiam bez obawy
Bo ten żaglowiec z mej pamięci nie odpłynie

Góry me wysokie - Marek Grechuta

Góry me wysokie
Marek Grechuta

Góry me wysokie, widoki szerokie
mój strumieniu bystry, coś jak kryształ czysty
Podhale, Podhale, hej dalekie dale
hej wysokie szczyty i nieba błękity

Zachwyca widokiem Mnich nad Morskim Okiem
piękne Zakopane, z drewna wyciosane
gdy po halnym wietrze czyste jest powietrze
widoczna z Krakowa, lśni Giewontu głowa

Me ścieżki znajome, me nogi zmęczone
serce mocno bije, wtedy wiem że żyję
ognisko, ognisko, gwiazdy świecą nisko
trzaskają gałęzie, gdzie mi lepiej będzie
Muzyka, muzyka, na skrzypkach pomyka
w górach na polanie, mknie szalony taniec

Jan Nepomucen Głowacki








Jest jak kwiat - Marek Grechuta

Jest jak kwiat
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqVXYwTWlvWjMxa0k
Marek Grechuta

Paryż od dawna cieszył się sztuki rozkwitem
To tu tworzyli Monet, Picasso, Renoir
Dziś nowi artyści idąc za tym mitem
W poszukiwaniu sławy tworzą na Montmartre

Lśni Wieża Eiffla jak latarnia daleka
Katedra Notre Dame jak do Boga wołanie
I Pola Elizejskie gdzie na ciebie czeka
Z blaskiem i wdziękiem Paryża spotkanie

Wieczorem długo wędrować po ulicach
Patrzeć na miasto, które rozkwita z każdym dniem
Bo jest jak kwiat, który urodą swą zachwyca
I jest niezwykłym, nieprzemijającym snem





Gdzieś na mapy skraju - Marek Grechuta

Zamość
Marek Grechuta
Gdzieś na mapy skraju

Kwadrat dużego rynku zdobią kamienice,
fasady kamieniczek zdobią zaś podcienia,
W cztery strony rynek przecinają ulice.
I tak od czterech wieków nic się tu nie zmienia.

Kolię rynku spina ratusz renesansowy,
W takim stylu to całe miasto zbudowano.
Stary Zamość zadbany wygląda jak nowy
I piękny, stąd Padwą północy go nazwano.

Te proporcje, formy, perspektywy piękne,
Cienie, półcienie, blaski, kolory,
Attyki, portale rzeźbione subtelnie,
W bogate niezwykle oryginalne wzory.

Tu każdy zaułek ma swój nastrój miły,
Gdzie cisza zadumę i wytchnienie niesie.
W tych murach, które tyle lat przeżyły,
A wciąż są powodem do wzruszeń, uniesień.

Kolegiata, Akademia, bramy i bastiony,
Wszystko to dziś służy mieszkańcom jak przed laty.
Tym miejscem każdy przyjezdny jest zachwycony,
Kameralnym miasteczkiem w nastroju Kantaty.

Z dala od głównych traktów, gdzieś na mapy skraju,
Na południowo-wschodnich rubieżach Polskości
Stoi senna zjawa jak widok prosto z raju,
Owoc hetmańskiej wiedzy i mądrości.

Stara historia - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Stara historia (Ateny)


Stara historia ukryta w kamieniach
Pracy rąk ludzkich i duszy natchnienia
Fryzy, kolumny rzeźbione misternie
Według projektów odtwarzane wiernie

Chociaż minęło aż tak wiele lat
To wciąż fascynuje nas tamten świat
Mity nie poszły do szuflady
Zachwycają nas olimpiady

Bez prądu, gazu, z pracy codziennej
Powstały przedmioty dziś bezcenne
Wspaniałe wazy, piękne amfory
Godne podziwu metafory

Są jak marzenie o pięknym życiu
Poznam je zawsze po serca biciu
Chociaż dziś mami nas neonami świat
U wrót Aten składam z wdzięczności kwiat



Jak perła między wzgórzami - magiczny Kazimierz


Marek Grechuta - Jak perła między wzgórzami


Słucham piosenki Marka Grechuty i przed oczami mam Kazimierz sprzed lat, który kojarzy mi się przede wszystkim z długim, upalnym latem, śmigającymi w powietrzu jaskółkami, słodkimi malinami zajadanymi wprost z krzaka w ogrodzie, pachnącymi łąkami, spacerami do hrabiego Małachowskiego, pysznymi obiadami u pana Jana Michalskiego, wizytami w pracowni Franciszka Kmity, gwarnym targiem, piaszczystymi łachami, kąpielami w Wiśle i rzecznymi przeprawami do zamku w Janowcu, na którym "panował" Leon Kozłowski, bliski znajomy mojego Wuja. Kazimierz dzisiejszy wyprzystojniał, zmienił image, adorują go tłumy wielbicieli, a ja znajduję ślady tego dawnego Kazika w swoistym zapachu starego drewna, który niezmiennie mnie oszałamia zaraz po przyjeździe.

Kazimierz Dolny nad Wisłą
Jak perła między wzgórzami
Swoistym pięknem nam zabłysnął
Ryneczkiem z kamienicami
Na środku rynku jest studnia
Na kamienicach attyki
Wszystkie budynki w słońcu południa
Lśnią jak nowiutkie buciki

W piekarni przy rynku pieką
W kształcie kogutków bułeczki
Przy kramach kupisz miód i mleko
Jabłka, orzechy, porzeczki.
Powyżej kościół jest wzniosły
Stąd strzeże Bóg miasta strony
A jeszcze wyżej pejzaż podniosły
Krajobraz wzgórzy zielonych

Zjeżdżają w to miejsce ludzie
Dla piękna miasta, wzgórz ciszy
By oczy nacieszyć, nacieszyć po trudzie
Nerwy stargane wyciszyć
Napoić dusze pejzażem
Co jest jak balsam kojący
Stanąć przed łąki wielkim ołtarzem
By wchłonąć opar pachnący

Choć przyjdzie czas stąd odjechać
Bo szkoła, bo dom, bo praca
W sercu będziemy zawsze czekać
I znów będziemy tu wracać
Gdzie kameralne zacisze
Oaza zdrowia, spokoju
I znowu kartkę zaraz napiszę:
„Szukam wolnego pokoju"

Kazimierzu nasz
Ty coś w sobie masz
Ci zostawią serca
Którym szczęście dasz...

Na filmie Kazimierz Edwarda Hartwiga


Zdjęcia z "mojego" Kazimierza - lato 2007