Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słonimski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słonimski. Pokaż wszystkie posty

Toast - Antoni Słonimski


Krzysztof Cwynar - Toast

Antoni Słonimski  👉👉👉


Przekręciła się z hukiem scena obrotowa.
Już nową grają sztukę, a oto wśród tłumu
Błąka się aktor, który nie zmienił kostiumu
I z dawnej sztuki stare przypomina słowa.

Głuchy, ślepy, nie bacząc, że wszystko się zmienia.
Samotny i w scenicznym potrącany tłumie.
Tragiczne jakieś gesty czyni bez znaczenia
I rzuca słowa, których nikt już nie rozumie.

Ja znam obie te sztuki, na pamięć je umiem.
Znam aktorów, kostiumy, światła, dekoracje
Wiem, o co ci chodziło, ja ciebie rozumiem
Ale głupio zagrałeś, oni mają rację

Śmieją się. Słyszysz? Gwiżdżą. Zdejmij z twarzy szminki.
Chodź do domu, mój stary, bo już późna pora.
Wypijemy po drodze, zanim zamkną szynki.
Zdrowie wygwizdanego starego aktora.

Wypijemy za zdrowie wszystkich wygwizdanych.
Samotnych, opuszczonych, starości niepewnych.
Przegranych, oszukanych, wszystkich zapomnianych.
Goryczą napojonych braci naszych rzewnych.

Żal - Antoni Słonimski


Wojciech Gąssowski - Żal

Antoni Słonimski

Gdy cię spotkałem raz pierwszy,
Mokre pachniały kasztany.
Zbyt długo mi w oczy patrzałaś-
Ogromnie byłem zmieszany.

Pod mokre płaty gałęzi
Szedłem za tobą w krok.
Serce me trzymał w uwięzi
Twój fiołkowy wzrok.

Dawno zużyte słowa
Wróciły do mnie znów
I zrozumiałem od nowa
Znaczenie prostych słów.

I tak się jakoś stało,
Że bez tak pachniał - jak bez,
I słowo "pachnieć" pachniało,
I łzy były pełne łez.

Tęsknota , słowo zużyte,
Otwarło mi swoją dal...
Jak różne są rzeczy ukryte
W króciutkim wyrazie:żal.

To niewiele - Antoni Słonimski

Wiera Gran - To niewiele

Antoni Słonimski

Czy w Tuluzie, Ankarze
Czy na Węgrzech, w Dakarze
Czy w Lizbonie, czy w Szkocji wilgotnej
Czy tam w wielkim Londynie
Fala niesie nas, płynie
Coraz dalej od drogi powrotnej

O czem my tak marzymy
Za czem my tak tęsknimy
Jakież skarby nam wielkie odjęto
Nie o sławę, bogactwo
Całe nasze tułactwo
Lecz o sprawę i wielką, i świętą

Nie o władzę nad światem
Ale po to, by latem
Usiąść z książką pod starym jaworem
Słuchać wiejskich pogwarów
I brzęczących komarów
Koni rżących na łąkach wieczorem

Nie, by rządzić innymi
Ale w domu z swoimi
Sprawiedliwie podzielić się chlebem
Wyjść na drogę i czyste
Witać niebo gwiaździste
I spokojnie móc spać pod tym niebem

Znów popatrzeć przez okno
Na kasztany, co mokną
Od dżdżu mokrym przyglądać się listkom
Iść aleją, przystawać
Dawne ścieżki poznawać
To tak niewiele, a jednak to wszystko

Obrazy: Alexandre Calame, Kim Lordier

Nie wołaj mnie - Antoni Słonimski

Winslow Homer
Mieczysław Święcicki
Nie wołaj mnie

Antoni Słonimski

Nie wołaj mnie. Przestań. Nie trzeba.
Wróć, do pokoju zamknij drzwi.
Z konającego spływa nieba
Słońce. Ogromna kropla krwi.

Muszę tu jeszcze stać na chłodzie,
Aż mnie obejmie dreszcz i mrok.
Muszę tu stać. Ktoś jest w ogrodzie.
Słyszę westchnienie, szept i krok.

Nie wołaj mnie…

Odejdź od okna. Nie płacz, miła.
Muszę tu stać, aż wzejdzie nów.
Dawna to sprawa i zawiła
I nie potrzeba żadnych słów.

Nie wołaj mnie…

Woła mnie, wzywa cichym śpiewem
Spoza gałęzi, jak zza krat,
Nabrzmiały łzami, drżący gniewem
Mój własny głos od wielu lat.

Lampa - Antoni Słonimski


Antoni Słonimski - Lampa

Zgasnąć chciałbym po prostu jako świeca nikła,
Co przed ołtarzem wszystka się spala do końca;
Niechaj śmierć przyjdzie prosta jako zachód słońca,
Do nieba prowadząca, a z życia wynikła.

Jako tarcza księżyca do ruchu przywykła,
Błądząca po błękitach, nocą wracająca,
Jako róża w ogrodach jesienią więdnąca,
Tak niech płynie me życie, a śmierć będzie zwykła.

Alem jest jako lampa zapalona nocą,
Gdy ktoś puka do okna, gdy do drzwi łomocą,
Gdy w pobliżu ktoś krzyknie cierpiący lub chory --

Zapalam się i gasnę, nim przyjdzie świt skory.
I tylko czasem -- w letnie, pachnące wieczory --
Blade ćmy o me serce skrzydłami trzepocą.

Elegia miasteczek żydowskich - Antoni Słonimski



Na jednej z półek mojej grającej szafy wspomnień zgromadziłam utwory szczególnie bliskie memu sercu, opisujące świat, którego nie dane mi było poznać, bo zginął bezpowrotnie w najstraszliwszej zawierusze XX wieku - świat żydowskich miasteczek Europy Wschodniej - sztetl, штетл, shtetl

Nie masz już, nie masz w Polsce
Żydowskich miasteczek
W Hrubieszowie, Karczewie, Brodach, Falenicy
Próżno byś szukał w oknach zapalonych świeczek,
I śpiewu nasłuchiwał z drewnianej bóżnicy.

Znikły resztki ostatnie, żydowskie łachmany,
Krew piaskiem przysypano, ślady uprzątnięto
I wapnem sinym czysto wybielono ściany
Jak po zarazie jakiejś lub na wielkie święto.

Błyszczy tu księżyc jeden, chłodny, blady, obcy,
Już za miastem na szosie, gdy noc się rozpala,
Krewni moi żydowscy, poetyczni chłopcy,
Nie odnajdą dwu złotych księżyców Chagalla.

Te księżyce nad inną już chodzą planetą,
Odfrunęły spłoszone milczeniem ponurym.
Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą,
Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem.

Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem,
Gdzie starzy żydzi w sadach pod cieniem czereśni
Opłakiwali święte mury Jeruzalem.

Nie ma już tych miasteczek, przeminęły cieniem,
I cień ten kłaść się będzie między nasze słowa,
Nim się zbliżą bratersko i złączą od nowa
Dwa narody karmione stuleci cierpieniem.













Kolumna Zygmunta - Antoni Słonimski


Mira Zimińska
Kolumna Zygmunta

Antoni Słonimski

I cóż, że był kiedyś król
Niewielkich zasług i sławy
A jednak duma i ból
I święte miejsce Warszawy

Połyskiem kolumny wzwyż
Dźwignięty, martwy emblemat
Brązowa szabla i krzyż
I narodowy poemat

Ani mnie ziębił, ni grzał
Pomnik – dopóki stał dumny
Lecz kiedy wróg sięgnąć śmiał
Naszej warszawskiej kolumny

Gdy zwalił pomnik na bruk
Jęknęły zimne kamienie
Któż by zapomnieć dziś mógł
Ten wstyd i gniew i cierpienie

Z kolumny smukłej jak maszt
Przerzucam spojrzenie czułe
Na zieleń miedzianych baszt
I Bernardyńską kopułę

Krajobraz dziecinnych lat
Z różowej wyrasta cegły
Lecz spoza budowy krat
Świat nowy widzę, rozległy

Rośnie na zachód i wschód
Epoki nowej początek
Ta moc, co uzbraja lud
I strzeże naszych pamiątek

Władysław Chmieliński