Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasprowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasprowy. Pokaż wszystkie posty

Odpukać - Jacek Kasprowy


Regina Bielska - Odpukać

Jacek Kasprowy

Mówi do żony mąż
Koniec z końcem ty wiąż
A ja na samochód odkładam
Wpłacę do PKO
A gdy wygram, no to
Pokażę coś niecoś sąsiadom

Wygrał sąsiad, nie mąż
Żona w płacz, no i wciąż
Do męża: "Samochód gdzie masz?"
A to wszystko dlatego
Że mąż był do niczego
Zapomniał odpukać i masz

Odpukać, odpukać, odpukać
To taka niewielka fatyga
Bo szczęście zawoła: "A kuku!"
I z obietnic się swoich wymiga

Niech mówią, że przesąd, że bzdura
A choćby, a jeśli - to co
Kiedy szansa jest lub koniunktura
Odpukać, a będzie nam szło...

Jan grał w totka od lat
Skreślał w ukos i wspak
A trafiał jak gdyby w płot kulą
Aż tu popatrz, raz zgadł
Trafnych sześć akurat
Okrągły milionik, jak ulał

Jan zamienił się w słup
Zbladł z wrażenia i schudł
I raptem się chwyta za skroń
Omal nie skończył z sobą
Gdy pomyślał, co zrobił
Kuponu nie wysłał ten słoń

Odpukać ...

Puka stary i brzdąc
Członek partii i ksiądz
Bo taka już u nas tradycja
Pukał Krak, pukał Piast
Ludzie ze wsi i z miast
I nawet ludowa milicja

Nie wie nikt, co to jest
Czemu raptem ten gest
Co znaczy i bierze się skąd
Ale wniosek jest jasny
Kto nie puka, ten straszną
Omyłkę popełnia i błąd...

Dzikie łabędzie - Jacek Kasprowy


Wiesława Drojecka
Dzikie łabędzie

Jacek Kasprowy

Kolorowy liść - jeden, drugi, trzeci liść
Jak stateczki snują się po wodzie
Porywisty wiatr trąca suchej trzciny kiść
I kołysze opuszczone łodzie

Tak niedawno, mój Boże, ile to już lat
Zapomniałam, a może zagubiłam ślad
Wysoko, na tle chmur
Ciągnie długi ptaków sznur
Wielkich, białych ptaków sznur

Odlatują już dzikie łabędzie
Na południe prowadzi ich szlak
Odlatują już dzikie łabędzie
A mnie ciebie ciągle brak

Dokąd wicher te chmury tak pędzi
Jakby echa niósł tamtych dni
Przecież to tylko dzikie łabędzie
Odlatują ode mnie, nie ty

Odlatują już dzikie łabędzie...

Tylko echo - Jacek Kasprowy


Barbara Muszyńska, Włodzimierz Kotarba
Tylko echo


Jacek Kasprowy

Wędrowny ptak z dalekich stron
Do swoich gniazd co roku wraca
I do przydrożnych wierzb
Swawolny wraca wiatr
Dlaczego ty od tylu lat
Nie wracasz ciągle i nie wracasz
Od tylu długich lat brak ciebie mi i brak

Tylko echo na wołanie moje odpowiada
Tylko echo imię twoje już na pamięć zna
Tylko echo goni gdzieś po rosie twoim śladem
Tylko echo wróci do mnie znów któregoś dnia

Wydaje się normalna rzecz
Kto w świat odjechał własną drogą
Doprawdy szkoda słów
I szkoda próżnych skarg
Codziennych spraw
Wspomnienia pokrył pył
I dawno zgasł już ogień
Więc po co wciąż i wciąż
Przychodzisz do mnie w snach...

Nie jestem taka zła - Jacek Kasprowy

Violetta Villas
Nie jestem taka zła

Jacek Kasprowy

Tato, masz przeze mnie
Mnóstwo zmartwień i trosk
A ty chciałbyś
Żebym była jak wosk
Żebym tak jak łatwy rym
Była tylko echem twym

Posłuchaj, tato
Chcę powiedzieć ci coś
Cos prostego niesłychanie
Jest ważne to, co czuje ktoś
Więc nie patrz tak surowo
I uwierz mi na słowo

Nie jestem taka zła
Mam własny świat
I własne ścieżki w nim
Marzenia własne
Złudzenia własne i łzy
Tak samo moje
Jak mój jesteś ty

Nie jestem taka zła
O nie, nie, nie
Nie wyrzekam się wad
Lecz wiedz, że nikt, tak jak ja
Nie dręczy
I nie uwielbia ciebie tak

Szli na zachód osadnicy - Jacek Kasprowy

Emil Karewicz

Emil Karewicz, Dana Lerska
Szli na zachód osadnicy

Jacek Kasprowy

Rozklekotana ciężarówka
A dookoła obcy świat
Na głowie zmięta rogatywka
A w głowie i w kieszeni wiatr
Na zachód wiodły wszystkie drogi
Z dalekich ziem, z dalekich stron
Kto by pomyślał, Boże drogi
Że tutaj będzie jego dom

Szli na zachód osadnicy
Szlakiem Wielkiej Niedźwiedzicy
Karabiny i rusznice
Zawiesili w cieniu brzóz...

Swe prawa mieli niepisane
Najprostsze z wszystkich ludzkich praw
I pili życie prosto z dzbana
I rzeki przepływali wpław
Grywali w kości i o kości
Z partnerem który zwał się "los"
I nie szukali dziury w moście
Lecz budowali nowy most...

Wieczorna kabała - Jacek Kasprowy

Regina Bielska
Wieczorna kabała


Jacek Kasprowy

Wiatr potrąca struny trzcin
Słońce już zapada w mgły
Oczy dziewczyny rzuciły sieć
Złapią, nie złapią
Pleć się wróżbo, pleć

Pół serio, a pół żartem
Cyganki słuchasz słów
Zmierzch kładzie swoje karty
Na kocu leśnych mchów

Nim przebrzmią słowa wróżby
Wypełni się twój los
Nie uśniesz, no bo któż by
Mógł usnąć w taką noc

Miłość to pajęczyna
Miłość to domek z kart
Lecz chłopiec i dziewczyna
Budują z nich swój świat

Dwa niespokojne serca
Kabały łączy moc
Pół żartem, a pół serio
Rozmarza ich ta noc

Snuje się ogniska dym
Wiatr zabłąkał się wśród trzcin
Oczy dziewczyny pełne są gwiazd
Chcesz je wyłowić
Jużeś w sieci wpadł

Pucybut z Rio - Jacek Kasprowy

Violetta Villas
Sława Przybylska i Chór Czejanda
Pucybut z Rio


Jacek Kasprowy


Nosił dziurawe sombrero
I spodnie w strzępach do pięt
Szczotki w skrzyneczkę zabierał
I boso z nią do portu szedł

Tam nad butami się biedził
Każdy but aż lśnił, gdy wyszedł z jego rąk
Lecz ku okrętom na redzie
Leciał pucybuta tęskny wzrok

Czasem, gdy nie miał klienta
Kładł się jak długi na wznak
A wiatr, portowy włóczęga
Zabierał go w szeroki świat

Oceany, archipelagi
Przesmyki cieśnin
I znowu cudzy but, i znowu lewy but
I znowu prawy but za lichy grosz
Jak lustro w słońcu się lśnił

Oceany, kokosowe palmy
Czar nieznanych pieśni
I znowu cudzy but, i znowu lewy but
I znowu prawy but
W marzenia godził najboleśniej

Hej,pucy, pucybut...

Oceany, kokosowe palmy
Czar nieznanych pieśni
I znowu cudzy but, i znowu lewy but
I znowu prawy but
Czy nigdy się nie zmieni jego los
Kto wie

Rozstanie z morzem - Jacek Kasprowy

No i wpadłam… na ilustrację do piosenki jn. (niestety zniknęła już z YT), w której wykor
zystano fragmenty filmu Tadeusza Konwickiego „Ostatni dzień lata”. Musiałam więc film obejrzeć, po raz n-ty, co skończyło się tym, że postanowiłam spędzić dzisiejszy dzień w kinie z tamtych lat. Nie będzie więc zaplanowanego sprzątania. Odkurzę za to porządnie pamięć…

Marta Mirska
Rozstanie z morzem


Jacek Kasprowy

Takie smutne masz oczy, kochany
I uśmiechasz się do mnie przez łzy
Wiatr za oknem zawodzi od rana
Jakby wiedział to samo co my
Wiem, że być już inaczej nie może
Prawdzie spojrzeć musimy twarz w twarz
Chodź, pójdziemy pożegnać się z morzem
Bo ostatni to spacer już nasz

Zachodni wiatr spienione goni fale
Wysoki gdzieś zawisnął mewy krzyk
Gasnący dzień zachodem się rozpalił
Stoimy tak, bez słowa, ja i ty

Daj dłoń, tak bliską mi i drogą
Daj dłoń i nie myśl o mnie źle
Zachodni wiatr rozstajnym naszym drogom
Z okrzykiem mew swe pożegnanie śle

W mokrym piasku się stopa odciska
Fala zaraz zabiera ten ślad
Twoim oczom chcę przyjrzeć się z bliska
Zanim znowu rozłączy nas świat
Fale biją o plażę z łoskotem
Błyszczy okruch bursztynu, jak łza
Nie przyjdziemy tu nigdy z powrotem
Nigdy razem, jak dziś, ty i ja







To miłość się spóźniła - Jacek Kasprowy


Irena Santor
To miłość się spóźniła


Jacek Kasprowy

Czasami późną jesienią
Zakwita jaśmin lub bez
I ktoś niepostrzeżenie
Przedłuża jakiś kres
Nie pytaj o nic, nie trzeba
Niech tak zostanie, jak jest
Jesienny błękit nieba
I biały zdziwiony bez

To miłość się spóźniła
O śmieszne kilkanaście lat
To miłość się spóźniła
Nieobliczalna
Bo miłość bywa taka
Niepunktualna
Przychodzi, gdy sama chce
Jak sama chce
Nic nie powstrzyma jej

To miłość się spóźniła
Rozkwitła jak jesienny kwiat
To miłość się spóźniła
Nieobliczalna
Dlaczego była taka
Niepunktualna
Dlaczego dopiero dziś
Odsłania nam swój czar

Błądzimy ślepą ulicą
Pukamy nie do tych drzwi
Chodniki - szachownice
Czerwono-czarnych płyt
Czekamy na ślepym rogu
Gdzie wiatr wywiesił swój szyld
Czekamy na nikogo
Bo przecież nie przyjdzie nikt