Jarema Stępowski
Zabawa jakiej nie było
Kazimierz Winkler
Nie musisz namawiać
Oboje mamy jedną myśl
To będzie zabawa
Jakiej nie było aż do dziś
Okazja jest duża
Od ślubu mija ...eścia lat
Ty kwitniesz jak róża
A ja mam zryw jak polski fiat
Feluś, łap gitarę
A my w pierwszą parę
I kto z nami, póki czas
Starsi, lecz na chodzie
Małoletnia młodzież
Jednym słowem - każdy z was
Jak długa Warszawa
Demograficzny tańczy wyż
To przecież zabawa
Jakiej nie było aż do dziś
Kłopoty wysiadka
Zmartwienia poszły sobie w kąt
Oj, lecą te latka
A jednak oczki ciągle lśnią
I z żoneczką ślubną
Taki los, no trudno
Człowiek śpiewa tra la la
Czasem w boczek zerknie
Zmieniłby tancerkę
Gdyby była zmiana dam
Choć wczoraj nieznani
Dziś przyjaciółmi wszyscy są
Ktoś płacić chce za mnie
I nawet nie wiem dobrze kto
Ten prosi, ten stawia
Byłoby wstyd do domu iść
Zabawa, zabawa
Jakiej nie było aż do dziś
Każdy z łezką wróci
Do tych dawnych uciech
Kiedy będzie już prapra...
Wnukom wytrze noski
Westchnie, biorąc proszki
Miało się ten humor, ba
Zabawa, jakiej nie było, ech ❗❗❗
Hanka Bielicka Półtora tanga na głowę mieszkańca Kazimierz Winkler
Były różne rytmy, były różne tańce
Lecz tanga żaden zaćmić nie zdążył
Ja już od kołyski swojej młodej niańce
Kwiliłam nocą tango gorące
Na serduszko wątłe, co nieśmiało bije
Zaleca tango mądry kardiolog
Tu zaniedbań groźnych już się nie ukryje
Należy produkcję podnieść tang
Półtora tanga na głowę mieszkańca
W tej pięciolatce musimy mieć
Do wzrostu uczuć, do wyznań i tańca
Dla tych co wpaść chcą w miłosną sieć
I dla chłopaka co ma
Dwadzieścia jeden lub dwa
I dla dziewczyny, gdy już
Czas przyjdzie westchnień i burz
Dla miłej babci, co śni
O balu młodych swych dni
I dla staruszka, by znów
Bojowy wstąpił weń duch
Półtora tanga...
Tango w złotej sali
Tango na poddaszu
I pod gwiazdami w noce lipcowe
Tango dla staruszków
Tango dla smarkaczy
Namiętne stare tango, wciąż nowe
Ludziom trzeba ufać
W miłość trzeba wierzyć
Listonosz dobre wieści przyniesie
Martwić się nie warto
Kłócić nie należy
Należy produkcję podnieść tang...
Hanka Bielicka
Kazali mi śpiewać
Kazimierz Winkler
Żebym tyle nie mówiła, to kazali śpiewać mi
I wmawiali, że podbiję świat na pewno
Że za serce umiem chwycić i wywołać śmiech i łzy
Łzy, gdy śmieszną śpiewam pieśń, a śmiech, gdy rzewną
Na przykład taka smutna pieśń o szatynie
Który zdecydowanym ruchem zapiął jesionkę
A ja wtedy...
Powtarzam, zostań
Chciał widać los tak
Ja wykarmiłam
Cię przecież własną pensją
Z żartami koniec
Nie pójdziesz już do niej
Ja ci nie bronię
Lecz nie radzę drażnić mnie
Nie załkam jak w piosence
Lecz z miejsca wpadnę w szał
I tak ci się odwdzięczę
Że włosy będziesz rwał
Rozgadam wszystkim babom
Żeś ciapa, bałwan, kluch
Że masz kondycję słabą
I przytępiony słuch
Powtarzam, zostań...
Obgadam cię, że chrapiesz
I stękasz, gdy jest niż
Że się przy ludziach drapiesz
A przy kolacji śpisz
Że co dzień rąbiesz czosnek
I wódkę chlasz co dzień
Że lepszy ból okostnej
Niż te amory twe
Że zarobić nie umiesz
Że jak się do ciebie mówi
To nic nie rozumiesz
Że jeśli w ogóle myślisz
To tylko o sobie
Poczekaj, ja cię zrobię
Ale zaraz, zaraz...
Kazali mi śpiewać, żebym tyle nie mówiła
A ja przecież mówię tylko dlatego, żeby nie śpiewać
No ale trudno, wszyscy teraz śpiewają
To mogę i ja zarobić, to znaczy - zaśpiewać
No to teraz wesoła piosneczka ludowa
Łoj, wesoło, wesoło
Coś błyska za stodołą
Łoj, błyska coś, błyska
To chyba będzie iskra
Łoj, łoj, ło-o-o-oj
Łoj, nocka jasna jak dzionek
Łoj, zajął się właśnie nasz domek
Nie narzekajcie, dziewuchy
Łoj, dobrze się pali, bo suchy
Łoj, w tym ogniu cosik strzela
Ugaszą go do wesela
Łoj, idzie dym prościutko
Pogoda będzie jutro
Ła-ha-ha-ha-ha-ha-ha
Kazali mi śpiewać, żebym tyle nie mówiła
Ale przecież nie można wszystkiego wyśpiewać
Jak jednemu facetowi
To nawet był raczej taki narzeczony
Więc jak mu wyśpiewałam wszystko
Znaczy, jak spędzałam czas
Kiedy on był na delegacji służbowej
To już potem nie miałam nic do powiedzenia
Wystarczy kilka słów, spojrzenia krótki błysk
Po dokuczliwym dniu wystarczy obok siebie iść
By się zakradła miłość nagła między nas
Dodała blasku dniom, barwy snom, niebu nowych gwiazd
Wystarczy chwila, gdy za rękę weźmiesz mnie
I choć nie powiesz nic, to odgadniemy myśli swe
Że w ludzkim życiu miłość rzadkim gościem jest
A my tę naszą miłość mamy, czy ktoś chce czy nie, czy nie
A przecież były takie dni niebezpiecznej gry
Wrogiej i upartej ciszy stracone dni
Wystarczy kilka słów, wystarczy krótki błysk spojrzenia
Wystarczy uśmiech twój, by w jednej chwili zmienić świat...
Jolanta Kubicka
Ludmiła Jakubczak
Powiedz coś miłego Kazimierz Winkler
Czemu patrzysz na mnie bokiem, no powiedz
No powiedz, czemu idziesz szybkim krokiem
Nadążyć nie mogę, co za człowiek
Albo milczysz zamyślony, daleki
Albo mrukniesz jak do żony po latach
Gdy miłość zgaśnie, odleci
Powiedz coś miłego, powiedz coś miłego
Więc nie chcesz, czy nie umiesz
No powiedz coś miłego
Na przykład coś takiego
Że lubisz w kropel szumie
Iść ze mną ulicami
Tak blisko, ramię w ramię
No powiedz coś miłego
Powiedz coś miłego
Milczysz, dlaczego
Inni mówią zasłuchanym dziewczynom
Że mają włosy niby wiatr poranny
A usta jak płomień albo wino
Powiedz kiedyś, że oddechem twym jestem
Albo głowę moją przechyl i szepnij
Masz oczy smutne jak jesień
Powiedz coś miłego, powiedz coś miłego
Choć myślisz o czym innym
To powiedz coś miłego, na przykład coś takiego
Że nocą pośród zimy, po moich szedłbyś śladach
Bo serce jest jak radar
No powiedz coś miłego
No powiedz coś miłego
Milczysz, dlaczego...
Trudno nazwać to rozstaniem
Gdy do jutra żegnasz mnie co dzień
Lecz to bardzo długo dla mnie
Noc, poranek i rozległy dzień
Miły mój
Jest taka godzina
Gdy mi tęskno za tobą
Już bym chciała tuż obok
Powędrować przez świat
Jest taka godzina
Gdy mi brak twego głosu
I uśmiechu, i włosów
Rozwichrzonych przez wiatr
Potrafię wtedy
Tak o wszystkim zapomnieć
Że można długo
Długo mówić coś do mnie
A potem, mój miły
Gdy z zadumy się budzę
Ze mnie śmieją się ludzie
Do mnie śmieje się świat
Ledwie mogę się doczekać
Z każdą chwilą bardziej mi cię brak
Już godzina niedaleka
Zbliża ją zegarka drobny takt
Miły mój
Jest taka godzina
Kiedy cichną ulice
Wysrebrzone księżycem
Wśród kasztanów i róż
Jest taka godzina
Gdy cię spotkam jak co dzień
A spóźniony przechodzień
Powie: "Młodzi są, cóż..."
Ktoś tam za oknem
Gra niewprawnie piosenkę
I tak jest dobrze
I tak właśnie jest pięknie
A słowa, cóż, słowa
Znacie pewnie na pamięć
Słownik dla zakochanych
Jest od wieków ten sam
Jerzy Połomski Zaprasza nas ten walc Kazimierz Winkler
Zaprasza nas ten walc
By razem z nim iść w dal
Odkrywać świat niecierpliwym wzrokiem
Od świtu aż po zmierzch
W słoneczny blask i deszcz
A kiedy noc ogarnie nas
Zatrzyma się zdrożony walc
Gdzie drzew sennych cień wysoki
Wśród pól, gdzie walc nas wiódł
Gra echo ech tych nut
Rozleniwionych, nim wiatr
Porwie je w świat
A nas w zadumie czy półśnie
Pod namiotami gęstych drzew
Odwiedzi nieznana miłość
Nowa miłość
Uciekają nieuchwytne dni
Nikt nie puka do milczących drzwi
Wtem ktoś wraca nie wiadomo skąd
To walczyk, to on...
Ja jestem, ot, zwyczajny, wędrowny walczyk
Już nie wiem, kto mnie wysłał w warszawski świat
Gdzie grywa na drutach wiatr
Gdzie jak nigdzie jest, jakbyś zgadł
Tam mruczy mnie dorożkarz pod czapą śniegu
Tu zakochani idą, szukając słów
A może Stasiek Matysiak mnie gra
Myśląc o Wisi znów
Walczyk, walczyk, żal i uśmiech
Spotkanie od dawna znajomych nut
Walczyk, walczyk, tylko muśnie
A wiele par na zawsze splótł
Walczyk, walczyk, Nowym Światem
Przewija się w tłumie jak każdy z nas
Walczyk, walczyk, zimą, latem
Do mieszkań zagląda, jak płynie czas
Ja jestem, ot, zwyczajny, wędrowny walczyk
Może mnie kto przygarnie - a zresztą, nie
Kominków mam tyle odwiedzić, że
Za krótki bywa dzień
Barbara Krafftówna
Uśmiechnij się Kazimierz Winkler
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej
Już od pierwszych godzin dnia
Gdy noc już pójdzie spać
No, uśmiechnij się, tak, jak ja do ciebie
Jutro twój szczęśliwy los o sobie da ci znać
Już dzisiaj pożegnaj swe smutki
Niech dyskretnie ulotnią się gdzieś
Bo żywot tych smutków jest krótki
Jeśli ty sam tego chcesz
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej
Już od pierwszych godzin dnia
Na słowo uwierz mi
Nie patrz wkoło, nie szukaj oczami
To chodzi o ciebie, właśnie tak
Chodzi o to, byś spojrzał dziś z nami
Innymi oczami na ten świat
Jak obcy ktoś, senny widz
Nie mówił mi nigdy nic
O moich oczach
I cedził - ech, cały świat
Chcesz czy nie, jest niewiele wart
Patrzył ten mruk tu i tam
A tylko raz, albo dwa
Objął mnie wzrokiem
Jakby to był wstyd
Odszedł nagle, znikł
Gdzieś tam krąży znów
Są takie dni, gdy mnie tęsknota gna
W zgiełkliwy tłum, w ulic gwar
I nie wiem, gdzie ratunku szukać mam
I nie wiem, gdzie znajdę dziś swą przystań
Gra miasta rytm, tramwajów starych brzęk
Tu mały kiosk, tutaj bar
Może spotkam cię - to byłby niezły żart
Są takie dni, gdy krążę tak jak ty
Księżycu, prowadź jego i mnie
Są takie dni...
Gra miasta rytm, tramwajów starych brzęk
Tu mały kiosk, tutaj bar
Może spotkam cię - to byłby losu dar
Są takie dni, gdy krążę tak jak ty
Księżycu, prowadź jego i mnie
Krystyna Konarska - Ktoś inny Kazimierz Winkler To nic, że słońce coraz bledsze To nic, że tnie ukośny deszcz Że las pociemniał w gniewnym wietrze
I coraz wcześniej spada zmierzch To nic, że wiatr nam wieje w oczy I skończył już ptak swój śpiew Gdy milczeć mamy ciągle o czym I szeptać co dzień w cieniu tych drzew To nic, że niewiadoma przyszłość Gdy jesień gra jak stary Bach Gdy jesteś przy mnie tu nad Wisłą Gdy niebo to nasz wspólny dach A w chmurach czasem wiatr otwiera Okienka na świat daleki I krąży cicha karuzela zbudzonych miast Jeszcze nie raz będziemy słuchać wiatru tak jak dziś Jeszcze nie raz zaszumi nam uparty deszcz Jeszcze nie raz nachyli się nad nami liść Chyba już czas, byś dostrzegł miłość w oczach mych Jeśli chcesz Nie, ta noc się nie powtórzy Bierz wszystko, zostań albo idź Pocztówkę przyślij mi z podróży Naprawdę, lepiej nie mów nic I wszystko teraz nic nie znaczy Deszcz, wiosna i wiatr, i jesień Po prostu mój kochany jesteś Kimś innym już...
Violetta Villas
Spójrz prosto w oczy Kazimierz Winkler
Miłość, miłość...
Jakże cię drażni me milczenie
Chcesz mnie pytaniem zaskoczyć
Nic nie poradzę, nic nie zmienię
Wszystko powiedzą ci oczy
Spójrz, prosto w oczy spójrz
To miłość
Chcesz miły, chcesz czy nie
To miłość
Niby ktoś oczekiwany
Dziwny gość znany, nieznany
Któż to wie, szczęścia los
Czy serc zawiłość
Spójrz, prosto w oczy spójrz
Nie czekaj
Bo chwila ta jak wiatr ucieka
Już jej nigdy nie dogonisz
Nie odnajdziesz nigdy już
Miły mój, prosto w oczy spójrz...
Andrzej Bogucki i Chór Czejanda
Kilka słów serdecznych Kazimierz Winkler
Rano startuję z wypchaną torbą listów
A razem ze mną pociągów biegnie gwizd
Ludziom roznoszę no po prostu wszystko
Radość i smutek zamknięte w biały list
Kilka słów serdecznych
W kopercie z małym znaczkiem
Rozchmurzy twoje oczy
Radością w nich zapłonie
I jakaś ona o nim
Pomyśli z biciem serca
I jakiś on z westchnieniem
Powróci myślą do niej
Bo kilka słów z daleka
Masz ciągle przed oczami
A kiedy noc nadejdzie
Przeczytasz je wśród gwiazd
Te słowa są serdecznym
Pomostem między wami
Posyłam ci swe serce
PS i słońca blask
Z piętra na piętro, z ulicy na ulicę
Dzień dobry - właśnie oczekiwany list
Wiosna czy jesień, październik czy tam styczeń
Uśmiech przynoszę, otworzyć proszę drzwi...
Na pewno znasz, miły przechodniu
Ten dawny wdzięk starych uliczek
Kiedy mrok otula miasto
Gasząc słońca nikły blask
Kroki twe w uliczce cichej
Budzą ze snu cienie lat
I znowu walc naszej babuni
Kołysze nas w sennej zadumie
I płynie wśród gazowych lamp
Jak serca rytm ten dawny walc
Przez siwy zmierzch starych uliczek
Fala falę, fala falę goni
Księżyc płynie z falą i nie tonie
W naszej sieci nie ma ryb
Stary ojciec będzie zły
Gdy nas w domu ujrzy po powrocie
Ajajaj
To rybacka skarga, której nikt nie słucha
Ajajaj
Któż siwego ojca teraz udobrucha
Pusto w naszej starej, dobrej sieci
Rybia łuska srebrem w niej nie świeci
Tylko jeden mały dorsz
Schował się na łodzi dno
I się cieszy, że jest sam bez flądry tam...
Chór Czejanda Miłość wschodzi jak słońce Kazimierz Winkler
Zdawałoby się, że oczy, cóż, jak oczy
Zielone albo siwawe tak jak zmierzch
A przecież właśnie w nich i tylko w nich migocze
Iskierka, która tak bliska sercu jest
Zdawałoby się, że włosy, cóż, jak włosy
A przecież kiedy od Wisły dmuchnie wiatr
To tak falują i tak złocą się jak kłosy
W rosnącym świetle zbudzonego dnia
Bo miłość wschodzi jak słońce
Ogarnia ciepłem, zapala w oczach blask
Odtąd nie zegar, lecz serca dwa bijące
Odmierzać będą wspólny czas
I jesień wtedy weselsza
Każdy człowiek to najbliższy przyjaciel
Każde słowo, dźwięk każdy melodią zagra wiersza
Usłyszycie, gdy się sami zakochacie
Zdawałoby się, że człowiek tak jak każdy
A przecież właśnie z nim łączyć chcesz swój los
Pracować razem i spoglądać razem w gwiazdy
A o miłości swej mówić w oczy wprost
Zdawałoby się, że wszystko kiedyś było
I tyle uczuć potężnych zna już świat
A jednak trafisz i ty także na swą miłość
Na swojej Julii czy Romea ślad