Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grechuta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grechuta. Pokaż wszystkie posty

W malinowym chruśniaku - Bolesław Leśmian


W malinowym chruśniaku


Bolesław Leśmian

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

Krystyna Janda i Marek Grechuta
Daniel Olbrychski (muz. Stanisław Syrewicz)

Obrazy: Ines Honf
i

Bo po to są - Marek Grechuta


Marek Grechuta - Bo po to są

Ten rytm, ach ten rytmik
W mym sercu wykrzyknik ❗❗❗
O słowo, to jedno słowo
Co będzie mi przedmową

Do życia codziennie
To słówko niezmiennie przemową
Gdy rozmową nie można nic
Bo słowo

Gdzieś się zatarło, gdzieś zgubiło
Gdy tyle innych coś odkryło
Tyle innych przewróciło
Do góry cały świat

Słowo swat, słowo brat, słowo sedno
Ja nie z tych, że wszystko mi jedno
Ja nie z tych, że lepiej milcz

Rozkręcę, roztańczę
Słów szereg jak tarczę
Gdy trzeba, to na baczność
Gdy trzeba, to na wiatr

Słów trzeba prawdziwych
Słów trzeba życzliwych
Bo serce tylko jedno
I tylko jeden świat

Niech się plączą, niech nie kończą
Niech zwołają, niech połączą
W długi szereg niespełnionych zdań

Niech będą krwią, niech będą łzą 
Bo takie są, bo po to są
Bo po to, bo po to są❗❗❗

Gdy z siebie wyrzucisz
Złą kartę odwrócisz
Bo po co, no bo po co, bo po co one są❓❓

Do diabła ta mowa
Gdy tkwią jak przedmowa
A dalej, co dalej❓❓
No po co one są❓❓

Nie, nie dać ich zgłuszyć
I nie dać ich skruszyć
Bo po to, bo po to, bo po to one są❗❗❗

Niech dźwięczą pod słońce
Niech będą karmiące
Bo po to, bo po to, bo po to one są❗❗❗...

Sława i chwała - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Sława i chwała (Mowa codzienna)


Mowo codzienna, z której samej sobie
Nikt jeszcze nigdy domu nie zbudował
Nikt jeszcze nigdy najadł się do syta
Wypił, przyodział, rzeczy nie kupował

Jesteś więc tylko pustym skrawkiem ziemi
Pustym talerzem, dzbanem i nagością
Kochać cię taką mogą tylko wyludnieni
Dla których mówić "słyszę" jest radością

A przecież ciebie ktoś kiedyś wymyślił
Żeby dla tych, którzy ciebie wybierają
Było wcale nie gorzej, może trochę lepiej
Od tych, co innych słówek używają

Nad tym się biedził Chrobry i Batory
Na czwartkowych obiadach język gościł
Pod zaborem do każdej pieśni skory
Kiedy byłby kołkiem w gardle, kiedy pościł

Tyle słów, z czasem wielka rzeka
Wszystko z ogromnej ludzkiej cierpliwości
Bowiem ta mowa wierzy, bowiem ta mowa czeka
Na taką chwilę swej pożyteczności

Że każdy kto ją uzna jako własną
Nie będzie musiał stosować uników
Bo z nią na ustach będzie pieśnią jasną
Tak zrozumiałą dla innych języków

Że każdy, kto ją spotka kiedyś w świecie
Uśmiechnie się i powie "Brawo, brawo"
Znam ja ten kraj, który ciągle plecie
Że się zaczęła sławą oraz chwałą

Marek Grechuta & Anawa

Marek Grechuta & Anawa – 1970

Wesele (M. Grechuta – S. Wyspiański)
Twoja postać (M. Grechuta – T. Miciński, J. Czechowicz)
W dzikie wino zaplątani (J. K. Pawluśkiewicz – M. Grechuta)
Niepewność (J. K. Pawluśkiewicz – A. Mickiewicz)
Piosenka (J. K. Pawluśkiewicz – J. Przyboś)
Zadymka (J. K. Pawluśkiewicz – J. Tuwim)
Będziesz moją panią (M. Grechuta)
Nie dokazuj (J.K. Pawluśkiewicz - M Grechuta)
Serce (J. K. Pawluśkiewicz – L. Wiśniowska, A. Nowicki)

Z wersji rozszerzonej – 2000

Tango Anawa (J. K. Pawluśkiewicz – M. Grechuta, M. Czuryło)
Gdy zabrakło ci uśmiechu (M. Grechuta)
Pieśń jedenasta (J. K. Pawluśkiewicz – M. Grechuta)
Koń na biegunach (J. K. Pawluśkiewicz – T. Kubiak)

Wesele - Stanisław Wyspiański


Marek Grechuta - Wesele

Stanisław Wyspiański

Poeta

Panno młoda, młoda panno
myślę sobie,
że co zechcesz, to się stanie...

Panna młoda
Jako, ja nie umiem nic;
niby na moje zawołanie?

Poeta

Na prośbę i na rozkaz twój;
żeś ty dzisiaj panna młoda
jak jaśmin, jak jagoda...

Panna młoda
I o cóż się rozchodzi to,
że pan tylo się spodziewa?...

Poeta
Ty dzisiaj jesteś szczęśliwa,
panno młoda - zaproś gości
tych, którym gdzie złe wciórności
dopiekają - którym źle -

Panna młoda
I po cóż te z Piekła duchy?

Poeta
Niechaj przyjdą na podsłuchy,
na Wesele, gdzie muzyka...

Panna młoda
Gdzie muzyka?

Jak się żenić, to się żenić!
to tak jak by w uniesieniu...
W równe nogi wskoczyć w studnię
Nie utoniesz, nie utoniesz!
Topi się, kto bierze żonę.
Niech się stopi, niech się spali
byle ładnie grajcy grali,
byle grali na wesele.
Jak się ta muzyka miele,
jak na żarnach, hula, dzwończy,
niech se huka, stuka, puka,
pląsa, bije, przybasuje,
piska skrzypiec struną cienką,
tak podskocznie tak mileńko;
niech się miele jak młyn wodny
w noc miesięczną, w czas pogodny
szumiejąco, niech się snuje,
a niech w dźwiękach się nie kończy,
choćby usnąć w tańcowaniu
przy mieleniu, przy hukaniu,
w zapomnieniu, w zapomnieniu, w kołysaniu...

Światy czarów - czar za światem! -
jestem wtedy wszystkim bratem
i wszystko jest dla mnie swatem
w tym weselu, w tej radości:
Bóg mi gości pozazdrości.

Obrazy:
Stanisław Wyspiański, Włodzimierz Tetmajer
Zdjęcia z "Wesela" Andrzeja Wajdy - 1972

Twoja postać


Marek Grechuta, Grzegorz Turnau
Twoja postać

Tadeusz Miciński, Józef Czechowicz

Wśród drzew schylonych o północy
wśród jasnych widów złego mroku
coś się przemienia w naszej mocy
ktoś się porusza z naszym krokiem
kiedy tak idziesz w szumnej szacie
a wiatr ją targa i rozwiewa
nie bój się, ty nie idziesz sama
chodzą wraz z tobą wszystkie drzewa

Ziemia jak echo minionych dni
grające w borze
a nasze cienie wśród martwych dni
wieszają zorze
dziwnie się srebrzysz aniele mój
w tęczowym piórze
nade mną góry wieżyce miast
nade mną
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać, jasna postać
taką cię znam
taką cię znam

Miła moja już późno
chwieją się żółte mlecze
w dolinę napływa gór cień
cichy odwieczerz
brodzi w zmierzchowym nurcie
już późno, już późno

Miła moja, trudno z miłości się podnieść
a jeszcze ciężej od złych nowin
gdy patrzą na nas chłodnym nowiem
chłodniej, chłodniej, boisz się

Nie ma się czego bać
nie ma się czego bać
to tylko księżyc idzie
srebrne chusty prać
i tylko cicha trawa
trawa wśród kamieni
wiesz, ludzie, ludzie są dziećmi dużemi

Błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać, jasna postać
taką cię znam
taką cię znam...

Tadeusz Miciński - Kiedy cię moje oplotą sny
Józef Czechowicz - Wieczorem

Obrazy:
John William Waterhouse, Sherri Aldawood

W dzikie wino zaplątani - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Zakopower
W dzikie wino zaplątani

W przydomowym ogrodzie
Życie prawie nad stan
Mogłabyś mieć moja pani.
Lecz cóż radzić na to mam,
Nakrył ogród dziki łan,
A myśmy tacy zaplątani.

Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać to dzikie wino?
Może to zrobiłaś ty - hej, dziewczyno?
Po co tu zasiałaś to dzikie wino?
Po co je tu dałaś?

Gdy ona mówi do mnie, że karocą jechać chce
I mówi do mnie tak jak do ściany.
Nie o to wcale chodzi, że karocy nie ma nie,
Ja jestem tylko cały zaplątany.

Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać...

W zaciętości wpadam w gąszcz i buszując w pnączu,
Zrywam wszystko z drzwi i ze ściany.
Ona nagle mówi, że wina pragnie, wina chce,
Ja jestem w pustym domu zaplątany.

Gdzie to wino, dzikie pnącze?
Czemu już nas nie oplącze?
Mógłbym z tobą w winie ginąć
I osłonę winną zwinąć...

Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Może zrobisz dla mnie to - hej, dziewczyno?
Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Kto je tutaj da?

Obrazy: Ann Fullerton

Niepewność - Adam Mickiewicz


Marek Grechuta - Niepewność (muz. Jan K. Pawluśkiewicz)
(2. muz. Stanisław Moniuszko)


Adam Mickiewicz

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co mnie tu wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu;
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Obrazy: Daniel F. Gerhartz

Piosenka - Julian Przyboś


Marek Grechuta
Piosenka

Julian Przyboś

Niestały stary!
Sterałeś wiary
w wojnie namiętnej
ze wszystkim!
z niczym ....

A jak za młodu,
cel jest najdalszy,
skrajnie stronniczy....
bliski.

Kogo ty we mnie
wszystkimi dziennie
nocami straszysz?

Steruj krwią swoją
do Oceanu
Spokoju.

Niech będzie zgoda
ognia i lodu:
płomiennie
obojętna.

Fot. Julian Przyboś

Zadymka - Julian Tuwim


Marek Grechuta
Zadymka


Julian Tuwim

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Jeśli chcę, mogę spać; jeśli chcę mogę wstać,
Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia
Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja,
Siedząc w oknie, zobaczę dalekiego przechodnia.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł
W białej drzemce, w puszystym przyprószonym spacerze
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
Składam wierszom powolnym w ofierze.

Będziesz moją panią - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Będziesz moją panią

Będziesz zbierać kwiaty
Będziesz się uśmiechać
Będziesz liczyć gwiazdy
Będziesz na mnie czekać

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią

Będą ci grały skrzypce lipowe
Będą śpiewały jarzębinowe
Drzewa, liście, ptaki wszystkie

Będę z tobą tańczyć
Bajki opowiadać
Słońce z pomarańczy
W twoje dłonie składać

I ty, właśnie ty,będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią

Będą ci grały nocą sierpniową
Wiatry strojone barwą i słońcem
Będą śpiewały, śpiewały bez końca

Będziesz miała imię
Jak wiosenna róża
Będziesz miała miłość
Jak jesienna burza.

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty będziesz moją panią

Nie dokazuj - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Michał Bajor - Nie dokazuj

Było kiedyś w pewnym mieście wielkie poruszenie
Wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie
Wszyscy dobrze się bawili, chociaż był wyjątek

Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic
Nawet to, że śpiewak śpiewał tylko dla tej pani
I gdy rozum tracił dla niej, śmiała się, klaskała

W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
Młoda pani była jednak ciągle niepoważna
Aż do chwili, kiedy nagle, nagle wśród pokazu
Padły słowa

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu, miła, nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód...

Innym razem zaproszony byłem na wernisaż
Na wystawy późną nocą w głębokich piwnicach
Czy to były płótna mistrza Jana, czy Kantego
Nie pamiętam tego

Były tam obrazy wielkie, płótna kolorowe
Z nieskromnymi kobietami szkice nastrojowe
Całe szczęście, że naturą martwą jednak były

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Była także inna chwila, której nie zapomnę
Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne
Przez dziewczynę z końca sali podobną do róży
Której taniec w sercu moim święty spokój zburzył

Wtedy zdarzył się niezwykły, przedziwny wypadek
Sam już nie wiem jak to było, trudno opowiadać
Jedno tylko dziś pamiętam, jak jej zaśpiewałem

Usta milczą, dusza śpiewa
Usta milczą, świat rozbrzmiewa
Lecz dziewczyna nie słyszała tańcem już zajęta
W tańcu komuś zaśpiewała to co tak pamiętam

Nie dokazuj, miły, nie dokazuj...

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Serce

Marek Grechuta - Serce

Lucyna Wiśniowska, Andrzej Nowicki

Za smutek mój, a pani wdzięk
Ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii.
I lekkomyślnie dałem słowo,
Że kwiat kwitnie księżycowo,
A liście mrą srebrzyście.

Pani zdziwiona mówi:
"Cóż, to przecież bukiet zwykłych róż".
Ach, rzeczywiście, więc cóż ci dam?

Dam ci serce szczerozłote,
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę
I nie pytaj się, dlaczego...

Stara baba za straganem
Wyrzuciła wielki kosz.
Popatrz jak na złotą drogę
Twój cukrowy konik skoczył...

Za smutek mój, a pani wdzięk
Ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii
A pani, cóż, nie chce tych róż,
Że takie brzydkie, że czerwone i że z kolcami.
Więc cóż ci dam?

Dam pierścionek z koralikiem,
Ten niebieski jak twe oczy.
Popatrz jak na złotą drogę
Twój cukrowy konik skoczył...

Dam ci serce szczerozłote,
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę
I nie pytaj się, dlaczego...

Obrazy: Vladimir Volegov

Wiosna - ach to ty - Marek Grechuta

Odkąd jesteś - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Odkąd jesteś


Odkąd tylko jesteś ze mną
Noszę w sobie radosne odkrycie
Przyszła do mnie zupełnie inna
Nowa pora mojego życia
Najspokojniej, najpiękniej na świecie
Płynę rzeką mych marzeń przy tobie
Przez jesienie, lata i wiosny
I przez zimy zawiane drogi

Mijam wyspy i lądy nadziei
Wszystko wkoło zaś jakby mówiło
Że niedługo już może za chwilę
Dosięgniemy to co się śniło
Ty przynosisz mi myśli płomienne
Patrzą na mnie uważnie twe oczy
Każdą chwilę mi w porę przepowiesz
Żadna chwila mnie źle nie zaskoczy

Jesteś latem w zimowe ochłody
Jesteś wiosną w jesienne półmroki
Pierwszym słońca po deszczu promieniem
Pierwszym nieba po burzy obłokiem
I zostaniesz tak w tej podróży
Mego świata najmilszą ozdobą
Na te cztery pory niepewne
Piątą porą na każdy rok z tobą

Żyli długo i szczęśliwie - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Żyli długo i szczęśliwie


Przez cichutkie wiatru granie
Nadsłuchuję z każdej strony
Nagle wpada prosto z nieba
Pewien pomysł zagubiony

By przypomnieć sobie bajkę
Żyli długo i szczęśliwie
Chociaż to nam się wydaje
Niemożliwe niemożliwie

Więc chociaż ty od dawna nie wierzysz
W takich bajek zakończenie
Niech nas jeszcze nie ogarnie
Zniechęcenie i zwątpienie

Przy księżyca srebrnej tarczy
Snułem długo myśl o tobie
Pomyślałem, że wystarczy
Nam po jednym tylko słowie

Tobie długo, mnie szczęśliwie
Lub na odwrót, mniejsza o to
Niepotrzebne by nam było
Wtedy srebro ani złoto

Zbudź mnie jutro, jutro rano
Na największe rozświtanie
I niech wiatr otworzy okno
Na porannych dzwonów granie

Abym przeczuł choć przez chwilę
Przez sekundę, okamgnienie
Tamtej bajki o miłości
Wyjaśnione zakończenie...

Ciernisty deszczyk - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Ciernisty deszczyk


Dorożki mokrej w deszczu wrak
Spoczął na dnie wielkiej kałuży
Wydęty ciszą żagla garb
Wspomina chwile wielkiej burzy
Wiatr zawiał woźnica zbladł
Zawarczał stwór i światła zmrużył
A pod podkowy szczęścia spadł
Ciernisty deszczyk wiotkiej róży

Koń zwiesił smutnie mokry kark
Uszami strzyże dymu mgiełka
Czeka aż ktoś tu nura da
Pod czarną muszlę, po perełkę
Łezkę co toczy się powoli
W okrutnej szybce mdłej latarni
Zetrze ją i podkręci płomień
Złocistą rybkę, mgieł akwarium

Przez wszystkie cztery pory roku
Tkwią w wodzie cztery chude koła
Ciernisty deszczyk na nie pada
To katarynka niewesoła
Dorożki mokrej w deszczu wrak
Spoczął na dnie wielkiej kałuży
Wydęty ciszą żagla garb
Wspomina chwile wielkiej burzy

Głos - Aleksander Błok

Marek Grechuta - Głos

Szłaś przede mną dzisiaj długo
O wiośniana, o kochana
Blaskiem słońca wyzłacana
Przepłynęłaś jasną smugą

Ach i byłaś w mojej mocy
I daleką cię widziałem
I bez lęku wyglądałem
Księżycowej przyjścia nocy

Zwiodła ciebie tajemnica
Choćbyś wiecznie o niej śnił
Nie odsłoni swego lica
Które święty woal skrył

Niech się żądza twa umniejsza
Wejdź w mej duszy mroczny gmach
A zrozumiesz, żem piękniejsza
Od pieszczonej w twoich snach

O widziana bezcieleśnie
Przepłynęłaś jasną smugą
Czekam ciebie, tęsknię długo
Przyjdź na jawie tak jak we śnie

Mam przeczucie i widzenie
Że spełniają się me sny
O księżycu, o wód tchnienie
Całe dobro toście wy

Zwiodła ciebie tajemnica...

Zasłuchany w głos szepczący
O czymś lepszym w głębi mnie
Myśli złudnej i mamiącej
Nie uwierzę nawet w śnie

Widzę blady odblask cienia
Świata, w którym dotąd żył
Skroś widzenia, przywidzenia
Lepszych potęg, większych sił...

Obraz: Alice Pike Barney

Wiosna, ach to ty - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Michał Bajor
Wiosna - ach to ty

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało - wiosna, wiosna - ach to ty

Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty...

Dni mijały coraz dłuższe, coraz cieplej było u mnie
Coraz lżejsze miała suknie, lekko płynął wiosny strumień
Wreszcie nocy raz czerwcowej zobaczyłem ją jak śpi
Bez niczego. Zrozumiałem - lato, lato - ech że ty

Lato, lato, lato - ech że ty...

Od gorąca twych promieni zapłonęły liście drzew
Od zieleni do czerwieni krąży lata senny lew
Mała chmurka nad jej czołem, mała łezka - smutku znak
Pociemniało, poszarzało - jesień, jesień - jak to tak

Jesień, jesień, jesień - jak to tak

Białe wiatry już zawiały, wiosny, lata, wszystkie znaki
Po niej tylko pozostały przymarznięte dwa leżaki
Stoję w oknie, wypatruję, nagle dzwonek u mych drzwi
Zima, zima wchodźże szybciej, ogrzej się na parę chwil

Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty...
Lato, lato, lato - ech że ty
Wiosna, wiosna, wiosna - ech że ty...
Jesień, jesień, jesień - jak to tak...
Wiosna, wiosna, wiosna - jak to tak...

Anca Bulgaru

Jarmark świata - Tadeusz Śliwiak


Marek Grechuta - Jarmark świata

Tadeusz Śliwiak

Gdzieś zaplątany wśród straganów,
Gdzie kupisz wszystko co ci trzeba,
Czyste sumienie za grosz podły
I za grosz podły pamięć sprzedasz.

Ty wciąż w pogoni za tą szansą,
Gdzie się fortuna toczy kołem,
Na opętańczej karuzeli
Wyświecasz zbyt wysoki połysk.

Żyj więc w pogoni za tym blaskiem,
Co twarze nam obmywa z cienia,
Na opętańczej karuzeli,
Za zwiewną chwilą powodzenia...

Może są jeszcze miejsca inne,
Czas nie do końca odmroczony,
Gwiazda, co drogę nam pokaże,
Do ludzi w ludzi przemienionych.

Porosły sadzą  dni powszednie,
Pod grubą warstwą śpi zwierciadło,
Może są jeszcze czyste śniegi
I źródła, z których tryska światło.

Bo przecież jest, bo gdziś być musi,
To miejsce, co wśród chmur jaśnieje,
Rzeka co płynie w jedną stronę
I wiatr, co w jedną stronę wieje...