Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosnowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosnowski. Pokaż wszystkie posty

Tango raz - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Tango raz

Marcin Sosnowski


Ona tańczy tango
Ja przy barze tkwię
Barman kumpel, znam go
Co mi podać wie
Ona wciąż nieśmiało
Mierzy krok i rytm
Dla niej parkiet cały
Dla mnie jeszcze nic
Jeszcze

Akordeon jęknął
Ktoś od stołu wstał
Kontempluję wieczność
Podpierając bar
Ona obojętnie
Spuszcza wzrok do stóp
On w zachwycie klęknął
Upadł jej do nóg

Tango raz
Orkiestra tango
Raz dwa trzy
Najwyższy czas
Na spektakl
Zaraz zamkną drzwi
Więc tango raz
Bo tylko tango burzy krew
Niejeden z nas
Zatańczy się na śmierć

Ona tańczy tango
Ja dopijam dżin
Kumpel barman, znam go
Nie pomoże mi
Ona z kokieterią
Wznosi czarną brew
A on tańczy z werwą
I nie widzi mnie

Staję obok grzecznie
Bo mi trochę żal
Kontempluję wieczność
I jej piękną twarz
Akordeon warknął
Jak bezdomny pies
Po nim gdzieś zapłaczą
A ona moja jest

Tango raz...

Tango raz
Bandyckie tango
Raz, dwa, trzy
Najwyższy czas
Na spektakl
Zaraz zamkną drzwi
Więc tango raz
Bo tylko tango burzy krew
Niejeden z nas
Zatańczy się na śmierć

Obrazy: Raul Villalba

Purpurowy obłok - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
Purpurowy obłok

Marcin Sosnowski


Jakiś koszmar dręczy mnie, zatruwa sen
Bładzę w labiryncie nienazwanych gwiazd
W nieważkości pływam jak we mgle
Bezradnie odliczam czas do dnia
Wokół mnie komety ogonami tną
Nieskończoność leży u mych stóp
A ja przerażony na orbicie snów

Wielki Wóz nadciąga groźnie z prawej
Kasjopea atakuje zmysły
Z tyłu skrada się juz czarny karzeł
A księżyc spokojny srebrzysty
Nadlatuje purpurowy obłok
Spijam purpurowe deszcze wojny
Ciało moje kwitnie purpurowo
A księżyc srebrzysty, spokojny
Gwiezdny pył złotem spadł
W pianę fal, morza gwiazd

Czarne dziury dnem bezdennym wabią
Supernowa sypie białe iskry
Mars nadmuchał swój czerwony balon
A księżyc spokojny, srebrzysty
Trwa batalia pod osłoną mgławic
Rój meteorytów przemknął zbrojny
Zamigotał ostrzegawczo kwazar
A księzyc srebrzysty spokojny
Gwiezdny pył złotem spadł...

Tam płynie żagli sto
Wiatr je z kosmosu gna
Gdzieś w odchłań
Chcą znaleźć ziemie swą
Już od miliardów lat błądzą

W pożarze obcych słońć
W słońć pożarze
Poprzez błyszczącą toń
Przez galaktyki rejs
W stronę marzeń
Aż po wszechświata kres

Tam w gwiezdnych statkach śpią
Ci co umarli w zachwycie
I tak jak ja wciąż śnią
Sen piękny sen o życiu

Wielki Wóz nadciąga groźnie z prawej...

Wielki Wóz nadciąga groźnie z prawej
Z tyłu skrada się juz czarny karzeł
Czarne dziury dnem bezdennym wabią
Mars nadmuchał swój czerwony balon
Trwa batalia pod osłoną mgławic
Zamigotał ostrzegawczo kwazar
Nadlatuje purpurowy obłok
Ciało moje kwitnie purpurowo

Lustro - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Lustro

Marcin Sosnowski


W ram prostokąt wbite szkło
Wtopione w ściany tło
Z pozoru kruche, zimne, puste
Stare lustro

Zna na pamięć każdą z rys
Pamięta wszystkie dni
Blask świecy albo promyk słońca
Co się błąkał w nim

Gdzieś na samym lustra dnie
Są zapisane w szkle
Do końca świata setki twarzy
Smutków, marzeń

Ktoś, kto cierpiał chociaż raz
Odnajdzie swoją twarz
Gdy spojrzy poprzez swe odbicie
Dojrzy życie tam

I policzy każdą z łez
U jej niewinnych rzęs
Ogarnie serca swego pustkę
Patrząc w lustro

Znów zobaczy zieleń drzew
Usłyszy własny śmiech
Zrozumie gdzie jest jego droga
I pokocha też

Nie ma już nic - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Nie ma już nic

Marcin Sosnowski


Dzień po dniu
Ginie w cieniu nocy
Nie wierząc w sen
Puste oczy ma każdy dzień
Rdzawych liści bukiet
Jak list we krwi śle jesień

Dzień po dniu nam niesie
Smutki i mgły
Nie potrafię
Więcej już nie muszę
I nie chcę nic
Wszystko wiem

Ostatni raz
Spróbujemy uśpić noc
Ujrzeć duszy nagie dno
Oszukać czas

Ten ostatni raz, ten ostatni raz
Spróbujemy
Tam gdzie szumi las, tam gdzie szumi las
Uciekniemy
Oszukamy czas, oszukamy czas
To nie my
Że pomylił nas, że pomylił nas
Bo pragniemy
Ostatni raz, ostatni już raz

Nie ma już nic
I już nic nie spotka nas
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Czy warto żyć

Dzień po dniu
Topi się w kałuży bezbarwnych łez
Każda noc
O świt się przedłuża
Gdzieś gubiąc kres

Nie ma już nic
I już nic nie spotka nas
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Więc po co warto żyć
Kolejny raz
Świat zatoczył z nami krąg
Wyrwał wiarę z naszych rąk
Nie ma już nic

Nie ma już nic
Nie ma już prawd
Nie ma już kłamstw
Nie ma jużu krzywd
Nie ma już zdrad
Nie ma tęsknoty

Nie ma już nic
Nie ma już nas
Nie ma gdzie iść
Nie ma już powrotu
Nie ma już słońc
Nie ma już gwiazd
Nie ma już wyjść
Jest tylko popiół...

Zapominam - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Zapominam

Marcin Sosnows
ki


Nie odwiedzasz już moich snów
I bezsennie nie myslę o tobie
Nie zadręczam się wreszcie, że już
Mój telefon nie dzwoni jak co dzień
Nie pamiętam twych dłoni i słów
Kolor oczu twych dawno już zbledł mi
Zapominam twój głos i smak ust
Jestem taki zapominalski

Zapominam
O zerwanych zaręczynach
O kolejnych konkubinach
O nadużywanych płynach
Zapominam, zapominam
O męczących nadgodzinach
Urodzinach, imieninach
Musujących aspirynach
Zapominam, zapominam

O skorumpowanych glinach
O seansach w pustych kinach
O końcowych egzaminach
Zapominam, zapominam
O kiełbasie z Wołomina
Poemacie A.Puszkina
P poduchach i pierzynach
Czterolistnych koniczynach
O donosach, anonimach
O sportowych dyscyplinach
Anoreksjach i bulimiach
O geniuszach i kretynach
Zapominam, zapominam...
O solidnych podwalinach
Zapominam, zapominam

Kto zawinił dziś nie wiem już
Nie pamiętam radości i kłótni
Wspólne dni wyczyściły mi mózg
Wyczyściły mi mózg absolutnie
Jeśli nawet na dnie jeszcze tkwi
Jakiś okruch pamięci ostatni
Czyjaś twarz, nie wiem dziś czy to ty
Jestem taki zapominalski

Zapominam o armatach, karabinach
Dyktatorach i reżimach
Snobach i zwyczajnych świniach
Zakonnikach i pielgrzymach
O bolesnych odleżynach
Szkole gry na mandolinach
O grymasach, fochach, minach
Zapominam, zapominam
O powodzi w Indochinach
Czekoladach i pralinach
Muzułmanach, beduinach
Zapominam, zapominam

O wyścigach na drezynach
O tych, którzy jedzą szpinak
O brunetach i blondynach
Strzale złego Tatarzyna
O wieczności koło młyna
Liliputach i olbrzymach
Fortepianach i pianinach
Grafomanach, kobotynach
Zapominam, zapominam
Zapominam zapominam
A na finał, finał wielki
Zapomniałem słów piosenki

Po każdej nocy wstaje dzień - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
Po każdej nocy wstaje dzień

Marcin Sosnowski


Nie spotykamy się już chyba od dwóch lat
Samotność ze mną mieszka
Goszczę ją każdego dnia
Ale pamiętam wciąż twój kpiący wzrok
Kiedy mówiłem, że cię kocham wciąż
I nagły smutek, gdy cię zawiódł ktoś jak ja

Gdzieś pogubiłem co jest ważne, a co nie
I dziś samotność tylko przy mnie trwa
I wierna jest
A ja przeglądam album starych zdjęć
Na karku północ błaga mnie o sen
Czy warto wierzyć, że coś zmieni się czy nie

Po każdej nocy wstaje dzień
Czy chcesz, czy nie chcesz
Dobrze wiem
Nic nie skończyło się jeszcze
Wciąż na przystani czeka łódź
I kurs na drugą stronę snu
A tam nic nie umiera
Tam kiedyś znaczy teraz
Tam wśród złocistych plaż
Zaczniemy wszystko jeszcze raz

Nie popełnimy dawnych zdrad
Znajdziemy radość prostych spraw
I klucz do naszych marzeń
Tam wśród złocistych plaży
To jedno z takich miejsc
Gdzie każde z życzeń spełnia się

Nie spotykamy się już chyba od dwóch lat
Zbyt późno zrozumiałem, że to błąd
Zbyt późno, fakt
Czy mnie usłyszysz tam gdzie jesteś dziś
I zechcesz znów na brzeg miłości wyjść
Czy zatrzasnęłaś już przede mną drzwi
Daj znać

Po każdej nocy wstaje dzień...

Tam nowa ziemia
Czeka nas
Tam śpią wspomnienia

Wciąż na przystani czeka łódź...

Hadrian Filip Tabęcki - Kompozytor 👉👉👉

Obraz: Jarek Puczel

Ballada o Mlecznej Drodze - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
Ballada o Mlecznej Drodze

Marcin Sosnowski


Po świecie błąkasz się
Ścigając własny cień
Na ogół jest ci źle
Raz bardziej, a raz mniej

Chcesz znaleźć miejsce
Na Drodze Mlecznej
Błyszczące światłem szczęśliwych gwiazd
Przyszłość i przeszłość
Żyją tam wiecznie
Czekając na każdego z nas

Jak swój zostawić ślad
Gdy wokół tyle dróg
Gdy nie ubywa lat
Ale ubywa snów

Jak znaleźć miejsce...

Dokąd zawiedzie cię
Splątana życia nić
Czy znajdziesz się na dnie
Czy znajdziesz sens by żyć

Czy znajdziesz miejsce
Na Drodze Mlecznej
Błyszczące światłem szczęśliwych gwiazd
Przyszłość i przeszłość
Żyją tam wiecznie
Czekając na każdego z nas

Artyści i poeci - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Artyści i poeci

Marcin Sosnowski


Podobno gdzieś na świecie
W maleńkiej kawiarence
Artyści i poeci
Sprzedają swoje serca

I wymieniając myśli
Czytając swoje wiersze
Poeci i artyści
Słuchają grania świerszczy

A kiedy z nieba spadnie
Niespodziewany deszczyk
Wychodzą przed kawiarnię
Oglądać barwy tęczy

Po drugiej stronie tęczy
Aniołek lata z pędzlem
I bardzo mu się śpieszy
By zdążyć razem z deszczem

Kolorów nie zamienić
Nie mazać tak jak leci
Czekają na natchnienie
Artyści i poeci

A gdy już anioł przyśni
Diabelski sen na chmurce
Poeci i artyści
Szaleją w pasji twórczej

I potem jak wieść niesie
W maleńkiej kawiarence
Artyści i poeci
Sprzedają swoje serca

Grzegorz Turnau - Kompozytor 👉👉👉

Piosenka na S - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Piosenka na S

Marcin Sosnowski


Senne słońce
Sierpniowy skwar
Spokojnej sjesty skarb
Sceptyczny sąsiad
Spasiony snob
Skwapliwie sączy
Schłodzony sok
Saksofon snuje
Subtelnie
Stu snów
Swych splot

Serpentyno sensu suń
Skojarz słów spiralny strój
Staw straż spółgłoskom
Sugestywnych skrótów stan
Surrealistyczny slang
Swą siłą skuj

Spójrz
Stylowy stół
Szampana syk
Smażony sum
Smacznego
Spójrz
Sałatka, stek
Sola saute
Słony ser

Senna słota
Sam Sfinks się spił
Sentymentalny spleen
Smutnej symfonii
Saint-Saensa szept
Spływa samotnie
Strumieniem serc
Samowar syczy
Stosownie
Sam smak
Sam styl

Spójrz
Stylowy stół
Szampana syk
Smażony sum
Smacznego
Spójrz
Sałatka, stek
Sola saute
Słony ser

Spójrz
Stylowy stół
Szampana syk...

Kasa, kasa, kasa - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Kasa, kasa, kasa

Marcin Sosnowski


Od świtu praca aż po zmierzch
By chociaż na rachunki mieć
By chociaż na rachunki mieć
Taki los, taki los
I choćbyś sczezł i choćbyś skisł
Nie zaoszczędzisz nigdy nic
Nie zaoszczędzisz nigdy nic
Jak na złość, jak na złość

Nie ma sensu taki byt
Trzeba pomysł mieć jak żyć
Uczciwość, praca, furda dno
Ktoś forsę ma to oskub go
Ktoś forsę ma to oskub go
Oskub go, oskub go

Adoratorzy starszych pań
Nic nie miewają często dlań
Nic nie miewają często dlań
Taki los, taki los
Gdy wreszcie sypną ziemi garść
Ma spadkobierców listę bank
Ma spadkobierców listę bank
Jak na złość, jak na złość

Inny trzeba przyjąć plan
To Las Vegas albo Cann
Fortuna wabi talią kart
Pytanie tylko, czy masz fart
Pytanie tylko, czy masz fart
Czy masz fart, czy masz fart

Kasa, kasa, kasa
Gdy zaciskasz pasa
W naszych podłych czasach
Pierwsza rzecz
Kasa, kasa, kasa
Z kasą jak na wczasach
U króla Midasa możesz mieć
Kasa, kasa, kasa
Zawsze dobra passa
Życie pierwsza klasa
Czar i wdzięk
Kasa, kasa, kasa
Nie ma innych zasad
Dzisiaj tylko kasa liczy się

Nie ma sensu taki byt...

Kasa, kasa, kasa...

Chwila - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Chwila

Marcin Sosnowski


Znów zawiał wiatr
I porwał w świat
Liście
Po których dal
Jesiennych barw
Szliśmy
Zabrał nam czerwień
Złoto i sepię
Pejzaż poszarzał
Niedorzecznie

Na skraju dróg
Stajemy znów
Milcząc
Dłoń ściska dłoń
A w oczach szkło
Błyszczy
Co nam się ziści
Nie ma już liści
Zostały tylko
Srebrne myśli

Obudź się na chwilę
Obudź się na chwilę
Obudź się na chwilę
Zanim krew się zmieni w rdzę
Obudź się na chwilę
Pomyśl jeszcze ile
W księżycowym pyle
Wielkich planów, małych szczęść

Znów zawiał wiatr
I porwał w świat
Liście
Po których w dal
Jesiennych barw
Szliśmy
Zabrał nam zieleń
Szum drzew i szelest
Pozostał lasu
Nagi szkielet

Obudź się na chwilę...

Na leśnej polanie - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
Na leśnej polanie

Marcin Sosnowski


Na cichej, leśnej polanie
Pan spoczywał przy pannie
Nieustannie
Całując jej pąs
I choć nie byli nieletni
To on był wielodzietny
Lecz dyskretny
Więc ukrywał to

Tu wszystko może się stać
Gdy słońce pójdzie już spać
Kiedy już przyjdzie tak co do czego
Do rzeczy dobrych lub złych
A nikt tu nie znajdzie ich
Tu wszystko może się stać

Na cichej, leśnej polanie
Pan zdobywał uznanie
Nienagannie
Klękając u stóp
A ona skromnie milczała
Choć coś wyznać mu chciała
Lecz nie śmiała
Milczała jak grób

Tu wszystko może się stać...

Na cichej, leśnej polanie
Pan jej rozpiął ubranie
Machinalnie
Muskając jej pierś
A ona zbyła go gestem
Rzekła: nie wiesz kim jestem
Wilkiem jestem
I muszę cię zjeść

Tu wszystko mogło się stać
Gdy słońce poszło już spać
Kiedy zabrakło tam gajowego
Czy winny niewierny mąż
Czy głupich skojarzeń gąszcz
Tu wszystko mogło się stać

Zygu, zygu, zyg - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Zygu, zygu, zyg

Marcin Sosnowski


Melodia ta o świcie budzi mnie co dnia
Nutkami dźga w poduszkę pełną snów
Niewinnie z tła refrenu pajęczynę tka
Najcichszą z fraz opanowuje mózg
Jak żar niewielką iskierką się tli
Zygu, zygu, zyg...

Czy deszcz, czy mgła uparcie wiernie przy mnie trwa
Z nadzieją na wyłączność rusza w tan
Jak wiedźma zła świdruje w uszach, w duszy łka
Niewiele dba o zmysłów moich stan
Jak bąk ma gniazdko pod czaszką i drwi
Zygu, zygu, zyg ...

A gdy ją nagle dopadnie lęk
Weźmie wolne na jeden dzień
Zarwawszy noc
Świat krzywych luster znajduje pion
Czarne myśli z melodią śpią
Powraca dawna moc

Ja wtedy śpiewam country, bluesa, hip-hop albo jazz
Nic mnie nie zmusza, nagle znikam, pryska cały stres
I bez wysiłku i bez stresu wydobywam głos
Melodii tej na złość
I śpiewam arie, pieśni, songi, dumki - co kto chce
Raz bas mój pieści, to znów tenor wspina się na C
Melodii tej, melodii tej na złość, na złość

Melodia ta od dawna mi na nerwach gra
Nie raz nie dwa przywiodła mnie do klęsk
Na pamięć zna i mnie i moje drugie ja
Wciąż za mną gna śpiewając refren ten

Jak jad się wlewa w me trzewia i grzmi
Zygu, zygu, zyg...

To nie tak miało być - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
To nie tak miało być

Marcin Sosnowski


Czasami tak jest
Że masz to co chcesz
Tonację, harmonię
Melodię i wiersz
Niby nic
Zwykła rzecz
Życia nić
Prostych marzeń spełnienie
Może nie

Bo bywa i tak
Choć znasz rytm i takt
W znajomym akordzie
Pojawia się fałsz
Niby nic
Ledwie ślad
Może kiks
Może tylko złudzenie
Może nie

A potem lęk
A potem strach
Ciężkie spojrzenia
I smutek bez dna
A potem strach
A potem lęk
Twych kroków echa
Gasnący dźwięk

To nie tak miało być
Każdy gest twój wystarczał by żyć
Drgnienie rzęs, serca puls
Ciepło rąk, czułość ust
Oddech twój

To miało być nie tak
W twym uśmiechu był cały mój świat
W twoich dłoniach mój sen
W twoich oczach mój dzień
Zaklęty skarb

Lecz bywa i tak
Że zrywa się wiatr
Rozwiewa wspomnienia
I zmienia ich smak
Niby nic
Czasu znak
Żaden wstyd
Może tylko pragnienie
Może nie

I znika strach
I znika lęk
Chociaż ból głowy
Doskwiera jak cierń
I znika lęk
I znika strach
Choć cień goryczy
Na sercu masz

To nie tak miało być...

Być albo nie być - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Być albo nie być

Marcin Sosnowski


Być albo nie być
O to jest pytanie
Być albo nie być
Ta myśl uparta
Czy godniej z losem
Puścić się w taniec
Z losem co chowa
W rękawie karty

Czy też szlachetniej
Odważnie stanąć
Naprzeciw światu
Co nędzą łamie
I umrzeć zasnąć
Śnić może nawet
Być albo nie być
O to pytanie

Dania jest więzieniem
I świat jest więzieniem
Pamięć i wspomnienie
Miłość i marzenie
Umysł jest więzieniem
Więzieniem jest mowa
Jakie jej znaczenie
Słowa, słowa, słowa

Gdyby więc zasnąć
Kres kładąc klęskom
Które są w życiu
Naszym udziałem
Byłby to sukces
Triumf zwycięstwo
Nad duszą gdy się
Rozstanie z ciałem

Lecz z tamtej strony
Nikt nie powrócił
Nikt nie wie jakie
Sny śnić się mogą
I choć nieznane
Pociąga, kusi
To jeszcze bardziej
Przejmuje trwogą

Dania jest więzieniem...

Za kulisami - Marcin Sosnowski


Michał Bajor - Za kulisami

Marcin Sosnowski


Zabrakło nam
Niewinnych kłamstw
Reflektor zgasł
Niedługo brzask
Powiedzmy pas
Jest jeszcze czas
By wrócił blask
Publicznych łask
To tylko gra
Publiko ma
To tylko gra
To gra

Powiedzmy wprost
Koncert na głos
Niejeden glos
Aktor i widz
I więcej nic
Klapa lub hit
Dno albo szczyt
Brawa lub gwizd
Cisza lub bis
Miejsce wśród gwiazd
Sługa lub As
Fortuny błysk
Trema i stres
Zgubiony tekst
Szalbierz lub mag
Tak
To tylko gra
To gra

Kiedy gasną światła rampy
Kulis duch jak strażnik zamku
Sprawdza nocą scenę pustą
W garderobach patrzy w lustra
Widzi twarze, widzi maski
Trony we krwi, sławy blaski
Słyszy płacz i śmiech beztroski
I w głośniku słyszy glos:
Za dziesięć minut zaczynamy przedstawienie
Proszę państwa, którzy grają pierwszy akt
Uwaga, proszę wszystkich państwa do ukłonu
Bo finału zbliża się ostatni takt
To tylko gra
To tylko gra

Reflektor zgasł
Niedługo brzask
Powiedzmy pas
Jest jeszcze czas
Powiedzmy pas
Jest czas
To tylko gra
Powiedzmy pas

Oddaj mi samotność - Marcin Sosnowski


Michał Bajor
Oddaj mi samotność

Marcin Sosnowski

Nie, nie to nie będzie wiersz
Żal, żal słów rzuconych byle gdzie
Z nut, pauz już nie popłynie pieśń
Niepełny rym, przykry fałsz
Banalny temat, skradziony

Nie, nie, nie to nie będzie krzyk
Ledwie ruch warg, skarg nie usłyszy nikt
Urwany ton jak tchórz
Przez kraty smutku wycieka
Nie, nie ma gdzie już
Już gdzie uciekać, uciekać...

Nie ma gdzie już

Oddaj mi samotność mą
Pragnę jej, wolę ją
Od chłodnego bez końca we dwoje
W byle jakim sam na sam
Nic się nie przydarzy nam
Zwariujemy z nudy oboje

Skreśl mnie w myślach, wypal mnie
Jeszcze czas, proszę, nie
Proszę nie myśl już, nie myśl już o mnie
W dożywociu czterech ścian
Traci sens każdy plan

Oddaj mi samotność mą
Pragnę jej, chcę być z nią
Chcę na moment po prostu zapomnieć
Myślom moim przywróć wstyd
Słowom cel, sens i rytm
Oddaj wiarę na zawsze straconą.

Nim nienawiść zacznie knuć
Zwróć mi mą czystość, zwróć
Gdzieś w pośpiechu po drodze zgubioną
Daj odpocząć kilka chwil
Maskę zdjąć pozwól mi
Może pod nią płaczę

Oddaj mi samotność mą
Pragnę jej, wolę ją
Od absurdu codziennych tłumaczeń
Oddaj mi samotność mą
Pragnę jej, chcę być z nią
Nie możemy przecież inaczej

Oddaj mi samotność mą
Pragnę jej, wolę ją
Od chłodnego, głupiego we dwoje
W pajęczynie pustych dni
Zabłądzimy ja i ty
Zwariujemy...

Bal Edith - Marcin Sosnowski


Edith Piaf
Les Flons Flons du Bal
Michał Bajor - Bal Edith

Marcin Sosnowski

Dźwięczy, dźwięczy bal
Ulicami w dal
Akordeon drży
W jej piosenki rytm

Dźwięczy, dźwięczy bal
Jak w największej z gal
Pod oknami tkwi
Puka do jej drzwi

Lecz drzwi zamknęła dziś
Na klucz na spusty trzy
Bo bal w noc kusi iść
W miłosne wciąga gry

Dźwięczy, dźwięczy bal
Wzdłuż paryskich hal
Kaskadami nut
Grzeje serca chłód

Dźwięczy, dźwięczy bal
Ulicami w dal
Akordeon drży
W jej piosenki rytm

Gdy ją smutek rwie
On refrenem wre
Kiedy serce łka
On niezmiennie trwa

Choć bardzo umrzeć chce
By jego ujrzeć twarz
Wciąż drwi z jej marzeń śmierć
Na nosie bal jej gra

Dźwięczy, dźwięczy bal
Nie wie co to żal
Nie dba o jej łzy
Tańczyć każe nam

Szczęścia w nim za grosz
Sprzeda pusty los
Dobrze mu gdy łże
Ale jej wciąż źle

Dykcja - Marcin Sosnowski


Artur Barciś - Dykcja

Marcin Sosnowski


Gęba, kępa, kędy
Dęba , pęka, pędy
Rębacz, stęka, zęby
Treść, Sierpc, sierść
Zgiełk, igiełka, len
Kiełki, giełda, hen
Pchełki, mgiełka, serc
Perć, tędy, to...

To jest mój wyraz troski o spółgłoski
O ojczysty język polski
Mozolna musztra słów, by język zdrów
Bezbłędnie moje słowa niósł
Ze sceny, estrady, ekranu i stąd
Wargowo, zębowo, eliminując błąd, więc...

Gęba, kępa, kędy...

Bo...
Dźwięków powstawanie
To wprawianie jest powietrza cząstek w drganie
Poprzez nasadę, krtań, gdzie źródło drgań
Aż w końcu poprzez dwie z trzech jam
Gardłowa, nosowa i ustna, hahaha
W tej jamie zaranie artykulacja ma, więc...

Gęba, kępa, kędy...

To nie jest trudne, nietrudne, nietrudne
Ale nudne, nie...trudne!