Po lodzie, po lodzie póki duch w narodzie
Po śniegu, po śniegu, ale bez pośpiechu
Prowadź nas, prowadź nasza polska biedo
Dobrze, że nadzieja jest w tobie kolędo...
Po nocy, po nocy nikt nas nie zaskoczy
Po grudzie, po grudzie, potem będzie luźniej
Po lesie, po lesie, czasem coś nas zniesie
Po prośbie, po prośbie, kiedy w sercu mroźnie
Prowadź nas, prowadź...
Po pracy, po pracy wypić coś z rozpaczy
Po niebie, po niebie, gdy nasz dom w potrzebie
Powoli, powoli, bo już wszystko boli
Po trochu, po trochu do Nowego Roku
Prowadź nas, prowadź...
Nie bój się Anioła ze złamanym skrzydłem
Który mocno krwawi, choć nie na niebiesko
Nie dziw się, że Anioł trzy dni niegolony
Nim zdążył się ocknąć, zaraz przyszło święto
Bo Poldek-kolędnik dobrze zna swą rolę
Właśnie wrócił natchniony z kolejnej wyprawy
Łupy strasznie ciężkie, bo celnie trafione
Teraz tylko je ukryć i lizać swe rany
Dobrze, że Śmierć zgubiła się gdzieś
A Diabeł, mówiąc szczerze, jest lekko zawiany
Trzeba spotkać się znów, gdyż takie są plany
U Heroda przy piwie, koło pierwszej zmiany...
Jacek Wójcicki Kolęda Kaspra - jednego z Trzech Mędrców Adam Ziemianin
Jak szukać dziś drogi, gdy wkoło zamiecie
Gdzie szukać dziś gwiazdy, gdy świat na zakręcie
Z kim szukać nadziei, gdy wszyscy samotni
Z kim szukać stajenki, którą świat nam odkrył
Gdzieś przy stole wigilijnym wolne miejsce czeka
Może ktoś mnie dziś zaprosi nim przyjdzie pasterka
Z kim szukać dziś brata, a kogo unikać
Tak mało dziś śladów, brakuje sternika
Czy iść w stronę miasta, czy raczej pod prąd
Jak pytać o drogę, gdy umyka ląd
Na skróty gdzieś poszli Melchior z Baltazarem
A ja w środku nocy nagle sam zostałem
Gdzieś przy stole wigilijnym wolne miejsce czeka
Może mnie ktoś dziś zaprosi nim przyjdzie pasterka
Patrz, orzechy coraz twardsze tej jesieni
Wiewiórki ostrzą zęby na rogu księżyca
W ciemnym lesie klęczy na jedno kolano
Na obrusie przymrozku - wilczyca
Kurczą się rozmowy - od słowa do słowa
Herbata nagle zamarza przy stole
Krok do zimy prawie nie do uchwycenia
A jednak już bijemy przed nią czołem
Telewizor szronem zaszedł nie wiadomo kiedy
Szklanka ślizga się jak igła po płycie
Słuchamy Vivaldiego, „Cztery Pory Roku”
Słyszysz jak mocno bije w nas życie
Elżbieta Adamiak Z tobą by konie kraść Adam Ziemianin
Z tobą by konie kraść, różaniec odmawiać
Tańczyć białe tango do białego rana
Do rany cię przyłożyć, do zdjęcia z tobą iść
W myślach cię nosić, wiosnę z tobą śnić
Czytam ci z oczu, łaskawości trochę
W kącikach ust uśmiech zagościł
I już wiem, że w tym momencie
Przegrały z tobą najpiękniejsze wiersze
Tobie by baśnie szeptać, nocą liczyć gwiazdy
I wierzyć wciąż w ciebie, tak jak w rozkład jazdy
Dla ciebie jabłka zrywać, studnię kopać w skale
Wiadro wody wylać, może, może, może się obudzisz...
Elżbieta Adamiak Ty, który stworzyłeś Adam Ziemianin
Ty, który śmieszne kawki nauczyłeś latać
Ty, który jesteś z tego i nie z tego świata
Uchowaj - proszę - od nienawiści
Moje serce, moje oczy, moje myśli...
Ty, który stworzyłeś jaśminu gałązkę
Ty, który orzech włoski zawiązujesz w piąstkę
Uchowaj - proszę - od nienawiści
Moje serce, moje oczy, moje myśli...
Ty, który ciepłym słońcem napełniasz mieszkania
Ty, który nam dałeś trudne przykazania
Uchowaj - proszę - od nienawiści
Moje serce, moje słowa, moje myśli...
Ty, który do morza prowadzisz swe rzeki
Ty, który zmęczonym zamykasz powieki
Nachyl dziś - proszę - w stronę miłości
Moje serce, moje myśli, moje oczy...