Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokora. Pokaż wszystkie posty

Tej wiosny - Andrzej Bianusz


Tej wiosny


Andrzej Bianusz


Chyba jesień to była
Gdy cię ona rzuciła
Odpłaciła za dobre ci złem
(Czy ja wiem...)
Potem przyszła zła zima
A że tyś to przetrzymał
To po prostu wydaje się snem
(Czy ja wiem...)

Chociaż szło już przedwiośnie
Nie myślałeś o wiośnie
Nie myślałeś ni nocą, ni dniem
(Czy ja wiem...)
Aż tu niespodziewanie
Pęka pąk na kasztanie
I już wiesz, co to jest
(Chyba wiem...)

Ta wiosna odmieni
Złą passę jesieni
Uczucie doceni, rozpozna
Smak ust, dotyk dłoni
I skroń tuż przy skroni
Przywróci, przypomni
Ta wiosna

Przywróci godziny
Przy boku dziewczyny
W zapachu leszczyny i sosny
Jej twarz przy twej twarzy
I to, o czym marzysz
To wszystko się zdarzy
Tej wiosny

Ona wiosną powróci
Z tym wiosennym uczuciem
Które każe nam żyć jednym tchem
(Czy ja wiem...)
Wróci twoja dziewczyna
A jak nie ta, to inna
Jakaś inna ci powie: "Je t'aime"
(Czy ja wiem...)
(No, jeżeli będzie znała francuski...)

Miłość świat ci odmieni
Aż do przyszłej jesieni
Tej jesieni, co rozstań jest tłem
(Czy ja wiem...)
Abyś zimą surową
Mógł rozpocząć na nowo
Myśleć - o czym, ty już wiesz
(Chyba wiem...)

Że wiosna odmieni
Złą passę jesieni...

Stenia Kozłowska, Wojciech Pokora

Obrazy: Roman Velichko

Zwierzenia minimalisty - Anna Borowa


Wojciech Pokora

Zwierzenia minimalisty

Anna Borowa

Życie jest piękne i nie pojmuję czemu
Jest tylu ludzi niezadowolonych
Skąd ta zbiorowa psychoza zmęczenia
Jakież przyczyny frustracji masowych
Mnie się powiodło
Mieszkanie mam większe niż beczka Diogenesa
I kwaterunkowe
Kilka bibliotek publicznych, gdy zechcę
Miewam romanse w wydaniu książkowym

Jak spojrzeć z dołu, to kawał ze mnie chłopa
Tysiące gorszych chodzą po ulicy
Noszę się schludnie, a że nie najmodniej
Ja się nie wstydzę, nie przejmuję niczym
Nikt mną nie rządzi z wyjątkiem dość licznej
Rodziny sympatycznej, która ma mnie za nic
Lecz kiedy zasnę najpóźniej ze wszystkich
Piękne wychodne miewam godzinami

Co mi tam przymus społecznej umowy
Bezdroża praw, granice, zakazy
Dla mnie paragraf kluczem wiolinowym
Nie ma cenzury w mojej wyobraźni
Jestem doprawdy duchowy mocarzem
Nie pojmiesz mojej władzy, nie obejmiesz włości
Na jawie brak mi jedynie drobiazgów
Czasu, pieniędzy, zdrowia i miłości

Fot. Wojciech Pokora

Słomiany wdowiec - Julian Tuwim

Wien bleibt Wien Marsch (Johann Schrammel)
Ludwik Sempoliński - Słomiany wdowiec 

Julian Tuwim

Żonusia, żonusia
Wybrała się do wód
Mężusia, mężusia
Ogródków bawi cud
Więc żywo, więc żywo
Krew kipi w nim i gra
Wyrusza na piwo
No i et cetera

Słomiany wdowiec
Ile wdzięku ma ten stan
Słomiany wdowiec
Ach to wesolutki pan
Gdy żona w Ciechocinku
Proszę, w to mi graj
Na słomie, ach na słomie
To życie istny raj

Obrączka w kieszonce
Więc radość tryska z lic
Małżonce, małżonce
Nie mówcie proszę nic
Wypiję kufelek
A może nawet dwa
A potem sznycelek
No i et cetera



Słomiany wdowiec
Ile wdzięku ma ten stan
Słomiany wdowiec
Ach to wesolutki pan
Gdy żona w Ciechocinku
Proszę, w to mi graj
Na słomie, ach na słomie
To życie istny raj

Gdy ładna kelnereczka
Niesie nam dwa piweczka
Ciemne, czy jasne, porter, bock
Ja za nią w skok i w szyjkę cmok
Bestyjka jest ponętna
Toczone ma rączęta
Więc flircik się nawiąże w mig
Józia, Rózia, Zuzia, Fruzia, ach to szyk

Kabaret Olgi Lipińskiej
Marian Kociniak, Bohdan Łazuka
Wojciech Pokora, Andrzej Zaorski


Obrazy: Jean Beraud

Nam nie jest żal - Maria Czubaszek


Nam nie jest żal


Maria Czubaszek

Mijają szybko lata
I zimy, i jesienie
I czasem ktoś się zmieni
A nam nie żal

Nam nie żal pięknych kobiet
I róż nam nie żal wcale
I nie żal nam górali
I nie żal hal

Nam chyba nie jest żal
Już nawet pomidorów
Bogatych w witaminy -
Pal je licho, pal

Nam nie żal jest niczego
I nie żal nam nikogo
I o to można tylko
Mieć do nas żal

Śpiewają:
Irena Kwiatkowska
Wojciech Pokora
Jolanta Zykun

Brudzia - Jeremi Przybora


M. Kociniak, B. Łazuka, W. Pokora
W. Gołas, W. Michnikowski, J. Kobuszewski

Brudzia

Jeremi Przybora

Brudzia!
Niech z wódzią skrzyżuje się wódzia!
Brudzia!
Wypijmy ze sobą na ty!
Brudzia, brudzia!
W tykaniu chcę pana mieć udział.
Ja wolę to nawet od „wy”.

Weź pan ćwierć!
Ja – na śmierć…
Zostaw pan –
to nie ten stan!

Brudzia!
Nie!
Brudzia!
Fe!
Weź pan szkło
i puść pan go!

Brudzia!
W tykaniu ten sposób jest lepszy.
Brudzia!
Do jagód twych warga mi drży.
Brudzia, brudzia!
Pogadać, pocieszyć, opieprzyć
możliwe jest tylko na „ty”.

Weź pan ćwierć...

Brudzia!
Ty byku, ty mordo, ty brachu!
Brudzia!
Chcę tak pieszczotliwie cię zwać…
Brudzia, brudzia!
Ty chamie! Baranie! Ty łachu!
Co?! Gardzisz rodakiem, psiamać?!...

Szef i ja - Jeremi Przybora


Wojciech Pokora
Szef i ja

Jeremi Przybora

Pocałuj mnie w usta
i żegnaj, piękna ma!
Już czara szczęścia pusta,
wypite już do dna…
Ze łzami ci ładnie,
choć troszkę puścił tusz,
lecz tego, co go zbraknie,
ty nie zastąpisz już!

Ech, szef! Szef i ja!
Taką wierność kto dziś zna?
Serca dwa! Jedna krew!
Ech, to ja, ech, i mój szef!...

Twój ból mnie nie dziwi,
bo jestem w typie pań.
Być mogliśmy szczęśliwi,
lecz na mym miejscu stań:
gdy zdejmą nam szefa,
ja pójdę tam, gdzie szef.
No, przestańże już, Stefa!
No, nie płacz już, psiakrew…

Ech, szef! Szef i ja!
Mnie jednego teraz ma.
Ranny to dzisiaj lew,
ale zawsze on mój szef!...

(Czym tobie zapłacę
za ów na biurku bez?
Za nasze delegacje?
Nasz zjazd OPeeReS?
Za wonną herbatę?
(Parzyłaś ją jak nikt…)
Za ciało twe bogate,
com w nim po prostu nikł?)

Ech, szef! Szef i ja!
Czy to się wyrazić da,
ile mnie rwało dziew?
Lecz nad każdą był mi szef!
Ech!)

Już schowaj te piersi,
pieprzyków słodki mak…
To przecież nie my pierwsi
się rozstajemy tak.
Mnie pociąg nie mija
do pieszczot twych jak plusz!
Lecz nie ma to jak przyjaźń
dwu hardych męskich dusz!

Ech, szef! Szef i ja!
Taki tandem – kto dziś zna?
Czarna brew – jasna brew –
ech, to ja, ech, i mój szef!...

Za biurkiem mym siędzie
znów jakiś równy gość
i znowu ci w urzędzie
uroczo będzie dość…
Lecz czasem, powiedz –
uronisz parę łez,
że wierny, choć nie tobie,
ktoś komuś wierny jest…

Ech, szef! Szef i ja!
Dwie sylwetki zatrze mgła.
Z szefem w deszcz, z szefem w mróz.
Czy na wozie, czy pod wóz!...
Czy na wodzie, czy…
Ech!

Taka gmina - Jeremi Przybora


Marian Kociniak
Wojciech Pokora - Taka gmina

Jeremi Przybora

Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina -
Taka gmina.
Ani lasek, ani glina,
Tylko piasek i olszyna -
Taka gmina.
Ani POM-u, ani młyna,
Krzyż, chałupy i krowina -
Taka gmina.
Od komina do komina
Wiater hula, deszcz zacina -
Taka gmina.
Taka gmina.

Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina -
Taka gmina.
Spotkasz chłopa - gęba sina,
Oj, nie wraca ci on z kina-
Taka gmina.
Miast kobiety, śpiewu, wina
Wóda, czkawka, Gwiżdż Janina -
Taka gmina.
Nikt od ucha nie ucina,
Tylko czasem chrząszcz brzmi w trzcinach -
Taka gmina, taka gmina

Ni wyżyna, ni nizina -
Ni krzywizna, ni równina,
Taka gmina.
Płacze dzieciak, wyje psina,
Gdzieś ktoś kogoś czymś zarzyna -
Taka gmina.
Jaki powód, czyja wina
Czy to skutek, czy przyczyna -
Taka gmina?
Tylko urżnąć się na chrzcinach
I wziąć zwiać do Wołomina -
Taka gmina. Taka gmina!

Fot. Edward Hartwig

Butelki dno - Andrzej Jarecki


Whiskey dopita - Butelki dno

Andrzej Jarecki


Po kompocie już i herbata tuż, tuż
Więcej ani rusz, więc widelec, nóż złóż
Wyczerpana karta dań
Ukłoń się, od stołu wstań
Puste świeci szkło, to butelki dno już

Mam na mały kęs wędlin albo mięs chęć
Może zimny drób, indyk, kaczka lub gęś
Mogłoby też być też coś z ryb
Lecz to już niestety rypnęło się wszędzie
Więcej nie będzie styp

Żegnajcie mi kotlety i pasztety
I ty co nie raz
W sosie jak nelsoński zraz
Tak umilałeś uczty czas
Już nie rób mi tu apetytu
Żegnaj, schabie, cześć
Pal to sześć, dajcie zjeść
Z okna kitu

Mam na mały kęs wędlin…

Witajcie zupki, groszki i twarożki
I ty też co grasz
Rolę sznycla z jaj i kasz
A smak podeszwy starej masz
Za wieprzowiną łzy me płyną
Z gardła rwie się krzyk
No to cyk, dajcie łyk
Wina, wino

Po kompocie już…

La, la, la...
Którą tu widzicie zowią Mają
Wszyscy Maję znają i kochają
Puste świeci szkło, to butelki dno już

To nie są czasy dla ludzi - Andrzej Jarecki

Andrzej Jarecki

Wojciech Pokora
To nie są czasy dla ludzi


Andrzej Jarecki

Gdy rozum ludzki zmęczony
Historia się wścieka i budzi demony
I płyną handlarze bananów pod prąd
Zaledwie wyszli na ląd

Zaledwie z gałęzi się zeszło
Już nudzi parlament, koledzy i przeszłość
Ach, gdzie jest Don Kichot, czy biegnie do kas
Ach zabierz, zabierz i nas

To nie jest czas dla człowieka
Kto olej ma w głowie niech z nami ucieka
Pal diabli rozróby i skargi do nieb
Od których się trzęsie step

To nie są czasy dla ludzi
Kto w nocy z kamieniem na sercu się budzi
Pechowiec co śnił o wolności nie raz
Niech bierze nogi za pas

Trudno – było nie było
Chodźmy tam, gdzie jest miło
Gdzie czysta jest woda
Zielony jest las
Gdzie w sercach pogoda
Gdzie lubi się nas
Gdzie jeszcze się nic nie skończyło

Niech człowiek rozumnie dojrzewa
Lub wejdźmy kochani z powrotem na drzewa
I kręć się historio od tyłu po kres
Gdzie pogrzebany pies

A gdzie jest ten pies pogrzebany
Wszak Polak to chłopak, że przyłóż do rany
Lecz kto nie chce kupą skandować i pleść
Od zaraz do kąta i cześć

To nie są czasy dla ludzi
Kto w nocy z kamieniem na sercu się budzi
Niech bierze kobietę, niemowlę i psa
Do Arki Noego i pa

Weź pan siekierkę - Wojciech Młynarski


Wojciech Młynarski, Wojciech Pokora
Weź pan siekierkę


W świata tego starej budzie
Dźwięczy przykrym zgrzytem
To, że się trafiają ludzie
Strasznie nieużyte
Lecz ja dawno mam za sobą
Błędy innych osób
I wychodzę z kłótni zdrowo
Biorąc się na sposób
[Na sposób się biorę, to...]

Że kiedy mnie cizio traktuje jak ścierkę
I szczerą nienawiść ma w oku
Ja mówię spokojnie: "To weź pan siekierkę
I zdziel mnie pan w kark, i spokój!
No bierz pan siekierkę! No bierz pan siekierkę!
I zdziel mnie pan w kark, i to już!"

Od Bałtyku fal perłowych
Aż do Karkonoszy
Dany denat na te słowa
Się cokolwiek płoszy
Szczery błysk mu igra w oku
I z przyjaznym gestem
Odpowiada: "No, daj pan spokój
Taki zły nie jestem!"
[Tak mi odpowiada, skubany!]

I sprawę załatwiam, i swoją operkę
Powtarzam sto razy do roku:
"No bierz pan siekierkę! No bierz pan siekierkę!
I lej mnie pan w kark, i spokój!
No bierz pan siekierkę! No bierz pan siekierkę!
I zdziel mnie pan w kark, i to już!"

[To są takie ludzie nieużyte
Tak się czasami człowiek nad tym skupi
To się można deską zabić
Się w ogóle żyć odechciewa
Teraz będzie najlepsze, uwaga!]

Raz urzędnik zbyt ostrożny
Nie chciał się przekonać
Że sprzedawać angrest można
Jako winogrona
Nie chciał bite trzy godziny
Uznać tej drobnostki
Że wystarczy wziąć jarzynę
I ogolić włoski!
[A to przecież dziecko by zrozumiało, tak?
Wziąć i ogolić, to nie chciał uznać, no...]

Aż raz go dopadłem przypadkiem w plenerku
I mówię mu z wilgocią w oku:
"Jak nie chcesz załatwić, to bierz pan siekierkę
I lej mnie pan w kark, i spokój!
To bierz pan siekierkę! No bierz pan siekierkę!
I zdziel mnie pan w kark, i to już!"
[I zabij chrześcijanina, jak taki jesteś, ty!]

I tak z największego gbura
Robię nieszczęśliwca
Żaden ze mną nic nie wskóra!
Biorę ich na żywca!
Lecz, by zbytnio Was nie wzruszył
Mych rozważań temat
Dodać jeszcze tutaj muszę
Że mię wcale nie ma!
[Proszę Państwa, nie ma mnie
Normalnie nie istnieję, nie egzystuję]

Bo ktoś nazbyt serio raz wziął moją gierkę
A było to zeszłego roku
I tak, jak prosiłem, ucapił siekierkę
I dał mnie raz w kark, no i... no i spokój!

Pamięć - Ludwik Kurski

Wojciech Pokora
Pamięć

Ludwik Kurski


Kiedy się mrokiem dom twój otuli
Gdy północ ciszą dotknięta
Kroki ostatnie wymiecie z ulic
Co masz uczynić pamiętaj
Pamiętaj co czynić

Dasz znak, kochana, lampką naftową
Szybko stawiając ją w oknie
Bo może deszcz być, a to niezdrowo
Gdy człowiek płonie i moknie
To bardzo niezdrowo

Potem, pamiętaj, lampka ma zgasnąć
I drzwi uchylić masz trochę
I nie zapomnij, że nasze hasło
To – kocham, kocham
Pamiętaj to hasło

O kluczu w zamku i ostrożności
Nie wolno również zapomnieć
I bym odnaleźć cię mógł w ciemności
Pamiętaj, podejdziesz do mnie
Bym mógł cię odnaleźć

Masz tylko tyle do pamiętania
Zaś o tym, co pozostało
Sam już pamiętam, a ja kochana
Ja pamięć mam doskonałą…