Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzelecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzelecki. Pokaż wszystkie posty

Znajdę miłość - Andrzej Strzelecki


Ewa Śnieżanka
Znajdę miłość

Andrzej Strzelecki


Przyszła, zakłócając rytm
Monotonnych, szarych dni
Odmieniła wszystko w mig - pierwsza miłość
Miała swój wspaniały świat
Nie umiała dostrzec wad, ufna była
Nadziei moc na szczęśliwe dni
Pełne marzeń sny - pierwsza miłość

Przyszła, nie wiadomo skąd
Usuwając pierwszą w kąt
Druga miłość, drugi błąd - prosty schemat
Potem były jeszcze dwie
Może dobre, może złe - już ich nie ma
Lecz wierzę, że gdzieś na pewno jest
I że spełni się miłość moja

Znajdę miłość, znajdę miłość
Nierozważną, nieliczącą żadnych strat
Znajdę miłość, znajdę miłość
Choćbym miała na nią czekać tysiąc lat
Znajdę miłość, znajdę miłość
Zaślepioną, pełną szaleństw, wielkich słów
Romantyczną znajdę miłość
Rozmarzoną znajdę miłość jak ze snu

Znajdę miłość, znajdę miłość
Która nie chce oszukiwać ani grać
Znajdę miłość, znajdę miłość
Taką miłość, która wiecznie będzie trwać
Znajdę miłość, znajdę miłość
Wzejdzie świtem oszalałym w krzyku dnia
Wejdzie w moje życie siłą, powie - "Jestem"
Powie - "Kochaj, to ja, to ja"

Romantyczną znajdę miłość
Rozmarzoną znajdę miłość jak ze snu

Znajdę miłość, znajdę miłość…

Il treno va - Andrzej Strzelecki


Piotr Machalica - Il treno va - Paolo Conte

Paolo Conte - Andrzej Strzelecki


Stoimy w miejscu
To nie ma sensu
Tracimy czas na próżno
Trzeba posprzątać
W tych naszych kątach
A potem pójść się urżnąć

Słychać czyjś szept
Ktoś inny wszedł
Od kuchni w to nasze życie
I nic nam teraz nie idzie

Czyjś obcy cień
Siedzi jak cierń
I przez to cudze odbicie
Tracimy pracowicie siebie wciąż

Milczymy gdy
Chcemy tym sprawić ból
Mówimy by
W ranę wsypać słów sól

Kiepski, zły film, a i my w nim
Jesteśmy brzydcy, nieładni
Lecz ktoś z nas musi ostatni
Zamknąć drzwi

Nie ma już w nas
Chęci by dalej iść
By dzielić czas
Razem ten dobry i zły

Pociągi mkną
Z przeróżnych stron
Do jednej stacji peronu
A nasze w przeciwne strony pcha los

Panie Kaziu - Andrzej Strzelecki


Piotr Machalica - Panie Kaziu

Andrzej Strzelecki


Powoli, stopniowo wysiadam
Już oddech, już słuch nie ten sam
I strach, czy się przydam, czy nadam
Do tego co zdarzyć się ma
Czy tylko czas przeszły mi został
Wspomnienia pobladłe jak śnieg
I wszystko by było dość proste
Gdyby nie wiek

Panie Kaziu, niech pan leje
Nie krępując się mym stanem
Ja się trochę z siebie śmieję
Ale również trochę z pana
Pan zbyt dużo ma przed sobą
Ja zbyt mało – tak to jest
Oby nam się jeszcze chciało
Panie Kaziu – jazz

Zatyka, a kiedyś bez przeszkód
Przechodził przez dziób każdy płyn
Pan wie, że ja już tam nie mieszkam gdzie kiedyś
Gdzie indziej – tam syn
Zmieniłem robotę, to znaczy
Mam dużo wolnego i czas
Zbyt dużo by trzeba tłumaczyć
No, jeszcze raz

Panie Kaziu, niech pan leje…

Napisał mi kuzyn z Australii
Że kangur mu lata przed domem
Rzecz niby nieważna na dzisiaj
Bo kuzyn ze strony jest żony
A myśmy się, wie pan, rozstali
Normalnie, z kulturą, bez drak
Cóż, wszystko się kiedyś wypali
Bywa i tak

Niech pan, panie Kaziu, leje
Wie pan, to był mocny cios
Nie ukrywam, że tak nie jest
Z wypalonej świecy wosk
Można zebrać, zrobić nową
Ale to nie dla mnie, bo
Skąd ja wezmę, panie Kaziu
Dodatkowy knot

Panie Kaziu, niech pan leje…

Czas upływa, lat przybywa - Andrzej Strzelecki

Maryla Rodowicz
Czas upływa, lat przybywa


Andrzej Strzelecki

Czas upływa, lat przybywa
Bądźmy szczerzy
Już nie spojrzy na mnie
Junior, ni harcerzyk
Ale nie jest źle, póki co
Bo się jeszcze chce śpiewać, choć
Czas umyka i nie wnika
Łże psychika
Nie u wszystkich taka mocna
Jak u byka
Odliczając dni, brzydko klniesz
Lat przybywa i pytań też
Jaka będzie dalsza wersja życiorysu
I czy będzie ów życiorys wart opisu
Każdy wrak czuje brak
Głowa, jak pusty bak
Z panienkami też już nie tak

Komuś broda nie chce rosnąć
Jak należy
Tak to bywa, gdy się zbyt
Wysoko mierzy
Ale nie jest źle, póki co
Bo się jeszcze chce śpiewać, choć
Z perspektywy bardziej śmieszy
A mniej boli
Czas używa raczej cukru, niźli soli
Niby nie jest źle, póki co
Bo się jeszcze chce wierzyć w to
Że najlepsze jeszcze będzie
Że przed Tobą, że nie minie i
Nie przejdzie mimo, obok
Znowu masz nowy frak
Głowa, jak pełny bak
I panienka znów mówi tak

Czas upływa, lat przybywa
Bądźmy szczerzy
Już nie spojrzy na mnie
Junior, ni harcerzyk
Każdy wrak czuje brak
Głowa, jak pusty bak
Z panienkami też już nie tak