Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janda. Pokaż wszystkie posty

W malinowym chruśniaku - Bolesław Leśmian


W malinowym chruśniaku


Bolesław Leśmian

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

Krystyna Janda i Marek Grechuta
Daniel Olbrychski (muz. Stanisław Syrewicz)

Obrazy: Ines Honf
i

Frantic - Krzysztof Logan


Krystyna Janda, Krzysztof Cugowski - Frantic

Krzysztof Logan Tomaszewski


Pragnę cię, mówisz mi
W tym słowie całe piekło tkwi
Dziś iść do łóżka żaden wstyd
Lecz jak pełniej żyć
W duszy swej, gdzieś na dnie
Próbujesz znaleźć życia sens
Choć jestem inna, mówią zła
To gra, to tylko gra
Twoja namiętność jest moją udręką
Zostaw mnie, proszę, proszę zostaw mnie

Bierzesz mnie jak jakąś rzecz
I mówisz - rozkosz to nie grzech
Zbyt wiele dzisiaj twoja miłość chce
Zbyt wiele chce
Chcesz mnie, ja bronię się
Bo chcę nauczyć kochać cię
Pomiędzy nami wielka przepaść jest
Znów śmiejesz się, dlaczego śmiejesz się?

Z kilku słów, z paru dat
Chcesz stworzyć erotyczny świat
To tylko frantic - zmysłów szał
I gra, gra dwojga ciał
Mówisz mi: pragnę cię
Choć i ja pragnę, mówię nie
Dla mnie to mało, czy wiesz, że
Czy wiesz, że twoja namiętność jest moją udręką
Proszę, proszę zostaw mnie, zostaw mnie

Bierzesz mnie jak jakąś rzecz
I mówisz rozkosz to nie grzech
Nie, zbyt wiele dzisiaj twoja miłość chce
Zbyt wiele chce
Chcesz mnie, ja bronię się
Bo chcę nauczyć kochać cię
Pomiędzy nami wielka przepaść jest
Nie śmiej się, proszę cię
Dlaczego śmiejesz się?
Proszę cię…

Obraz: Sara Riches

Nie przejdziemy do historii - Andrzej Kuryło


Krystyna Janda, Krzysztof Klenczon
Nie przejdziemy do historii

Andrzej Kuryło

Nie przejdziemy do historii
Szumni jak w piosenkach
Nie będziemy stali w glorii
Z gitarami w rękach
Rozedrgane nasze cienie
Żółty kurz otuli
Jak toczące się kamienie
Z niebotycznej góry

Ale póki co, ale póki czas
Spróbujmy chwycić w dłonie
Umykający wiatr
Ale póki co, ale póki czas
Spróbujmy zapamiętać
Że żyć nam przyszło raz…

Nie przejdziemy do historii
I literatury
Nie będziemy stali strojni
W brązy i marmury
Świat się nagle jak kołyska
Wokół zakolebie
I znajdziemy naszą przystań
Nim zgubimy siebie

Ale póki co, ale póki czas...

Szabadabada - Wojciech Młynarski


Un Homme et Un Femme
Krystyna Janda - Szabadabada

Wojciech Młynarski

Jak szczęścia – szabadabada, szabadabada
błysk, dotyk – szabadabada, szabadabada
narkotyk – szabadabada, szabadabada,
co uzależnia i wciąga nas.

Niezmienne szabadabada, szabadabada,
wiosenne szabadabada, szabadabada,
promienne szabadabada, szabadabada,
w szarości świtu – nadziei blask...

I tyle szans wciąż przede mną
tańczy ciemną nocą, jasnym dniem.
Znów się uda wszystko,
chwil cudownych bliskość
czuję, wiem...

Że przyjdzie – szabadabada, szabadabada
i dla mnie szabadabada, szabadabada,
żegna mnie szabadabada, szabadabada
za moją gwiazdą w tę noc bez dna.

Aż błyśnie szabadabada, szabadabada
z galaktyk szabadabada, szabadabada
prywatnych szabadabada, szabadabada
wszechświat dla dwojga,
w nim ty i ja...

Un homme et une femme
Kobieta i mężczyzna - 1966

Moje życie, twoje życie - Wojciech Młynarski

Dalida - Histoire d'un amour
Krystyna Janda, Stanisława Celińska - Moje życie, twoje życie

Wojciech Młynarski

Moje życie, twoje życie - wstążki dwie
Co ze sobą jakoś nie chcą związać się
I na wietrze rozwieszone
Wietrzą się w przeciwną stronę
A dlaczego - kto to wie

Moje życie, twoje życie - jeden płacz
Z łez obeschłych na policzku gorzka sól
Moje - ogień, twoje - woda
Ach, doprawdy słów mi szkoda
Lecz nie mija serca ból



Więc dlaczego ciągnie mnie
Porą bzów, pierwszych bzów
By mnie mogły dłonie twe
Objąć znów, tulić znów

Śnię, że mnie w ramionach trzymasz
I obietnic szepczesz sto
Których nigdy nie dotrzymasz
Nie dotrzymasz nigdy, bo

Cały czas myślałam
Boże, gdzie oni pojechali
Uśmiechają się do siebie, czy nie
Czy rozmawiają ze sobą, czy nie
O czym oni mogą ze sobą rozmawiać
Zaczęłam szukać w jego papierach
Szufladach, kieszeniach
Oczywiście nic nie znalazłam
Ja nie wiem, czy ja robię z igły widły
Czy widły biorę za igłę

Więc dlaczego ciągnie mnie...

Twoje, życie, moje życie
Zaczęłam oglądać zdjęcia z naszego życia
Wszystkie chwile
Które przypominam sobie jako szczęśliwe
Pochodzą sprzed dziesięciu lat
To straszne

Moje życie, twoje życie - światy dwa
W konstelacji jasnych gwiazd planety dwie
Ręką losu naznaczone
Biegną, gonią w jedną stronę
Ale nie spotkają się

Johnny - Wojciech Młynarski

Marlene Dietrich - Johnny - Krystyna Janda

Wojciech Młynarski


Johnny, na urodziny twe   
W prezencie dam ci mnie
Na całą noc
Johnny, nim zdarzy się ten cud
Przyjdź, ogrzej serca chłód
O czwartej po południu

O, Johnny, na urodziny twe
W ramionach trzymaj mnie
Nim zblednie mrok
Johnny, w marzeniach pragnę mych
By dzień urodzin twych
Trwał cały rok

Johnny, na urodziny twe
Mieć możesz całą mnie
Przez długą noc
Johnny, jak ja też o tym śni
Lecz nim to przyjdzie - przyjdź
O czwartej, po południu - um halb vier

Johnny, w urodzin twoich czas
Być możesz ze mną raz
Przez całą noc
Johnny, w marzeniach pragnę mych
By dzień urodzin twych
Trwał cały rok

👉TUTAJ z tekstem Magdy Czapińskiej

Fot. M. Dietrich, K. Janda

Ach blond maleństwo - Wojciech Młynarski

Marlene Dietrich - Mein Blondes Baby
Krystyna Janda - Ach blond maleństwo

Wojciech Młynarski

Te śliczne oczy, tak niewinne
Świtu blask we włosach lśni
I ten uśmiech co świt tak dziecinny
Tego nie zapomnę, to mi się śni

Ach blond maleństwo pamiętaj, że
To jest szaleństwo porzucać mnie
Pokrętne słówka świat podły zna
Ale nie główka dziecinna twa

Ach blond maleństwo, czy wierzysz mi
Moje przekleństwo, mój raj to ty
Najdalszą drogą każdego dnia
Pogna za tobą tęsknota ma

Zraniona miłość się nie goi
I tak wielka jest jej moc
Że me serce, ty wiesz, wciąż będzie w twoim
Szeptać, krzyczeć, płakać, tęsknić co noc

Ach blond maleństwo pamiętaj, że
To jest szaleństwo porzucać mnie
Wykręty, kłamstwa świat podły zna
Ale nie główka dziecinna twa

Blond maleństwo, czy wierzysz mi
Moje przekleństwo i raj to ty
Najdalszą drogą każdego dnia
Będzie cię śledzić tęsknota ma

Czego mogę sobie życzyć - Wojciech Młynarski

Marlene Dietrich
Wenn Ich Mir Was Wünschen Dürfte
Krystyna Janda - Czego mogę sobie życzyć


Wojciech Młynarski

Mnie nikt nie spyta jak
Łzy gorzkie umiem kryć
Nikt mnie nie zapyta
Czy mam ochotę żyć

Gdy patrzę biegnąc przez
Ulice wielkich miast
W smutne oczy
Miejskich, zimnych gwiazd

Gdy patrzę ludziom w okna
Wesoły słysząc śmiech
I zazdrosna i samotna
Myślę, ech

Czego mogę sobie życzyć
Oto moich życzeń treść
Zaznać parę chwil słodyczy
Z tortu szczęścia choćby okruch zjeść

Zaznać parę chwil słodyczy
I nie przyzwyczajać się
By nie było trudno wracać tam
Gdzie jak zwykle smutno mi i źle

Czego mogę sobie życzyć...

Guma do żucia - Marek Grechuta

Krystyna Janda - Guma do żucia

Marek Grechuta


Widzę cię, mówisz coś
Za daleko, niknie głos
Jak za pancerną szybą
Cóż za głos to musi być
Jaką piękną niesie myśl
Ach, gdyby mógł tu płynąć

Mijam mur, szklany mur
I podbiegam po tych parę słów,
Widzę teraz już wyraźnie ruch twych ust
Co za niespodzianka

Cały czas, kiedy śnię
I w domysłach gubię się
Ten szept mnie kusi słowem
Szelest warg mógłby nieść
Piękną myśl, a tu treść
O smaku cytrynowym

Guma, guma do żucia
Nie do nakarmienia, nie do otrucia
Nie do nakarmienia, a do wyzucia
Ust ze słów...

Zgadnij, kotku - Jacek Janczarski


Krystyna Janda
Zgadnij, kotku

Jacek Janczarski

Ja mam w sobie niespodziankę
Ja mam chyba w sobie coś
Obok mnie codziennie rankiem
Drzemie dosyć miły ktoś
On się budzi bardzo wcześnie
Chciałby znów całusów sto
Gdy mnie pyta, czy już nie śpię
Zawsze słodko pytam go

Zgadnij, kotku, co mam w środku
Co się dzieje w duszy mej
Przytul główkę swej malutkiej
Trochę dobrej, trochę złej
Jestem trzpiotką, plotką, kotką
Albo dziwny ze mnie ptak
Zgadnij, kotku, co mam w środku
A gdy zgadniesz powiesz tak...

Ja jestem twoja Marylin Monroe - Jacek Janczarski


Krystyna Janda
Ja jestem twoja Marylin Monroe

Jacek Janczarski

Macie te wasze stanowiska
Budzik, koszule, psa i smoking
Poukładane jest to wszystko
I przewietrzane raz do roku
Na waszych biurkach mruczą tarcze
Jak stery tarcze telefonów
List podyktujesz sekretarce
Zanim odwiozą cię do domu
W mojej łazience spłuczesz z siebie
Ten zasłużony, ciężki dzień
Powiesz, że czujesz się jak w niebie
I tak jak zwykle powiesz, że

Ja jestem twoja Marylin Monroe
Ja jestem twoja Brigitte Bardot
Przy mnie się czujesz jak Belmondo
Gregory Peck, Alain Delon

Dzisiaj ujrzałeś mnie na mieście
Puściłeś przodem żonę, dzieci
I zanurzyłeś się pośpiesznie w ten tłum
Co wyszedł ci na przeciw
A w domu żona, ta legalna
Jak nakręcona pozytywka
Skrzypi, że jesteś stary łajdak
Że cię rajcuje byle dziwka
Nieważne, że dziś garb swój czujesz
Bo ja jedyna tylko wiem
Że ty się przy mnie wyprostujesz
Że będziesz znowu superman

Tu stoi twoja Marylin Monroe
Tu czeka cię Brigitte Bardot
Przy mnie się czujesz jak Belmondo
I łasisz się do nóg jak kot
Ja ci dodaję wiatru w plecy
I fale prujesz, jak żaglowiec
Przy mnie się urżniesz i wyleczysz
Czy to nie miłe - no sam powiedz

Lubię was, moi dyrektorzy
Tytani w biurach i w pościeli
Lecz nie jest lepiej mi, ni gorzej
Gdy was odstawiam po kolei
I tylko czekam nieustannie
Ciekawe, który z was to zrobi
Że przyjdzie tu i najzwyczajniej
Inaczej mi po prostu powie

Nie jesteś żadna Marylin Monroe
Na pewno nie Brigitte Bardot
Lecz serce jakoś mocniej bije
Niż wtedy, gdy o tamte szło
Chodź, wynajmiemy taki pokój
Który zastąpi cały dom
Gdzie będzie miły, nudny spokój
I trochę żal Marylin Monroe

Parasolki z Cherbourga - Jeremi Przybora


Monique Leyrac - Les parapluies de Cherbourg
Krystyna Janda - Parasolki z Cherbourga

Jeremi Przybora

Od tych kilku dni
Mieszkam w pustce i ciszy
W miłości mej czterech ścianach
Cień twój został mi
Lecz cień mnie nie słyszy
Choć zawsze przy mnie jest
Tak jak byłeś ty sam

Na wszystko cień twój pada
I w czarnej pustce świat mi znikł
I nie zostało nic ze świata
Bo ja bez ciebie jestem nikt
Straciłam wiarę, bo
Jej objawieniem byłeś ty
Modlitwę mą zdławiły moje łzy

Nie, bez ciebie przecież
Już nie umiem żyć
Banalniejszych w świecie
Słów nie może być
Bezsilniejszych w świecie
Skarg, potępień, łez
Niż ta rozpacz, co cała z nich jest

Jak ja sobie radę z moją klęską dam
Obróconą w banał porzuconych dam
Nie, ja nie uwierzę, że nie wrócisz
I będę czekać do końca mych dni

Odchodził w porze mgły
Więc szybko zniknął w niej
Jej oczom brakło łzy
Ze łzami bywa lżej

Będę czekać aż po kres moich dni

To jest to - C'est si bon

Krystyna Janda - To jest to

Jeremi Przybora


Ja po prostu za chwilę zwariuję, albo zacznę myśleć o tym jakoś inaczej, z innej strony, albo w ogóle nie będę myślała. Mówię do siebie: "Nie myśl. Jest tyle kobiet, które nie myślą i jakoś im idzie". Postanowiłam cały dzień robić porządek w szafie. Porządek w szafie daje poczucie bezpieczeństwa, a równo poukładane stosy bielizny to jest to! Wyjęłam letnie rzeczy, przewietrzyłam, trochę przy tym wypiłam. Potem wyjęłam zimowe, też przewietrzyłam, wypiłam. To jest to!

To jest to!
Kiedy zjawia się ktoś
Sympatyczny na wskroś
Z kim by się miło szło

To jest to!
Niech i kłamie jak z nut
Byle wdzięku ciut wplótł
I żarcik a propos

A przechodnie wytworni i prości
Na nasz widok niech zżółkną z zazdrości

To jest to!
Paryż, słońce i maj
I Madame de Noailles
Nad nami z lutnią swą

Coś w co brnę
Na Boulevard Saint Germain
Przy kawie w "Deux Magots"
I właśnie to jest to!

(I znowu trochę przewietrzyłam i wypiłam. I znowu postanowiłam tak coś robić raz koło razu, żeby nie myśleć. O, jak ja lubią kiedy tę piosenkę śpiewa Eartha Kitt. Ma tam takie słowa „bijoux jusqu'au cou”).


Lecz gdy weny poczuje on szczyty
By mnie zwabić do siebie na płyty

To nie to!
Nie, nie dla mnie ten raj
Choćbyś chłopcze był naj
Mnie o spacerek szło

To jest to!
Wspólny krok, wspólny tlen
Ale nie wspólny sen
Nie, to nie to, nie to!
Może za miesiąc, bo
Na razie to nie to
Może pojutrze
No, może jutro...

Jak ten śnieg pada - Tombe la neige


Salvatore Adamo - Tombe la neige
Krystyna Janda - Jak ten śnieg pada

Jeremi Przybora

Patrzę jak śnieg zamienia się w krople
Krople spływają po szybach
To wszystko moja wina
Ja wiem, że to moja wina

Jak ten śnieg pada
Nie zostałeś ze mną dziś
Jak ten śnieg pada
Nigdy już nie zostałbyś
Już po twoich śladach
W łez białych zamęcie
Gdzieś odeszło szczęście
Co z nieszczęść się składa

W białej ciszy czarna myśl
Nie zostałeś ze mną dziś
Ach jak ten śnieg pada
Biele ściele, układa...

Jak ten śnieg pada
Nie zostałeś ze mną dziś
Jak ten śnieg pada
Białym smutkiem wolisz być
Bólu niezawodność
Lęk, cisza i pustka
Nadzieja - oszustka
I biała samotność

Nie zostałeś ze mną dziś
Białym smutkiem wolisz być
Ach jak ten śnieg pada
Biele ściele, układa
Ach jak ten śnieg pada
Nie ma śladu po śladach 

Obrazy: Bryce Cameron Liston

Les feuilles mortes - Martwe liście


Ives Montand - Les Feuilles Mortes
Barbara Muszyńska - Martwe liście

Henryk Rostworowski

Stoisz przy oknie i patrzysz gdzieś w dal
Patrzysz tak smutno i czegoś ci żal
Wiem, że odejdziesz za chwilę, ot tak
Zatrzymać cię chciałam, lecz nie mam jak

Stoisz przy oknie i patrzysz na świat
Patrzysz i czegoś ci brak
Tak jeszcze niedawno kochałeś mnie
Dzisiaj się boisz powiedzieć mi – nie

Miłość się w tobie skończyła
Widocznie miało tak być
Dziękuję za wszystko, co było
Jak musisz iść, proszę idź

Nie mów mi nic, wszystko rozumiem
Nie mów mi nic, bo szkoda słów
Nie wierzę już, kłamać nie umiesz
Nie wierzę już, że wrócisz znów

Choć mi będzie źle, nie myśl o tym
Tak musi być, więc szkoda słów
Ja rozumiem ciebie i przebaczam
Tylko proszę, nie mów mi nic


Michał Bajor

Wojciech Młynarski


Niech tamtych dni choć okruszek najmniejszy
Do wspomnień dziś twoją nakłoni myśl
O czasach, gdy życie było piękniejsze
I słońca krąg błyszczał jaśniej niż dziś.

Już martwe liście wiatr zimny porywa
I gna, i unosi je w dal
I dobrze wiem, że ich nic nie ożywi
A w sercu mam tęsknotę i żal

Powtarza wiatr, wiatr północny
Miłości nie wskrzesisz tej
A ja nucę piosenkę twą
I nie umiem zapomnieć jej

Piosenka ta lśni każdą nutką
Że kochasz ty, że kocham ja
Że pięknie żyć - na przekór smutkom
Wspólnie się da każdego dnia

Lecz zazdrosny los nie próżnuje
Gdy runie zaś kochanków świat
Życie powolutku zasypuje
Na piasku ich ślad, wspólny ślad

A martwe liście jesienny wiatr miesza
Zasnuwa świat zimnym deszcze i mgłą
Lecz moja miłość jest od nich silniejsza
Uśmiecham się, kiedy wspominam ją

Słów naszych żar, urywanych w pól zdania
I oczu twych magicznych blask
I przyjaźń co się zmieniła w kochanie
Wspominam wciąż w ten jesienny czas


Krystyna Janda - Jesienne liście

Jeremi Przybora


Wiesz, byłam tam i widziałam ten dom
Naszą uliczkę i drzewa we mgle
Kształty wydarte marzeniom i snom
Z marzeń odarte, zastygłe w złym śnie

Liście jesienne jesienny gnał wiatr
Liściem mi przylgnął do ust
Tym pocałunkiem jesieni z mych warg
Wziął moją gorycz i niósł

Wspomnienia i liście unosił
W mrok, w zapomnienie i chłód
Mój Boże, znów słyszeć jak prosisz
Zaśpiewaj, zaśpiewaj mi znów

To tak jak my, to tak jak oni
Z tych samych słów, z tych samych łez

Ktoś śmiał się z kimś i płakał po nim
I o tym ta piosenka jest

Bezszelestny los, gdy znudzony
Znienacka tnie jak zimna stal
Ślady stóp kochanków rozłączonych
Co dzień ściera z plaż praca fal

Jacques Prevert


Piosenka z
filmu "Wrota nocy - Les portes de la nuit" - 1946

Obrazy:
Gleb Goloubetski, Włodzimierz Czurawski (2,5,6)

Ogrzej mnie - Wojciech Młynarski


Michał Bajor, Krystyna Janda - Ogrzej mnie

Wojciech Młynarski

Dzień, czy noc, czy to skwar,
czy też mróz, jednaka treść
nieodmiennie rozbrzmiewa w mej piosence:
memu ciału wystarczy
trzydzieści sześć i sześć,
mojej duszy potrzeba znacznie więcej.
Memu ciału wystarczy
coś wypić i coś zjeść,
trochę pospać na boku czy na wznak
i nasz cud gospodarczy
zapewnia mi to, lecz
moja dusza codziennie prosi tak:

Ogrzej mnie
wierszyku pełen cudowności,
wspólniku mojej bezsenności
ogrzej, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie
niedokończona zdań wymiano,
cudowna kłótnio, w pół urwana
rozżarz, rozżarz mnie!
Ach, życie rozpal ogrzej duszę mą, bo skona,
do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona,
wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe:
Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie
blada kuzynko Melpomeno,
jedną zagraną dobrze sceną,
rozpal, rozpal mnie.
Ogrzej mnie,
świecie utkany z głupich marzeń,
akordeonie w nocnym barze,
ogrzej, ogrzej mnie.

Trzeba chodzić w masce - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Krystyna Janda
Trzeba chodzić w masce

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Poszłam w masce zwinięta w pelerynę ciemną
Z oczami zwężonymi
W migocące sierpy
Szczęście mnie nie poznało
I tańczyło ze mną
Nie wiedząc że to jestem
Ja której nie cierpi
Los też mnie nie poznał
I pomyślał sobie
Czemuż nie mam dogodzić
Tej obcej osobie.

Sama chciała - Agnieszka Osiecka


Maryla Rodowicz, Magda Umer i Krystyna Janda
Sama chciała

Agnieszka Osiecka

Tak się urodzić
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka,
jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak chodzić do szkół
wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
Znaleźć i zgubić,
co matka dała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się niemądrze
w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
Potem zazdrościć
tej, co umiała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się niemądrze
rozkochać w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha
lub nazbyt śmiała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak nagle ustać
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała...

Obrazy: Loui Jover

Zawołaj mnie - Marian Hemar


Ella Fitzgerald - The Man I love
Irena Santor, Krystyna Janda - Człowiek, którego kocham
Wiera Gran - Zawołaj mnie

Marian Hemar

Słuchaj, nim się za mną zamkną drzwi
Jeszcze jedno chcę powiedzieć ci
Jesteś młody, talent masz
Któż lepiej wie, niż ja

Że sławę i pieniądze będziesz miał
Kobiet tyle, ile będziesz chciał
A gdy ci los to wszystko da

Niech ci nie będzie żal, nie wołaj mnie
Przed siebie prosto idź, nie wołaj mnie
Niech ci nie będzie wstyd
Gdy innej więcej szczęścia dasz

Tym łatwiej będzie nam, nie wołaj mnie
I kiedy będziesz sam, nie wołaj mnie
Idź prosto na sam szczyt
A ludziom pokaż jasną twarz

Powiedz sobie: trudno, trzeba było
Usta zatnij, wiesz
Wyrzuć mnie z pamięci serca siłą
Tak jak ja próbuję też

Niech ci nie będzie żal, nie wołaj mnie
I listy moje spal, nie wołaj mnie
Zniszcz każdy ślad i znak
I powiedz: trudno, los tak chciał




Słuchaj, przecież wszystko może być
Gdybyś chory był lub zaczął pić
Gdybyś stracił wiarę w talent swój
I swoją moc

Gdyby cię ktoś zdradził albo zwiódł
Gdybyś cierpiał nędzę albo głód
I został sam w jesienną noc

Niech ci nie będzie żal, zawołaj mnie
Przez mrok i świt i dal, zawołaj mnie
Niech ci nie będzie wstyd
Że do mnie wracasz dolą złą

Niech ci nie będzie żal, zawołaj mnie
Stań w oknie, krzyknij w dal, zawołaj mnie
Stań w oknie, krzyknij w noc
Tak jak się woła matkę swą

Gdzieś za siódmą górą, siódmą rzeką
Znajdzie mnie twój głos
Gdybym była nie wiem jak daleko
Nie wiem z kim i nie wiem gdzie

Przeszyje serce dreszcz, wołałeś mnie
Wybiegnę w śnieg i deszcz, wołałeś mnie
Scałuję twoje łzy i powiem
Trudno, los tak chciał

Mój pejzaż - Adam Kreczmar

Edward Hartwig
Krystyna Janda
Mój pejzaż

Adam Kreczmar

Ni morza stalowego fale napastliwe
Ni Tatry, chmur drapacze wyższe niż Manhattan
Ni Białowieskiej Puszczy dęby wiecznie żywe
Ani w wieże wawelskie wmurowane lata.

Ale rak, co go dotąd jeszcze nikt nie złapał
Ale kobiałka wczesnych, zakurzonych śliwek
I koza prowadzona gdzieś za rogi krzywe
I oset, który bosą piętę mi podrapał.

Nie trasy, autostrady, Novotel, Intraco
Ani stada dyskotek w stroboskopów smudze
Smokingowe night cluby wzbronione pętakom
Ni pachnące salony elektrycznych złudzeń

Ale rynek miasteczka unurzany w nudzie
I dach z przegniłych gontów, dobrze znany ptakom
Ciepły chleb o nieznanym, zapomnianym smaku
I drzwi wąskie, skrzypiące, a za nimi - ludzie