Danuta Morel 👉👉👉
Coś dla dzieci
Janusz Szczepkowski
Tam są zabawki dla nas
Okręty z kory, dębu
I piękna, strojna lala
Zajrzymy też do budy
Gdzie grają muzykanci
Grzmią trąby, basy, dudy
Aż nogi chcą zatańczyć
Tu na dzieci do stu lat
Kolorowy czeka świat
Tutaj można, gdy się chce
Wszystko, wszystko mieć
Cały jarmark widać stąd
Port i rzekę, każdy kąt
Daj nam, mamo, chociaż grosz
To kupimy sobie coś
Śpiewacy tu śpiewają
O królach i rycerzach
Miłości opiewają
I straszne wydarzenia
A obok siłacz dźwiga
Tramy i złomy ciężkie
Szarlatan ognie łyka
Komikom brzuch się trzęsie
Tu na dzieci do stu lat...
Pajace stroją miny
Wypłosz wtóruje błaznom
Kuglarze bez drabiny
Po plecach w górę włażą
Zabawa tutaj przednia
Co wybrać, trudna rada
Chodź, proszę, chodź tam ze mną
Póki trwa błazenada
Wszyscy znamy sławne imię Gagarina 👉👉👉
Bo kosmiczną erę właśnie on zaczynał
Ale wiedzieć i pamiętać również warto
Kto był w baśni pierwszym polskim kosmonautą
Pan Twardowski na kogucie
Na kogucie, na kogucie
Przed wiekami w kosmos uciekł
W kosmos uciekł, w kosmos uciekł
Więc pamiętać o tym warto
O tym warto, o tym warto
Że był pierwszym kosmonautą
Kosmonautą, kosmonautą
Mieszka teraz na Księżycu
Na Księżycu, na Księżycu
Nieźle mu się wiedzie w życiu
Wiedzie w życiu, wiedzie w życiu
A my znamy sposób prosty
Sposób prosty, sposób prosty
Żebyś został też Twardowskim
Też Twardowskim, też Twardowskim
Każdy dobrze zna nazwisko Hermaszewski 👉👉👉
Bo naprawdę to w kosmosie Polak pierwszy
Ale w baśniach był w kosmosie już ktoś z Polski
Kto to taki, kto? Wiadomo - Pan Twardowski
Pan Twardowski na kogucie
Na kogucie, na kogucie
Przed wiekami w kosmos uciekł
W kosmos uciekł, w kosmos uciekł
Więc pamiętać o tym warto
O tym warto, o tym warto
Że był pierwszym kosmonautą
Kosmonautą, kosmonautą
Życie czasem się przeplata z wątkiem z baśni
W tej piosence, moi drodzy, jest tak właśnie
Tym prawdziwym kosmonautom cześć i sława
A tym z baśni, a tym z baśni dziś zabawa
Wasza pani jest złotym słoneczkiem
Bo gdy dni są smutne i mokre
Na dzień dobry wam mówi bajeczkę
W której wszystko jest jasne i dobre
Wasza pani jest złotym słoneczkiem
Bo się nigdy na was nie chmurzy
I uśmiecha się do was najpiękniej
A jej uśmiech szczęście wam wróży
Trzeba się uśmiechać jak róża do słonka
Jak motyl do kwiatów na majowych łąkach
Trzeba się uśmiechać jak słonko do dzieci
Jak echo do ptaków, gdy z piosenką leci
Nawet kiedy w oczach zawirują łezki
Trzeba się uśmiechać jak wietrzyk niebieski
A kiedy się uśmiech do uśmiechu doda
Wszędzie zapanuje zgoda i pogoda
Nasza pani jest złotym słoneczkiem
To jest dla nas jasne jak promień
Bo gdy tylko się do nas uśmiechnie
Wszystkie buzie się stają pogodne
Wasza pani jest złotym słoneczkiem
Które wita w chmurne poranki
Ale warto to stwierdzić raz jeszcze
Takie wszystkie są przedszkolanki
Kiedy o kimś myślisz, gdy na kogoś czekasz
Kolorowe listy wyślij mu, nie zwlekaj
W kolorowym liście pięknie wymalujesz
Wszystko, o czym marzysz, czego oczekujesz
Kolorowe listy, listy malowane
W jasny błękit Wisły słoneczko wpisane
Listy kolorowe, barwne jak motyle
Zatrzymane w locie uśmiechnięte chwile
Kiedy ktoś otrzyma listy kolorowe
Takim samym listem na twój list odpowie
I - jak ty - opisze swe marzenia wszystkie
W liście kolorowym, w kolorowym liście
Kolorowe listy, wszystkie barwy tęczy
Zamiast słów obrazek serdeczny jak wierszyk
Listy kolorowe, malowane sercem
Szczere jak wyznanie i od słów piękniejsze
Jeśli nie chcesz spać, to nie śpij
Nie chcę zmuszać cię, namawiać
Widzę, tańczą twoje myśli
I daleko do chrapania
Lecz nie licz, że coś ci się przyśni
Zostaniesz przy baranach
Możesz liczyć swe baranki
Wcale nie chcę ci przeszkadzać
Jak tu zasnąć przy liczeniu
Tych baranków huk na łące
Dorośniesz, to też nie zaśniesz
Bo zaczniesz liczyć pieniądze
Nie chcesz spać, to nie śpij
Chociaż sny czekają za firanką
Nie chcesz spać, to nie śpij
Pomogę ci moją niekołysanką
Mówią tak: Usypia wody szum
Inni radzą: Dobra bajka
Nie mam w domu wodospadu
I bajeczka przeczytana
Więc tylko po cichutku myślę
I czuję, że zasypiam sama
Nie chcesz spać, to nie śpij...
Też się dziwię, że już trzeba spać
Gdy zabawa wystrzałowa
Lecz tak w życiu się układa
Rzeczywistość ciut nie taka
A zresztą, po co ja to gadam?
Obudź mnie, gdyby nadszedł tata
Magda i Piotr Fronczewscy
Konie na nieboskłonie
Jacek Cygan
Gdybym przypadkiem była chłopcem
Bo nawet teraz się nie boję
Marzyłabym o wielkiej roli
By w westernie być kowbojem, hej
Na głowie piękne mieć sombrero
I tropić czarne charaktery
Bankom zostawiać w kasie zero
Wśród Indian mieć przyjaciół szczerych
Konie na nieboskłonie
Niech was dosiada anioł zza niebieskich bram
Jak tu bez was pokazać prerię lub Biały Kanion
Jak tu bez was być kowbojem, jak
Konie na nieboskłonie
Na waszych grzywach jak na strunach śpiewa wiatr
Jak tu bez was pokazać bandytów i ofermy
Konie to aktorzy, to dla nich lubimy westerny
Mój sąd jest trochę zbyt ponury
Nie po to, by twój studzić zapał
Ten Dziki Zachód jest z tektury
A te sombrera "Made in Japan"
Indianie są pomalowani
A kolt jest miłym, starszym panem, yeah
I tylko konie są prawdziwe
I tylko konie są kochane
Konie na nieboskłonie
Niech was dosiada anioł zza niebieskich bram
Jak tu bez was pokazać prerię lub Biały Kanion
Jak tu bez was być kowbojem, jak
Obijam się po różnych filmach
Lecz dotąd nigdy nie słyszałem
By jakiś koń nie wykuł roli
Albo odstawiał byle chałę
Razem pędzimy ku marzeniom
O pięknym westernowym świecie
I wtedy słyszę w jego rżeniu
"Trochę kowboje, trochę dzieci"
Konie na nieboskłonie
Niech was dosiada anioł zza niebieskich bram
Jak tu bez was pokazać prerię lub Biały Kanion
Jak tu bez was być kowbojem, jak
Ach bój się, bój
Straszy cię sam zbój
Ach drżyj jak szczaw
Nic tak zbója nie rozczula jak strach
Hej ho, hej ho, czy w zbójach mieszka zło
Czy zbój to fach, czy serce ma jak głaz
Hej ho, hej ho, u zbója ciężki los
Czy chce, czy nie, on musi złupić cię
Jak zbój, to zbój
Lepszy straszny, ale własny zbój swój
Bo strach, gdy ktoś
Z wierzchu słodki, ale w środku, ho ho
Hej ho, hej ho, czy w zbójach mieszka zło
Czy zbój to fach, czy serce ma jak głaz
Hej ho, hej ho, u zbója ciężki los
Czy chce, czy nie, on musi złupić cię
Majka Jeżowska
Wszystkie dzieci nasze są
Jacek Cygan
Ach, co za smutas leje łzy
Lalki w płacz, misiek zły
O, już się śmieje, nosek mu drży
Deszczyk był, a teraz wyschły łzy
Niebo rozjaśnia się samo
Mały uśmiech, jak tęcza
Już dobrze, mamo
Wszystkie dzieci nasze są
Basia, Michael, Małgosia, John
Na serca dnie mają swój dom
Uchyl im serce jak drzwi
Wszystkie dzieci nasze są
Borys, Wojtek, Marysia, Tom
Niech małe sny spełnią się dziś
Wyśpiewaj marzenia
A świat będzie nasz
Choć nie rozumiem mowy twej
Czytam lęk, czytam śmiech
Nuty nie kłamią, zbuduj z nich klucz
Otwórz nim nieśmiałość naszych słów
Ważny jest serca alfabet
Ciepły uśmiech, jak słownik
Jesteśmy razem
Wszystkie dzieci nasze są...
Nie jesteś sam
Nasza piosenka ciągnie za rękaw
Podaj mi dłoń i z nami stań
Nie ma dziś granic nasz dom
Czy ktoś słyszał kołysankę dla budzika
Który czuwa kiedy sen nam oczy gasi
On ma noce pracowite jak nietoperz
Za to w dzień wysypia się za wszystkie czasy
Czy ktoś słyszał kołysankę dla księżyca
Kiedy świeci na gwiaździstej nieba mapie
Gdy się przyśni piekarzowi
Wczesnym rankiem dla nas zrobi
Rogaliki jak księżyca fotografie
A kto śpiewa kołysankę dla mamy
Która idzie spać na szarym końcu
Kołysankę dla mamy
Z naszych snów układamy
Ona słyszy ją w ciszy płynącą
A kto śpiewa kołysankę dla mamy
Gdy z podłogi nam kołdrę podnosi
My już w sny zakopani
Tylko lekkie chrapanie
Mruczy naszą kołysankę mamie
Czy ktoś słyszał kołysankę dla piosenki
Kiedy ziewa i przy łóżku nas usypia
Kołysanką dla piosenki jest ten błękit
Który obraz w ramie okna nasyca
Czy ktoś słyszał kołysankę dla nocy
Dobrej nocy, która daje nowe siły
Kołysankę dla tej nocy
Śpiewa budzik wrzeszczący
Dla niej miły, dla nas głośny i niemiły
Śpij Michałku, śpij
Trzeba dużo sił
Aby głowę trzymać prosto
I zabierać zboże chwastom
Śpij Michałku, słodka chałko
Złotogłosy mały grajku
Twoje sny jak wiosną bazie
Mięciuteńkie są od marzeń
Śpij Michałku, śpij
Trzeba dużo sił
By spoglądać prosto w oczy
Burej nocy i przemocy
Śpij Michałku, słodka chałko
Złotogłosy mały grajku
Twoje sny jak wiosną bazie
Mięciuteńkie są od marzeń
Śpij Michałku, słodka chałko
Złotogłosy mały grajku
Oto z książek z twojej półki
Starszych braci wyszły pułki
To pan Michał śmiesznie mały
Do imienia dodał chwały
Za nim idzie Michał Kątny
W jaskrawości cały złoty
I prowadzi cię za rękę
Ku polanie w dali pięknej
A za nimi dwa Michały
Jeden duży, drugi mały
Kto był dalej, mama nie wie
Sen ją zmorzył, tak jak ciebie
Śpij Michałku, śpij, śpij...
To jest ziemia gromna, ogromna, hej
To jest niebo, w którym mieszka Pan Bóg
To gwiazda, z której ktoś wyrywa baobaby
To ludzi wielki tłum, zmęczone ślady stóp
Ludzie mają za ciężkie serca
By się w niebo wzbić
Ludzie mają, synu, serca
By złego się nie bać, by się nie dać
To ptaki godne, swobodne
To wodny znak, dziwny znak
To kuli ziemskiej pół, raz na dzień słońce wschodzi
W połówce drugiej, spójrz, na głowie chodzi świat
Słońce wstaje, Jakubie, z klęczek
By się w niebo wzbić
Ludzie mają za ciężkie serca
Za dużo w nich złego i dobrego
Słońce wstaje z klęczek
By się w niebo wzbić
Ludzie mają, synu, serca
By złego się nie bać
By się nie dać, by się nie bać...
Na morzu powtarzają
Na lądzie powtarzają
Że dzieci i ryby
Dziś głosu nie mają
Musimy wspólnie wytłumaczyć
Że oni robią błąd
I wiecie co, i wiecie co
Zrobimy sztorm
Więc my będziemy szumieć
A wy będziecie wiać
Zrobimy straszne fale
A wy zrobicie wiatr
Więc my zrobimy „szu"
A wy zrobicie „wiu"
Uwaga zaczynamy
Trzymajcie się burt…
Lecz każdy sztorm się kończy
I zawsze po sztormie
Wychodzi piękne słońce
I morze jest spokojne
I wszystkie trudne sprawy
Na grzbiecie delfina żeglują do tej wyspy
Jaką jest dobry finał
Na lądzie powtarzają
Na morzu powtarzają
Że dzieci i ryby
Dziś głosu nie mają
Musimy wspólnie wytłumaczyć...
Więc my będziemy szumieć... Wyk. Grzegorz Turnau 👉👉👉
Jest wyspa, wyspa za morzem dziewięciu miesięcy
Gdzie dzieci rosną, rosną, rosną na drzewach
A słońce rozdaje im złote szturchańce
I mogą, i mogą, i mogą jak jabłka dojrzewa
A kiedy, kiedy wichura nadciągnie od morza
I gałąź o gałąź, o gałąź, o gałąź zastuka
Zaczyna się wielkie, jesienne spadanie
Za brzdącem brzdąc, za brzdącem brzdąc leci jak grucha
Bęc, bęc - już jeden leci
Pac, pac pac - już drugi spadł
Bęc, bęc - sypią się dzieci
Pac, pac,pac - tłusty, różowy grad
Pod wieczór, pod wieczór na wyspę przychodzą dorośli
I chodzą, i gapią, i gapią, i gapią się wkoło
I zawsze mijają te dzieci co płaczą
A biorą, a biorą, a biorą ze sobą wesołe
Bęc, bęc - już jeden leci Pac, pac pac - już drugi spadł
Bęc, bęc - sypią się dzieci
Pac, pac,pac - tłusty, różowy grad
Ułożymy kołysankę jak się składa
Domy z klocków rozrzuconych na dywanie
Dudki będą nam historię opowiadać
A gitara rzuci wielki cień na ścianę
Senne misie mrużą oczka i ziewają
Śpią książeczki z obrazkami na stoliku
Bajki bajkom kołysanki swe śpiewają
Chcesz posłuchać - posłuchamy tak po cichu
I co, syneczku, co ty na to
Ja ciebie bardzo kocham, tato
Tyś jest mój świat syneczku mały
Niebieskie morza i góry białe
Tyś jest mój świat ogromny cały
Syneczku mały już pora spać
Bolek z Lolkiem też pobiegli by się zdrzemnąć
Dobranocka pod kołderką śpi puchową
Lampy chrapią i dlatego jest tak ciemno
Lecz się nie bój kołysanka będzie z tobą
Tyś jest mój świat syneczku mały
Niebieskie morza i góry białe
Tyś jest mój świat ogromny cały
Syneczku mały już pora spać
Karolinka, Karolina
Wielkie szczęście, mały skrzat
Karolinka, Karolina
Moja córka i mój skarb
Karolinka, Karolina
Ma zaledwie parę lat
Karolinka, Karolina
Mój największy skarb
Kiedy tatuś w dalekiej podróży
Kiedy wieczór i pora już spać
Kołysankę laleczki powtórzą
Będą nucić i będą tak grać
A gdy uśniesz, zobaczysz tatusia
A ja ciebie zobaczę we śnie
I opowiesz mi wszystko, gdy wrócę
W kołysance dla ciebie i mnie
Karolinka, Karolina...
Kołysankę tę śpiewam dla ciebie
Kołysankę utkaną ze snu
W kołysance jest Śpiąca Królewna
Kołysanka niewiele ma słów
Zasiedziałeś się mój synku w Bożej poczekalni
Ale już ci wymodliłem bilet do tej magii
Nie, nie lękaj się syneczku, tutaj też jest pięknie
Więc nie wracaj tam zbyt prędko, bo mi serce pęknie
Chcę tylko żebyś się uśmiechał
Odsłaniał dzień, paluszków końce
Bo wiem, że zawsze będzie jasno
Dopóki będziesz moim słońcem
Zaśnij synku, będę czuwać nad twoją kołyską
By cię bydlak z grubym kijem nie podszedł zbyt blisko
Żeby dym cię nie osnuwał z makowego korca
Żebyś mi się nie rozpłynął w labiryncie dworca
Chcę tylko żebyś się uśmiechał…
Zaśnij duszko, kiedyś wzlecisz nad wierzchołek świata
Chcę tylko żeby nikt przez ciebie tam w dole nie płakał
I by tobie nie daj boże po wędrówki kres
Bladym świtem w nocnym barze nie zabrakło łez
Dlatego jedno chcę ci przyrzec
Prędzej wyniosę się do diabła
Niż kiedykolwiek zechcę synku
Byś tańczył, jak ci zagram