Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przybylska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przybylska. Pokaż wszystkie posty

Znów opadł liść - Roman Sadowski

James Griffin
Sława Przybylska
Znów opadł liść


Roman Sadowski

Znów opadł liść, zwiędły liść
Na czyjeś dłonie
Znów trzeba iść, trzeba iść
W samotny dzień

Ktoś przystanął wśród pustych drzew
Ktoś zagubił wśród ciszy śpiew
Ktoś pełen smutku jak mgła
Ktoś taki jak ty, jak ja

Choć kwitną pęki bzu
Choć kwitnie noc i słońce
Gdy ciebie nie ma tu
Jest tylko cień, wyziębły cień
Dlatego...

Wiem, opadł liść, zwiędły liść
Na moje dłonie
Wiem, trzeba iść, znowu iść
W samotny dzień

Ktoś zagubił wspomnienia snu
Ktoś zapomniał melodie słów
Ktoś zadumany jak wiatr
I smutny jak ty, jak ja
Tak jak ja...

Siedem strun - Roman Sadowski


Sława Przybylska
Siedem strun


Roman Sadowski

W gitarze mojej jest siedem strun
Jest siedem strun, jak siedem gwiazd na nieba dnie
I trącam struny, srebrny, dzwoniący deszcz
Choć dobrze wiem, że smutku czas zabierze je

Siedem strun, mam siedem srebrnych strun
Pierwszą z nich porwie mi chytry wiatr
Drugą z nich ktoś skradnie mi we śnie
Ta trzecia też odleci stąd, przelotny ptak

Siedem strun, mam siedem srebrnych strun
Czwartą z nich oddam temu, kto będzie chciał
Piątą z nich - och, nie wiem już, gdzie jest
Na szóstej zaś ktoś inny wciąż będzie wam grał

Mnie zostanie ta ostatnia
Najmniejsza ze wszystkich strun, z siedmiu strun
Z tą ostatnią pójdę w samotny deszcz
W mokry, schylony zmierzch

Może ktoś, kto nie ma śpiewu dość
Kto ma dość pustych nocy i pustych dni
Może ktoś da za nią kiedyś mi
Swój serca grosz, maleńki grosz, jedyny grosz...

Zaśnij - Roman Sadowski


Regina Bielska, Sława Przybylska - Zaśnij

Roman Sadowski

Zaśnij, swe oczka zmruż i cicho zaśnij
Bo już za oknem słonko gaśnie
W łóżeczku z piórek snu
Nie płacz, no, cicho już, maleńki, nie płacz
Bo z łez powstanie smutna rzeczka
Lusterko dla chmur

Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Ja będę tu przy tobie, mój maleńki
Odpędzę hen za góry
I burze, i wichury
I wszystkie niedobre sny

Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Ja zawsze będę czuwać, mój maleńki
Byś nie znał nigdy smaku
Bezdomnych lotu ptaków
I co to prawdziwe łzy

Księżyc wychylił twarz zza chmury, księżyc
Na czubie drzewa jak na wieży
Zapalił lampki gwiazd
Patrzy, w łóżeczko wciąż zagląda, patrzy
Czy ty, maleńki, już nie płaczesz
Bo zasnąć już czas

Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Byś zdrowy był i silny, mój maleńki
Byś w każdej mógł potrzebie
Odnaleźć zawsze siebie
Wśród wielu zawiłych dróg

Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Byś mógł być kiedyś wielki, mój maleńki
A jeśli tak nie będzie
To przecież tu i wszędzie
Ty zawsze, ty jesteś mój

Obrazy: Steve Hans, Junko Ono Rothwell

Ballada pięknej płatnerki - Francois Villon


Stanisława Celińska, Sława Przybylska
Ballada pięknej płatnerki

Francois Villon - Tadeusz Boy-Żeleński    👉👉👉


Pomnij ty, młoda Rozalijo
Co rady żądasz w onej dobie
I ty, nadobna Cencylijo
Teraz jest myśleć czas o sobie
Bierz jeno chłopców, szalej z niemi
Bierz pilno, by pirszego z brzegu
Bo starzy są tu, na tej ziemi
Jak grosz, co wyszedł już z obiegu

I ty, szewczycho Wilhelmino
W tańcu wszelakim dobrze szczwana
Też ty, rzeźniczko Katarzyno
Nie chciej obrażać Stwórcy Pana
Toć wszytkie, wszytkie, jakże wcześnie
Starość powoła do szeregu
Tak lube jako zgniłe trześnie
Lub grosz, co wyszedł już z obiegu

Joaśko, ty tam, młynarzowa
Omotać się jednemu nie daj
Zośka, ty, coś jak orzech zdrowa
Gdzie możesz, krasę swoją przedaj
Minie uroda, gładkość luba
Stopi się w kształt brudnego śniegu
Tyle wam będzie wasza chluba
Co grosz wypadły już z obiegu

Patrzcie, dziewczęta; łatam kiecki
Łzy roniąc przy każdziutkim ściegu
Iż mnie ostawił los zdradziecki
Jak grosz, co wyszedł już z obiegu
Ach, ach, ach, ach...

Wszystko się liczy od ciebie - Kaszkur i Zapert


Wiesława Drojecka, Sława Przybylska
Wszystko się liczy od ciebie


Zbigniew Kaszkur, Zbigniew Zapert

Może były jakieś świty, jakieś zmierzchy
Zanim z tobą przyszła do mnie twoja miłość
Może żyłam w dniach
Co w przeszłość już odeszły
Może wcale takich dni nie, nie było

Wszystko się liczy od ciebie
Wszystko od ciebie ma sens
Z tobą dopiero dostrzegam
Że różne barwy ma dzień

Ty mi odkryłeś dopiero
Niebo i ziemię i czas
Smutek, gdy lato umiera
Radość, gdy budzi się brzask

Lecz chociaż wiem już, że istnieje świat
Zbudzony wreszcie pocałunkiem twym
To świat ten będzie tyle tylko wart
Ile miłości twojej znajdę w nim

Nawet gdy w życie się wplecie
Jakieś zwątpienie, czy łza
Wszystko się liczy od ciebie
I tylko z tobą niech trwa

Jeśli były jakieś drogi, to donikąd
Pośród godzin rzadko kiedy uśmiechniętych
Jeśli serce biło żywiej, teraz zmilkło
Żadnych przeżyć, ważnych wzruszeń
Nie pamiętam

Lecz chociaż wiem już...

Obrazy: Claude Theberge

Kolęda o gwieździe - Ernest Bryll

Kolęda o gwieździe


Ernest Bryll


Chociaż to ledwie przedświt, chociaż jeszcze ciemno
Ale ty, ale ty nie opuszczaj nas, gwiazdo promienna
Słabi jesteśmy, mali, nie ujdziemy wiele
Ale tyś, ale tyś nasze światło i nasze wesele

Ty nam drogę w ciemności blaskiem przeorywaj
Chociaż my, chociaż my ustaniemy, to ty nie spoczywaj
Na mrozach nas ogrzewaj i w upałach ochładzaj
Kiedy nas, kiedy nas zdradzą inni, to ty nas nie zdradzaj

Choć nas przeklęli wszyscy, to ty nas ukochaj
Pozwól nam, pozwól nam płynąć z tobą choć chwilę w obłokach
Bądź przy nas w tej ostatniej, okropnej godzinie
Zapal nam, zapal nam betlejemskie najświętsze twe imię

Bądź dla nas, ciepła gwiazdo, wierniejsza niż matka
Ogrzej nas, utul nas w długiej drodze nam świeć do ostatka...

Chór Teatru Muzycznego w Gdyni
Sława Przybylska

La fontaine endormie - Uśpiona fontanna


Renée Lebas, Andre Claveau - La fontaine endormie
Sława Przybylska, Zbigniew Kurtycz - Uśpiona fontanna

Ola Obarska

Gdyby kiedyś los pozwolił ci
Iść na spacer przez Warszawę
To na Starym Mieście musisz być
Dokąd wraca moja myśl

Kamieniczki barwnej uchyl
drzwi
Przejdź krużgankiem śmiało, bez obawy
Znajdziesz tam ślady fontanny
Która wiecznym snem już śpi

Kiedyś jej wody srebrzyste
Śmiały się perliście
Nasze serca czyste
Odczuły pierwsze wzruszenia
Dziś przy tych wspomnieniach
Z oczu płyną łzy



W jego oczach błękit nieba był
Szary błękit nieba warszawskiego
Wspomnienia dnia szczęśliwego
Noszę w sercu aż do dziś

Gdyby kiedyś los pozwolił ci
Iść na spacer przez Warszawę
To na Starym Mieście musisz być
Dokąd wraca moja myśl

Kamieniczki barwnej uchyl drzwi
Przejdź krużgankiem śmiało, bez obawy
Znajdziesz tam ślady fontanny
Która wiecznym snem już śpi
Gdy zobaczysz uśpioną fontannę
Będziesz ze mną wspomnieniem żyć

Gdyby kiedyś los pozwolił ci
Iść na spacer przez Warszawę

Piosenka o podanej ręce - Jan Gałkowski


Sława Przybylska, Wiesława Orlewicz
Piosenka o podanej ręce

Jan Gałkowski

Choć przeminęły dawno pory księżycowe
Na pewno kiedyś napisałeś nocą wiersz
Czy ktoś zachował te czułe słowa
Czyś sam już o nich zapomniał dziś też

Nie jestem tą
Co przyszła niegdyś w noce wiosenne
I dobrze wiesz, że oczy me niepodobne do gwiazd
I me słowa brzmią tak codziennie, że aż śmieszne
Od dawna na pamięć je znasz

Nie jestem tą
Co ma jedyne imię najdroższe
Nie pośród gwiazd spotkałeś mnie
Wtedy mroźny był dzień
Ty mą rękę do ust podniosłeś
I odtąd już co dzień spotykam cię

Nie trzeba mówić - nie pokocham nigdy więcej
Gdy pozostanie choćby tylko ciepła ślad
W podanej ręce, jak w tej piosence
Na tej ulicy, gdzie zimny tnie wiatr

Nie jesteś tym
Co przyszedł niegdyś w noce wiosenne
I dobrze wiem, że oczy twe niepodobne do gwiazd
I twe słowa brzmią tak codziennie, że aż śmieszne
Od dawna na pamięć je znam

Nie jesteś tym
Co ma jedyne imię najdroższe
Nie pośród gwiazd spotkałam cię
Wtedy mroźny był dzień
Lecz ujrzymy znów swoją wiosnę
Bo przecież już za trudno rozstać się

Obrazy: Loui Jover

Wieczór bez jutra - Tadeusz Urgacz


Sława Przybylska
Wieczór bez jutra


Tadeusz Urgacz

Zasmucone jak jesienie
Cyganichy idą w las
Wieczór spojrzał na nie cieniem
I odwrócił się do gwiazd

Mają w uszach miedziak lichy
A we włosach płatki róż
Wróżą czarne Cyganichy
Że nie ujrzę ciebie już

Wieczór bez jutra, idzie przez sień
Wieczór bez jutra, cichy jak cień
Wieczór bez jutra, twoją ma twarz
Twoje ma serce, zimne jak głaz

Jakie wróżki chłopcze miły
Mam zaklinać, nie wiem już
Żeby ciebie mi wróciły
Lecz cóż one mogą, cóż

Zasmucone jak jesienie
Mogą tylko odejść w las
I zostawić mi marzenie
I odwrócić się do gwiazd

Obraz: Daniel F. Gerhartz

Wszystko oprócz nas - Bronisław Brok

Alex Alemany

Sława Przybylska
Wszystko oprócz nas


Bronisław Brok

Nie mów, nie mów
Jak to, skąd to, czemu
Każdy sercu swemu
Niech tłumaczy po swojemu

Do zobaczenia, do widzenia kiedyś znów
Do uwierzenia znów we wróżby młodych bzów
Do zapatrzenia się w miesiąca blady nów
Do usłyszenia nieprawdziwie pięknych słów

Do przebaczenia tobie wszystkich twoich wad
Do odpuszczenia sobie grzechów wszystkich lat
Do zrozumienia, że ucieka od nas czas
Że do stracenia mamy wszystko, oprócz nas
Wszystko, oprócz nas

Troska, troska
O niej jest ta piosnka
By zapobiec trosce
Z którą smutno jest tej piosnce...

Ja łatwo przyzwyczajam się - Bronisław Brok

Fulvio De Marinis

Sława Przybylska
Ja łatwo przyzwyczajam się


Bronisław Brok

Ja trzymam siebie krótko
Oszczędzam oczom łez
Natrętnym moim smutkom
Powiadam: "Dobrze jest"
Bo trzeba brać to wszystko lżej
Bezsennych nocy będzie mniej
Więc trzymam siebie krótko

Ja łatwo przyzwyczajam się
I łatwo odzwyczajam się
Już tak przywykłam, już przywykłam
Do spotkań i do rozstań też
Choć trudno przejść przez życie, wiesz
Przejść bez powikłań, bez powikłań

Pomówmy więc już o byle czym
Pomówmy już o niczym
Niech się rozwieje wszystko tak jak dym
Niech się nie liczy
Ja łatwo odzwyczajam się
I znów się przyzwyczajam, że
Że wraca czas goryczy, czas goryczy

Myślałam dziś o wiośnie
Ta zima trwa i trwa
Sąsiadki mała rośnie
Ma warkoczyki dwa
Od grudnia ciągle śnieg i deszcz
Tak późno świt, tak wcześnie zmierzch
Cóż, w marcu będzie znośniej

Ja łatwo przyzwyczajam się…

Bo kiedy już ktoś, jak dotąd nikt
Tak zamknął cię w ramionach
Że już na zawsze odtąd jesteś
Zbyt przyzwyczajona
Nie sposób odzwyczaić się
I znów się przyzwyczaić, że
Tęsknota niespełniona, niespełniona
Piosenka już skończona, już skończona

Żurawie nad Warszawą - Ola Obarska


Sława Przybylska
Żurawie nad Warszawą

Ola Obarska

Wczesnym rankiem wiosennym w Warszawie
Tajemniczy rozlega się dźwięk
Nad kolumną Zygmunta żurawie
Lecą z dala, a wiatr wita je
Obce nieba daleko za wami
Nikt nie zburzy wam już waszych gniazd...

Pozostańcie tu, żurawie
Czeka was słońca blask
Pozostańcie tu, żurawie
Tu, w Warszawie, pośród nas

Poprzez burze żurawie przeniosły
Niegasnący, płomienny swój wzrok
Lecz w pamięci na zawsze pozostał
Czas zamieci łamiący ich lot
Dziś szybują nad Wisłą kluczami
Dla stolicy radosny to znak...

Pozostańcie tu, żurawie…

Do Warszawy żurawie tęskniły
Wisła o nich też śniła nie raz
Długo słońca w ulicach nie było
Urok wiosny i uśmiech tu gasł
Dziś kołysze was wiatr piosenkami
W których nowe są słowa i czas...

Pozostańcie tu, żurawie…

Fot. O. Obarska, S. Przybylska

Pensylwania - Marian Hemar


Maria Modzelewska, Sława Przybylska
Pensylwania

Marian Hemar


Zmierzch cichy co dzień przynosi mi
Echo twoich słów
Nikłą piosenkę z tych dawnych dni
Dal się skraca, młodość wraca znów

Pierwszy raz byliśmy zakochani
W ten piękny czas gdy kwitły bzy w Pensylwanii
Szumiał wieczór i w drzew gałęziach drżał
Śpiew daleki brzmiał z rzecznej przystani

A gdyśmy szli pełni łez i zakochani
Po dziś dzień kwitnie bez w Pensylwanii
Tylko przed domem tuż
Kwitnie krzak pąsowych róż
Gdzieś mi rzekł pierwszy raz
Że mnie kochasz

Ach ty dziś już nie pamiętasz sam
Wszystko poszło w dal
Ja też na próżno to w sercu mam
Myślę o tym, co mi po tym, żal

Że był czas gdy kwitły bzy w Pensylwanii
W ten piękny czas byliśmy zakochani
Szumiał wieczór i w drzew gałęziach drżał
Śpiew daleki brzmiał z rzecznej przystani

A gdyśmy szli pełni łez i zakochani
Po dziś dzień kwitnie bez w Pensylwanii
Tylko przed domem tuż
Kwitnie krzak pąsowych róż
Gdzieś mi rzekł pierwszy raz
Że mnie kochasz

Wańka - Emanuel Schlechter


Tadeusz Faliszewski, Sława Przybylska - Wańka

Emanuel Schlechter

Ech ty Wańka, durny Wańka
Dziś tobie żal za twoją Sonią
A trzeba było jej nie wypuszczać
Przytrzymać mocno twardą dłonią

Lecz jak poszła, to zapomnij
Rozejrzyj się za jakąś inną
Bo, do czarta, nie jest warta
Dziewczyna, żeby płakać wciąż

Wańka, Wańka
Nie martw że się, Wańka
Sonieczka odeszła, to odeszła, naplewat'
Wszystko, Wańka, to mydlana bańka
Każda miłość więdnie
Tak jak więdnie każdy kwiat

Tyle innych dziewcząt jest na świecie
Zdejmij z twarzy płacz, a nałóż śmiech
Wańka, Wańka, nie bądź głupi, Wańka
Kochać tylko jedną to naprawdę wielki grzech

Ech ty Wańka, durny Wańka
Ty jeszcze ciągle myślisz o niej
A jakiś Jasza, czy inny Sasza
Do piersi tuli twoją Sonię

Weź dziewczynę, szklankę wina
I wypij z nią na miłość nową
Przestań tęsknić, przestań płakać
Bo to dla chłopa tylko wstyd

Wokół drogi smoleńskiej - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - По Смоленской дороге
Wojciech Malajkat - Wokół drogi smoleńskiej

Michał B. Jagiełło


Wokół drogi smoleńskiej wciąż las i las, i las,
Na przewodach zawieja przeciągle gra i gra,
Ponad drogą smoleńską jak oczu twoich blask,
niskich gwiazd światło drga, przeznaczenia moje dwa.

Tyle spraw nas wygania na mróz, na chłód, na ziąb,
Iść drogami nam każe pod wiatr, pod wiatr, pod wiatr.
Może gdyby łaskawszy był ramion twoich krąg,
Czas podróży do ciebie nie dłużyłby się tak.

Wokół drogi smoleńskiej wciąż las i las, i las,
Ponad drogą smoleńską wichura dmie i dmie.
Ponad drogą smoleńską błękitny, mroźny blask,
Gwiazdy dwie, oczy twe, poprzez mrok prowadzą mnie.

Wiktor Woroszylski


Wokół drogi smoleńskiej - wciąż las i las, i las,
wokół drogi smoleńskiej wciąż noc i noc, i noc,
tylko z góry, jak oczy twe - para błękitnych gwiazd,
w które patrzę i widzę mój los, mój los, mój los.

Wokół drogi smoleńskiej - zawieja dmie i dmie,
naszych zbędnych wędrówek zasypie, zatrze ślad...
Gdyby w pierścień się splotły twe dłonie gorące dwie,
może krótszy i lżejszy przede mną by leżał szlak.

Wokół drogi smoleńskiej - wciąż las i las, i las,
wokół drogi smoleńskiej - ten szum, i szum, i szum.
Tylko z góry, jak oczy twe chłodnych błękitnych gwiazd
już nie para spogląda lecz gwiazd obojętnych tłum...


Piotr Garlicki, Sława Przybylska
Po smoleńskiej drodze

Ziemowit Fedecki

Wzdłuż tej drogi na Smoleńsk tak gęsty stoi las.
Wzdłuż tej drogi na Smoleńsk - tak długi słupów sznur.
Nad tą drogą na Smoleńsk dwóch gwiazd się sączy blask,
Jak twe oczy dalekich, wieczornych gwiazd zza chmur.

Na tej drodze na Smoleńsk zacina wicher w twarz.
Czemu ciepły rzuciłem swój kąt? Ach, któż to wie?
Może nigdy daleki nie skusiłby mnie marsz,
Gdyby szyję oplotły choć raz mi ręce dwie...

Wzdłuż tej drogi na Smoleńsk - milczący pusty las.
Wzdłuż tej drogi na Smoleńsk - samotnych słupów sznur.
Nad tą drogą na Smoleńsk dwóch gwiazd się sączy blask,
Jak twe oczy dalekich i zimnych gwiazd zza chmur.

Piosenka o piechocie - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка о пехоте
Sława Przybylska - Wybaczcie piechocie

Witold Dąbrowski

Wybaczcie piechocie,
że tak nierozumna, czasami bez tchu.
My zawsze w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu.
Jak długo tak można?
Bezdroża, mokradła i błoto, i piach,
i wierzba przydrożna
jak siostra pobladła zostaje we łzach.

Nie wierzcie pogodzie,
gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wśród drzew,
Nie wierzcie piechocie,
gdy w pieśni bojowej odwaga i gniew.
Nie wierzcie, nie wierzcie,
gdy w sadach słowiki zakrzyczą co sił -
wy jeszcze nie wiecie,
co komu pisane i kto będzie żył.



Uczyłaś ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos...
Kolego mężczyzno,
a jednak niezgorszy przypada ci los.
My zawsze w pochodzie
i tylko to jedno nas budzi ze snu;
dlaczego w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?
Dlaczego w odwrocie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?..

Majster Grisza - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Мастер Гриша
Stanisława Celińska, Sława Przybylska - Majster Grisza

Wiktor Woroszylski


W naszym domu,
w naszym domu,
w naszym domu -
istny raj, istny raj…
Do nikogo pretensji nie mamy,
byle było nie gorzej niż jest – w to nam graj,
wytrzymamy…

Wytrzymamy,
wytrzymamy,
wytrzymamy -
to się wie, to się wie.
Lada dzień Majster Grisza się zjawi,
do wszystkiego swe dłonie przyłoży on dwie -
i naprawi…

I naprawi
i naprawi
i naprawi -
póki czas, póki czas…
A prócz niego, któż zdoła nam pomóc?
Doczekamy się przecież – to wie każdy z nas
w naszym domu…

W naszym domu,
w naszym domu,
w naszym domu
hula wiatr, hula wiatr
i wspaniale powodzi się myszom…
Wyjmij pięści z kieszeni
I popatrz na świat,
majstrze Griszo...

Utwór dedykowany Adamowi Michnikowi, Jackowi Kuroniowi
i Karolowi Modzelewskiemu

Balonik - Bułat Okudżawa


Sława Przybylska, Krystyna Sienkiewicz - Balonik

Agnieszka Osiecka

Płacze dziewczynka, balon uciekł jej,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze dziewczyna, chłopca trzeba jej
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze kobieta, mąż porzucił mnie
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze staruszka, mamo dosyć łez
A balonik wrócił i niebieski jest!


Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow
Песенка о голубом шарике

Wiktor Woroszylski

Płacze dziewczynka:
- Baloniku, wróć! -
A balonik uciekł
za obłoki - w dal...

Płacze dziewczyna:
- Ukochany, wróć! -
Ludzie pocieszają,
a balonik - hen...

Płacze kobieta:
- Utrapiony, wróć! -
Ludzie pocieszają,
a balonik - hen...

Płacze staruszka:
- Życie moje, wróć! -
...A balonik wraca
zza obłoków - w dół.

Do widzenia chłopcy - Bułat Okudżawa

Sława Przybylska - Do widzenia, chłopcy

Witold Dąbrowski

Coś ty, wojno, zrobiła?
Jak mogłaś tak?...
Opustoszał park miejski i sad.
Chłopcy głowy podnieśli, ruszyli w takt...
W jednej chwili przybyło im lat.

Obejrzeli się tylko od proga - i już
w ciemność poszli czwórkami i w dal.
Do widzenia, chłopaki
Chłopcy, cóż,
wróćcie, cało, jeżeli się da.

Nie żałujcie wrogowi granatów, kul,
idźcie śmiało, gdy werbel gra,
ale wróćcie, chłopaki, z bitewnych pól,
wróćcie do nas, jeżeli się da.

Ach, wojenko przeklęta - zgiełk boju, kurz,
zamiast ślubów rozłąka i znój.
Dawno nasze dziewczęta oddały już
młodszym siostrom weselny strój.

Łomot butów żołnierskich, wybuchów błysk
i szynele spłowiałe, i dym...
Ech, dziewczęta,
naplujcie oszczercy w pysk!

Przyjdzie czas - policzymy się z nim.

Niech tam mówi, że zwiódł was kołowrót dróg,
że zmieniła was wojna do cna.
Do widzenia, dziewczyny.
Na miły Bóg,
wróćcie do nas, jeżeli się da.

До свидания, мальчики

Ах, война, что ж ты сделала, подлая,
Стали тихими наши дворы,
Наши мальчики головы подняли,
Повзрослели они до поры.

На пороге едва помаячили
И ушли за солдатом солдат,
До свидания, мальчики, мальчики,
Постарайтесь вернуться назад.

Нет, не прячьтесь вы, будьте высокими,
Не жалейте ни пуль, ни гранат,
И себя не щадите вы и всё-таки
Постарайтесь вернуться назад.

Ах, война, что ж ты, подлая, сделала,
Вместо свадеб разлуки и дым,
Наши девочки платьица белые
Раздарили сестрёнкам своим.

Сапоги, ну куда от них денешься,
Да зелёные крылья погон,
Вы наплюйте на сплетников, девочки,
Мы сведём с ними счёты потом.

Пусть болтают, что верить вам не во что,
Что идёте войной наугад,
До свидания, девочки, девочки,
Постарайтесь вернуться назад.

Zdjęcia: ROSPHOTO

Gabinety moich przyjaciół - Bułat Okudżawa

Jurij Lewitanskij
Fazil Iskander

Bułat Okudżawa
Кабинеты моих друзей

Wiktor Woroszylski

Powodzenia ciepły deszcz spływa na nas rzadko —
ale życie nie jest złe, może gorsze być...
W naczelniki pójdzie wnet mych przyjaciół stadko —
i od razu będzie lżej, będzie lepiej żyć.

Nieśmiałości stara, precz! — dziś triumfu chwile.
Pewny stanie się mój krok, zamaszysty gest.
Starczy mi do Jury wpaść, zajrzeć do Fazila
starczy raz zapukać i — „Zrobi się, tak jest!"

Bella też gabinet ma, wejdę: „Czołem, Bella!
Od kłopotów ginę już, na ratunek przyjdź!"
„Co, kłopoty?" — Bella w śmiech — „Toć to bagatela!"
I od razu jakoś lżej, łatwiej jakoś żyć.

Już po nocy mi się śnią owe gabinety,
nie dzisiejsze — ależ skąd, pojutrzejsze — tak!
Bella Achmadulina
Samowary nowe lśnią, cudnych dam portrety,
więc wizytę złożyć tam każe zwykły takt.

W moim kraju w każdym z miast pną się rusztowania,
jazgot pił, toporów stuk — jasne, co tu kryć:
to do rządów druhów mych są przygotowania...
Jak zbudują — zaraz lżej, łatwiej będzie żyć...

Кабинеты моих друзей

Что-то дождичек удач падает не часто.
Впрочем, жизнью и такой стоит дорожить.
Скоро все мои друзья выбьются в начальство,
и, наверно, мне тогда станет легче жить.

Робость давнюю свою я тогда осилю.
Как пойдут мои дела — можно не гадать:
зайду к Юре в кабинет, загляну к Фазилю,
и на сердце у меня будет благодать.

Зайду к Белле в кабинет,
Скажу: «Здравствуй, Белла!»
Скажу: «Дело у меня, помоги решить…»
Она скажет: «Ерунда, разве это дело?..»
И конечно, сразу мне станет легче жить.

Часто снятся по ночам кабинеты эти,
не сегодняшние, нет; завтрашние, да:
самовары на столе, дама на портрете…
В общем, стыдно по пути не зайти туда.

Города моей страны все в леса одеты,
звук пилы и топора трудно заглушить:
может, это для друзей строят кабинеты —
вот построят, и тогда станет легче жить.


Sława Przybylska - Gabinety

Przekład?

Przyjaciele młodych lat, przyjaciele moi
Porozganiał życia wiatr was na strony trzy
Ale kiedy słyszy się, że tam ktoś ze swoich
Poszedł w górę, pod sam szczyt, serce czule drży