Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbierzchowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbierzchowski. Pokaż wszystkie posty

Alkohol i miłość - Henryk Zbierzchowski


Tadeusz Faliszewski, Chór Juranda
Alkohol i miłość

Henryk Zbierzchowski

Ktoś tam dowodzi, że wódka szkodzi
Gdyż w żyły wchodzi co dzień
Lecz kto na piciu stracił zęby w życiu
Z trunków użycia takie zadnie ma

Dobrze jest pić wieczorem
Gdy cała jest noc otworem
Lepiej jeszcze gdy smęt przed deszczem
Ciebie w kleszcze wziął, jak ten wąż

Dobrze jest pić w niedzielę
Bo mamy ich tak niewiele
Lecz kto ma nerwy ten bez rezerwy
Bez przerwy pije wciąż

Ktoś tam dowodzi, że miłość szkodzi
Gdy nas uwodzi co dzień
Lecz kto w miłości dotrwał do starości
Ten ci najprościej taką radę da

Dobrze kochać wieczorem
Gdy cała jest noc otworem
Lepiej jeszcze gdy smęt przed deszczem
Ciebie w kleszcze wziął tak jak wąż

Dobrze kochać w niedzielę
Bo mamy ich tak niewiele
Lecz kto ma nerwy ten bez rezerwy
Bez przerwy kocha wciąż....

Valse Brune - Marian Hemar

Marian Hemar
Valse Brune


Za dawnych dni, młodopolskich i lwowskich,
Gdy jeszcze radia nie było i kin,
Cygan-poeta, pan Henryk Zbierzchowski,
Przywiózł z Paryża melodię „Valse Brune".
Usiadł w kawiarni i machnął od ręki,
Przy czarnej kawie, swój tekst „polskich słów"
I w tydzień, nutą tej nowej piosenki
Szumiał i brzmiał cały Lwów:

„Gdy ciemność zapada
I światła latarń zapłoną,
Do naszych serc się zakrada
Jakaś tajemna moc.
Hej, serce nam bije,
W winie niech troski zatoną!
Szerzej i piękniej się żyje —
Cudna, ach, cudna jest noc..."

Piosnką zataczał się batiar zawiany,
Strażak ją gwizdał gdy na pożar gnał,
Wiśka w jej rytmie trzepała dywany
I student na mandolinie ją grał.
A gdy się wieczór we Lwowie zawlekał,
Biła dziesiąta i w bramie stał stróż —
Kto żyw, przed szperką do domu uciekał
I śpiewał — na schodach już

„Hej, serce nam bije,
W winie niech troski zatoną,
Szerzej i piękniej się żyje,
Cudna, ach, cudna jest noc!..."

Dzieckiem słyszałem tę piosnkę we Lwowie.
Po tylu latach pamiętam ją dziś
I tak mi chodzi czasami po głowie
I taka czasem dokucza mi myśl,
Takie sam sobie zadaję pytanie —
Gdy się pół wieku rozwieje jak mgła —
Czy z moich piosnek choć jedna zostanie
W czyjej pamięci, jak ta —

„Gdy ciemność zapada
I światła latarń zapłoną,
Do naszych serc się zakrada
Jakaś tajemna moc" —

Ach, serce mi bije —
Piosnki w ciemności utoną
Moje — nie moje — niczyje —
Kiedy zapadnie noc.


Juliette Greco - La Valse Brune - Kabaret Szpak

Henryk Zbierzchowski

Gdy ciemność zapada
I światła latarń zapłoną
Do naszych serc się zakrada
Jakaś tajemna moc...

Hej, serca nam biją
W wódce niech troski zatoną
Szerzej i piękniej się żyje
Ach, jak czarowna jest noc

To jest pieśń tych, których domem ulica
Czarna, rozpaczna, jak dola zła
Bo to jest pieśń kawalerów księżyca
Którzy nie znoszą jasności dnia

Kogo na wąskiej ulicy gdzieś w mroku
Pieśni tej rzewnej dopadnie dźwięk
Ten żegna się i przyspiesza kroku
A włosy jeży mu lęk...

Śpiewają: Hanna Skarżanka, Andrzej Szczepkowski i in.

Pieśń o Lwowie - Henryk Zbierzchowski


Barbara Dunin, Zbigniew Kurtycz
Pieśń o Lwowie

Henryk Zbierzchowski

Gdy wiosny jest czas
Wśród parków swych kras
W girlandach czeremchy i bzów
Wśród dolin i wzgórz
Spowity w mgieł róż
Jak wizja wyłania się Lwów

Gdzie zwrócisz się w krąg
Granaty lśnią łąk
I modry rozwiewa się dym
Kto poznał go raz
W blasku wiosny kras
Ten przenosi to miasto nad Rzym

Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi
Ten tylko poznał wartość twą
Kto cię obdarzył wzruszenia łzą

Lwów, Lwów, jak słodko brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi
O drogie ty, słodkie miasto me
Tu żyć i umrzeć chcę

Polska wersja piosenki
"Wien, du Stadt meiner Träume"
Wiedeń miasto moich marzeń


Obrazy: Paweł Gładkow

Inwokacja - Henryk Zbierzchowski

Henryk Zbierzchowski
Inwokacja

Kocham Cię Lwowie, miasto mej młodości,
Która się dotąd w moich żyłach pieni,
Bom krew z krwi twojej i kość z twojej kości,
Bośmy na wieki z sobą połączeni
I coś do serca mego sobie rości
Najlichszy z bruku twojego kamieni,
Który źrenicą całowałem jasną
I wydeptałem stopą swoją własną.

I nieraz pytam, dokąd mi iść, dokąd,
Gdy już widziałem tyle świata stolic
I ani uśmiech uwodzący Giocond,
Ni czar przedziwny nadmorskich okolic,
Ani Mont Blancu śnieżysty prostokąt,
Patrzący słońcu złocistemu do lic,
Nie był mi droższy, niż ty moje miasto,
Gdziem żył i szczęście swe dzielił z niewiastą.

Więc jeśli kiedyś na gwiazd pójdę połów
I zamknie moje znużone powieki
Śmierć swoją dłonią tak zimną jak ołów,
Jeszcze zobaczę, jak obraz daleki,
Te białe wieże twych cudnych kościołów,
Jak wynurzają się z oparów rzeki
I jak się pławią w wieczornej godzinie
W bladym, przeczystym niebios seledynie...
Kocham Cię Lwowie!

Regina Autumni - Henryk Zbierzchowski


Henryk Zbierzchowski
Regina Autumni

Idzie już! — patrzcie jak stąpa tajemnie
Po miękkich mchach...
Czasem po drodze trawę stopą zemnie
A kwiatom strach!!!

I jęk powstaje uporczywy, cichy,
Jak kiedy miesiąc w dziuple brzozy uśnie,
To kwiaty więdną, tuląc się w kielichy,
To wiatr w łzach rośnych śpiące kwiaty muśnie.

Czasem potrząśnie drzewa skamieniałe
W przedzgonnych snach,
Liści uwiędłych lecą roje całe,
A drzewom strach!!!

Tylko w jarzębin purpurowych pękach
Przekwita jeszcze gorące wspomnienie
Tych ranków, słońcem złotych nieskończenie,
Gdy las w ptaszęcych rozgrał się piosenkach.

Pośród ugorów tuman biały tańczy,
Rdza sina stawy powlekła po wierzchu,
Nocą jęk wichru wstaje opętańczy,
Widma po polach włóczą się o zmierzchu.

W pożółkłych wierzbach, marzących o wiośnie.
Drzemie bolesna, tajemnicza skarga
Na ciemne noce, w których wicher targa
Długie warkocze liści bezlitośnie.

Przyszła już? Kiedy? Błękit zbladł jak płótno,
Wiatr tańczy w mgłach —
Gdzie słońce? Tyle chmur...
O jak mi smutno
A duszy strach!!!

Obraz: James Tissot

Dzwon - Henryk Zbierzchowski


Henryk Zbierzchowski
Dzwon

Edward Grieg, Op. 57. Nr. 6.

W dal siną, bezbrzeżną ma dusza się wlecze,
Stargana wichrami i burzą jesieni...
A za nią się snują rozpacze człowiecze
I jęk jakiś głuchy i echa przestrzeni.

Rozpięty nad światem niebiosów strop szary,
Jak dzwon tajemniczy w pomroków kościele,
Olbrzymiem swem cielskiem zakrywa obszary,
Gdzie pustka na martwych ugorach się ściele.

Ma dusza się wlecze w dal siną i ciemną,
A kiedy ku górze wyciągnie ramiona,
Uderza o dzwonu kopułę tajemną
I znowu upada na ziemię i kona...

A wówczas dzwon świata trącony u szczytów,
Wydaje dźwięk cichy, co rośnie i rośnie,
Przybywa mu jęków i płaczów i zgrzytów
I huczy w tej próżni stężałej rozgłośnie.

Rozchodzi się w kręgi, w akordy się zmienia,
Az w końcu melodyą rozpaczną wybucha,
Co kryje w swej głębi tragedyę istnienia
I ból bezsłonecznych walk i wzlotów ducha.

Drga fala… w niej dźwięków kołyszą się krocie,
A pieśń, niby sępów żarłocznych gromada,
Z tajemnym poszumem czarnych skrzydeł w locie
Na duszę mą z bólu konającą spada...

Dźwięk gaśnie! - Dzwon świata zasępił się szary
I znowu w dal siną, bezbrzeżną i ciemną,
Ma dusza się wlecze przez głuche obszary,
Pod dzwonu olbrzyma kopułą tajemną...