Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkacy. Pokaż wszystkie posty
Szewska kotka - Witkacy
Natalia Sikora - Szewska kotka
Witkacy
Ja jestem z domu "von und zu"!
A to tak imponuje mu,
Pędzę jak antylopa gnu,
Jestem to tam, to tam - to tu!
Jestem to tam, to tam - to tu !
Pędzę jak antylopa gnu,
A to tak imponuje mu,
Ja jestem z domu "von und zu"!
Ja jestem z domu "von und zu"!
A to tak imponuje mu,
Pędzę jak antylopa gnu,
Jestem to tam, to tam - to tu!
Niepewność pana doprowadza mnie do zupełnego wariactwa !
Chciałabym, aby pan widział.
kiedy ja, ten-tego, ale nie powiem z kim!
Bezsilność pana jest dla mnie rezerwuarem najwyuzdańszej,
bebechowato-owadziej rozkoszy - chciałabym jak samice modliszki,
które ku końcowi zjadają swoich partnerów od głowy,
którzy mimo to nie przestają tego, wie pan.
Słodko, ach, o mnie śnij, pieseczku,
Nie wstaniesz już na łapki dwie!
Tak cię zamęczę słodko po troszeczku,
Taki się zrobisz, że aż bardzo "fe".
I nigdy nie, nie będziesz mnie miał,
A mózg twój to będzie wprost jak czyjś kał -
Nawet nie twój własny -
W tym będzie urok straszny!
Plakaty: Tomasz Bogusławski, Eugeniusz Get-Stankiewicz
Bellatrix - Witkacy

Ewa Wnukowa - Z głębiny nocy
Bellatrix - Witkacy
Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa,
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom swoim mnie przyzywa.
Wśród nocy dziwnej, niepojętej
Ocknę się nagle w innym świecie,
Gdzie sama dziwność w ludzkiej szacie
Niepodobieństwa straszne plecie.
W metafizyczną głębię lecę,
Zaświatów jedność trzymam w ręku...
Wtem zezem ku mnie życie spojrzy,
Budzę się w strasznym, podłym lęku.
Zemstą przeznaczeń,
Ponurych sflaczeń
Świat cały rzucił na poniewierkę
(jak brudną ścierkę),
A potem cucił
Słodkimi słowy.
A czemu pod oczami podkowy?
A czemu zdrapana bródka?
A chwila była krótka,
Lecz dla wspomnienia długa...
Przeszłość, ofiara mej zbrodni,
Miga się w czarnej pochodni;
Trup się uśmiecha przez zęby,
Daremnie pręży swe kłęby.
Witkacy - Autoportret
Kobra - Witkacy
Ewa Wnukowa - KobraWitkacy
Nade mną zwisa przepiękna maska,
Diabeł bez ciała ciągnie mnie w grzech
Wszystko od żądzy utajnej trzaska.
Miałam kochanków miałam aż trzech.
Ja byłam kiedyś piękna i młoda.
Ja miałam duszę i nawet ciało,
Wszystkiego dla mnie było mało
A teraz nic nie zostało
Co za szkoda!...
Nade mną…
Kobra bardzo jest niedobra -
Uch - jak Kobra jest niedobra!
Lecz czy to jest jej ach wina?
Ona działa jak maszyna!
Człowiek jest ach taki też -
Jeży się jako ten jeż.
Każda baba jest niedobra
Jako pierwsza lepsza Kobra!
Tak - lecz ona o tym wie -
Co za świństwo, fuj a fe!
Co za szkoda
Co za świństwo
Obrazy: Witkacy
Tarantula - Witkacy
Ewa Wnukowa - Tarantula
Witkacy
Zobaczyłam tarantulę
Pająk ciemny i kosmaty
Zdjęłam wszystkie moje szaty
I cisnęłam w nią jak kulę.
Tarantula była cicho -
Aż się zjawił chłopczyk mały
Dał mi kwiatek z wosku biały
I ulotnił się jak licho.
Cicho mówię - Tarantula -
Jakiś strach mnie wnet zdejmuje
Płomieniste usta czuję
Jakieś piekło mnie przytula
Tarantula, Tarantula
Długie łapy i kosmate
Zdjęły zwiewną moją szatę
Bo zwierzątko się rozczula!
Cicho sza już śpią podwiązki
Każdy mówi do swej gąski.
Obraz: Witkacy
Na skale czarnej... - Witkacy
W moim Wspomnieniowie koniec lat 70. Wtedy to Krzysztof Jasiński reżyseruje niezwykły musical, „Szaloną lokomotywę”, a niedługo potem kupuję płytę, zawierającą fragmenty tego spektaklu. Okładka Jana Sawki obiecywała niezwykłą zawartość albumu i tak było, bo płyty słucham już prawie 40 lat i nadal mnie fascynuje. „Wsiadam” do Szalonej Lokomotywy bardzo często, aby posłuchać Grechuty i Witkacego, a zaczynam zazwyczaj od „Motorka”, bo to utwór na pierwszym miejscu mojej listy przebojów. Przejmujący wiersz Józefa Czechowicza, oprawiony w muzykę Grechuty i Pawluśkiewicza, do dzisiaj wywołuje we mnie dreszcz zachwytu.






Stanisław Ignacy Witkiewicz
Witkacy
Na skale czarnej, spadającej w morze
stoi mój zamek
oplata go galeria w koronki z białego marmuru
w koronki z białego marmuru?
w koronki z białego marmuru?
tak!
chciałem coś pisać
co? co? co? co?
coś dżwięczy jak daleki gong
gong, gong, gong
coś dżwięczy jak daleki gong świątyni
kiedy? kiedy? kiedy?
kiedy, kiedy wieczorne niebo migdałowe
sklepi swą kopułę nad miastem
Nad zrębem planety, pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby,kłęby, kłęby tytanów
i rogate, i rogate widma
sypią, sypią, sypią gwiazd roje w wydarte otchłanie
myśl w własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja? samo się nie myśli
tak jak grzmi samo i samo się błyska
punkt się sprężył w "n" wymiarów przestrzeń
i przestrzeń klapła jak przekłuty balon
Hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop szklankę piwa hop!
Dnem mojej duszy jest pierwotna mściwość
a moim herbem jest soczysta larwa
zdębiałych koni lawiny, lawiny
i oficerów zasmucone miny
Hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop szklankę piwa hop!
ważę ciężary o jakich nie myślał żaden cezar świata
a wszystko ulata, ulata jak wata, ulata jak wata
hop szklankę piwa hop
Marek Grechuta
Na skale czarnej
Nad zrębem planety
Hop szklankę piwa
Z głębiny nocy niepojętej - Witkacy
Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Z głębiny nocy niepojętej
Witkacy
Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom nowym mnie przyzywa
W srebrzyste pola chciałabym z tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś był moją samotnością,
W tę noc chciałabym prześnić całe swoje życie.
Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom nowym mnie przyzywa
Patrz - tam na podniebnej skale,
w którą swe kły spienione zatapia fala law,
tam stanę ja, król zimnej pożogi,
w którą się Nicość ucieleśnia,
i Tajemnica pokorna jak jakieś
Małe zwierzątko przypełznie mi do nóg
W srebrzyste pola chciałbym z tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś był moją samotnością,
W tę noc chciałabym prześnić całe moje życie.
Przez uczuć najdziwniejsze sploty - Witkacy

Marek Grechuta
Przez uczuć najdziwniejsze sploty
Witkacy
Przez uczuć najdziwniejsze sploty,
błądzą drapieżne koty.
Przez uczuć najdziwniejsze sploty.
Widzę Ofelię, ale z bukietem w ręku,
w wagonie pierwszej klasy.
Mała stacyjka, a ona patrzy tam,
między zaspanych ludzi.
Wraca mi wszystko,
Lecz sam zdeptałem te zgliszcza.
Ty jedna miałaś klucze do mych podziemi.
Witkacy - fot. Józef Głogowski
Oto ja - oto on - Witkacy

Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Oto ja - oto on
Witkacy
Oto ja – oto on
W duszy bije jakiś dzwon
W duszy dzwonią mi dzwoneczki
chodźcie siostry i syneczki
Oto ja – oto on
W duszy bije jakiś dzwon
W duszy dzwonią mi dzwoneczki
chodźcie siostry i syneczki
Piekielne pomysły działają na zmysły
A dusza gdzieś skryta nikogo nie pyta
O, jak boli w sercu
(To od papierosów)...
Zagadki - Witkacy (Grechuta)
Marek Grechuta - Zagadki
Witkacy
Zagadki – same się zgadują
Wszystko samo siebie tworzy
Póki śmierć się nie umorzy sama sobą
Zagadki się radują
Życie – patrzy w zwierciadło
Swej własnej głębi
Przerażenie samo się zdębi ze strachu przed sobą
Spadają maski z drzew, gór i owo
Widzę czar
Bezlitosne niebo
Ha ...
Witkacy
Zagadki – same się zgadują
Wszystko samo siebie tworzy
Póki śmierć się nie umorzy sama sobą
Zagadki się radują
Życie – patrzy w zwierciadło
Swej własnej głębi
Przerażenie samo się zdębi ze strachu przed sobą
Spadają maski z drzew, gór i owo
Widzę czar
Bezlitosne niebo
Ha ...
Pomnę jak niegdyś - Witkacy
by zwierzać w sobie metafizyk głębię.
Lecz dawno, dawno minęły te czasy.
Ja - wszystko, co było, w sobie bezlitośnie gnębię.
Więc chciałabym teraz, by nasze rozmowy
były jak grzmoty przestrzeń wstrząsające
lub gdyby były między nami skargi,
to jako wichry jesienne wyjące.
Lecz dawno, dawno minęły te czasy.
Ja - wszystko, co było, w sobie bezlitośnie gnębię.
Więc chciałabym teraz, by nasze rozmowy
były jak grzmoty przestrzeń wstrząsające
lub gdyby były między nami skargi,
to jako wichry jesienne wyjące.
Czy to tu - Witkacy
Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Czy to tu?
Wikacy
Czy to tu? Czy to nie tu?
Rzeczywiście śliczne miejsce
Jeden ładny piękny punkt
W tym nudnym pejzażu
Kto Pani jest?
Jestem malarką
Szukałam miejsca dla namalowania
Rosy na pajęczynkach
Wie pan, ja tak trochę
Metafizycznie stylizuję
A potem...
Dobrze, dobrze
Niech pani sobie maluje
Mnie to nic a nic nie obchodzi
Tylko proszę nie mówić nikomu
Nie mówić nikomu
O tym miejscu
Nic a nic nikomu nie pisnę
Ach jakie piękne są te błękitne kwiatki
Rzeczywiście śliczne miejsce
Jedyny ładny piękny punkt
Obrazy: Witkacy
Maryla Rodowicz
Czy to tu?
Wikacy
Czy to tu? Czy to nie tu?
Rzeczywiście śliczne miejsce
Jeden ładny piękny punkt
W tym nudnym pejzażu
Kto Pani jest?
Jestem malarką
Szukałam miejsca dla namalowania
Rosy na pajęczynkach
Wie pan, ja tak trochę
Metafizycznie stylizuję
A potem...
Dobrze, dobrze
Niech pani sobie maluje
Mnie to nic a nic nie obchodzi
Tylko proszę nie mówić nikomu
Nie mówić nikomu
O tym miejscu
Nic a nic nikomu nie pisnę
Ach jakie piękne są te błękitne kwiatki
Rzeczywiście śliczne miejsce
Jedyny ładny piękny punkt
Obrazy: Witkacy
Taniec szewców
Taniec szewców
z "Szalonej lokomotywy"
Witkacy
Fragment "Sonaty Belzebuba"
z "Szalonej lokomotywy"
Witkacy
Fragment "Sonaty Belzebuba"
I teraz jesteś dzieckiem, mimo twego całego muzycznego demonizmu. Chodź do mnie — ja cię nauczę być sobą. Będziesz mój i zginiesz przez to, jak i wszyscy, ale inaczej: razem stworzymy piekielne dzieła, o których marzyć będą samotne szatany w bezsenne noce, śniąc o niebyłych nigdy szatanicach. We mnie piekło moich nienasyceń uwsteczni każdą miłość w bagno niszczącej rozkoszy. Ale zginąć musisz w upadku okropnym, jakiego nigdy dotąd nie przeczuwałeś.
Któż może być bardziej szalony - Witkacy
Marek GrechutaKtóż może być bardziej szalony
Witkacy
Z głębiny nocy niepojętej
sen modrooki na mnie kiwa
w postaci dziwnej, wniebowziętej
ku światom nowym mnie przyzywa
Któż może być bardziej szalony
niż my, prócz nas nic nie istnieje
jesteśmy jedyni sami
gigantyczni
O wy znikomo małe fakty
w nieskończoności czarnych żądz
O jakże marne są wszystkie akty
tych co się puszą karki swe gnąc
Co do mnie nic nie powiem
mam wrażenie jakby mi zdmuchnęło
wszystkie myśli spod czaszki
Jestem tylko przedłużeniem tego regulatora
Jakby mój mózg wbito niby na rożen
na tę żelazną dźwignię
albo też cały utożsamiłem się z maszyną,
cały utożsamiłem się z maszyną
To ja sam pędzę, to ja sam pędzę
przestrzeń jak byk
aby nadziać się na ostrze mego losu
Nie, chwila jest tak bardzo doniosła
Można by umieścić nad nami napis:
"Nie dotykać, wysokie napięcie grozi śmiercią"
Gdyby mnie dotknął ktoś nieruchomy i normalny
w jednej chwili runąłby jak rażony gromem
Weź mnie ze sobą - Witkacy
Maryla Rodowicz
Weź mnie ze sobą
Witkacy
Weź mnie ze sobą na te kwietne łąki
gdzieśmy błękitne zbierali kwiateczki
i w letnim słońcu bzykiwały bąki
i miód zbierały w swe dziwne woreczki
Weź mnie ze sobą
Lecz roje much, roje much
Obsiadły twa czaszkę pełną miodu
Z kochanką twą dialektyką
Nie możesz wziąć rozwodu
Weź nie ze sobą
Weź mnie ze sobą
Witkacy
Weź mnie ze sobą na te kwietne łąki
gdzieśmy błękitne zbierali kwiateczki
i w letnim słońcu bzykiwały bąki
i miód zbierały w swe dziwne woreczki
Weź mnie ze sobą
Lecz roje much, roje much
Obsiadły twa czaszkę pełną miodu
Z kochanką twą dialektyką
Nie możesz wziąć rozwodu
Weź nie ze sobą
Chcę cię uchronić - Witkacy
Marek Grechuta
Chcę cię uchronić
Witkacy
Nad zrębem planety, pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby tytanów
i rogate, i rogate widma,
sypią, sypią, sypią gwiazd roje w wydarte otchłanie
myśl własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja?
samo się nie myśli,
tak jak grzmi samo
i samo się błyska
A może świat jest nieskończenie zawiłą partią szachów,
którą w chwili szalonej nudy gra Pan Bóg z Diabłem,
dając mu dla zabawy olbrzymie fory,
olbrzymie fory?
Chcę Cię uchronić od wszystkich potworności,
które przeżywam, które przeżywałem
sam się kochałem w przeróżnych demonach
począwszy od klasy pierwszej,
od klasy pierwszej.
Witkacy - Autoportret
Chcę cię uchronić
Witkacy
Nad zrębem planety, pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby tytanów
i rogate, i rogate widma,
sypią, sypią, sypią gwiazd roje w wydarte otchłanie
myśl własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja?
samo się nie myśli,
tak jak grzmi samo
i samo się błyska
A może świat jest nieskończenie zawiłą partią szachów,
którą w chwili szalonej nudy gra Pan Bóg z Diabłem,
dając mu dla zabawy olbrzymie fory,
olbrzymie fory?
Chcę Cię uchronić od wszystkich potworności,
które przeżywam, które przeżywałem
sam się kochałem w przeróżnych demonach
począwszy od klasy pierwszej,
od klasy pierwszej.
Witkacy - Autoportret
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















