Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olsza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olsza. Pokaż wszystkie posty

Brawo! Bis! - Andrzej Włast


Tadeusz Olsza - Brawo! Bis!

Andrzej Włast

Entuzjastą jest w teatrze
Mój przyjaciel Stach
Na operze tonie on we łzach
Lecz gdy girls mu tańczy krąg
Bawi się jak mały bąk
I powtarza nie żałując rąk

Brawo! Bis! Brawo! Bis!
To pyszne, to mi się podoba
To ma zacięcie, grację, wdzięk
Robota dobra, ot, w tym sęk

Brawo! Bis! Brawo! Bis!
Całuję was w policzki oba
W tym jest dowcipu masa
To kawał pierwsza klasa
Więc wołam brawo, brawo! Bis!

Raz do domu wraca w nocy
Stach, przyjaciel mój
A tu go okrada jakiś zbój
Chce dać nura, ale Stach
Woła: bracie porzuć strach
Nie zatrzymam cię, bo znasz swój fach...

Fot. Tadeusz Olsza

Czy pani gra w zielone - Konrad Tom


Tadeusz Olsza
Cy pani gra w zielone

Konrad Tom

Z wiosną, z majem
Starym zwyczajem
Znów się dziećmi stajem
Listeczki, trawki świeże
To wszystko nasze serca bierze

Od zieleni rozanieleni
Wszyscy są szału bliscy
Gdy drga ci coś
Tak tu, na wskroś
Do damy wal i proś

Czy pani gra w zielone, czy nie
Czy wygrać ci sądzone, czy mnie
W tej miłej gierce stawką jest  serce
Ja z panią wygrać chcę

Czy pani gra w zielone, czy nie
Kto wie, co nam sądzone, kto wie
Nie byle jaka gra o buziaka
Czy pani gra w zielone, czy nie

Zmieńmy role starzy ramole
Bądźmy jak dzieci w szkole
Od słońca, od zieleni
Szalejmy dzisiaj, jak szaleni

Wiosna czyni dziwy i cuda
Może i nam się uda
Popróbuj sam i tu i tam
Zwracając się do dam...

Chiquita - Andrzej Włast


Tadeusz Olsza - Chiquita

Andrzej Włast

Mała tancerka i on
A nad nimi nieba jasny skłon
Pachnie mimoza wśród drzew
I jak harfa brzmi jego cichy śpiew
Gdy tańczy mój motyl Chiquita
Jej czar upaja mnie jak wiosny dni
Zasnąć całą noc nie mogę
W sercu dziwną czuję trwogę
Że to co jest dla mnie drogie
Zabiorą mi

Gdy tańczy mój motyl Chiquita
Powiewna i wiotka Chiquita
Wśród mimozy
Me serce ją miłośnie wita
Szczęście Chiquita to ty

Koniec, odjeżdża Train Bleu
Ona mu ostatni uśmiech śle
Cały przesłania mu świat
Wiotka postać jej, jak mimozy kwiat

Dymek z papierosa - Lucjan Konarski


Karol Hanusz, Tadeusz Olsza - Dymek z papierosa

Lucjan Konarski

Wielkomiejski szum, idę pełen dum
W obojętny tłum
Nieznacznie rzucam wzrok z ukosa
Patrzę: dziewczę-cud
Jak z żurnalu mód
Miękkich włosów w bród
Szarych, jak dymek z papierosa

A więc mówię jej
Pani, zajrzeć chciej
Do mansardy mej
Lecz ona żachnie się jak osa
Ja nie jestem z tych
Które nęci szych
Skwituj z pragnień swych
I pal spokojnie papierosa

Ale Amor bóg
Lekki upór zmógł
Przeszła przez mój próg
W koszulce stoi już i bosa
Dobry miałem gust
Ten liliowy biust
Słodycz dla mych ust
Więc rzucam precz w kąt papierosa

Szybko chwile mkną
Ciągle jestem z nią
Serca szczęściem drżą
Gdy uścisk schyla nam niebiosa
Już po słodkim śnie
Już znudziłem się
Już rzuciła mnie
Jak niedopałek papierosa

Czemże miłość jest
Słowa, czuły gest
Upojenia chrzest
I już cię zdradza jasnowłosa
Wśród życiowych fal
Smutek, rozpacz, żal
Ulatują w dal
Jak dym rozwiany z papierosa

Czemże życie też
Kochaj, szalej, wierz
Zresztą rób co chcesz
Bo śmierci ostrzy się już kosa
Życie - domek z kart
Miłość - głupi żart
Który tyle wart
Że nie wart nawet papierosa

Fot. Karol Hanusz, Tadeusz Olsza
Il. Georges de Feure

Takie coś - Emanuel Schlechter

Jaśnie pan szofer - 1935

Tadeusz Olsza, Eugeniusz Bodo - Takie coś

Emanuel Schlechter


U nas każdy się zachwyca
Jak usłyszy zagranica
Bujda, panie drogi
Weź pan jakie chcesz dziewczątka
Obok Polek to szczeniątka
Rasa, klasa, nogi

Takich nóg, takich nóg
Nie ma nikt, skarz mnie Bóg
To nam przyzna
Nawet najzawziętszy wróg
Takich stóp, takich ud
Jaki szyk, jaki chód
To nie nogi
To po prostu już jest cud

A co do serca
Jak długo trwa
Nim do tych twierdz
Ktoś wejdzie, bo
Niemki, Dunki, Włoszki, Czeszki
Zgryziesz łatwo, jak orzeszki
Z niemi zachód mały
Z Polką jest daleko gorzej
Każda z nich to ciężki orzech
Harde, twarde skały

Ale jak, ale jak
Wreszcie już powie tak
To ci wtedy bracie
Słów ze szczęścia brak
Siedzi już, wierzaj mi
W duszy twej, w twojej krwi
Nie odkochasz się
Do końca wszystkich dni

W tem cały sęk
A tamte jak
Czy mają wdzięk
Bo mówią
Włoszki mają czarne oczy
A Wiedenki czar uroczy
Czeszki mocne ręce
Cud kochanką jest Hiszpanka
Werwę ma Amerykanka
Ale Polka ma najwięcej

Takie coś, takie ech
Takie joj, takie niech
Takie słońce w twarzy
W oczach taki śmiech
Nawet mur, nawet głaz
Też by zmiękł, też by trzasł
Gdy uśmiechnie się do ciebie
Choćby raz

Dulcynea - Andrzej Włast


Tadeusz Olsza
Dulcynea

Andrzej Włast


Czy znacie miłość Don Kichota
Rycerza, barda i huncwota
Ujęła go dziewczyny cnota
Więc pod jej oknem śpiewał tak

Dulcyneo, księżyc zgasł
Dulcyneo, spójrz choć raz
Gdy twe usta i oczy się śmieją
Czuję, że kocham cię, Dulcyneo
Dulcyneo, ufaj mi
Dulcyneo, uchyl drzwi
Tyś mym szczęściem, tyś moją nadzieją
Całuj, Dulcyneo

Don Kichot lubej śpiewał wzniośle
No i wiatraki bił na oślep,
A Sancho Pancho - kiep na ośle
Wtórował mu i śpiewał też

Dulcyneo...

I dziś nas także cnota mami
Rycerze błędni myśmy sami
Walczymy często z wiatrakami
Śpiewając Don Kichota pieśń...

Ty i moja gitara - Andrzej Włast

Tadeusz Olsza - Ty i moja gitara
Piotr Leszczenko - Ты и эта гитара

Andrzej Włast

Czemuż lica stroskane
Oczy masz zapłakane, mów
Mojaż wina okrutna
Że Carmena jest smutna znów

Skronie płoną zarzewiem
Serce płacze, bo nie wie nic
Czy ty kochasz mnie tak
Jak ja ciebie, daj znak
Choć uśmiechem daj znak lic

Ty i moja gitara
Jakaż piękna to para
Wino na dnie puchara
Czegóż więcej nam trza
Argentyńska piosenka
To rytmiczna, to miękka
A na strunach twa ręka
O miłości naszej gra

Tą serenadę
Fermata długa kończy
Aż słońce blade
Żar naszych ust rozłączy

Ty i moja gitara
Jakaż piękna to para
Niechaj nikt się nie stara
Znów rozdzielić serca dwa

Bądź piosenki mej echem
I słonecznym uśmiechem płoń
Kochać cię nie przestanę
Schyl w me ręce stroskane skroń

Już nie płaczę, jedyny
Chodź do swojej dziewczyny, graj
Co da jutro, kto wie
Co miłością się zwie
To w piosence mi swej daj...

Obrazy: Andrew Atroshenko

Nerwy, cholera - Julian Tuwim


Tadeusz Olsza - Nerwy, cholera

Julian Tuwim

Na ogól jestem zdrowy typ
Choć były w życiu grzechy
Lecz serce zdrowe mam jak byk
A płuca mam jak miechy

Wątroba, nerki – cuda wprost
Ach, co za analiza
Bajeczny wzrok, przeciętny wzrost
A kiszki – palce lizać
I tylko jedno mi doskwiera
I radość życia mi odbiera

Nerwy cholera
Przeklęte nerwy, cholera
Co mną bez przerwy, cholera
Trzęsą, cholera, o

Tiki nerwowe
I te podrygi nerwowe
Jakieś wybryki nerwowe
Tryki nerwowe, o

Organa wszystkie zdrowe
Cóż z tego, gdy nerwowe
Choć lubię spać i dobrze zjeść
Nie mogę pracy znieść

Zaprosił mnie na obiad  szef
Na swoje imieniny
A wtem zaczyna drgać mi brew
I robię dziwne miny

Kto inny by przeczekał szok
I byłoby po wszystkim
A ja szefowej kuksa w bok
A szefa w łeb półmiskiem
To jeszcze nic, na domiar złego
Kradnę mu forsę, a dlaczego

Widzę na przykład
Dwadzieścia złotych na przykład
Muszę je złapać na przykład
Schować na przykład, o

Mam żonę, mam kochankę,
Prócz tego utrzymankę
I kilka siks, tak prefiks
Wszystkiego mało
Bo proszę państwa

Kocham po prostu
Rozwalić się  w trawie po prostu
I nic nie robić po prostu
Gwizdać po prostu, o

Organa wszystkie zdrowe
Cóż z tego gdy nerwowe
Choć trzeba dać, ja wolę brać
Choć wy powiecie, że to

Nie nerwy, cholera
To wcale nie nerwy, cholera
Tylko to zwykła cholera
Świnia, cholera, o

Fot. Jack Nicholson

Ja mam ciocię na Ochocie - Jerzy Jurandot


Wiesław Michnikowski, Tadeusz Olsza
Ja mam ciocię na Ochocie

Jerzy Jurandot

Każdy jasną stronę
W życiu ma:
Jeden ładną żonę
Inny – psa;
Ten ma dużo blatów,
A tamten ziemi szmat,
Ja zaś inny atut
Mam od szczenięcych lat:

Ja mam ciocię na Ochocie,
Ciocia ma sklep,
Prześliczny sklep,
Gastronomiczny!
Człek w tym sklepie
Mruży ślepie,
Skrobie się w łeb.
Pakulski, moi złoci,
Jest wobec cioci
Kiep!

U cioci są kwiatki, sałatki,
Bułeczki i świeczki,
Indyki, uliki,
Egipskie senniki,
W proszkach sól gorzka,
Kalosze i groszek,
Miód, klopsy, dropsy
I rolmopsy.
Inne ciocie
Mając krocie
Nie chcą cię znać,
A ta, psiamać,
Bardzo grzeczna jest
I serdeczna jest…

Chodzi człek po świecie,
Zbija bruk,
Coś by robił, przecie,
Gdyby mógł.
Inni siły tracą
Za stówę albo dwie,
Lecz mnie byle pracą
Nie warto parać się:

Ja mam ciocię na Ochocie,
Ciocia ma sklep,
Prześliczny sklep,
Gastronomiczny!
Są w nim szynki,
Są sardynki,
Wódka i chleb,
Są gruszki i, pietruszki
Jest i na muszki
Lep.
Poza tym są ciasta, plan miasta,
Pasztety, gazety,
Są sznurki, ogórki,
Świąteczne laurki,
Są gąski, przekąski,
Kiełbasa z bekasa,
Sól, rybki i pipki,
Tudzież grzybki.
Mam u ciotki
Żywot słodki,
Tuczy mnie wciąż.
(Jej pierwszy mąż,
Czując przed nią lęk,
Z przejedzenia pękł!)

Jeden dziś narzeka,
Drugi klnie,
Każdy dziś się wścieka,
A ja – nie!
Dotąd się dożyło,
Co dalej? – Też mi kram!
Gdyby źle mi było,
Wyborną radę mam:

Ja mam ciocię na Ochocie,
Ciocia ma sklep,
Prześliczny sklep,
Gastronomiczny!
Wejdę śmiało
Z grubą pałą,
Dam cioci w łeb,
Gdy dobrze cios obliczę,
To odziedziczę
Sklep.
A w sklepie są mydła, powidła,
Benzyna, konina,
Są nerki, cukierki,
Są kacze kuperki,
Są trznadle, są szpadle,
Pulardy, petardy,
Pieprz, marki, skwarki
I kanarki.
Koszty wieńca
Od siostrzeńca
Zwrócą się w mig,
Niewinny trick
I, gdy ma się spryt,
Zapewniony byt!

Fot. Tadeusz Olsza, Wiesław Michnikowski
Il. Janusz Stanny