Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Tiger Lillies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Tiger Lillies. Pokaż wszystkie posty

Jacques - Kołakowski - Gradobicie


GRADOBICIE - HAILSTONES

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

W blaszanej budzie pierwszego dnia
Wziąłem proch i zapaliłem hasz
Usłyszałem jak wali grad o dach
Jakby Stwórca chciał rozbić w proch mój świat

W blaszanej budzie w następnym dniu
Crack paliłem, by zabić straszny głód
Znowu runął grad, a ja czułem już
Że z niebieskich wrót woła do mnie Bóg

Gradobicie

W blaszanej budzie trzeciego dnia
Wziąłem herę, tak to złoty strzał
Blaszana buda czwartego dnia
Zmieniła się w kościół pełen barw
Krzyż na środku, a na tym krzyżu ja
Zobaczyłem, kto pod tym krzyżem stał

Gradobicie

W blaszanej budzie piątego dnia
Usłyszałem płacz, mojej matki płacz
Dookoła mgła, już nie padał grad
Bóg odchodząc w dal w wielkiej ciszy łkał

Gradobicie

W blaszanej budzie szóstego dnia
Umarłem i zostałem sam
W blaszanej budzie siódmego dnia
Wyszeptałem: „Ciało sczerniałe mam”
I runął grad ołowianych kul
I runął grad, i skonał Bóg

Mariusz Oziu Orzechowski, The Tiger Lillies

Jacques - Kołakowski - Morderca


MORDERCA - KILLER

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

A gdybym był mordercą, wcielonym duchem złym
Ofiary z krwi niewinnej sam sobie składałbym
A gdybym seryjnym mordercą zostać mógł
Nieludzkim mechanizmem śmierci, pięknym jak Bóg
A gdybym był mordercą, ha-ha-ha-ha...

A gdybym był mordercą, co kocha własny gniew
Ofiarom bym nakazał jeść ciało i pić krew
A gdybym seryjnym mordercą zostać mógł
Nieludzkim mechanizmem śmierci, wielkim jak Bóg
A gdybym był mordercą, ha-ha-ha-ha...

A gdybym był mordercą krzyżował synów bym
I matkom pokazywał, by serca pękły im
A gdybym seryjnym mordercą zostać mógł
Nieludzkim mechanizmem śmierci, pięknym jak Bóg
A gdybym był mordercą, ha-ha-ha-ha...

A gdybym był mordercą, co zabił wszystkich już
To piekło bym urządził dla nieśmiertelnych dusz
A gdybym seryjnym mordercą zostać mógł
Nieludzkim mechanizmem, byłbym jak Bóg
Byłbym jak Bóg, byłbym jak Bóg, byłbym jak Bóg

Robert Kuraś, The Tiger Lillies

Obraz: Oswaldo Guayasamín

Jacques - Kołakowski - Krach


KRACH - CRACK OF DOOM

Martyn Jacques -  Roman Kołakowski


Sukcesu smak podnieca cię
W rozkoszach życia pławisz się
A już wnętrzności trawi strach
Świat czeka krach, człowieka – piach

Zobaczyć miałeś świat u stóp
A widzisz, ach, swój własny grób
Odwracasz głowę łkając w głos
Nieodwracalny jest twój los

Nadzieje płonne płoną w nas
Złudzenia żar podsycić czas
Już pełga blask po tłustych ćmach
Świat czeka krach, człowieka – piach

Porażki ból poraża cię
Zgryzotą sam zagryzasz się
Wciąż o przegranych bredząc grach
Świat czeka krach, człowieka – piach

To już ostatnia z próżnych prób
Z najwyższej wieży spadasz w grób
W ziejącą otchłań, w pusty dół
To samo wróg twój będzie czuł

Anna Markowicz, The Tiger Lillies

Obrazy: Sylvain Coulombe

Jacques - Kołakowski - Normalność


NORMALNOŚĆ - NORMAL

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Normalna samotność, normalny lęk
Normalne milczenie do bólu szczęk
I smutek normalny osiada jak kurz
Na meblach normalnych, no cóż
To skurcz, to nie uśmiech
Lecz jeszcze nie wylew
Wykrzywił twarz bólem na chwilę

Normalna bezradność i drżenie rąk
Normalnie usycha już serca strąk
Chłód czujesz normalny
Bo kres jest tuz-tuż
W fotela wtapiając się plusz
To skurcz, to nie uśmiech
Lecz jeszcze nie udar
To minie, tym razem się uda

Normalny upadek, oddechu brak
Normalny paraliż, to zapaść? Tak
Chcesz krzyczeć normalnie
Przed ciszą jest już
Normalna agonia, no cóż

Igor Chmielnik, The Tiger Lillies

Jacques - Kołakowski - Wybaw mnie


WYBAW MNIE - RELEASE ME

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Wybaw mnie, o śmierci
Pozwól cierpieć mniej
Noce bólu wypełnił
Brakiem słońca czarny deszcz

Otul mnie, o rzeko
W smutną szarość fal
Czas skradziony oddechom
Martwej ciszy dam

Gdy dobroć okazywana
Litością jedynie jest
Śmierć własną przyzywam sama
Wyzwól mnie, wybaw mnie

Opuść mnie, o życie
Zrób choć raz jak chcę
Przestań szydzić już skrycie
Z czułych serca drgnień

Zniknij, o światłości
W szklanych oczach zgaś
Promień nieskończoności
Okryj piachem twarz

Gdy litość okazywana
Obłudą jedynie jest
Śmierć własną przyzywam sama
Wyzwól mnie, wybaw mnie

Wybaw mnie, o śmierci
Pozwól cierpieć mniej
W mroczną toń niepamięci
Rzucam tylko swój cień

Połknij mnie, głębino
W burzę włosów wplącz
Kwiaty, które się żywią
Tym co spadnie na dno

Wypełnij zimnym spokojem
Bezradność rozwartych ust
Na wodzie kręgi, to moje
Moje, moje, moje epitafium bez słów

To be or not to be
To be or not to be
Not to be, not to be

Agata Klimczak, The Tiger Lillies

Jacques - Kołakowski - Anioł


ANIOŁ - ANGEL

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Śpiewała jak anioł, myjąc gary i szkło
A sutener i diler wciąż cierpliwie czekali, bo
Zarabiała zbyt marnie, żeby odbić się z dna
Była jednym siniakiem, skrytym za ciemne szkła

Śpiewała jak anioł, myjąc gary i szkło
Od wyziewów cuchnących w nocy było jej słabo i mdło
A sutener i diler wyłonili się z tła
Była jednym siniakiem, skrytym za ciemne szkła

Nie śpiewała jak anioł, głos jej osłabł i schrypł
Miała serce rozdarte jak nieważny bilet na film
Policjantka znalazła obok niej „Kwiaty zła”
Była martwym siniakiem, skrytym za ciemne szkła

Anna Czartoryska, The Tiger Lillies


Obraz: Łukasz Biel

Jacques - Kołakowski - Zły


ZŁY - BAD

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Dziś wcześniej wyjdź ze szkoły
To będzie dzień wesoły
Zabiorę cię do Soho
Na piętro w klubie Go-Go
Perwersja delikatna
Jest u mnie dobrze płatna
50 procent tylko biorę
Za lokal i twych cnót ochronę

Czy ja jestem zły?
(On jest zły)
Jestem zły?
(On jest zły)...

Dostaniesz narkotyki
Przed każdym fiki-miki
Tornister jest niemodny
Kabriolet mam wygodny
Jak chcesz to, to koleżanki weź
I dla nich coś się znajdzie też
Zapraszam was na piękną jazdę
Z każdej dziewczynki zrobię gwiazdę

Czy ja jestem zły?
(On jest zły)
Jestem zły?
(On jest zły)...

Gdy marzysz o karierze
Spokojnie, musisz leżeć
Dać pieścić się, całować
No i wiesz, ten, fotografować
Klientów mam sprawdzonych
I dobrze ułożonych
Oferuję w dobrej cenie
Degenerację i zboczenie

Jestem zły!
(On jest zły)...

Mamusia całuje córkę za to
Że się zwraca do mnie tato

Wojan Trocki, The Tiger Lillies

Jacques - Kołakowski - Żądza pieniądza


ŻĄDZA PIENIĄDZA - AVARICE

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Grosik tu, grosik tam
Żądza pieniądza ekstazę da nam
Stamtąd grosz i grosz stąd
Pieniądz pobudza do żądz

Pieniążki mogą być bodźcem
I życiu nadać sens
Pieniążki, nawet grosiki drobne
To życia ukryta treść

Sprzedając ojca i matkę
Musisz pogodzić się z tym
Że twoje dzieci sprzedadzą cię także
Dość tanio, lecz nie dziw się im

Grosik tu, grosik tam...

Pieniążki trzeba zakopać
Ukryć gdzieś w piekle na dnie
Pieniążki można naprawdę kochać
Ludzi nie warto, o nie

Sprzedając córkę lub synka
Złudzeń nie możesz już mieć
Na starość nikt ci wódeczki kieliszka nie poda
Zakąski też nie

Grosik tu, grosik tam...

Przyczyną zła i nieszczęścia jest
Zawsze pieniędzy brak
Więc diabłu warto swą duszę sprzedać
Kto płaci ten wszystko ma

Grosik tu, grosik tam...

Żądza pieniądza!

Teatr Piosenki - Marcin Czechowski, The Tiger Lillies

Jacques - Kołakowski - Klaun


KLAUN - CLOWN

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Wesoło smutną rolę gram
Mój los to wieczny bal
Pod szminką twarz prawdziwą mam
Twarz, której tak mi żal

Pokrywam barwnym kłamstwem ból
Na wstyd nakładam róż
Nikt dawno zza płóciennych ścian
Nie dzwoni do mnie już

Wyblakłych fotografii plik
Wypiera się barw mdłych
Dorosłe dzieci wstydzą się
Zdrobniałych imion swych

Z upadków moich drwiliście
Mój zgon ośmieszy was
I martwy klaun uśmiecha się
Czas wybrał mnie, ja czas

Wesoło smutną rolę gram…

Ciemnieje na literach krew
Ostatnich paru zdań
Rdzewieje brzytwa obok mnie
Na zawsze milknie krtań

Wesoło smutną rolę gram…

Roman Kołakowski, The Tiger Lillies

Obrazy: Bernard Buffet

Jacques - Kołakowski - Przewoźnik


PRZEWOŹNIK - BOATMAN

Martyn Jacques - Roman Kołakowski

Przewoźnik przez rzekę się łodzią przeprawia
Lecz ciał, martwych ciał z mrocznych wód nie wyławia
Powtarza uparcie, to kara za grzech
I w śmiech, w śmiech

Przewoźnik przeprawia się łodzią przez rzekę
I widząc co było niedawno człowiekiem
Powtarza uparcie, to kara za grzech
I w śmiech, w śmiech

Spogląda jak ciała hen, hen odpływają
Nie mają adresów i imion nie mają
Unosi je odór, to kara za grzech
I w śmiech, w śmiech

Przewoźnik przez rzekę się łodzią przeprawia…

Ten odór co wzdyma wśród fal martwe ciała
To dusza, ta dusza, co wieczna być miała
Wiecznością jest rzeka – przewodnik to wie
Śmieje się, śmieje się

Roman Kołakowski, The Tiger Lillies