Magda Umer
Prośba o wyspy szczęśliwe
Konstanty Ildefons Gałczyński
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.
Obraz: Alex Alemany
Pyłem księżycowym
być na twoich stopach wiatrem przy twej wstążce, mlekiem w twoim kubku, papierosem u ustach, ścieżką pośród chabrów, ławką, gdzie spoczywasz, książką którą czytasz. Przeszyć cię jak nitką, otoczyć jest przestwór być porami roku dla twych drogich oczy i ogniem w kominku i dachem, co chroni przed deszczem...
W rozgwarze kawiarnianym,
W przyćmionym świetle lamp
Znów siedzę zasłuchana w melodię bliską nam
Codziennie zmierzchu pora tu do mnie wiodła cię
I było tak do wczoraj, a dziś wiem, że
Nie oczekuję dziś nikogo
Dzień dobry już nie powiesz mi
Jednak powstrzymać się nie mogę,
By nie spoglądać w stronę drzwi
I każdy przykrym jest natrętem,
Kto chce twe miejsce zająć dziś
Każdemu mówię, że zajęte
Jakbyś za chwilę miał tu przyjść
Ja dobrze wiem, że dłonie moje
Już nie odczują rąk twych drżenia
Lecz każdy zmierzch tu znajdzie mnie
Tu wyraźniejsze są wspomnienia
Nie oczekuję dziś nikogo
I nic nie zmienią przyszłe dni
Lecz nie przychodzić tu nie mogę
Gdzie wszystko cię przybliża mi
W pamięci wciąż odtwarzam twój każdy czuły gest
Przez mgłę widziane twarze powoli nikną gdzieś
Lecz dźwięki fortepianu z obłoków wznoszą mnie
I obraz przywołany rozpływa się
Pan Jeremi Przybora w miejscu: Jedni piszą wiersze piórem
na maszynie drudzy klepią -
ci pomysłów mają furę,
tamci- z trudem rymy lepią,
inni pisząc oczy mrużą -
a ja - piszę wiersze różą...
Jedni piszą wiersze głową,
drudzy - sercem wiersze piszą,
jedni erę tworzą nową,
drudzy wciąż w ogonie wiszą,
inni dręczą się nad światem -
a ja - piszę wiersze - kwiatem...
Jedni piszą lewą nogą,
drudzy piszą z ambicjami,
jedni piszą, choć nie mogą,
drudzy mają takich za nic,
inni dręczą się podwyżką -
ja - pisałam to łodyżką! Agnieszka
Wciąż jeszcze zima w Portofino,
wciąż jeszcze chandra, mróz i śnieg…
I wciąż tęsknota za dziewczyną,
na którą znowu się czeka wiek…
Znów mi te same rymy płyną,
jak tamte, pierwsze – pierwszy raz…
i melodyjka „Portofino”…
i złość, jak tamta – spod tamtych „Gwiazd”…
Ja nawet może bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie chcę – z tęsknoty za dziewczyną,
wolę ze szczęścia ginąć z nią!
Może pod pragnień mych lawiną
poczuje, że jej czegoś brak
i wróci znów do Portofino,
jak wiosną z drogi powraca ptak?…
Agnieszka Osiecka
Dwuosobowe Portofino,
to jedna z mniejszych w świecie dziur,
maleńki rynek, jedno kino,
niewielkie deszcze, z niedużych chmur.
Zaś ambasador Portofino,
to z fotografii jeden Ktoś,
ktoś, kto z surową bardzo miną
spogląda na mnie…Lecz czy to złość?
Co, proszę pana, jest przyczyną,
że losy wiodą het, ze Szczors
ku Dąbrowszczakom i Londynom
z panią co pije gdzieś White Horse?
(A że ta pani, to dziewczyna,
więc lęk ją zrywa w środku snów –
że nie zastanie Portofina,
gdy wiosną z drogi powróci znów…)
10 marca 1965
Piotr Machalica, Magda Umer
Z „Listów na wyczerpanym papierze”
Dookoła noc się stała,
księżyc się rozgościł,
jeszcze ci nie powiedziałam
wszystkich słów miłości.
Jeszcze z tobą nie zdążyłam
na najdalsze gwiazdy,
jeszcze ci nie wymyśliłam
najpiękniejszej nazwy.
Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną.
❤
Dla mnie jesteś smokiem,
dla mnie jesteś lwem,
pójdę z tobą w ogień,
pójdę z tobą w mgłę;
Nocny mój sąsiedzie,
bądźże mi pożarem,
bądźże mi niedźwiedziem,
bądźże mi ogarem…
Nie błądź długo we śnie,
noc się staje dniem,
jesteś jesteś, jesteś –
wszystko – inne snem.
7 lutego 1965 Magda Umer
z „Listów na wyczerpanym papierze”
Gdy nie chce grać nikt ze mną w oko,
gdy ryby łowi kumpli zgraja,
gdy łeb mam z waty, niby kokon,
a w telewizji – pierwszy maja –
gdy do herbatki koniak leję
choć w termometrze skacze rtęć,
– tę jedną tylko mam nadzieję,
ta jedna drzemie we mnie chęć –
📞 - 9-27-75.
Gdy brak talentu na piosenkę,
na Portofino – forsy mało,
gdy nikt nie prosi mnie o rękę
(ani, no niechby, o to ciało…),
to czytam sobie „put’ moj skuczen”
albo z Puszkina inną część
i w środku cicho warczę, mruczę –
📞 - 9-27-75.
Gdy mnie nie cieszy wiara w postęp,
ni szalik w kratkę ze Scotch-shopu,
gdy serce dźwigam niby krostę,
gdy smętnie gładzę skroni popiół –
to jeden w sobie refren pieszczę
i myślę sobie – chcesz, to szydź –
a ja powtórzę go raz jeszcze:
„z imienin wyjdź, z imienin wyjdź…”.
1 maja 1964 r. (imieniny J. Przybory)
Agnieszka Osiecka TY Na całej połaci – Ty
w marchewce i w naci – Ty
w gałązce akacji – Ty
od Mazur do Francji – Ty.
We wróżbach i w kartach – Ty
w strumyczkach Mozarta – Ty
u Prousta i Sartre’a – Ty
i w „Czarach i Czartach” – Ty.
W przelicznej piosence – Ty
w deszczowej kropelce – Ty
w niemodnej panience – Ty
kto szczęścia ma więcej – Ty. JA
A rozum kto traci – ja
bez sióstr i bez braci – ja
kto Izą się bławaci – ja
z Przybory plagiacik – ja.
A w kącie kto stoi – ja
kto si´ niepokoi – ja
niedobry nastroik – ja
czy czujesz to co i – ja?…
W paskudnym wierszyku – ja
kłopotów bez liku – ja
w kuchennym lufciku – ja
i w złym pejzażyku – ja.
Zielono od marzeń – my
na moście i w barze – my
do pary, nie w parze – my
bezsenni tekściarze – my.
Cóż, Jeremi, że jest nam tak ładnie,
któż, Jeremi, mój sekret odgadnie,
że od książąt pobladłych
wolę mężczyzn upadłych -
O, Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty jeszcze w krawacie, w binoklach,
A ja pytam, czyś kogo już okradł,
nie wymagam byś nocą się śnił,
ale błagam, byś palił i pił.
Może z czasem nabierzesz ochoty
do rozróbki, do mokrej roboty?...
Ja opatrzę twe rany,
kiedy będziesz karany,
lecz ty - nosisz kalosze,
choć proszę:
O, Jeremi, rzuć rymy i składnię,
o, Jeremi, niech ciebie napadnie
jakaś furia i piekło,
jakaś żądza i wściekłość –
O, Jeremi,
czy jesteś już na dnie?
(Siada mu na kolanach)
O, Jeremi, czy droczyć się ładnie?
Wciąż, Jeremi, nie bijesz, nie kradniesz,
no a dla mnie mężczyzna,
to jest taka trucizna,
więc - Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty znowu przyniosłeś mi liryk,
a mnie bliższy jest raczej – deliryk.
Wiesz - z innymi to szybciej mi szło,
No…Jeremi… spacerkiem - na dno…
Banalnego upiększy to lorda,
gdy smak znajdzie on w gwałtach i mordach,
zresztą - ziarnko do ziarnka:
może pójdzie ci w kartach?-
potem długi
i wódki złe skutki…
O, Jeremi, zaplączmy się w matnię,
o, Jeremi, zobaczysz, jak wpadniesz,
...ale co to?... – Morfinka… (np. w kieszonce)
Oo, kłamczuszek, oo, świnka…
O, Jeremi, ty jesteś już na dnie Jeremi Przybora O, Agnieszko, twarzyczko na chmurze!
O, Agnieszko, różyczko w purpurze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tą moją samotność!
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!
A na górze, jak zwykle, nikogo…
A podróże wypadły mi drogo -
Nie najkrótszą znał drogę mój koń,
A tę dłuższą– przez rzeczkę! – Dordogne.
Deszczem zlało mnie, wiatrem przegięło -
Jestem stary, sterany Romeo,
W krzyżu miewam te bóle,
Kiedy w sercu Cię tulę
I w tę pustkę dokoła
Wciąż wołam:
O, Agnieszko!
Jaskółko w lazurze!
O, Agnieszko!
Światełko na murze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tę moją samotność
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!
1964
Magda Umer, Piotr Machalica 👉👉👉
z „Listów na wyczerpanym papierze”
Na całej połaci- deszcz W przeróżnej postaci -
deszcz
Na siostry i braci - deszcz
Jesienny plakacik - deszcz
Na naszą równinę - deszcz
na każdą roślinę - deszcz
Na tłoczek przed kinem - deszcz
Na ładną dziewczynę - deszcz
Na pociąg do Jasła - deszcz
Na wzmiankę, że "Zgasła..." - deszcz
Na napis: ”Brak masła” - deszcz
Na starte już hasła - deszcz
Na flaszki od wódki - deszcz
Na inne złe skutki - deszcz
Na dzionek za krótki - deszcz
Na puste ogródki - deszcz
Na orła czy reszkę - deszcz
Na skromną wywieszkę - deszcz
Na smutek z uśmieszkiem - deszcz
Na jedną Agnieszkę... - deszcz
Na w sinej mgle dale - deszcz
Na kocham cię stale - deszcz
Na żale, że wcale... - deszcz
No i na tak dalej, tak dalej, tak dalej... - deszcz ❤ Mistrzowi Agnieszce - pilny uczeń Jeremi
Agnieszko!
Do wczoraj pewno jeszcze trochę mnie pamiętałaś,
ale dzisiaj już muszę przypomnieć Ci się.
Telefonowałem, ale nikt nie odpowiadał,
może dlatego, że - jak to dziś stwierdziłem - pod zły numer.
Teraz będę dzwonił pod dobry, ale w domu nie mam dobrych warunków akustycznych, więc nie wiem, czy się prędko do Ciebie dodzwonię,
bo jeszcze do tego tonę w pracy przed premierą.
Agnieszko, pamiętaj o mnie i dbaj o uszy, za którymi przepadam! ❤ Jeremi
...Na starą piosenkę - deszcz -
na z Kępy panienkę - deszcz -
na pana Przyborę - deszcz -
na dusze dwie chore - deszcz - ❤ Agnieszka (wyraźnie pod wpływem Jeremiego Przybory)
6 lutego 1964 r.
Piotr Machalica, Magda Umer 👉👉👉
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze
Nie zagram już, nie zagram już
Żadnej z ról, żadnej z ról
Upomnę się dziś o mój śmiech
O sens i ból, nawet o ból
Nie a propos, a życiem moim
Życiem moim żyć wolę
Gdyby pytał ktoś
Ja po siebie wracam
Szumi mi w głowie „Wiśniowy sad”
Tam „Sen nocy letniej”
Na huśtawce tych dwoje kołysze
Julia z Ofelią błagają o ciszę
I Lady Makbet zabiera do SPA
Trzy siostry i już
Już żadna z nich to ja
Wiem
I z tą wiedzą tylko śpię
Nic tak nie kołysze mnie
Jak wiedzy tratwa - łatwa
Mam
Świętą pewność dobrych ram
Obraz się maluje sam
I będzie to - sielanka
A
Zdarza się
Co się nie zdarza
Morze kocha marynarza
Choć uważa się, że on je kocha
Zdarza się
To, co nigdy się nie zdarza, ale
Zdarza się
To, co niby się nie zdarza - wcale
Zdarza się
Że zatrzyma się we włosach wiatr
Na co najmniej wiele, wiele dobrych lat
Czasem
Tak się zdarza
Wiem
Na samotność mają krem
Z tradycyjnie wonnych ziół
Pół na pół z konwenansem
Mam
Cichą pewność takich bram
Tak zamkniętych, że i mur
Się od nich uczyć może
Poetka znikła w oddali,
Bardzo Dalekiej,
wszyscy Ją świetnie znali,
wszyscy Ją strasznie kochali.
Lecz skoro tak Ją kochali,
tak bezgranicznie, tak mocno,
czemu w co drugim Jej wierszu
taka straszliwa samotność?
Jeśli aż tylu przyjaciół
wciąż przy Niej, za Nią się snuło,
czemu w co drugiej piosence
takie błaganie o czułość?...
Oto Boże Igrzysko:
poetka dowcipna, psotna,
a w środku tak straszliwie
zziębnięta i samotna.
Wynagródź jej to, Panie,
w tę przedwiosenną porę,
kiedy Poetka stanie
nad Niebieskim Jeziorem,
Najczulej wśród błękitu
Ty jeden przytul Ją
i ręczę, że Ci przy tym
okular zajdzie mgłą...
Wyczerpałam zasób snów
Kiedy byłam z tobą
Sny władały przecież wciąż
Każdą naszą dobą
Snem był dotyk twoich rąk
Zamieranie w ciszy
Snem był także biały krzyk
W wielkiej nieba niszy
Snami było tyle słów
Czułość i mruczenie
Śnieniem pięknym było też
Tobą zachwycenie
Powiem ci czemu wciąż
Nic mi się w nocy nie śni
Wyczerpałam zasób snów
Kiedy byłam z tobą
Sny nie tylko miały noc
Sny władały dobą
Snem był twój matowy głos
Przytulenie ciebie
Snem był także miodu smak
Na razowym chlebie
Snami było tyle spraw
Bliskość, zrozumienie
Śnieniem pięknym było też
Serca poruszenie…
O, ptaszki, o, kwiatki, o, roso!
O, chmurki targane wietrzykiem!
O, nocy, co uszłaś stąd boso
z księżyca we włosach grzebykiem!
O, cała naturo odwieczna
me tętno budząca swym tętnem!
Pozdrawia cię córa twa wdzięczna –
panienka z temperamentem!
Nie pozwól krwi
tak płonąć, by
spaliła mnie ze szczętem!
Niech darzy mnie –
nie karze mnie
mój los temperamentem!
O, ciało niesforne i młode,
bogate w aluzje przejrzyste!
O, ramion wymowo i bioder
i wy et cetera me wszystkie!
O, ciało, co jesteś
tak hojnym i szczodrym
od Bozi prezentem!
Przybytku sekretów upojnych
panienki z temperamentem!
Nie pozwól krwi
tak płonąć, by
spaliła mnie ze szczętem!
Niech darzy mnie –
nie karze mnie
mój los temperamentem!
Panowie – loterio fantowa
z wiecznymi szansami na przyszłość!
O, wy, co mi przeszło już do was,
i wy, co mi jeszcze nie przyszło!
Ach, życie mieć wami zasnute
jak pełen baranków firmament!
A potem odbywać pokutę
staruszki za jej temperament…
Wspominać czas
wesołych gwiazd –
księżyce uśmiechnięte.
Bledziutki świt –
leciutki wstyd
za noc z temperamentem!
Hanna Banaszak, Magda Umer, Iga Cembrzyńska
Mówisz, że
oczy mam przezroczyste -
krople dwie,
które blask mają wewnątrz.
Prosisz mnie:
Świeć mi te
światła czyste!
Zostań ze mną!
Zostań ze mną! Zostań ze mną!
Zostań!
Oczy mam,
mówisz mi, przezroczyste -
szybki dwie,
które dzień sączą w ciemność.
Prosisz mnie:
Choć na złe
pory mgliste -
zostań ze mną!
Zostań ze mną! Zostań ze mną!
Zostań!
Widzisz - jeśli ja
oczy mam przezroczyste -
to jak łza,
którą otarłbyś pewno,
patrząc, jak z niewysłanym szłam listem.
Prosiłam w nim, by został ze mną,
został ze mną,
został ktoś.
Oczy mam -
mówisz mi - przezroczyste,
szybki dwie,
które blask mają wewnątrz.
Prosisz mnie:
Choć na złe
pory mgliste -
zostań ze mną!
Zostań ze mną! Zostań ze mną!
Nie...