Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konarski F.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konarski F.. Pokaż wszystkie posty

Niezabudki - Feliks Konarski


Renata Bogdańska - Niezabudki

Feliks Konarski

Przydrożnego drzewa miły cień
A my obok siebie dłonią w dłoń
A nad nami w górze nieba toń
Lazurowa i radosna

Czy pamiętasz ten wiosenny dzień
I tę ścieżkę, która wiodła nas
Polem, łąką, pod zielony las
Wtedy także była wiosna

Niezabudki błękitne rozsypały się w krąg
Z nieba spadły i zakwitły na kilimach łąk
Osrebrzone rosy łezką rozchylały płatki swe
I do świata na niebiesko uśmiechały się

Od tej pory tyle było zmian
Tyle innych ścieżek tu i tam
Tyle obcych drzew szumiało nam
Tyle różnych było wiosen

Tylko tutaj niezabudek łan
Po dawnemu kolorami gra
Tylko tutaj od tamtego dnia
Prawie nic się nie zmieniło

Niezabudki błękitne rozsypały się w krąg
Z nieba spadły i zakwitły na kilimach łąk
Osrebrzone wspomnień łezką rozchylają płatki swe
I do ludzi na niebiesko uśmiechają się…

Nic o tobie nie wiem - Wersja rosyjska


Eugeniusz Bodo
Ничего не знаю

Feliks Konarski

Помню этот день весенний, в парке цветы,
Под облаками ярко солнышко сияло.
На скамейке у фонтана вдруг села ты,
И как-то сердце сразу громче застучало.

Так мы молча просидели час или два,
И никак не вязался разговор.
Ты потом без слов поднялась и ушла,
А я остался и тоскую и с тех пор

Я ничего не знаю и знать я не хочу!
Лишь одно я знаю, что я тебя люблю.
Милая, признайся, можешь ли понять,
Как тяжело любя страдать!

Целый день страдаю, по ночам не сплю,
Ничего не знаю и знать не хочу!
Но твоей улыбки не могу забыть,
Теперь не знаю, как мне быть!

Мою жизнь ты внезапно
Превратила в ад.
И день и ночь я тоскую,
А кто же в этом виноват?

Тебя б не заметил и я б спокойно жил.
Вдруг тебя я встретил, внезапно полюбил.
Ничего не знаю и знать я не хочу,
Хожу, тоскую и люблю!

Nic o tobie nie wiem

Walczyk lwowski - Feliks Konarski


Wojciech Dzieduszycki
Walczyk lwowski

Feliks Konarski


Tyle lat jak się poszło ze Lwowa
Tam i nazad obeszło się świat
Ale Lwów człowiek w sercu zachował
Ali zawsze wspomina go rad

Choć u nas we Lwowie wieży Eiffla nie było
Ale fajno się żyło, no ni?
Choć u nas we Lwowie telewizji nie znali
Ale klawo śpiewali, no ni?

Człowiek w dzień miał swą pracę, w nocy hulał na spacer
I z księżycem bałakał, no ni?
I nie znajdziesz na świecie takich nocy i dni
Jakie były we Lwowi, no ni?

Czasem chandra napadnie cię taka
Chciałbyś wyć, jak tu żyć, ani rusz
Człowiek chętnie by zalał robaka
A tu dają szampana i już

A u nas we Lwowi wina z gazem nie było
Baczewskiego się piło, no ni?
A u nas we Lwowi tych ostrygów nie znali
Tylko precli wcinali, no ni?

Człowiek szedł do "Atlasa", wypił, zjadł pierwsza klasa
Karmenadel z kosteczką, no ni?
"U Kozioła" poprawił w "De la ve" się zabawił
Tak jak nigdy na świecie, no ni?

Czasem trącisz przypadkiem Francuza
On ci zaraz pokaże bon ton
Zamiast skląć cię i nabić ci guza
On ci zaraz powiada - pardon

A u nas we Lwowi aligantów nie było
Po batiarsku się żyło, no ni?
A u nas we Lwowi tych fasonów nie znali
Tylko w oczy gadali, no ni?

Nagła krew z jasnym szlakiem wciąż chodziła deptakiem
Tak jak nigdzie na świecie, no ni?
I ten bałak serdeczny jeszcze w nocy się śni
I ten Lwów - oj, szkoda Lwowa, no ni?

Banalne stare tango - Feliks Konarski

Marcello Dudovich

Jerzy Połomski
Banalne stare tango

Feliks Konarski


Banalne stare tango
Wspomnienia łezką lśni
Sentymentalne tango
Sentymentalnych dni
Na zapomnianej płycie
Przeszłości zmiata kurz
I przypomina życie
Którego nie ma już

Dzisiaj jest już za późno
Nie ma szefa, co dałby akonto
Księżyc świeci na próżno
Nie umówię się z nią na dziewiątą
W ogrodowej altanie
Więcej nikt nie zobaczy już nas
Zagraj piękny Cyganie
Zagraj jeszcze ostatni ten raz

Banalne stare tango...

Czy pamiętasz ten wieczór
Gdy śnieg padał wielkimi płatkami
Nikt z nas wtedy nie przeczuł
Że ostatni raz jedzie sankami
Albo w tej kawiarence
Gdzie tuliłem twe ręce bez słów
Dziś już tylko w piosence
Zdartą płytą powraca tu znów

Banalne stare tango...

I świat, o którym nikt nie myśli już
Ten, który był i znikł
Jak urok róż jesiennych

Banalne stare tango
Sentymentalny ślad
Na zdartej płycie
Z przedwojennych lat...

Zapomnienie - Feliks Konarski

Edward Runci
Albert Harris
Забвение - Zapomnienie

Feliks Konarski

Почему – я сам не знаю
Но всегда я вспоминаю
Нашей любви весенний день
В парке цветущую сирень

Прожили мы день весенний
Отцвели кусты сирени
Жалко лишь всех безумных слов
Зачем с тобой мы говорили про любовь

Как тяжело забыть, страдая
Как тяжело грустить, рыдая
Промчалось много дней, прошли года
Но ты осталась в сердце навсегда

Я понял все: я был не нужен
Остались в сердце хлад и стужа
Жить тяжело, рыдая и скорбя
Вернись, малютка, мне так грустно без тебя

Maria Dolores - Feliks Konarski

Paul van Ginkel
Wiera Gran - Maria Dolores - Jorge Sepulveda

Feliks Konarski

Idę środkiem ulicy i śpiewam
Pijana dziewczyna
Ja – Maria Dolores
Każdy szynk w Barcelonie mnie zna

Utopiłam swój żal w szklance wina
W szklanicy wina
Teraz idę i śpiewam
Bo żałość okrutna mnie gna

Ole, ole
Był młody i czarne miał oczy
I ciągle przysięgał, że kocha
Że zawsze, że dla mnie
Że w ogień by skoczył

Ole, ole
Obiecał mi w noc księżycową
Że z gwiazd, które świecą
Naszyjnik mi zrobi
Że z nieba je zdejmie - dał słowo

Ole, ole
Do grzechu namawiał po nocy
Broniłam się jeszcze
A on tylko spojrzał
I już nie starczyło mi mocy

Ole, ole
A potem mnie chwytał w ramiona
I mówił – ty moja jedyna
Ty moja wyśniona
Maria Dolores

Ludzie widząc mnie mówią
Popatrzcie  - znów idzie pijana
To Maria Dolores
Widać w sobie pijacką ma krew

A mnie serce dokucza, jak rana
Piekąca rana
I do reszty opętał mnie żal
I ta noc, i ten śpiew

Ole, ole
Był młody i czarne miał oczy...

Ole. ole
Noc ciemna i pusta ulica
Już zgasły latarnie
Już gwiazdy zniknęły
Już nie ma nad głową księżyca

Ole, ole
Gdzieś echo ostatnich słów kona
Adios, ty moja jedyna
Ty moja wyśniona
Maria Dolores

Starszy pan - Feliks Konarski

Mieczysław Fogg
Starszy pan

Feliks Konarski

Kropla wina w kieliszku
Wspomnieniami się skrzy
Przypomina o latach młodości
Kiedy człowiek był czuły na jaśminy i bzy
Kiedy marzył o pierwszej miłości

W sercu tysiąc miał pragnień
W głowie jedną miał myśl
Był szczęśliwy w majowe wieczory
Gdy się zwierzał z kłopotów
Przed księżycem, a dziś
Starszy pan, nie wypada, I’m sorry

Księżyc, stary przyjaciel, ten nie dla mnie już lśni
I nie dla mnie dziś pachną jaśminy
To dla innych, dla młodych, którym miłość się śni
Którzy widzą ją w oczach dziewczyny

Póki czas niech wychylą kielich szczęścia do dna
Bo to dla nich majowe wieczory
Dla nich miłość i wiosna i ten księżyc, a ja
Starszy pan, nie wypada, I'm sorry

Chyba nic tak nie mija, nie ucieka jak czas
A ty wstecz tylko patrzysz z zazdrością
Gdyby można tak jeszcze kiedyś upić się raz
Po dawnemu, nie winem - młodością

I pomyśleć, że przeszło że minęło, że już
Nie powrócą te dawne wieczory
Człowiek chciałby zapłakać, tak mu żal, ale cóż
Starszy pan nie wypada, I’m sorry

Walczyk paryski - Feliks Konarski

Wiesława Drojecka
Walczyk paryski

Feliks Konarski

Gdy słońce paryskie roztoczy swój blask nad Sekwaną
Z koszykiem uśmiechów wybiegam na miasto co rano
I mknę ulicami, i w tłumie, co pędzi dokoła
Z koszyka uśmiechy wyjmując jak kwiaty, do tłumu wołam

Messieurs-dames, messieurs-dames, messieurs-dames
Mam paryskie uśmiechy pour vous
Étoile, Montparnasse i Notre Dame
Cały milion znajdziecie ich tu

Messieurs-dames, messieurs-dames, messieurs-dames
Jeśli komuś z was smutno i źle
Kupcie uśmiech, za grosze odstąpię go wam
Żeby było wam lżej, messieurs-dames

A nocą, gdy niebo wygląda jak czarny aksamit
Swój koszyk uśmiechów zamieniam na kosz z piosenkami
Znów mieszam się z tłumem i Paryż obchodzę dokoła
Piosenki z koszyka wyjmuję jak kwiaty i nucąc, wołam

Messieurs-dames, messieurs-dames, messieurs-dames
Mam paryskie piosenki pour vous
J'attendrai, Domino i Padam
Cały milion znajdziecie ich tu

Messieurs-dames, messieurs-dames, messieurs-dames
Jeśli komuś z was smutno i źle
Kupcie piosnkę, za grosze odstąpię ją wam
Żeby było wam lżej, messieurs-dames

Piosenka o Warszawie - Feliks Konarski

Adam Aston
Piosenka o Warszawie

Feliks Konarski

Znałem tyle przeróżnych piosenek
I tych miłych i mdłych i banalnych
Ale jedna piosenka brzmi dzisiaj
W moim sercu melodią bez słów

Jest w niej szelest gałęzi z Łazienek
Delikatny i sentymentalny
Wiatru szum, co zaczaił się w liściach
I aromat kwitnących jest bzów

I szept Wisły, co nurtem się kłębi
I co piaskiem po brzegach się pieni
Plusk fontanny z Ogrodu Saskiego
I piosenek mych dawnych w niej dźwięk

Piosenka o Warszawie
Dalekiej i kochanej
O której co dzień myślę
I co noc widzę w snach

Piosenka o Warszawie
Nocami wspominanej
Skąpanej w szarej Wiśle
I w swoich własnych łzach

Człowiek młodość warszawską wspomina
Kiedy dryndą się wlókł przez aleje
A tu kwitną kasztany nad głową
Bo to wiosna, bo maj akurat

A tu idzie ulicą dziewczyna
A tu miasto do ciebie się śmieje
Nic dziwnego, że w sercu majowo
Że radośnie spoglądasz na świat

Potem obraz zanikać zaczyna
Coraz bardziej maleje, szarzeje
Tylko czasem odżywa na nowo
Echem znanych melodii sprzed lat

Fiakier - Feliks Konarski


Zofia Terne - Fiakier

Feliks Konarski

Kiedy człowiek ma ochotę
Si przejechać za dwa złote
I popatrzeć na wesoły lwowski ludek
Na te place i ulice
Na te stare kamienice
Na Łyczaków, na Kliparów i na Gródek

Siada sobie na miękką poduszkę
Tylko nóżkę zakłada na nóżkę
Tak jak dziedzic się rozpiera
I spogląda i spoziera
I szpanuje i si czuje, tak jak pan

Panie fiakrze, joj
Pojedziemy przed siebie
Nie spiesząc się
Bo czasu mamy moc
Panie fiakrze, joj
Niech nas do snu kolebi
Ta lwowska, ta pachnąca
Słodka noc

Panie fiakrze, powidz szkapi
Niech wolniutko sobi człapi
Możesz si do rana wdrapi
Na Wysoki Zamek i z powrotem znów

Panie fiakrze, joj
Póki gwiazdy na niebie
Z fasonem objedziemy cały Lwów

Gdy się jedzie z cwajszpenerem
Z eliganckim kawalerem
Że aż ludzi oglądają się zazdrośnie
Co za dama, mówią o mnie
Co za hrabia, ten koło mnie
A ja słucham i aż serce we mnie rośnie

A ten hrabia za rączkę mnie gnieci
Jesteś, mówi, najsłodsza na świeci
Dookoła gwiazdy płoną
A my z budą podniesioną
Posuwamy się na kółkach
Wiśta, wio

Panie fiakrze…

Panie fiakrze, joj
Przytuleni do siebie
I miłość jest i fiakier jest
I Lwów. Ta joj!

My od Lwowa za daleko - Feliks Konarski


Włada Majewska - My od Lwowa za daleko
Barbara Dunin - Joj, proszę pani

Feliks Konarski

Dni mijają, lata płyną
Rok szesnasty będzie wnet
Lwów się został za kurtyną
Nam wypadło zostać przed

Człowiek pęta się po świecie
Tam i nazad wciąż i znów
Po tej stronie lwowskie dzieci
A po tamtej stronie Lwów

Joj, proszy pani
Joj, proszy pani
My od Lwowa za daleko
Za siódmym morzem
Za siódmą górą
I za obcą siódmą rzeką

Joj, proszy pani, joj, proszy pani
Chyba się odmieni wszystko
Chyba, co daj Boże
Dobry Bóg pomoże
I będziemy znowu blisko

I tu nagle człowiek słucha
I nie wierzy sobie sam
Gołąb mu po lwowsku grucha
Nie gdzie indziej tylko tam

Na Łyczakowi
Na Kliparowi
Albo na Wysokim Zamku
Joj, proszy pani
My znów we Lwowi
Czegoż więcej trzeba nam

Czyja to właściwie wina
Komu dzisiaj przez to lżej
Opuściła si kurtyna
I nikt podnieść nie chce jej

Tylko serce wierzy święcie
I nadzieję ciągle ma
Że się w końcu coś przekręci
Że dożyje tego dnia

Joj, proszy pani...

I tu nagle człowiek zerka
I nie wierzy sobie sam
Wróbel mu po lwowsku ćwierka
Nie gdzie indziej tylko tam...

Umówiłem się z nią na dziewiątą - Feliks Konarski


Renata Bogdańska
Umówiłem się z nią na dziewiątą

Emanuel Schlechter, Feliks Konarski

Lata płyną, lata lecą
W górze obce gwiazdy świecą
A ja ciągle tylko tamte dni wspominam
Znowu idę Alejami
A naprzeciw on z kwiatami
Już podchodzi, nucąc tak

Umówiłem się z nią na dziewiątą
Tak mi do niej tęskno już
Jutro wezmę u szefa a conto
Kupię jej bukiecik róż
Potem kino, kawiarnia i spacer
W księżycową jasną noc
I będziemy szczęśliwi, weseli
I przyjdzie północ i nas rozdzieli
Znów umówię się z nią na dziewiątą
A tą  nią to byłam ja

Jest dziewiąta, już się zbliża
Księżyc z góry w dół się zniża
I przygląda się dyskretnie zakochanym
Tylko ja zgubiłam drogę
I do Alej dojść nie mogę
By usłyszeć jeszcze raz

Umówiłem się z nią na dziewiątą
Złudne echo tamtych dni
Jutro wezmę u szefa a conto
Jak to smutno dzisiaj brzmi
Potem kino, kawiarnia i spacer
W księżycową jasną noc
I będziemy szczęśliwi, weseli
I nagle wojna i los rozdzielił
Nie umówił się już na dziewiątą
Przez piętnaście długich lat

Czerwone maki na Monte Cassino - Feliks Konarski


Czerwone maki na Monte Cassino
Feliks Konarski (Ref-Ren )

Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje jak szczur.
Musicie, musicie, musicie
Za kark wziąć i strącić go z chmur.
I poszli szaleni zażarci,
I poszli zabijać i mścić,
I poszli jak zawsze uparci,
Jak zawsze za honor się bić.

Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.

Runęli przez ogień ,straceńcy,
niejeden z nich dostał i padł,
jak ci z Samosierry szaleńcy,
Jak ci spod Racławic sprzed lat.
Runęli impetem szalonym,
I doszli . I udał się szturm.
I sztandar swój biało czerwony
Zatknęli na gruzach wśród chmur,

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
Tam Polak z honorem brał ślub.
Idź naprzód, im dalej ,im wyżej,
Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
Ta ziemia do Polski należy,
Choć Polska daleko jest stąd,
Bo wolność krzyżami się mierzy,
Historia ten jeden ma błąd.



Pięciu chłopców z Albatrosa - Feliks Konarski


Regina Bielska, Mieczysław Fogg
Pięciu chłopców z Albatrosa


Feliks Konarski (Ref-Ren)

Przypłynęli raz do portu marynarze
Wszyscy słońcem opalone mieli twarze
A ten jeden, to był chudy
A ten drugi, to był rudy
I gorzałę bez umiaru lubił chlać

A ten trzeci ciągle dym wypuszczał z fajki
Gdy kompanom opowiadał różne bajki
A ten czwarty, ten obdarty
Miał do góry nos zadarty
Szelma, chciałby stale tylko w karty grać

A ten piąty, ten najmłodszy
Ten w miłości był najsłodszy
Ten, co ślepia jak dwa węgle czarne miał
Gdy dziewczynie spojrzał w oczy
To od razu ją zamroczył
I już potem mógł z nią robić to co chciał

Tęgich chłopców było pięciu
A starczyło za dziesięciu
Bo z nich każdy był marynarz, chłop na schwał
Pięciu dzielnych wilkołaków
Z Albatrosa tych chłopaków
Z Albatrosa pięć chłopaków
Z Albatrosa, bo tak okręt ich się zwał

W porcie tym był szynk
W szynku tym był dżin
A ten szynk od dawna trzymał stary Jimmy
Jimmy córkę miał, Mimi, tak ją zwał
Bardzo kochał ją i chwalił przed wszystkimi

Gdy wesoła brać przyszła wódę chlać
Mimi na nich popatrzyła z ukosa
Lecz po paru dniach, aż pomyśleć strach
Pokochała pięciu chłopców z Albatrosa

Minął dzień i rok, w porcie gwar i tłok
I piosenka marynarska mknie w niebiosa
Mimi patrzy w dal i wytęża wzrok
Wypatruje pięciu chłopców z Albatrosa

Aż z dalekich stron przybył stary John
I obwieścił wszystkim w krąg nowinę srogą
Że Albatros chwat na mieliznę wpadł
I zatonął razem z całą załogą

Potonęli, poginęli marynarze
Ci, co słońcem opalone mieli twarze
I ten jeden, co był chudy
I ten drugi, co był rudy
Co gorzałę bez umiaru lubił chlać

I ten trzeci, co to dym wypuszczał z fajki
Gdy kompanom opowiadał różne bajki
I ten czwarty, ten obdarty
Co miał w górę nos zadarty
Ten, co chciałby tylko stale w karty grać

I ten piąty, ten najmłodszy
Co w miłości był najsłodszy
Ten, co ślepia jak dwa węgle czarne miał
Ten, co kochał najgoręcej
I najczulej i najwięcej
Co pierścionek na odjezdnem złoty dał

A nazajutrz stary Jimmy
Próżno szukał swojej Mimi
Próżno wołał i na próżno biedak łkał
Poszła Mimi złotowłosa
Za chłopcami z Albatrosa
Z Albatrosa, bo tak okręt ich się zwał

Już mi raz zabrali Wilno - Feliks Konarski


Halina Kunicka
Już mi raz zabrali Wilno

Feliks Konarski

Powiedział mi pan, proszę pana,
Przedwczoraj, przypadkiem w rozmowie,
Że ma pan już dość tych piosenek,
Tych piosenek o Wilnie i Lwowie,
Że to wspomnienie zbyt boli
I czas skończyć raz z tą udręką.
Być może... A czy pan mi pozwoli,
Że na to odpowiem piosenką?

Już mi raz zabrali Wilno,
Już mi raz zabrali Lwów,
Ale z serca mi nie wyrwą
Moich dwóch najmilszych słów!
Odebrali mi już sporo
Z moich snów i z naszych serc,
Lecz tęsknoty nie zabiorą,
Bo tęsknota we mnie jest!

Być może, że pan mnie zrozumie,
I myślę, że pan mi wybaczy,
Bo ja już inaczej nie umiem,
Bo ja nie potrafię inaczej.
Pan patrzy realnie na wszystko,
A ja zamknę oczy czasami
I Lwów mam przed sobą tak blisko,
I Wilno mam tuż przed oczami...

Fot. Wilno 2009 - Hanka O.