Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Menel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Menel. Pokaż wszystkie posty

Brel - Menel - Tam na placu


Jacques Brel - Sur la place
Dorota Wasilewska - Tam na placu

Jerzy Menel

Tam na placu spalonym słońcem
Piękne dziewczę taniec zaczyna,
Wirując lekko jest tak podobna
Do tych tancerek starożytnych.
W całym mieście jest za gorąco,
Drzemkę sobie ucinają ludzie
Czasem rzucając okiem przez okno
Na dziewczynę, co tańczy w południe.

I tak czasem zdarza się,
Że światełko błyśnie nam,
Kościół mówi wtedy, że
To od Pana Boga znak.
Zakochany miłością to zwie,
A żebrak miłosierdziem,
Słońce to nazywa dniem,
Dobry człowiek ciepłem.

Tam na placu wibruje powietrze
I nie widać nawet psa,
A dziewczyna tańczy z sercem,
Ciało ma giętkie, zwinne jak wiatr.
Nie ma gitary ni tamburyna,
Do tańca jej nie przygrywa nikt,
W swoje dłonie klaszcząc jedynie
Lekko wybija sobie rytm.

I tak czasem zdarza się...

Tam na placu panuje spokój,
Z ust dziewczyny płynie śpiew,
A pieśń nad miastem się unosi
Głosząc miłość, dobro i wdzięk.
Lecz w tym mieście jest za gorąco
I ludzie nie chcą słyszeć nic,
Zamykają wszystkie okna
Jak między śmiercią a życiem drzwi.

I tak czasem zdarza się,
Że zapłoną serca nam,
Lecz nie chcemy, by ogień ten
Cały swój ukazał blask.
Więc zatykamy uszy
I oczy zakrywamy,
Nie lubimy wszak przebudzeń
Naszych serc już starych.

Tam na placu jeszcze wyje pies,
Bo nie ma już tancerki młodej
I tak jak pies, co wyje na śmierć,
Płaczą ludzie nad swoim losem.

Pępek żony policjanta - Georges Brassens


Maxime Le Forestier
Le Nombril des Femmes d'Agents
Jarosław Ziętek - Pępek żony policjanta

Georges Brassens - Jerzy Menel

Przeciętny człowiek powie pas
Wzniosłego tu nie dozna drżenia
I próżno chcieć od kogoś z nas
By tam lokował swe wzruszenia
A jednak istniał taki ktoś
Co cierpiał piekło niby z Danta
Świat cały oddałby swój wprost
Za pępek żony policjanta

Marudził więc: "Włos siwy już
Okrasił długie moje życie
Widziałem wiele pępków, cóż
Znam różne pępki wyśmienicie
Grabarzy żon, klawiszów żon
Ba, nawet pępek ministranta
Pozostał mi jedynie on
Ów pępek żony policjanta"

Mój tato, gdy miał na to chęć do akcji
Każda była spora
Obejrzał więc w całości wręcz
Braciszek żonę inspektora
A ja ręcz zwijam się gdy rwie
Najboleśniejsza z wszystkich ranka
Że po dziś dzień omija mnie
Zły pępek żony policjanta

Tak zatem jęczał biedny człek
Udręka żarła go psychiczna
Aż oto słyszy jego jęk
Małżonka gliny autentyczna
I mówi mu: "Chodź chłopie mój
Przyznaję masz zmysł eleganta
Niech wynagrodzę ci twój znój
Ja jestem żoną policjanta"

"Dzięki Ci Boże", szepnął chwat
"To przecież koniec mych katuszy
Niech żyje Bóg, niech żyje świat
Ach, radość dla mej biednej duszy"
Do szturmu ruszył żwawo człek
Pod suknię damy wzrok pedanta
Zapuścił więc, by ujrzeć wnet
Ów pępek żony policjanta

Niestety, cóż za podły los
Ten człek swą pasją nazbyt przesiąkł
I choć już prawie wtykał nos
W to, co był ścigał lat pięćdziesiąt
Śmierć, która ostrzy kosy stal
Nim komuś z nas nie spuści manta
Skosiła go, gdy był o cal
Od pępka żony policjanta

TUTAJ w przekładzie J. Przybory

Wiszące ogrody już się przeżyły - Jerzy Menel


Paolo Conte
I Giardini Pensili hanno fatto il loro Tempo
Katarzyna Groniec
Wiszące ogrody już się przeżyły

Jerzy Menel

Cóż to za droga
I gdzie ma ta droga swój kres
Cóż to za droga
Nie było, jej wczoraj, dziś jest
Im dalej, jaśniej i ciemniej
Czy musi tak być
Idę tą drogą przed siebie
I nie wiem już nic
Nie, coś odeszło w dal hen
To na pewno był sen

Wiem, egzotyka, pustynia, tatuaż i bluszcz
Ziemia dzikusów i wrzasków, gdzie wznosi się kurz
Kurz ten zakrywa horyzont
Pokrywa już świat
A wtedy piękne ogrody przynosi nam wiatr
Tak, bo ogrodów tych blask nagle olśniewa nas

Tak, blask wiszących ogrodów, nieznanych wciąż nam
Tak, egzotyczne owoce ukryte są tam
Więc idę drogą przed siebie
Bo musi tak być
Im dalej, jaśniej i ciemniej
I nie wiem już nic
Tak, bo ogrodów tych blask nagle olśniewa nas

Ten stary błąd - Jerzy Menel


Paolo Conte - Un Vecchio Errore
Katarzyna Groniec - Ten stary błąd

Jerzy Menel

Ten stary błąd w ślad za mną kroczy
Za kark mnie chwyta, skierować każe oczy
Na lustro, wciąż mówiąc mi: Spójrz dziś na siebie!
Ja nie chcę patrzeć i wzrok odwracam
Znam to na pamięć, raz jeszcze wszystko wraca
Czy jestem tu, czy wcale mnie nie ma

Niech to zwierciadło zechce wchłonąć
W głąb swej obcości
Tę dumę, ów powód mojej nieobecności
I popatrz, znów przekraczam próg
Mam spłacić prawdzie dług

Ten stary błąd kosztował drogo
Cóż, byłam młodsza, nie byłam jeszcze sobą
Dzisiaj mam serce miękkie, mniej gorzka jestem
Jak mam odwrócić to, co już było
Tłumaczyć ludziom, czym jest kochanie, miłość
Gdzie nie popełniasz żadnego błędu

I niech to zwierciadło zechce wchłonąć
W swą toń bezkresną
Tę coraz bledszą twarz
Twarz nieobecną
Tak, popatrz, znów przekraczam próg
Chcę spłacić prawdzie dług...

Ten stary błąd...

Brel - Menel - Jacky


Jacques Brel - Le chanson de Jacky
Katarzyna Groniec - Jacky


Jerzy Menel

A gdybyś nawet w jednej z dziur
Zanucić musiał śpiewki wtór
Kobietom, którym powab sczezł
I formą zastąpiwszy treść
Głosikiem pełnym wiotkich drżeń
Snuł o złamanym sercu pieśń
I gdybyś spadł na życia dno
I każdej nocy tłumiąc wstręt
Za marny grosz sprzedawał się
Ach, proszę pani, co za noc
I gdybyś swój zapijał gniew
I topił w wódzie całą żółć
Żeby obudzić w sobie chuć
Do starych, wyliniałych bab
Wiem, że nocami śpiewałbyś
Do białych myszek i do ścian
Piosenkę z dawnych dni
Gdy jeszcze nazywano cię,  Jacky

W jedną z chwil, małą cząstkę dnia
W jedną z chwil, niech się stanie cud
W jedną z chwil – niech ta chwila trwa
Znów młodym być i głupim jak but

A gdybyś w jednej z świata dziur
Stał się bogaty jak ten król
Pięknym kobietom burzył krew
Rzuciwszy szansonetki swe
Już oklaskując innych śpiew
Ściąganiem długów zajął się
Gdybyś sprzedawał dragi
I francuską whisky albo gin
Wysyłał tam gdzie Rzym, gdzie Krym
Do boju dziwki słał co noc
Sto banków trzymał w garści swej
Mackami objął cały świat
Żeby móc wtłoczyć go w swój sejf
I tak byś jedno w głowie miał
W palarni połykając łzy
Udając, że cię gryzie dym
Nuciłbyś piosnkę z dawnych dni
Gdy jeszcze nazywano cię, Jacky

W jedną z chwil...

A gdybyś nagle ujrzał raj
I niespodzianie tam się stał
Śpiewakiem dla skrzydlatych pań
I wzniośle kwiląc dla tych dam
Wspominał dawny ziemski chłam
Z niebiańskich wyżyn patrząc nań
I gdybyś Bogiem Ojcem był
Tym, który z Duchem Świętym
Tym, co ze swym synem dzieli tron
Zapuścił brodę, tak jak on
I podjął jego wielki trud
By tężał umysł raz po raz
Żeby ocalić ludzki ród
I tak, by wszyscy święci wraz
Chórem odśpiewali ci
Nieuniknioną twoja pieśń
Piosenkę z dawnych dni
Gdy jeszcze nazywano cię, Jacky...

Przetańczyłem wszystko - Jerzy Menel

Paolo Conte - Ho Ballato Di Tutto
Marian Opania - Przetańczyłem wszystko

Jerzy Menel

Przetańczyłem już wszystko, czy wiesz
Na rowkach gramofonów, czy wiesz
Woody, woody…
Tańczyłem już ze wszystkimi, czy wiesz
I młodymi i starymi, czy wiesz
Smoothie, smoothie…
Blue fame, blue love…

Lecz mnie nikt nie pokochał, czy wiesz
Moich stóp nikt nie pragnął, czy wiesz
Footie, footie…
Serce, serce i stopy, o tak
Zawsze pierwsze się męczą, to fakt
Moody, moody…
Blue flame, blue love…

Bo gorąca kobieta, to ja
Mam coś z niej, ona coś ze mnie ma
Hottie, hottie
Prosto w toń, morską toń wiodę cię
Choć nie umiem sam pływać, o nie
Bloody, bloody…
Blue flame, blue love…

Cóż jest to warte - Jerzy Menel


Paolo Conte - Per Quel Che Val
Marian Opania - Cóż jest to warte

Jerzy Menel

Życie artysty, to los mi bliski
Ja zawsze chciałem nim być
Gdy nim się stałem, cóż mi zostało
Mam wciąż udawać, tak żyć

Lecz
Mam jeszcze w ustach przeszłości smak
Co była cudowna tak
Miłość i pustka, miłość i żal
Kiedy odeszła już w dal

Chwila za chwilą odchodzi w cień
Jak dekadencki jest każdy dzień
Cóż jest to warte, to moja rzecz
Nie, nie spoglądam już wstecz

Blu Notte - Nuta blue


Blu Notte - Nuta Blue


Paolo Conte - Jerzy Menel

Panie, panowie, gonicie w dal co tchu
No a we mnie ciągle nuta blue
Co w niej usłyszycie? Nic, wiem
Lecz nie jest mi z tym źle
Więc moja nutko blue
Wyszukaj mnie, wylosuj mnie
Lub wybierz mnie

A ty może właśnie teraz, tu
Zadedykujesz mi tę nutę blue
Blue, blue, blue

Na kolację zaproś mnie, wyciągnij stąd
Tak można jeszcze, można tak
Nie, to nie faux-pas
Nie, to żaden błąd

I ta scena, ta wieczna scena
Już wiedzieć o niej nie pragnę nic
Dzisiejszych czasów zaczynasz temat
A ja chcę tylko przy tobie być

I szkoda słów i szkoda słów
Nie mam pieniędzy, zapłacisz znów
Tak trudno wyżyć za te nutę blue

Ktoś znów wyrusza na polowanie
I pędzi naprzód w nieznane
Jest to kobieta zwycięska znów
Co mknie na łów, na łów

I co za pustka, ta wielka pustka
Tak to codzienny człowieczy test
I co za dłonie, te piękne dłonie
Niech jeszcze jeden uczynią gest

Śpiewają: Marian Opania, Paolo Conte

Niewolnica sławy - Jerzy Menel


Paolo Conte - Schiava del Politeama
Marian Opania - Niewolnica sławy

Jerzy Menel


Przysięgnij mi
Że będziesz czciła Boga fanga
I habanery i fandanga
Musisz to przyrzec mi

Przysięgnij mi
Że je traktujesz jako swoje
Przez inne nie chcesz mknąć pokoje

Idź już, ludzie biją brawo
Pragną ciebie, idź
Choć ramiona świat otwiera
To popatrz raz wstecz

Świat chce ciebie tu i teraz
I straszna to rzecz
Niewolnico rozkoszy
Sławą jesteś i już

Przysięgnij mi
Ze nie wyrzekniesz się swej sławy
Bo chyba nie ma lepszej sprawy
Niż królową być serc

Przysięgnij mi
Że będzie w twoim sercu miejsce
Dla kogoś, kto cię kocha jeszcze

Przysięgnij mi
Że się tak łatwo nie pozbawisz
Lakieru, który ktoś zostawił
Na twym ciele jak sen

Tańcz dla nas, tańcz
Bo tego chcemy dziś od ciebie
Spraw, że będziemy w siódmym niebie
Niewolnico