Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celichowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celichowska. Pokaż wszystkie posty

Żyjemy sobie we troje - Krystyna Celichowska


Iga Cembrzyńska
Żyjemy sobie we troje

Krystyna Celichowska


Żyjemy sobie we troje
Obłuda, ty i ja
Jak leci nam? Nie leci
Zaledwie jakoś trwa

Lecz trwanie - mój ty Boże
Sens także jakiś ma
No więc żyjemy sobie
Obłuda, ty i ja

Gdy chandra, to gorzałki łyk
Pijemy w świętej zgodzie
Za oknem noc, za ścianą krzyk
Lecz nas to nie obchodzi

I włócząc się razem z kąta w kąt
Śpiewamy piosenki stare
Obłuda na bębenku gra
Ty chwytasz za gitarę

Wtóruję na grzebieniu nam
Czas mija, żal odchodzi
Zabawnie nawet bywa nam
I o to właśnie chodzi
I o to właśnie chodzi
I o to właśnie, o to chodzi nam

Żyjemy sobie we troje...

Nie dla nas, ech, nie dla nas
Podniebny ptasi lot
Obłudzie, mnie i tobie
Wystarczy byle kąt

Czy przyjdzie kiedyś taki czas
Kto wie, a może przyjdzie
Gdy bez pożegnań i bez łez
Obłuda z domu wyjdzie

I wymknie się cicho, zanim świt
Zaglądnie w okienko ślepe
Czy jednak od tej chwili nam
Na pewno będzie lepiej?

A może nie, a może nie
A może będzie gorzej
Zbrataniśmy z obłudą wszak
I o to właśnie chodzi...

Pojedziemy na wagary - Krystyna Celichowska


Krystyna Prońko i Andrzej Zaucha
Pojedziemy na wagary

Krystyna Celichowska


Uciekniemy z tego balu
Porzucimy cały kram
Niechaj inni tańczą jak im grają
A ja lepszy pomysł mam

Uciekniemy w szczere pole
Szczere gesty, proste słowa
Może uda nam się jeszcze
Pięknie zacząć coś od nowa

Ukradniemy trochę jabłek
Od sennego ogrodnika
Pojedziemy na wagary
Czas umyka, czas umyka

Uciekniemy z tego balu
Zanim zgaśnie w oczach blask
Zanim spoza maski widzisz jeszcze
Swoją własną, ludzką twarz

Wydrapiemy z ziemi niebo
Nieostrożnie zadeptane
Pozdrowimy w lesie drzewa
Uwierzymy w niesłychane

Zostawimy na rozstajach
Mądre miny i korony
Pojedziemy w zapomniane
Zapomniane dawno strony

Nie poznałaś się na mnie - Krystyna Celichowska


Mieczysław Czechowicz
Nie poznałaś się na mnie

Krystyna Celichowska

Mogłem być ja dla ciebie pierwszym lepszym
Po tych rudych, po tych czarnych, po tych blond
Mogłem być sokołem i aniołem
Ale nie byłem, a skąd

Nie poznałaś się na mnie
Prysnął gdzieś związek dusz
Rutynowo, banalnie
Traktowałaś, i już
Trudu sobie nie zadałaś
Wyobraźnię oszczędzałaś
O scenerię nie zadbałaś odpowiednią
Po pozorach oceniałaś
Winem skąpo częstowałaś
W rezultacie wyszło raczej średnio

Mogłem być ja dla ciebie pierwszym lepszym
Po tych drabach, co im z oczu patrzy źle
Mogłem być twym bogactwem naturalnym
Ale nie byłem, o nie

Poleciałaś na skróty
Zamiast love tkliwie snuć
Nazbyt śpiesznie i grzesznie
Postawiłaś na chuć
Wcale mnie nie oswajałaś
Może czasu mało miałaś?
Może wplątać się nie chciałaś w wielką miłość?
Nie poiłaś, nie karmiłaś
Ani trochę nie wielbiłaś
W rezultacie wyszło raczej średnio

Mogłem być, niewątpliwie, pierwszym lepszym
W Europie i na świecie, i w M2
Ale już walizeczkę spakowałem
No a przyczyna jest ta:

Nie poznałaś się na mnie
Wielki zrobiłaś błąd
Taka szansa raz, drugi
Już nie trafi się, skąd
Snułem plan na kanwie marzeń
Że odkryjesz mnie, obdarzysz
Uczuciami, wobec których inne zbledną
"Swoim skarbem" nazwiesz czule
I docenisz, i w ogóle...
A tymczasem wyszło raczej średnio

Grzeszna piosenka - Krystyna Celichowska


Mieczysław Czechowicz
Grzeszna piosenka

Krystyna Celichowska


Od grzesznych myśli pęka głowa
Chociaż ten łeb przysypał szron
I znowu ciebie bym całował
Tak jak całuje teraz on

Mnie już nie bardzo i wypada
Liryczny podejmować ton
Mądremu biada już po szkodzie
Na placu boju został on

Nie muszę widzieć, żeby wiedzieć
Jak on się teraz krząta, drań
Rozpala ogień, wino chłodzi
Szykuje bankiet z czterech dań

Nastawia płytę Vivaldiego
Koncert na smyczki i na flety
Zdążył już poznać twoje gusta
Pojętny łotr, ale niestety

Nie muszę widzieć, żeby wiedzieć
Że go porzucisz lada dzień
Choćby najczulej dbał o ciebie
I był tak wierny jak twój cień

Ty wkrótce zdmuchniesz niby świecę
Jego płonącą wciąż nadzieję
I najzwyczajniej pójdziesz sobie
Zostawisz list i z innym zwiejesz

Od grzesznych myśli pęka głowa
Chociaż ten łeb przysypał szron
I już bym cię jak brat całował
Za to, że cierpiał będzie on

Prędzej czy później, ale będzie
Uderzy w dramatyczny ton
I to jest właśnie ta pociecha
Że już nie ja, a właśnie on

Piękne nieprawdy - Krystyna Celichowska


Mieczysław Czechowicz
Ludmiła Warzecha
Piękne nieprawdy

Krystyna Celichowska


Na zmierzchy zbyt wczesne i ciemne
Świty pośpieszne i blade
Spojrzenia surowe
Nostalgie zimowe
Na własne, zatarte już ślady
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na zbyt anemiczne nadzieje
Wiarę kaleką i chromą
Na zwątpień piekiełko
Na szansę niewielką
Na schody wysokie i strome
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na serce dziurawe jak przetak
Od celnych ciosów Amora
Na noce bez marzeń
Na strunę w gitarze
Co pękła, bo przyszła jej pora
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na własne przekwitłe ogrody
Gdy kwitnie ogród sąsiada
Wieczorne znużenie
I na to milczenie
Które się między nas wkrada
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na napis "Surowo wzbronione"
Na spleen, na wiatr, na opady
Na losu zawiłość i na tę niemiłość
Na którą nie mamy już rady
Najlepsze są piękne nieprawdy...
Lepsze od prawd byle jakich