Był raz Johnny, Johnny z Arizony.
Z Pennsylvanii Annie znał.
Ojciec Annie grube miał miliony –
Johnny banjo tylko miał.
W wieczór wonny Johnny z Arizony
Do swej donny szepnął tak:
„Choć twój stary grube ma miliony,
Jam ci skłonny jest i tak.
Ustek twoich pragnę, a nie trzosa,
Jednak dobre chcą niebiosa,
By mi moja jasnowłosa
Bosa wniosła posag”.
Smutno szumią fale Missisipi,
Gorzko płacze Annie, bo
Stary młodym szczęścia nie dał wypić,
Nie dał jej poślubić go. O!
Śpiewał Kazimierz Pawłowski
w 1955 r.
Irena Santor, Wojciech Młynarski Herbatka we dwoje - Tea for two - Doris Day Wojciech Młynarski
Ten jeden herbatki łyk, gdy imbryk zaśpiewa, Herbatki łyk cudownie rozgrzewa
I czuję w mig, że na drugi łyk chęć mam.
A drugi łyk błyszczący złociście,
Chcę wypić w mig już w twym towarzystwie.
Serce pik, pik tak właśnie mi podpowiada.
Szalony wiek i w krąg niepokoje,
Najlepszy lek – herbatka we dwoje,
Najlepszy lek to herbaty złoty smak.
Tak, tak, ten herbaty smak,
Jej łyk pomoże nam w mig
Odzyskać chwilę szczęścia,
Której tak w życiu brak.
W ramiona swe mnie porwiesz kochany,
Popłynie walc, nasz walc herbaciany.
Tyś książę pan, a Kopciuszkiem będę ja
I będziesz gnał i szukał biedaku
Nie stópki mej, lecz herbatki smaku, Herbatki tej, poznanej na tamtym balu.
I może być, że znajdziesz o świcie Herbatkę, co naciąga jak życie,
Bo happy end jest mile widziany tu.
Tak, tak...
Gdy kłopot masz, zastosuj ten patent:
Drzwi smutkom wskaż i zaparz herbatę.
Już pierwszy łyk rozjaśni zmęczoną twarz,
A drugi łyk rozwiąże twój dramat,
Bo drugi łyk wypijesz nie sama.
Ktoś znajdzie się, co też ma zziębnięte serce.
Upał czy śnieg, kochanie ty moje,
Najlepszy lek – herbatka we dwoje,
Najlepszy lek to herbaty złoty smak. Tea for Two - Herbatka we dwoje - 1950
Przez cały dzień i całą noc
Myślałam, co mi przyniesie los
Ile chwil smutnych, uśmiech czy łzy
Ile szczęśliwych dni
Que sera, sera
Nad miastem się snuła mgła
Ach jakaż jest przyszłość ma
Que sera sera
Pytanie to dręczyło tak Że często sił mi już było brak
Zwłaszcza, gdy czasem myślałam, że
Nikt nie pokocha mnie
Que sera, sera
Nad miastem gęstniała mgła
Wolniutko spłynęła łza
Que sera, sera
Az w jeden z szaroburych dni
Ktoś cicho, puk puk, do mych drzwi
To przyszła miłość, nagle jak deszcz
On oczywiście też
Que sera sera
Nad miastem opadła mgła
Jest wieczór, jest on i ja
Que sera, sera
Barbara Muszyńska, Doris Day
Jerzy Lawina-Świętochowski
Pytałam za dziecięcych lat
Czy w życiu czegoś będzie mi brak
Czy zaznam szczęścia
Czy poznam świat
Mama śpiewała tak
Que sera, sera, co będzie pokaże czas
Cóż przyszłość obchodzi nas
Co nam jutro da
Que sera, sera
Pytałam swego chłopca raz
Czy da mi jakiś wierności znak
Czy miłość trwały roztoczy blask
A on zaśpiewał tak
Que sera, sera
Co będzie pokaże czas
Cóż przyszłość obchodzi nas
Co nam jutro da
Que sera, sera
Dziś znowu troska dręczy mnie
Bo mały synek też pyta sam
Czy życie będzie dobre czy złe
Cóż odpowiedzieć mam
Que sera, sera
Co będzie pokaże czas
Cóż przyszłość obchodzi nas
Co nam jutro da
Que sera, sera