Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waligórski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Waligórski. Pokaż wszystkie posty

Realny realizm - Andrzej Waligórski


Alicja Majewska - Realny realizm

Andrzej Waligórski   👉👉👉


A jak kiedyś wyjdziecie z długów
I kłopotów będziecie mieć mniej
Kupisz sobie suknię taką długą
Jaką kiedyś miała Doris Day

A do tego śliczny płaszcz szeroki
Pantofelki na szpilkach i szal
A dla niego - wytworny smoking
I pójdziecie oboje na bal

Na wasz widok cała sala westchnie
I zaszepcze: Ach, jak im się powodzi
Spójrzcie tylko, jacy oni piękni
Jacy eleganccy i młodzi

A wy młodzi nie będziecie już wtedy
Siwe włosy mieć będziecie na skroni
Ale za to już wyjdziecie z biedy
Ale za to już będziecie spokojni

A wasz syn będzie mądry i duży
I mieć będzie jakąś śliczną dziewczynę
I w tysiące kolorowych podróży
Wyjedziecie z tą dziewczyną i z synem

Zobaczycie morza, wyspy i palmy
Dobre kraje wiecznego ciepła
Słuchaj, przecież to jest całkiem realne
Tylko nie śmiej się, a zwłaszcza nie płacz

Rzepakowe lato - Andrzej Waligórski


Alina Janowska
Rzepakowe lato

Andrzej Waligórski

Nie piszesz, miły, do mnie z miasta
Pewnie się tam dopuszczasz zdrady
A tutaj rzepak już zarasta
Naszych wędrówek wspólnych ślady

I kury obrabiają trzepak
Gdzieśmy trzepali kapę z łóżka
I wszystko wokół zarósł rzepak
A w pewnej mierze i peluszka

Tatko nazwali cię łajdakiem
I rzekli, że się tobą brzydzą
I zarósł cały świat rzepakiem
Tylko gdzieniegdzie kukurydzą

Przy naszej ulubionej sośnie
Kędy igraliśmy przed rokiem
Też ten koszmarny rzepak rośnie
I już mi on wychodzi bokiem

Tatko coś gada o Dreptaku
Że niby swaty, że wesele
Dreptak ma osiem ha rzepaku
Chyba się wezmę i zastrzelę

O miły mój, odezwijże się
Mówiłeś, że napiszesz zicher
Tu straszno w rzepakowym lesie
Wilki się snują, wyje wicher

I jakaś zmora się wylęga
I jakaś strzyga w gąszczu chodzi
I rzepak już do gardła sięga
Bo latoś wyrósł nam nad podziw

Może dopomógł mu saletrzak
Zastosowany zbyt obficie
Bo nawet sam agronom Pietrzak
Mówił, że wprost niesamowicie.

Może to taki dziwny rodzaj
Krzyżowy typ miczurinowski
Względnie zbyt mocno o urodzaj
Pomodlił się ksiądz Rosołowski

Oto już ściemnia się na dworze
Już noc zasłania okna krepą
Pamiętasz? Zwykle o tej porze
Tyś mnie nazywał swoją rzepą

Wczoraj usnęłam wśród alkowy
Ty śniłeś mi się, mój ideał
Oraz słodyszek rzepakowy
Co przeżarł cały nasz areał

Zbudziłam się, a wokół ino
Ten rzepak, a w rzepaku tato
I w całej gminie Portofino
Trwa straszne rzepakowe lato

Fot. Danny Reardon, Paul Richards

Sympatia batalionu - Andrzej Waligórski

Romuald Spychalski
https://drive.google.com/file/d/1028cun9FrM81_rWD_YJoQsQKDuDrFyiB/view
Sympatia batalionu

Andrzej Waligórski

Przy żołnierskiej trudnej trasie
Kasia białe gąski pasie
Woła na nie "taś, taś, taś"
Miło czasem spotkać Kasię
Bo ta Kasia chłopcom zda się
Najpiękniejszą, najpiękniejszą z Kaś

Jesteś, Kasiu, sympatią batalionu
Jesteś, Kasiu, maskotką wszystkich nas
Gdy wracamy z dalekich poligonów
Przy twym domku robimy "w prawo patrz"
Gdy w ogródku pod dalią i pod malwą
Stoisz, Kasiu, i dłonią kiwasz nam
Szczerzy zęby radośnie nasz batalion
Nawet major i nawet sierżant sam

Przy żołnierskiej trudnej trasie...

Jesteś, Kasiu, sympatią batalionu
Jesteś, Kasiu, jak złoty letni świt
Gdy idziemy przy dźwiękach helikonu
To przed tobą orkiestra gubi rytm
I przez chwilę fałszywie trąby grają
Aż się mówi w sąsiednich wioskach trzech
Pewnie Kasię zobaczył gdzieś batalion
I dlatego zaparło chłopcom dech...

Kołobrzeg 1970

Ballada o straszliwej rzezi - Andrzej Waligórski

Tadeusz Chyła
Ballada o straszliwej rzezi


Andrzej Waligórski

Kneź Dreptak rozgiął kraty,
przeciął mieczem firanki,
wszedł oknem do komnaty,
zastał żonę z kochankiem.
Zakrzyknął: - Wielkie nieba! -
potrząsł gachem jak listkiem
i uciął mu co trzeba,
a głowę przede wszystkim.
Hej, uciął mu ją, jejku, jej,
głowę przede wszystkim...

Tu spojrzeniem okrutnym
swą małżonkę obrzucił,
wrzasnął: - Tobie też utnę!
I rzeczywiście uciął.
Lecz nadal czując dreszcze
mordercze, wciąż się pieklił,
mruczał: - Kogo by jeszcze?
Przeto wszyscy uciekli.
O jejku, jejku, jej,
przeto wszyscy uciekli...

Podstoli wlazł pod stolik,
pod konia wlazł koniuszy,
a wojski alkoholik
do wojska pędem ruszył.
Hetman schował się w muszli
udając, że jest rybką,
lecz daleko nie uszli,
bo kneź ich dognał szybko.
Hej, dognał ci ich, jejku, jej,
kneź dognał ich szybko...

Warknął: - Co, macie stracha?
Czknął, poprawił pluderki,
i jak mieczem zamacha -
to dosłownie w plasterki.
Stanął, odpoczął chwilę,
pot z czoła otarł czapką,
spojrzy, a tu krwi tyle,
że mógłby krytą żabką.
O, jejku, jejku, jej,
że mógłby krytą żabką...

Tu kończy się ballada,
wszystko już w pień wycięte...
Przepraszam, lecz wypada
dodać jeszcze pointę.
Nie! Pointy nie będzie
i żądać jej na próżno,
bo w morderczym zapędzie
kneź pointę też urżnął.
Hej, urżnął ci ją, jejku jej!
Znaczy się, pointę też urżnął...

Ballada o kneziu Dreptaku - Andrzej Waligórski

Tadeusz Chyła
Ballada o kneziu Dreptaku


Andrzej Waligórski

Kiedyś kneź Dreptak, jeszcze w łożnicy
Leżał przed pójściem do łaźni
Aż tu przychodzą doń wojownicy
Hej, wojownicy odważni
Bardzo odważni

Zdumiał się kneź, koszulę spuścił
Co ją miał ściągnąć przez głowę
A was - zapytał - kto tutaj wpuścił
Na te komnaty kneziowe

Pod nimi zasię drżą aż kolana
Cali ze strachu się pocą, cali się pocą
Myśmy - rzekł jeden - przyszli do pana
Bo w zamku straszy coś nocą

Straszy, oj straszy całkiem nieźle
Chowa się w różne framugi
Chodzi po zamku w jedwabnym gieźle
A pysk ma okropnie długi

Uszy ma takie wielkie jak kapcie
A oczka całkiem maciupcie
Więc, mości książę, wy to coś złapcie
Albo w ogóle coś zróbcie, albo coś zróbcie

Tu kneź okazał męstwo i władzę
I rzekł, nie martwcie się, goście
Już ja z tą zgagą sobie poradzę
A teraz pa, teraz się wynoście

A kiedy wyszli, bijąc pokłony
Książę wyskoczył spod koca
I krzyknął, wpadłszy do izby żony
Ty, co się włóczysz po nocach
Po nocach się włóczysz - ty

Fot. T. Chyła, A. Waligórski

Ballada o żołnierzyku - Andrzej Waligórski


Tadeusz Chyła
Ballada o żołnierzyku


Andrzej Waligórski

W długi, śmieszny karabin
I w stary bagnet zbrojny
Zjawił się u mnie żołnierz
Z pierwszej światowej wojny

I stanął w okienku strychu
Z tym karabinem w dłoni
I strzela przez to okienko
I widać się przed kimś broni

Na próżno mu tłumaczę
Że teraz to nie ma sensu
I żeby sobie odpoczął
Bo ręce mu się trzęsą

I żeby przestał strzelać
Bo wszędzie jest spokojnie
I jest nie tylko po pierwszej
Lecz i po drugiej wojnie

On milczy i patrzy w przestrzeń
Nieruchomymi oczami
I strzela tępo i często
Zardzewiałymi kulami

Do wrogów nieistniejących
A wciąż tak samo złych
I czasem mój mały synek
Idzie do niego na strych

Zanosi mu miskę zupy
Albo trzy, cztery bułki
A idąc zawsze zabiera
Swój łuk i strzały z półki

A żołnierz jest bardzo głodny
Lecz nim się rzuci na żarcie
Ustawia mojego synka
Na niepotrzebnej warcie

Więc synek wkłada hełm
W którym wygląda śmiesznie
I strzela z łuku, a żołnierz
Jedzeniem się dławi pośpiesznie

Lecz jedząc spogląda czujnie
Ku ciemniejącym polom
Posłuszny przebrzmiałym rozkazom
Żałosny i smutny dziwoląg

A mnie wcale nie śmieszy
Tej sprawy absurd niezmierny
Mnie imponuje ten żołnierz
Przynajmniej jest czemuś wierny

Spis - Andrzej Waligórski

Duane Bryers
Tadeusz Chyła - Spis

Andrzej Waligórski


Kotuś, Pieseczek, Chrabąszczyk, Myszka
Pchełka, Jagniątko, Łasiczka, Liszka
Chrząszczyk, Motylek, Krówka, Biedronka
Kureczka, Kózka, Wróbelek, Stonka

Jeżyk, Słowiczek, Słoniczka, Muszka
Miś, Karaluszek, Świerszczyk, Papużka
Pszczółka, Jabłuszko, Agrest, Malinka
Jagódka, Gruszka, Śliwka, Jeżynka

Różyczka, Bratek, Goździk, Lilijka
Chaber, Stokrotka, Bzik, Konwalijka
Burak, Buraczek, Groszek, Marchewka
Seler, Pietruszka, Por i Brukiewka

Dzionek, Dzioneczek, Gwiazda, Gwiazdeczka
Słonko, Słoneczko, Drożynka Mleczna
Psipsia, Kruszynka i jeszcze parę
To są imiona, to są imiona
Mojej Starej

Ballada o Józiu - Andrzej Waligórski


Tadeusz Chyła
Ballada o Józiu


Andrzej Waligórski

Słychać w ciszy jakiś szmer
Czy to myszy gryzą ser
Oho, oho!
Czy to meble skrzypią tak,
Czy to rolnik sieje mak?
Oho, oho!

Czy to szumi muszla z Pucka,
Czy też wuj ma szmery w płuckach?
Oho, oho!
Sprawdzić także nie zawadzi
Czy się coś nie sypie z dziadzi.
Oho, oho!

Nie wie nawet sama mama
Skąd te szmery dziś od rana,
Tata lata ze świcą,
Myśli sobie bóg wi co,
Dziadzio staruszek nadstawia uszek...

Może to tak chrapie Hania,
Może to jest szmer uznania?
Oho, oho!
A może to znów napięcie
Się zaczęło w polityce?
Oho, oho!

Może w wodociągu zator,
Może deszczyk sobie rosi?
Oho, oho!
A może to sublokator,
Zdrajca, znowu wlazł do Zosi?
Oho, oho!

Nie wie nawet sama mama..

Lecz próżno wącha, nic nie wywącha,
Trwa od świtania rodzinny pląs.
Szukają z prawa i z lewa
A to Józiowi sypie się wąs!
To Józio właśnie dojrzewa!

Ballada o mumii - Andrzej Waligórski

Tadeusz Chyła
Ballada o mumii


Andrzej Waligórski

Dwaj znakomici uczeni, w Gizah czy też w Chartumie,
Nałogowo spod ziemi wydobywali mumie.
Kiedyś jeden wykopał i krzyknął: - Ha, ha, ha!
Oto jest mumia chłopa, czyli mumia fellaha!

Drugi mumię otrzepał, spojrzał przez okulary:
To mumia Amenhotepa, pomyliłeś się stary!
I rzucili robotę, i zaczęli się kopsać
Krzycząc: - To Amenhotep! - Nie, poznaję Cheopsa!

Żarli się niesłychanie, już było z nimi krucho,
A wtem mumia, jak wstanie, jak ci ich huknie w ucho!
I każdemu na głowie nabiła dużą śliwkę...
Spojrzeli staruszkowie: - Ona ma rogatywkę!!!

To nie żadna pokraka w staroegipskim stylu,
To mumia krakowiaka, tu nad brzegami Nilu.
Zaczęli go odwijać, już widna głowa, szyja,
O, już zaczyna cijać: - Hej krakowiaczek ci ja!

Leżymy tu i czekamy, bośmy szumni i dumni,
Co prawda serc już nie mamy, lecz na cóż serce mumii?
A jakżeż tam w ojczyźnie, czekają na nas do dzisiaj?
Wtem, jak się nie obliźnie, o rany, ale cizia!
Brzuch wciągnął, dopiął pasa, już znika za nią w bluszczach.
Hej, starsza nasza rasa, niż się przypuszcza!

Obraz: Michał Wygrzywalski

Ballada o cysorzu - Andrzej Waligórski

Tadeusz Chyła
Ballada o Cysorzu


Andrzej Waligórski

Cysorz to ma klawe życie
Oraz wyżywienie klawe
Przede wszystkim już o świcie
Dają mu do łóżka kawę
A do kawy jajecznicę
A jak już podeżre zdrowo
To przynoszą mu w lektyce
Bardzo fajną cysorzową

Posuń no się troche stary
Mówi najjaśniejsza pani
Potem ruch się robi w izbach
Cysorz z łóżka wstaje letko,
Siada sobie w złoty zycbad
Złotą goli się żyletką
I świeżutki, ogolony,
Rześko czując się i zdrowo
Wkłada ciepłe kalesony
I koszulkę flanelową

A tu przyjemności same
Oraz niespodzianek wiele
Przynoszą mu "Panoramę"
"WTK" i "Karuzelę"
"Filipinkę" i "Sportowca"
I skrapiają perfumkami
I może grać w salonowca
Z marszałkiem i ministrami

Po obiedzie złota cytra
Gra przemiłą melodyjkę
Cysorz bierze z szafy litra
I odbija berłem szyjkę
Potem ciotkę otruć każe
Albo cichcem zakłuć stryjca
Dobrze, dobrze być cysorzem
Choć to świnia i krwiopijca

Ach, to była historia - Andrzej Waligórski

Andrzej Waligórski
Agnieszka Matysiak - Ach, to była historia

Andrzej Waligórski


Ach, to była historia bardzo drobnomieszczańska
Schemat przez recenzentów filmowych tępiony
Mąż wrócił o dzień wcześniej niż miał wrócić z Gdańska
I zaskoczył kochanka w objęciach swej żony
Ach, to była historia niesmaczna nad wyraz
Żona jęła natychmiast spazmować i szlochać
Ten nieszczęsny kochanek z łóżka prędko wyłazi
A wyglądał, że tylko wziąć i się odkochać

Ach, to była historia plugawa i brzydka
W popielniczce przy łóżku fajczył się papieros
Ten facet dostał drgawek w chuderlawych łydkach
Zaś mąż stwierdził naocznie, że to nie był heros
Przez sekundę w milczeniu spoglądali obaj
A mąż myślał: "Ej, gdybym miał spluwę i kule"
A tamten facet myślał: "Moja garderoba"
l ukradkiem, ogródkiem sięgał po koszulę

Ach, to była historia na pozór codzienna
Takich zdarzeń wokoło zdarza się obfitość
Lecz nagle się zrobiła od innych odmienna
Bo mąż, choć sam się dziwił, jął odczuwać litość
Ach, to była historia niezupełnie wredna
Tusz na twarzy tej żony rozmazał się z pudrem
To ten mąż się rozczulił i pomyślał: "Biedna
Skąd ona wytrzasnęła takiego łachudrę?"

Ach, to była historia ciekawa i nowa
Mąż podał temu panu jego nędzne getry
Podszedł do tej nieszczęsnej, dłoń jej ucałował
Wskazał gościa oczami i spytał: "Elektryk?"
Ach, to była historia z cholernym fasonem
Facet zaczął się tyłem cofać w drzwi otwarte
Lecz gdy chciał je przekroczyć z niepewnym ukłonem
O próg potknął się, wrzasnął i zleciał na parter

Ach, to była historia najwyższej jakości
Gdy gość spadał, swą odzież pogubiwszy w locie
Mąż schylił twarz, by ukryć uczucie radości
Zaś żonie usta drgnęły w bezgłośnym chichocie
Ach, to była historia i z jaką puentą
Kochanek cicho jęcząc, po upadku wstawał
Spojrzał w górę i ujrzał, że już drzwi zamknięto
To właśnie mąż je zamknął i umarł na zawał

Fot. 2 - Marek Koch

Maeckie Boogie


Natasza Zylska - Maeckie Boogie - Evelyn Künneke

Andrzej Waligórski


Maeckie to marynarz
Co po morzach wciąż się tłukł
Wszędzie miał dziewczyny
W każdym porcie kilka sztuk
Wołał chór na molo:
"Och, Meckie!"
Albo dziewczę solo:
"Maeckie, Maeckie, Maeckie, och!"

Maeckie tańczył boogie
Choć okrętem miotał szkwał
Maeckie tańczył boogie
Choć pod pokład bosman zwiał
A bosmana żona
"Och, Maeckie!"
Woła przerażona
"Maeckie, Maeckie, Maeckie, och!"

Cieszy się sam mat
I kapitan rad
Do sternika kucharz wpadł
Maeckie, to jest fakt
Tańczy sobie wciąż
Choć na morzu sztorm i wiatr

Maeckie to marynarz
Co po morzach wciąż się tłukł
Wszędzie miał dziewczyny
W każdym porcie kilka sztuk
Wołał chór na molo:
"Och, Maeckie!"
Albo dziewczę solo:
"Maeckie, Maeckie, Maeckie, och!"...

Obrazy: Borys Kustodijew

Kariera Marysi - Andrzej Waligórski


Krystyna Sienkiewicz i Barbara Wrzesińska
Kariera Marysi

Andrzej Waligórski


Po szumiącym pięknym lesie
Idzie dziewczę, koszyk niesie.
Niesie dziewczę kosz z grzybami,
Przekomarza się z ptaszkami.
Siedzi czyżyk na patyku:
- Co tam niesiesz w tym koszyku?
Może rybki albo pipki?
- Nie, mój ptaszku, niosę grzybki!

Będą dobre niesłychanie,
Gdy uduszę je w śmietanie!
Zajrzał lisek przez paprocie:
- Jakie grzybki niesiesz, trzpiocie?

Borowiki, czy rydzyki?
- Nie, mój lisku, sromotniki.
Będzie dużo śmiechu w chacie,
Gdy je ugotuję tacie!

Wylazł wilk, drżą pod nim udka:
- Maryś, dyć żeś to jest trutka,
Może z tego być ambaras,
Bo ci tatko kojfnie zaraz...
Toż powali nawet byka
Taka porcja sromotnika!
Roześmiała się dziewczyna
Jak ten strumyk, jak kalina...

- Toć wszystkiego jeść nie musi,
Gdyż połowę dam mamusi!
Załkał gorzko jesion dumny:
- Hej, porobią ze mnie trumny!

Nie bądź Maryś, taki psotnik,
Wyrzuć żeś won ten sromotnik!
Duma Maryś, drapiąc nogę:
- Choćbym chciała, to nie mogę,

Nie chcę robić wszak awarii
Pani Konopnickiej Marii,
Dzięki niej mam szanse duże
Znaleźć się w literaturze,

A w tej całej polityce
Przeszkadzają mi rodzice...
Tu tupnęła z mazowiecka,
Zafurczała za nią kiecka,

Pomarszczyły się pończochy
I pobiegła w stronę wiochy.
...a las cały szemrał słodko:
- Z Bogiem, Marysiu Sierotko...!

Fot. Andrzej Waligórski