Do mopsa, do foksa
I gładkie, i w kratkę
I w groszki, i w kropki
Ratlery, pinczery
Foksteriery
I tylko, i tylko tu
Herbowa zwierzyna
Dla córki, dla syna
Spójrz pan na tę mordkę i kup
Na flaczki i zrazy
Pan pryśniesz z nim razem
Alibi przed starą po grób
O wiele zagrychę
Przekąsisz kielichem
W pielesze zawiedzie cię pies
Ten fason dla pana
Co wabi się Diana
Pan widzisz, że wybór tu jest
Tak swoją reklamę codziennie powtarzał
Gdzie kiedyś Wołówka - tak bazar się zwał
Z bon tonem klientów obsłużył ze stu
Pan Oleś, sprzedawca psów
Herbowa zwierzyna
Dla córki, dla syna
Spójrz pan na ten okaz i weź
Po mamci medale
Po tacie detale
A lorda w familii miał też
Teściowę wyprosi
Lebiegów tarmosi
Za stówę cieć-anioł nie pies
Bo Oleś w tym fachu
Nie lubi obciachu
Pod chajrem, pół darmo, mam gest
Tak swoją reklamę codziennie powtarza
Choć inny już bazar, Warszawa nie ta
Z bon tonem klientów obsłuży i tu
Pan Oleś, sprzedawca psów
Herbowa zwierzyna...
O jakie metrykę się rozchodzi?
Znaczy się, że pan podejrzewa co?
Oj, nie będę się przy ludziach o panu wyrażać
Teraz sputniki świecą zakochanym, a tu takie trucie
Nie bądź pan mamut, panie ładny
Do mopsa, do foksa...
Herbowa zwierzyna
Dla córki, dla syna
Za stówę cieć-anioł nie pies
Bo Oleś w tym fachu
Nie lubi obciachu
Pod chajrem, pół darmo, mam gest
Gdzie ty byłeś, kiedy długo w oknie stałam
Gdzie ty byłeś, kiedy czekać nie umiałam
Gdzie ty byłeś w tamte dni
Gdy nadzieję budził świt
Aby gasła cicho znów razem z wieczorem
Czasem spóźnić się nie wolno nawet chwilę
To kosztuje całe lata - godzin tyle
Dziś nieważne, czyj był błąd
Dokąd idziesz ani skąd
Już się stało, już za późno dziś
Nie bierz wspomnień dalej w drogę - nie uniesiesz
Ani słowem cię nie zmartwię, nie ucieszę
I nie pytaj, czy mi żal
Po co słowa? Co to da
Już za późno na to dziś - sam wiesz najlepiej
Niech co było, skryje nam siedem pieczęci
Tylko jedno chciej zachować w swej pamięci
Kiedy miłość woła cię
Musisz zdążyć nie wiem gdzie
Czemu do mnie tak spóźniłeś się
Wraca cień smutku tamtej chwili
Odejdź już - tak szepnęła cicho
Indiańska dziewczyna.
Obcy ląd zniszczy moją przyszłość
Nigdy już na ten brzeg nie przychodź
Przyjaźń twą chciałabym
Czasami wśród nocy wspominać
Galapagos, Galapagos
Żółwie wyspy wśród mgły
Oceanu rytm
Galapagos, Galapagos
Niech prowadzi mnie tam
Dobry los
Chociaż lat już minęło tyle
Wraca cień smutku tamtej chwili
Obraz wysp i wulkanów szczyty
Samotny wśród morza
Tam zielonej sawanny cisza
Drżące gwiazdy do snu kołysze
Dziwny świat obcych lat
Zgubiony przez morskie bezdroża
Sława Przybylska Melodia mojego miasta Irena Solińska
Pojazdów pęd, hamulców zgrzyt
Fabryki gwizd, gdy idzie świt
Melodia mojego miasta
Mostowych przęseł cichy jęk
Motorów szmer, metalu szczęk
Melodia mojego miasta
Obcasów step, szpileczek stuk
Perkusji rytm w uliczny bruk
Melodia mojego miasta
I rynien bulgot, kiedy deszcz
Milczenie parków w zimny zmierzch
Melodia mojego miasta
W symfonię zgiełku czasem wplecie
Liryczny akord siwy bard
Tango miłości wiatr ulicą miecie
Kto mu pozwolił tak niemodnie grać
Dziecięcych kroków zaschły ślad
I zgasłe słowa tamtych lat
Melodia mojego miasta
Z kawiarni, biur, z podwórek, bram
Z zaułków, hal, z cmentarnych bram
Melodia mojego miasta
Samotny uśmiech, łzę i gorycz
Tonacji wspólnej wiąże nić
Co ludzi cieszy i to co ich boli
Kiedy bez marzeń trudno tak im żyć
Podobnych miast świat wiele ma
Lecz jedno tylko dla mnie gra
Melodię mojego miasta
Nad kabli sieć, wieżowca szczyt
Tysiącem nut rozkwita w rytm
Melodia mojego miasta
Co kogo to...
Jakim prawem się śmieję lub płaczę?
Co kogo to...
Jak mój gest i spojrzenie tłumaczyć?
Co kogo to...
Na czyj adres westchnienia ślę?
Po co tylko dla zabawy
Tak się wtrącać w cudze sprawy?
A fe!
Co kogo to...
O czym myślę, gdy w czoło się pukam?
Co kogo to...
Jeśli nawet rozsądku tam szukam?
Co kogo to...
O czym milczę, gdy wstręt mam do słów?
Szczęściem człowiek nie wymyślił
Jak drugiemu zajrzeć w myśli
Ej, stop!
Co kogo to...
Że mnie złości mój żywot banalny?
Co kogo to...
Jeśli śnię czasem zbyt nierealnie?
Co kogo to...
Przecież wolno każdemu marzyć
Lecz nikomu nie pokażę
Gdzie jest szyfr do moich marzeń
O nie!
Co kogo to...
Że mam humor, choć grosza przy duszy?
Co kogo to...
Że sam czort mnie do zbytków dziś kusi?
Co kogo to...
Że cię zjadam oczyma jak złodziej
A gdy noc kontury zatrze
Stoję, w okna twoje patrzę