Andrzej Bogucki, Henryk Rostworowski Dziewczyno Roman Sadowski
W zadumie mrocznej ciszy
W tęsknocie smutnych gwiazd
Wsparte o nocy niszę
Drzemią ulice miast
W jakimś dalekim mieście
W ulicy cichych snów
Czekasz ode mnie wieści
Na moich kilka słów
Dziewczyno, cóż mogę ci powiedzieć Dziewczyno, że wrócę kiedyś znów
Że znów będziemy razem przez wiosny słońce szli
I żal uleci z serca wśród jaśminowych dni
Dziewczyno, cóż mogę ci powiedzieć
Prócz kilku takich prostych, zwykłych słów...
Na pewno nie wie nikt, co znaczy tico-tic
To ptaszek, co w zegarze tykać zawsze zwykł
Gdy kuka on ku-ku, to czas na rendez-vous
Aż serce w piersi głośniej bić zaczyna w mig
Ów tico-tico wie, czy warto iść i gdzie
Czy czas dokładnie mierzyć wtedy, kiedy chce
Gdy trzeba daje znak głośniejszym swym tik-tak
A co godzina woła ku-ku mądry ptak
Gdyby nie tico, byłbym minął się z Moniką
I tylko tico ostrzegł mnie przed Weroniką
Bo jeśli można tak rzec
W tych sprawach tico jest spec
I umie ustrzec od awantur, czyli hec
Gdy słońce gaśnie, wtedy właśnie tico kuka
Kto szuka przygód, niech bez tica ich nie szuka
Bo tylko tico niezawodny daje znak
Swym tico-tico... - tak
Nie warto ciągle śnić o szczęściu swem
Nie warto złudą żyć wciąż dzień za dniem
Szczęście - znana to rzecz - zjawia się, kiedy chce
Do mnie też przyszło, gdy uśmiechnęłaś mi się
Gdy wiem, że ciebie mam
Jestem panem i ziemi, i nieba
Gdy wiem, że ciebie mam
Cóż mi więcej do szczęścia potrzeba
Gdy wiem, że ciebie mam
Jakbym milion w kieszeni miał gwiazd
Niechaj drwią sobie z nas
Niechaj kpią cały czas, gdy ciebie mam
Nie chcę już dobrych rad
Kiedy mam cały świat, bo ciebie mam
Nie warto wróżyć z chmur przelotnych burz
Nie warto zrywać róż, gdy więdną już
I nie warto się mścić za obelgi sprzed lat
Za to warto jest żyć z miłą swą za pan brat...
František Krištof Veselý - Miluška moja Henryk Rostworowski - Miluśka moja
Miluśka moja, ty jesteś moją wiosną
Dla ciebie w zimie kwiatki na szybach rosną
Miluśka moja, ty jesteś moim latem
Więc mnie pocałuj, bo mi zależy na tem
Miluśka moja, ty jesteś mą jesienią
Której się złotem wszystkie radości mienią
Miluśka moja, tyś mym okrągłym rokiem
Chcę z tobą razem iść w życie krok za krokiem
Nie przesadzam, bo już dobrze wiem
Żeś niedzielą i powszednim dniem
Poniedziałkiem, wtorkiem, środą też
Wszystkim, czym być tylko chcesz
Ja dla ciebie czytam to z twych lic
Znaczę prawie tyle, co i nic
Lecz to kiedyś może zmieni się
Gdy ty pokochasz mnie
Jednym szkoda lat młodych
Powodzenia, urody
Innym laurów niedoszłych i palm
Ja się szczerze przyznaję
Że mi innych rzeczy żal jest
Naprawdę żal
Żal mi okazji utraconych
Niecałowanych ust
Chwil, co na kartkach długich stronic
Gonić chciał Marcel Proust
Niedoszłych spotkań z dawnych lat
Ukrytych marzeń, którem zgadł
Gdy minął czas i żar ich zgasł
Żal mi okazji utraconych
Niepowiedzianych słów
Przelotnych spojrzeń z lat minionych
Co już nie wrócą znów
Na próżno gonię, próżno chcę
Przywołać cienie, które, wiem
Rozwiały się we mgle
Mnie o lata nie chodzi
Niech mijają, nie szkodzi
Cóż pomoże tu nie chcieć lub chcieć
Ale żal mi tych wspomnień
Których nie mam dziś, a mogłem
Tak łatwo mieć...
Nat King Cole - Nature Boy Henryk Rostworowski - To było raz
W jesienny, beznadziejny czas
Na skrzyżowaniu ulic dwóch
Gdzie był ruch, wielki ruch i gwar
Ujrzałem cię, poznałem cię
I urzekł mnie twój czar
Od tego dnia
Gdym ciebie ujrzał pierwszy raz
Wiosenny zaczął płynąć czas
Znikła mgła, żyć zacząłem w śnie
I dzień za dniem mijają dnie
A ja już wiem, co się miłością zwie
I dzień za dniem mijają dnie
A ja już wiem, co się miłością zwie
Było miasto, co niczego się nie bało
A niewiele jest na świecie takich miast
Co umiało grozie w oczy spojrzeć śmiało
Co sięgało dumnym czołem aż do gwiazd
Było miasto, co uśmiechać się lubiło
I humoru nie traciło w chwilach złych
Śmiech w tym mieście ducha krzepił i był siłą
Choć zdarzało się, że dźwięczał poprzez łzy
Tę piosenkę o Warszawie śpiewam wam
O niej śpiewam i ją sławię, bo ją znam
Znam ulice, kamienice
Zwykłych ludzi, robotników, robotnice
Tę piosenkę o Warszawie śpiewam wam
Refren prosty, każdy zapamięta sam
Podchwycicie, zanucicie
Miastu sława - niech Warszawa żyje nam!
Było miasto, które wolność pokochało
I walczyło o nią, wie to miesiąc maj
Miasto, gdzie szedł lud na odsiecz ideałom
Kiedy klęski nawiedziły jego kraj
Było miasto, miłe miasto, moje miasto
Najwspanialsze, najzuchwalsze z wszystkich miast
Co umiało przeciwstawiać się najazdom
Miasto-bastion, choć bez bunkrów i bez baszt...
Mało kto, mało kto to docenia
Ile znaczą, co mogą spojrzenia
Ile marzeń ukrytych, ile wyśnionych snów
Można wyznać, powiedzieć spojrzeniem bez słów
Zakochanych spojrzenia najpierwsze
Więcej znaczą niż słowa, niż wiersze
Czy rozumiesz to dobrze, czy wiesz?
Miłość to najpiękniejszy jest wiersz!
Gdy muzyczka gra walca jak teraz
Wtedy żyć, żyć się chce, nie umierać
Gdy ją tulisz do siebie, gdy w rytm walca z nią mkniesz
Już rozumiesz to dobrze i wiesz
Walca rytm, walca rytm, na raz, dwa, trzy
Ona patrzy ci w oczy, ty patrzysz
Już rozumiesz jej uśmiech i spojrzenie jej znasz
Wtedy wiesz już: dla siebie ją masz
Mało kto, mało kto to docenia
Jakie dziwne są czasem wspomnienia
Ile dni, co minęły, ile prześnionych snów
Można zgubić, zapomnieć, potem wspomnieć je znów
Te nieśmiałe spojrzenia najpierwsze
Potem słowa i listy, i wiersze
"Czy pamiętasz?" - "Pamiętam" - "Ja też"
Bo wspomnienie to smutny jest wiersz
Gdy muzyczka gra walca jak teraz
Nie wiadomo czy żyć, czy umierać
Gdy walczyka tak grają, każda nuta i takt
Przypomina ci wszystko, o tak
Walca rytm, walca rytm, na raz, dwa, trzy
Tą melodią się w przeszłość zapatrzył
I walczykiem na mgnienie zadrżał w sercu i znikł
Błahy walczyk, zapomnisz go w mig...