Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dąbrowski W.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dąbrowski W.. Pokaż wszystkie posty

Piszę powieść historyczną - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Я пишу исторический роман
Piszę powieść historyczną

Witold Dąbrowski i Wiktor Woroszylski

A w butelce lila-rouge
po importowanym piwie
najczerwieńsza z wszystkich róż
kwitła dumnie, a cierpliwie.
W historyczną prozę tę,
w zamysł, co się z wolna wylągł,
brnąłem jak przez gęstą mgłę
od prologu po epilog.

Hen błękitna wzywa dal.
Wyobraźnia pędzi cwałem.
Własnych losów stary szal
rozwijałem, rozpruwałem.
I bohater dzielny mój,
wyszperany w pamiętnikach,
dał mi szlify porucznika
i w pradawny posłał bój.

Zmyślać to nie znaczy łgać,
a domyślać się - to wiedzieć.
Nie wiem, pióro biorąc w garść,
czy ta powieść się powiedzie.
Ale póki kłuje głóg i kraśnieją róży pąki -
niech wypowiem kilka słów,
sens wytrząsnę ze skarbonki.

Tak się pisze, jak się słyszy.
Tak się słyszy, jak się dyszy.
Czasem w ciżbie, czasem w ciszy,
łowiąc uchem słaby dźwięk.
Tak zachciało się przyrodzie.
A dlaczego? Trudno dociec.
Niech kto powie, jeśli wie.

Płótno batalistyczne - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa, Andriej Makarewicz
Батальное полотно - Płótno batalistyczne

Witold Dąbrowski i Andrzej Mandalian

Szary zmierzch. Natura. Fletu ton miarowy.
Późna kawalkada.
Przodem jedzie cesarz, surdut na nim płowy,
złota przy nim szpada.
Klacz pod siodłem siwa, z kasztanowym okiem,
w pióropusze strojna.
Rząd amarantowy. I u ramion skrzydła.
Wszystko jak przed wojną.

Śladem za cesarzem — orszak generałów,
kwiat cesarskiej świty,
Kochankowie sławy, każdy żołnierz prawy,
żaden nie zabity.
Zuchy i birbanci, fligiel-adiutanci,
malowane dzieci,
Sami oczajdusze, zbawcy i geniusze,
franci i poeci.

Cichną klawesyny, echa czasów innych,
szepty, szmery, dzieje...
Koni kłus miarowy, fletu ton nerwowy,
przewrotne nadzieje.
Coraz słabszy zapach dymu i ogniska,
maślanki i chleba.
Nie masz nad głowami, nie masz pod stopami
Nic prócz ziemi, nieba...




Piosenka wesołego żołnierza - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка веселого солдата
Zbigniew Zamachowski - Piosenka wesołego żołnierza

Witold Dąbrowski

Dostanę mundur, broń, do szafki kluczyk.
Dowódca baczność, spocznij mnie nauczy.
Butami naszą piękną ziemię zmierzę.
Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem...

Zostawię w domu troski i kłopoty.
Nie trzeba mi ni forsy, ni roboty.
Gdy każą idę, gdy nie każą leżę.
Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem...

A reszta mnie po prostu nie obchodzi,
Ojczyzna każe, o cóż jeszcze chodzi.
To ona cały gips na siebie bierze.
Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem...


Bohdan Łazuka, Piramidy
Ballada amerykańskiego żołnierza

Andrzej Bianusz

Dostanę mundur, broń, do szafki kluczyk,
Dowódca baczność, spocznij mnie nauczy,
Butami naszą piękną ziemię zmierzę -
Jak łatwo być żołnierzem, żołnierzem...

Wnet wszystkie ze łba spadną mi kłopoty.
Nie trzeba mi wypłaty ni roboty.
Gdy każą - idę, gdy nie każą - leżę.
Jak łatwo być żołnierzem, żołnierzem...

A gdyby się historia jakaś działa,
Ty jedno wiesz - Ojczyzna ci kazała
I możesz w swą niewinność wierzyć szczerze.
Jak łatwo być żołnierzem, żołnierzem...

Piosenka o piechocie - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка о пехоте
Sława Przybylska - Wybaczcie piechocie

Witold Dąbrowski

Wybaczcie piechocie,
że tak nierozumna, czasami bez tchu.
My zawsze w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu.
Jak długo tak można?
Bezdroża, mokradła i błoto, i piach,
i wierzba przydrożna
jak siostra pobladła zostaje we łzach.

Nie wierzcie pogodzie,
gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wśród drzew,
Nie wierzcie piechocie,
gdy w pieśni bojowej odwaga i gniew.
Nie wierzcie, nie wierzcie,
gdy w sadach słowiki zakrzyczą co sił -
wy jeszcze nie wiecie,
co komu pisane i kto będzie żył.



Uczyłaś ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos...
Kolego mężczyzno,
a jednak niezgorszy przypada ci los.
My zawsze w pochodzie
i tylko to jedno nas budzi ze snu;
dlaczego w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?
Dlaczego w odwrocie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?..

Piosenka o żołnierskich butach - Bułat Okudżawa


Песенка о солдатских сапогах
Piosenka o żołnierskich butach

Bułat Okudżawa - Witold Dąbrowski i Andrzej Mandalian

Znów buty, buty, buty, tupot nóg
i ptaków oszalałych czarny wiatr.
Kobiety stają u rozstajnych dróg,
piechocie odchodzącej patrzą w ślad.

Czy słyszysz werbel, werbel, werbel gra:
„Żołnierzu, żegnaj ją, przeżegnaj ją!"
Odchodzi pluton — tylko mgła i mgła...
I tylko przeszłość nie zachodzi mgłą.

A męstwo nasze gdzie, na miły Bóg,
gdy przyjdzie wrócić na rodzinny próg?
Kobiety za pazuchę kładą je
jak pisklę, ukradzione nam we śnie...

A gdzie kobiety nasze, powiedz, gdzie?
Gdy już nadejdzie wytęskniony dzień,
witają w progu nas i wiodą tam,
gdzie wszystko nasze ukradziono nam.

Lecz cóż po łzach, po załamaniu rąk!
Z nadzieją patrzmy w nadchodzące dni...
A pośród pól żerują stada wron,
a pośród lat echami wojna grzmi.

I znów w zaułkach buty, tupot nóg,
i ptaków oszalałych czarny targ —
kobiety stają u rozstajnych dróg,
w żołnierski podgolony patrzą kark.



Edmund Fetting, Stanisława Celińska, Sława Przybylska
Piotr Fronczewski, Piotr Garlicki, Marian Kociniak, Józef Nowak

Fotografie

Katarynka - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка старого шарманщика
Gustaw Lutkiewicz, Zbigniew Zamachowski - Katarynka

Witold Dąbrowski

Eh, skrzynko-katarynko,
Muzyczko z dawnych dni,
Graj dziarska starowinko,
Zwodnico - zagraj mi.

Przyjaciół mam tak wielu,
Co krok znajoma twarz,
Lecz jakże dojść do celu,
Gdy ciasne buty masz?



Robota jest robotą,
I zawsze - jak na złość,
Roboty mamy potąd!
Roboty mamy dość.

Za każdy krok fałszywy,
Za każdy błędny krok,
Zapłacę życiu grzywnę -
Dostanę sójkę w bok.

Więc idę pomaleńku,
Niech starczy sił by dojść
I niech nie zaznam lęku,
Gdy życie daje w kość.

Robota jest robotą...

A przecież mi żal - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Былое нельзя воротить
Edmund Fetting, Piotr Machalica, Sława Przybylska
A przecież mi żal


Witold Dąbrowski

Aleksander Siergiejewicz Puszkin


Co było - nie wróci i szaty rozdzierać by próżno.
Cóż każda epoka ma własny obyczaj i ład ...
A przecież mi żal, że tu, w drzwiach, nie pojawi się Puszkin -
tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.

Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie -
i tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal...
A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie,
i nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal!

Doceniam pojętny mój wiek, mego stwórcę i mistrza,
rozumny mój wiek, doświadczony mój wiek pragnę czcić...
A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza
i jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić.



No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz szlak się uświetnił,
i wszystko już jest - cicha przystań, nonajron i wikt...
A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
górują cokoły, na których nie stoi już nikt.

Co było - nie wróci... Wychodzę wieczorem na spacer
i nagle spojrzałem na Arbat i - ach, co za gość!
Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się,
ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś!

Władimir Pierwuninskij - Владимир Первунинский



Wesoły dobosz - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Веселый барабанщик
Maria Pakulnis, Hanna Okuniewicz - Wesoły dobosz

Witold Dąbrowski

Wstań o świcie, wstań o świcie, wstań o świcie,
kiedy nocni stróże przed sklepami śpią,
a zobaczysz i usłyszysz,
jak wesoły dobosz idzie
i pałeczki z klonu w dłoniach jego drżą.

A w południe, gdy na mieście kipi życie —
zgrzyt tramwajów i huczący ludzki rój,
ty przysłuchaj się — usłyszysz,
jak wesoły dobosz idzie,
ulicami niesie gromki werbel swój.

A gdy wieczór, stary oszust i wichrzyciel,
w czarną ciemność pootula miejski bruk,
bacznie przypatrz się — zobaczysz,
jak wesoły dobosz idzie...
Warkot werbla i pałeczek wartki stuk.

W dzień i w nocy łoskot werbla usłyszycie,
raz jest bliżej, raz jest dalej, ale trwa...
Czy naprawdę nie widzicie,
jak wesoły dobosz idzie,
nie słyszycie, jak na werblu dobosz gra?


Ziemowit Fedecki

Jeśli wyjdziesz z domu, wyjdziesz wczesną porą
Kiedy wraca na spoczynek nocny stróż
Ujrzysz, jak wesoły dobosz dwie pałeczki bierze do rąk
I codzienny koncert swój zaczyna już

Potem znów południe zadyszane wbiegnie
I przyniesie zgrzyt tramwajów, gwar i szum
Ale w zgiełku tym wesołym dobosz dalej gra na bębnie
Czy nie widzisz, jak przeciska się przez tłum

Wreszcie przyjdzie, jak spiskowiec, wieczór mroczny
I ciemności na uliczek spadną bruk
Lecz w ciemnościach też zobaczysz, jak wesoły dobosz kroczy
Dzielny dobosz, co przemierzył tysiąc dróg

Bije werbel czasem głośniej, czasem ciszej
Zimą, wiosną, w smutne dnie, wesołe dnie
Gra wesoły dobosz marsza - czy naprawdę wciąż nie słyszysz
Jak pałeczki uderzają w bęben dwie?...

Piosenka z filmu "Друг мой, Колька" - 1961
"Mój przyjaciel Kolka"

Pożegnanie Polski - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Прощание с Польшей
Piotr Kajetan Malczuk - Pożegnanie Polski

Witold Dąbrowski


Pospólny los, Agnieszko (Polacy), nas z dawien dawna zbratał
Na dolę i niedolę, na dobro i na zło…
Gdy trębacz nad Krakowem w hejnale stromym wzlata,
Z nadzieją strzygę uchem i szabli szuka dłoń…

Tak ładnie wyglądamy w strzępiących się ubrankach,
Jak lament Jarosławny jest płacz sióstr naszych "Idź" -
Gdy siedemnastoletni, grający na organkach,
Jak zawsze wyruszamy, by się za wolność bić.

Wybaczcie zaniechanie, odpuście grzech milczenia,
Pośpieszne pożegnanie i żal spóźnionych słów…
Nam czas, Agnieszko składał niejedno przyrzeczenie,
I czad obietnic próżnych uderzył nam do głów.

Gra trębacz nad Krakowem. Wciąż gra, choć dawno poległ,
bo wieczna jego miłość. Gra miastu larum… Cyt!...
Agnieszko, myśmy dzieci, za chwilę – dzwonek w szkole.
Czy słyszysz? To za ścianą gdzieś grają twista z płyt.

Прощание с Польшей

Мы связаны, Агнешка, давно одной судьбою
в прощанье и в прощенье, и в смехе, и в слезах:
когда трубач над Краковом возносится с трубою,
хватаюсь я за саблю с надеждою в глазах.

Потертые костюмы сидят на нас прилично,
и плачут наши сестры, как Ярославны, вслед,
когда под крик гармоник уходим мы привычно
сражаться за свободу в свои семнадцать лет.

Прошу у вас прощенья за раннее прощанье,
за долгое молчанье, за поздние слова...
Нам время подарило пустые обещанья.
От них у нас, Агнешка, кружится голова.

Над Краковом убитый трубач трубит бессменно,
любовь его безмерна, сигнал тревоги чист.
Мы -- школьники, Агнешка, и скоро перемена,
и чья-то радиола наигрывает твист.

Do widzenia chłopcy - Bułat Okudżawa

Sława Przybylska - Do widzenia, chłopcy

Witold Dąbrowski

Coś ty, wojno, zrobiła?
Jak mogłaś tak?...
Opustoszał park miejski i sad.
Chłopcy głowy podnieśli, ruszyli w takt...
W jednej chwili przybyło im lat.

Obejrzeli się tylko od proga - i już
w ciemność poszli czwórkami i w dal.
Do widzenia, chłopaki
Chłopcy, cóż,
wróćcie, cało, jeżeli się da.

Nie żałujcie wrogowi granatów, kul,
idźcie śmiało, gdy werbel gra,
ale wróćcie, chłopaki, z bitewnych pól,
wróćcie do nas, jeżeli się da.

Ach, wojenko przeklęta - zgiełk boju, kurz,
zamiast ślubów rozłąka i znój.
Dawno nasze dziewczęta oddały już
młodszym siostrom weselny strój.

Łomot butów żołnierskich, wybuchów błysk
i szynele spłowiałe, i dym...
Ech, dziewczęta,
naplujcie oszczercy w pysk!

Przyjdzie czas - policzymy się z nim.

Niech tam mówi, że zwiódł was kołowrót dróg,
że zmieniła was wojna do cna.
Do widzenia, dziewczyny.
Na miły Bóg,
wróćcie do nas, jeżeli się da.

До свидания, мальчики

Ах, война, что ж ты сделала, подлая,
Стали тихими наши дворы,
Наши мальчики головы подняли,
Повзрослели они до поры.

На пороге едва помаячили
И ушли за солдатом солдат,
До свидания, мальчики, мальчики,
Постарайтесь вернуться назад.

Нет, не прячьтесь вы, будьте высокими,
Не жалейте ни пуль, ни гранат,
И себя не щадите вы и всё-таки
Постарайтесь вернуться назад.

Ах, война, что ж ты, подлая, сделала,
Вместо свадеб разлуки и дым,
Наши девочки платьица белые
Раздарили сестрёнкам своим.

Сапоги, ну куда от них денешься,
Да зелёные крылья погон,
Вы наплюйте на сплетников, девочки,
Мы сведём с ними счёты потом.

Пусть болтают, что верить вам не во что,
Что идёте войной наугад,
До свидания, девочки, девочки,
Постарайтесь вернуться назад.

Zdjęcia: ROSPHOTO

Czarny kot - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa - Песенка про чёрного кота
Sława Przybylska, Krystyna Sienkiewicz, Piramidy - Czarny kot

Wojciech Młynarski

Sienią na kuchennej klatce
Na podwórze przejdziesz w lot
A w tej sieni, jak w pałacu
Żyje sobie czarny kot

Śmieje się pod wąsem pewnie
Nic nie widać, ciemno tam
Inne koty nucą rzewnie
A ten czarny milczy nam



Dawno już nie łowi myszy
Stroszy wąsy, śmieje się
Każde słowo nasze słyszy
I kiełbasę naszą je

Ani żąda, ani prosi
Tylko w ślepiach żółty blask
Każdy sam mu żarcie znosi
Jeszcze mu się kłania w pas

Nie zamiauczy ani razu
Tylko pije, tylko je
I o schody ostrzy pazur
Aż człowieka bierze dreszcz

Wszyscy w domu przygnębieni
Pewnie to przez niego tak
Warto by żarówkę w sieni...
Ale forsy ciągle brak



Witold Dąbrowski

Na podwórku, tuż za bramą -
czarnej sieni czarny wlot.
W sieni dzień i noc tak samo
rezyduje Czarny Kot.

Uśmiechając się pod wąsem
czai się w ciemnościach, łotr.
Drą się koty wniebogłosy,
ale milczy Czarny Kot.

Myszy dawno już nie łowi,
stroszy wąs i śmieje się -
łapie wszystkich nas za słowo
i kiełbasę naszą żre.

Ani żąda, ani prosi,
kryje w ślepiach żółty blask.
Każdy sam mu coś wynosi
jeszcze mu się kłania w pas.

Nie zamiauczy ani razu,
ale z sieni - ani rusz;
o framugę ostrzy pazur,
jakbyś miał na gardle nóż!

Stąd też wszyscy przygnębieni,
wszystko w domu - byle jak...
Warto by żarówkę w sieni...
Ale chętnych jakoś brak!
Ale forsy ciągle brak!...

Związek Przyjacielski - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Союз друзей
(Старинная студенческая песня)
Sława Przybylska - Związek Przyjacielski


Witold Dąbrowski

Kto się na związek targnie nasz,
surowej godzien będzie kary,
gdy zrobi to - za jego łeb
pękniętej nawet nie dałbyś gitary.
Ma nas na oku wiek, i wie,
gdzie w tyralierze łańcuch rzadszy...
Podajmy sobie ręce wraz,
bo źle stuleciu z oczu patrzy.

Nie dla nas rozgwar cudzych uczt,
wdzięk podejrzanych prawd nie dla nas,
biel piór od pochwal milsza nam,
niechby już pozostała nieskalana.
Gdy ciemniak nam powiada, że
sądzone nam dalekie cele,
podajmy sobie ręce wraz.
Złączmy ramiona, przyjaciele.

Gdy przyjdzie dzielić cały kram,
słodkie nie skuszą nas kołacze,
nie nam uchyli raj swych bram,
Ofelia za to może nas opłacze.
Dopokąd zaś nie zagrzmiał dzwon,
że czas się zbierać, czeka droga,
podajmy sobie ręce wraz,
złączmy ramiona swe, na Boga!

Piosenka o papierowym żołnierzyku - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка о бумажном солдатике
Wojciech Młynarski - Piosenka o papierowym żołnierzyku

Witold Dąbrowski

Raz pewien żołnierz sobie żył
Odważny i zawzięty,
Lecz cóż?... zabawką tylko był,
Z papieru był wycięty.

Świat zmieniać, uszczęśliwiać go
Nasz żołnierz był gotowy,
Lecz nad łóżeczkiem wisiał, bo
Był tylko papierowy.

Pod kule chętnie by, jak w dym,
Szedł za was bez namowy,
I mieliśmy sto pociech z nim -
Był przecież papierowy.

I nigdy mu nie zwierzał sztab
Tajemnic swych wojskowych.
A czemu tak? Dlatego tak,
Że był on papierowy.

Wyzywał los, w pogardzie miał
Tchórzliwych dezerterów,
I "Ognia! Ognia!" ciągle łkał,
Choć przecież był z papieru.

Niejeden wódz już w ogniu znikł,
Niejeden szeregowy...
I poszedł w ogień...
Zginął w mig - nasz żołnierz papierowy.

Zostań księżycu - Witold Dąbrowski


Andrzej Wiejak
Zostań księżycu

Witold Dąbrowski

Ech, ty wysoka nocy tatrzańska,
zostań, nie odchodź jeszcze, pobądź.
Lisią czapę przekrzywiwszy z pańska
kroczy księżyc, bierze cię ze sobą.

Zostań, księżycu, zostań,
Pozłoć się jeszcze, pozłoć...
Trudne jest każde z rozstań,
licho ten świt przyniosło...

Księżyc szedł w lisiej czapie, jak dziedzic,
białe go świerki zaklinały
na zimowy sen obu Niedźwiedzic
i na Wozy Wielki i Mały:

Zostań, księżycu...

Świerki czekają, roziskrzone, białe,
aż niebo rudym blaskiem pęknie.
Świt się dźwiga... I czemu się bałem,
że o świcie może być mniej pięknie? ...

Studencki Teatr Satyryków
Program "Konfrontacja"
W oryginale muzyka Marka Lusztiga

Kasztany - Witold Dąbrowski

Witold Dąbrowski - Kasztany

Księżyc burym niedźwiedziem
z mokrych traw się gramoli,
wakacyjnie po łąkach się błąka,
czas rozjaśnia powoli cień przydrożnej topoli -
noc sierpniową spotykasz na łąkach.
Tęsknisz przecie do zmierzchu na uniwersytecie,
skojarzenie cię nagłe ogarnie:
księżyc nad biblioteką przestał być już niedźwiedziem,
przypomina wiszące latarnie.

Tam w nawisłych gałęziach kasztanów
zaplątało się parę twych lat...
Przychodziłeś tu co dzień, co rano,
wychodziłeś, kiedy wieczór cień kładł.
W żółtych liściach obudził się powiew,
parę ładnych przypomniał ci lat.
Zakłębiło się zeschłe listowie,
na gałązkach zachybotał się wiatr.

Wczesny zmierzch uczelniany poocieniał kasztany,
przytulone mijają się pary...
Senne chmurki wiosenne, ciężkie chmury jesieni
przepływają przez krzywe konary.
Opadają powoli liście pięciopalczaste,
zmrok sczerniałe kasztany ocienia...
Jeszcze kilka jesieni przewędruje nad miastem -
same dobre zostaną wspomnienia...

Studencki Teatr Satyryków
Z programu "Prostaczkowie"

Wenus - Nikołaj Gumiłow


Agnieszka Chrzanowska
Wenus

Nikołaj Gumiłow
На далекой звезде Венере

Adam Pomorski, Witold Dąbrowski

Na dalekiej planecie Wenus
Słońce świeci stokroć złociściej,
Tam na Wenus, ach, tam na Wenus
Drzewa mają błękitne liście.

Śpiewne, nieujarzmione wody,
Wodospady, gejzery, rzeki
W dzień śpiewają wolności ody,
W nocy świecą jak ognik lekki.

Tam na Wenus, ach, tam na Wenus
Nie ma władczych słów ani szorstkich,
Bo narzecze aniołów z Wenus
Same tylko zna samogłoski.

Jeśli mówią ea i ai -
Jest obietnic w tym słodkie drżenie,
Uo, ao - o starym raju
Pozłocistym nęci wspomnieniem.

Tam na Wenus, ach, tam na Wenus
Przedśmiertnego nie ma cierpienia,
Jeśli kto umiera na Wenus -
To się w parę wodną zamienia.

I wędrują złotawe dymy
W chaszczach zmierzchu błękitniejących
Lub jak dobrotliwe pielgrzymy
Nawiedzają jeszcze żyjących.

Fragm. wiersza "Las" - "Лес"

A to było, a to było w owe lata,
Z których śladu nie zostało w pustce świata,

A to była, a to była ta kraina,
Która nawet we śnie się nie przypomina.

Może las ten, to jest dusza twoja,
Może las ten, to jest miłość moja,

Umierając może właśnie tego czasu,
Odejdziemy razem do owego lasu.

Może las ten, to jest dusza twoja,
Może las ten, to jest miłość.

Obrazy: Francois Fressinier

Ballada dla matki - Witold Dąbrowski

Piotr Fronczewski
Ballada dla matki

Witold Dąbrowski

Cerowałaś mi skarpetki, by nie uwierały buty
Kiedy będę szedł w podkutych na dalekie wsie
Trzy godziny od kolei, zagubione wśród kolein
Dróg piaszczystych, rozjeżdżonych, polnych polskich dróg

Szedłem drogą od zebrania do zebrania 
Niosłem dziesięć cienkich broszur o radach i o skupie
Z tamtych broszur i z twojego cerowania
Wyrastała moja duma, kiedy szydzili: „głupiec”

Zapylone drogi kluczą, wiodą tam gdzie w siwym wietrze
Na szesnastym kilometrze, za pagórkiem gdzieś
Pod sosnami rozchwianymi, na ujętej w miedze ziemi
Pod sczerniałą słomą dachów przykucnęła wieś

Szedłem na wieś, od zebrania do zebrania
Niosłem dziesięć cienkich broszur o radach i o skupie
Z tamtych broszur i z twojego cerowania
Wyrastała moja duma, kiedy szydzili: „głupiec”

Cerowałaś mi skarpetki, wieczorami igłę brałaś
Nawlekałaś, cerowałaś, wiodłaś równy ścieg
I mówiłaś zmierzchem szarym „trzeba kupić okulary
Coraz słabiej widzę synku, coraz trudniej szyć”

Szedłem potem, od zebrania do zebrania
Niosłem dziesięć cienkich broszur o radach i o skupie
Z tamtych broszur i z twojego cerowania
Wyrastała moja duma, kiedy szydzili: „głupiec”

Fot. Witold Dąbrowski, Teatr STS