Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mendelssohn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mendelssohn. Pokaż wszystkie posty

Weselne preludium - Andrzej Kosmala


Krzysztof Krawczyk - Weselne preludium

Andrzej Kosmala

💛
Marsz weselny Mendelssohna
Powróci echem nam
Kiedy podążymy szlakiem
Naszych wspólnych spraw
💛
Nasze drogi się spotkały
By stworzyć jeden trakt
Teraz wiedzie nas w nieznany
Jeszcze dotąd świat
💛
Gdy dzień zbudzi noc
Gdy codzienność zajrzy nam za próg
Do tych chwil nieraz powrócimy
Jak do pięknych snów
💛
Czy szczęśliwym jest finałem
Że razem ty i ja
To zaledwie jest preludium
Do długiego dnia
💛
Blask obrączek jak twe oczy
Jak słońce skoro świt
Jak pochodnia pośród nocy
Okruch szczęścia, pył
💛
Gdy dzień zbudzi noc...
💛
Marsz weselny Mendelssohna
Przypomni wtedy, że
Gdzieś za nami kawał drogi...

Wrażenie - Arthur Rimbaud


Arthur Rimbaud
Sensation

Wrażenie

Bronisława Ostrowska

W błękitne zmierzchy letnie pójdę miedzą polną
Skroś traw i ziół; muskany przez dojrzałe żyto...
Śniąc, będę czuł pod stopą świeżość ros podolną
I zwolę wiatrom kąpać mą głowę odkrytą.

Nie będę tedy mówił, ani myślał wcale,
Lecz nieskończona miłość w moje serce spłynie...
I będę szedł jak Cygan — w coraz dalsze dale
W Przyrodzie, jak z kobietą, szczęsny w tej godzinie.

Ach, co to był za ślub - Wojciech Młynarski


Quorum - Ach, co to był za ślub

Wojciech Młynarski

Dawno temu już, bo przed laty stu,
z górą stu,
pewien strażak miał huczny ślub.
Kumple mosiężni w krąg,
a on miłej swej ślubuje
wierność aż po grób.

A zaś vis à vis wynajmował dom,
wiejski dom,
skromny muzyk pan Mendelssohn.
Strażak był złoty chłop,
mówi: „Proście tu muzyka,
podje se i on”.

Ach, co to był za ślub,
ach, co to był za ślub!
Dęta orkiestra grała
ile tchu,
mówię wam,
trąby tu,
tuby tam,
ach, szkoda słów!
Panie, panowie, był to
wspaniały ślub,
to był ślub!

Starszy strażak już, co na tubie grał,
tęgo grał,
uroczysty spicz wierszem miał.
Zebrał za to moc braw
i nad kuflem fajansowym
dalej mężnie trwał.

„Ach, gołąbeczko ma,
niech szczęście wiecznie trwa”.
Nawet pan Mendelssohn
musiał przyznać, że pan młody
głos miał jak ten dzwon.

Ach, co to był za ślub,
grzmiał koncert trąb i tub!
Wreszcie imć Mendelssohna
zimny pot
zrosił w lot,
a on sam
krzyknął: stop!
Podkasał frak
i na cześć młodej pary
sam zagrał tak...

Od tej chwili lat przeminęło sto,
z górą sto.
Wierzcie, to był ślub, że ho ho!
Został po nim ów marsz
imć Feliksa Mendelssohna
i wspomnienie to

Pieśń Świętojańska o Sobótce - Jan Kochanowski

Felix Mendelssohn
A Midsummer night's dream


Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.

Tam goście, tam i domowi
Sypali się ku ogniowi;
Bąki za raz troje grały
A sady się sprzeciwiały.

Siedli wszyscy na murawie;
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.

Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione;
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały:

Panna I
Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono;
Czemu sobie rąk nie damy,
A społem nie zaspiewamy?

Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody;
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.

Tak to matki nam podały,
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawdży sobótka palana.

Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przed tym wszędzie.

Święta przed tym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.

Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem:
Więc też tylko zarabiamy,
Ale przedsię nic nie mamy.

Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą;
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje.

Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Prózno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.

Na tego my wszytko włóżmy,
A z sobą sami nie trwóżmy;
Wrócąć się i dobre lata,
Jeszczeć nie tu koniec świata.

A teraz ten wieczór sławny
Święćmy jako zwyczaj dawny,
Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania!