Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borowa. Pokaż wszystkie posty

Nie snem mi byłeś - Anna Borowa


Lora Szafran
Nie snem mi byłeś

Anna Borowa

Nie snem mi byłeś, lecz jawą
Drzewem jabłoni w mym sadzie
I lewą ręką i prawą
I suchym bratkiem w szufladzie

Nie dźwiękiem byłeś, lecz graniem
Nie echem złej obietnicy
Dziś łzą mi jesteś i łkaniem
I cieniem na mojej ulicy

Słońcem mi byłeś i wodą
I ognia złocistą iskrą
I piątkiem mi byłeś i środą
Ty dla mnie znaczyłeś wszystko

Nie dźwiękiem byłeś...

Ze "Śpiewnika Nahornego"

Lubmy się - Anna Borowa


Jerzy Wasowski - Lubmy się

Anna Borowa

Życie zawsze jest za krótkie
Gdy się na nie z boku patrzy
Więc gdy wystrychnie cię na dudka
Spróbuj trochę z nim powalczyć

Możesz działać w pojedynkę
I to nawet nie jest głupie
O rozumne walcz współżycie
Gdy konflikty masz w grupie

No to, no to, no to
No to lubmy się, lubmy się, lubmy
Jeśli miłości nam nie staje
Lepszy niż żaden uśmiech smutny
Kto o tym nie wie, ten jest frajer

Lubmy się, lubmy się, lubmy
O nielubienie najłatwiej w tłumie
Lubmy się lub tolerujmy
Gdy nie możemy się zrozumieć

Niech pogardę naszą budzi
Fakt wstydliwy i perfidny
Że nic tak nie pokrzepia ludzi
Jak niepowodzenia innych

Wciąż pod sobą kopia dołki
Niezrażeni żadną klęską
Trzeba wielkie katastrofy
By złączyło ich braterstwo


Andrzej Zaorski
Barbara Krafftówna
Hanna Okuniewicz

Gdy mi się wiedzie - Anna Borowa


Maciej Englert
Gdy mi się wiedzie

Anna Borowa

Gdy mi się wiedzie, kiedy mam
Pozory szczęścia, uciech szał
Sukces banalny
Wtedy porzucam cię jak łotr
I to największy jest mój błąd
Nieodwracalny

Bo w końcu gubię życia sens
I tracę łeb pod ciosem klęsk
Pomysły trwonię
A gdy upadam z tobą, to
Na cztery łapy niby kot
Nic się nie boję

Znów czyjeś słowa zwiodły mnie
Szlachetność uczuć itp.
Ciało i dusza
Teraz cię wzywam, teraz chcę
I zżera mnie potworny lęk
Czy cię to wzruszy

Bez ciebie jak bezpański pies
Bez ciebie życie moje jest
Jak falsyfikat
Z tobą mi trzeba związać los
Bo tylko ty mi dajesz moc
Czarnoksiężnika

Gdzie jesteś, gdzie ukrywasz się
Znów mnie pod skrzydła swoje weź
Nim umrę młodo
I jak ja tobie - przebacz mi
Wracaj na zawsze, już od dziś
Autoironio

Fot. Maciej Englert

Zwierzenia minimalisty - Anna Borowa


Wojciech Pokora

Zwierzenia minimalisty

Anna Borowa

Życie jest piękne i nie pojmuję czemu
Jest tylu ludzi niezadowolonych
Skąd ta zbiorowa psychoza zmęczenia
Jakież przyczyny frustracji masowych
Mnie się powiodło
Mieszkanie mam większe niż beczka Diogenesa
I kwaterunkowe
Kilka bibliotek publicznych, gdy zechcę
Miewam romanse w wydaniu książkowym

Jak spojrzeć z dołu, to kawał ze mnie chłopa
Tysiące gorszych chodzą po ulicy
Noszę się schludnie, a że nie najmodniej
Ja się nie wstydzę, nie przejmuję niczym
Nikt mną nie rządzi z wyjątkiem dość licznej
Rodziny sympatycznej, która ma mnie za nic
Lecz kiedy zasnę najpóźniej ze wszystkich
Piękne wychodne miewam godzinami

Co mi tam przymus społecznej umowy
Bezdroża praw, granice, zakazy
Dla mnie paragraf kluczem wiolinowym
Nie ma cenzury w mojej wyobraźni
Jestem doprawdy duchowy mocarzem
Nie pojmiesz mojej władzy, nie obejmiesz włości
Na jawie brak mi jedynie drobiazgów
Czasu, pieniędzy, zdrowia i miłości

Fot. Wojciech Pokora

Idzie pociąg osobowy - Anna Borowa


Łucja Prus
Idzie pociąg osobowy


Anna Borowa

Idzie pociąg osobowy
A za oknem pejzaż leci
Gwiżdże pociąg jakby ziewał
Już za późno by się zmienić
Już nie wpadnie na ten pomysł
Żeby się choć jednym kołem
Wykoleić

Wiatr szalony złote gruszki
Strąca z wierzby rozczochranej
Chuda szkapa trawę skubie
Pomyślałam, że cię lubię
Ale głośno powiedziałam
O, baranek

Idzie pociąg osobowy
A za oknem pejzaż leci
Cienką ścieżką lezie baba
Tłusta, gruba i wąsata
Ruda krowa krótki łańcuch
Kontempluje okiem szklanym
Pies dogonił własny ogon
I potoczył się do rowu
Jak pijany

Od koloru oczy bolą
Tyle wszędzie kwiatów polnych
W których leżeć by nam trzeba
Tobie by z dziewczyną piękną
A mnie lepiej  z twarzą w niebo
Albo w piekło

Edward Hartwig


Umówmy się na stare lata - Anna Borowa


Łucja Prus
Umówmy się na stare lata


Anna Borowa

Myślę o tobie coraz częściej
Jak nierozsądny jesteś jeszcze
I choć bez ciebie żyć mi się nie chce
To chyba dziś mnie nie zechcesz
Miej sobie teraz dziewczyny, jak z żurnala
A do mnie zadzwoń, gdy będę stara
Już stara

Umówmy się na stare lata
Odnajdę cię na końcu świata
Czas światopogląd nam uzdrowi
Stworzy warunki do rozmowy
Odnajdziesz we mnie bratnią duszę
I platonicznych tyle wzruszeń

Umówmy się na stare lata
Odnajdę cię na końcu świata
Gdy trzeba, zioła będę parzyć
I poprowadzę do lekarzy
Aleją pośród lip

Myślę o tobie coraz trzeźwiej
Ile masz czasu do stracenia
Ile atrakcji do zaliczenia
Więc jeszcze dziś ciebie nie chcę
Miej sobie teraz tysiąc przygód i skandali
A mną się zajmij, gdy będziesz stary
Już stary

Umówmy się na stare lata
Odnajdę cię na końcu świata
O swych sukcesach mi opowiesz
I będę dbać o twoje zdrowie,
I pielęgnować twoją duszę
Najdowcipniejsza ze staruszek

Umówmy się na stare lata
Odnajdę cię na końcu świata
A kiedy serce ci się wzmocni
Strzelimy sobie spacer nocny
Aleją pośród lip

Obrazy: Pino Daeni

Freuda teoria znów - Anna Borowa


Jerzy Wasowski, Wojciech Siemion
Freuda teoria - znów


Anna Borowa

Choć swe libido pogrzebałem na dnie serca
Teoria Freuda podświadomość mą zwycięża
Co noc się męczę, jeżdżę konno albo fruwam
To znowu spadam, coś otwieram, coś zasuwam
Jakieś naczynia mi się śnią wypukło-wklęsłe
Po przebudzeniu często trzęsą mi się ręce

To z winy pana, panie Freud
Pańska teoria to był szok
Zaledwie zasnę, zaraz palę się ze wstydu
Bo każdy sen mój to alibi dla libido

Ostatnio krzyżyk postawiłem na te rzeczy
Już mi się nie chce ani kobiet, ani mężczyzn
Gdy lekarzowi się zwierzyłem z tego stanu
Zabronił snu, barbituranów i baranów
Bym zaś nie zasnął ze zmęczenia lub z nawyku
Zalecił mi lekturę nocną dzienników

Pan mnie wykończył, panie Freud
Lecz mam przeciwko panu broń
Teraz nie zasnę nieświadomy i bezmyślny
A jeśli zasnę, co innego mi się przyśni

Sen pozytywny miałem wreszcie, fantastyczny
Trybuny śniłem i kominów las fabrycznych
I betoniarkę, i transparent przeogromny
Krążyły nad tym jakieś ptaki, chyba orły
Gdzieś była wojna i armata na klepisku
Co z groźnej lufy wyrzucała moc pocisków

I co pan na to, panie Freud?
Pańska teoria to jest dno
Rumieniec wstydu nie zakwitnie na mej twarzy
Nareszcie z panem nic już mi się nie skojarzy

Nagle spostrzegłem, że przedwczesny był entuzjazm
W każdym detalu snu czaiła się aluzja
Bo ten transparent - z przeproszeniem - miał dwa kije
A betoniarka - kamuflarka - też naczynie
A już te ptaki - Matko Boska - toż to lata
A ta armata to po prostu pornografia

Ja z panem skończę, panie Freud
Pańska teoria pójdzie won
Choć symbolistów było wielu rozmaitych
To jednak żaden nie był tak nieprzyzwoity

FUJ!

Trzy pejzaże ze snu - Anna Borowa


Irena Santor i Jerzy Wasowski
Trzy pejzaże ze snu

Anna Borowa

Pod nieboskłonem pionowym
Błękitne i fioletowe
Pole łubinu van Gogha
Zapachem kwiatów umyka
Rój wirujących płomyków
A fiolet zmienia się w kobalt

Ten dziwny pejzaż letni
Snuliśmy pełni nadziei
Tak niskim szliśmy lotem
Że stopy czuły chłód ziemi
To było piękne i proste
Lecz pejzaż nagle się zmienił

Nad głową czarne konary
Syczące sykiem węży
Stwory ohydnie splątane
W strasznej malignie secesji
Nagle nas osaczyły
Gałęzi szpony i macki
Staliśmy porażeni
Po twarzach biły nas ptaki
Ślepe jak nietoperze
A pejzaż nie chciał się zmienić

Wtedy z kieszeni wyjęłam
Moneta czy też Sisleya
Pocztówkę z pustym pejzażem
Krzyknęłam stłumionym szeptem
Niechaj się stanie ta przestrzeń
Ta cisza niech się wymaże

A potem, siłą woli
Przez zaciśnięte powieki
Chowaliśmy ten pejzaż
Tacy spokoju spragnieni
Cierpliwą była nadzieja
Lecz pejzaż nie mógł się zmienić

Vincent van Gogh









Claude Monet







Alfred Sisley






Pod śliwką - Anna Borowa


Łucja Prus - Pod śliwką - Andrzej Zieliński

Anna Borowa

Idzie diabeł ścieżką krzywą, pełen myśli złych.
Nie pożyczył mu na piwo, nie pożyczył nikt.
Słońce smaży go od rana, wiatr gorący dmucha.
Diabeł się z pragnienia słania, w ten piekielny upał.
Idzie anioł wśród zieleni, dobrze mu się wiedzie.
Pełno drobnych ma w kieszeni, i przyjaciół wszędzie.

Nagle przystanęli obaj przy drodze pod śliwką.
Zobaczyli, że im browar wyszedł naprzeciwko.
Nie ma szczęścia na tym świecie, ni sprawiedliwości.
Anioł pije piwo trzecie, diabeł mu zazdrości

Mówi diabeł: "postaw kufla, Bóg ci wynagrodzi,
My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie".
Na to anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem
I powiedział: "dam ci dychę w zamian za twą duszę".
 
Musiał diabeł duszę wściekłą aniołowi sprzedać.
I stworzyli razem piekło z odrobiną nieba.

Pomoc willowa - Anna Borowa

Magalie Bucher
Hanna Okuniewicz
Pomoc willowa

Anna Borowa

Jestem dzisiaj jak śnięta rybka
I rozkojarzona, cała w nerwach
Już mnie tylko Waleria Nainoziemcowa
Zdoła scalić i rozerwać

Dolo, moja dolo, rolo, moja rolo
Drugorzędna, życiowa
Sztuka mnie nie wzrusza
Gdy dorabiać muszę
Jako pomoc willowa

Nie pamiętam jak ze mną
Gdy grał Grand Valse Brillante
Zamiatałeś podeszwą
Ale ciąży mi szczotka
Odkąd cię wymiotłam
Uczuć mych ambiwalencją

Dolo, moja dolo, rolo, moja rolo
Drugorzędna, życiowa
Co mi po miłości
Drogi do wolności
Szuka pomoc willowa

Chciałoby się mieć kota (Kotta?)
Rwińskiego (?) albo van de Velda pod ręką
Czytać „Traktat o dobrej robocie”
I wówczas czas by wtenczas
Wlókł się prędko

Dolo, moja dolo, rolo, moja rolo
Drugorzędna, życiowa
Praca mnie nie cieszy
Gdy dorabiać śpieszę
Jako pomoc willowa
Oj, dolo, dolo...

Widmo komercjalizmu - Anna Borowa


Jerzy Wasowski
Widmo komercjalizmu

Anna Borowa

Widmo komercjalizmu
Krąży nad amfiteatrem
Ze snów, bzów, serc, łez i złud
Składa szlagworty wytarte

Choć Muza to płci męskiej
Stroi się w damskie łaszki
W makijaż fałszu lepki
W sentymentalizm babski

Temat niepewny omija
W swych czardaszowych walczykach
Wielbi miłość, co nie zna życia
Wyhodowaną na mitach

Nie dla niej zmagania z formą
I nowatora zgryzoty
Woli płodzić z pozorną lekkością
Po plagiatach siódme poty

Rozumek ma przeciętny
Lecz niebywały tupet
Sto razy sprzeda ten sam księżyc
I róż zwiędnięty bukiet

A gdyby zliczyć serca
Po dwa za każdym razem
Można by upitrasić we łzach
Słony i wielki pasztet

Komercjalizmu Muza
Trzęsie amfiteatrem
Gubi bez kolców sztuczne róże
Zwiewnie miotając sadłem

Pegaz niedorymowany - Anna Borowa


Maciej Englert
Pegaz niedorymowany

Anna Borowa

Mój przyjaciel ma trzy nogi
I jest z tego bardzo chory
Mój przyjaciel koń drewniany
Pegaz niedorymowany

Nie pocieszy konia skrzydło
Gdy bez nogi życie zbrzydło
Bowiem rzeźbiarz, kawał lenia
Wolał zacząć lżejszy temat

Bo kto ma dzisiaj czas
Wykuwać pomnik czy poemat
Dziś mało kto warunki ma
Do ukończenia dzieła

Umartwiony przyjacielu
Miniaturo monumentu
Dziś zabieram cię na odpust
Pohulamy raz do roku

Odkupimy twoje smutne
Przegapione karnawały
Odpuścimy nasze winy
Cudze winy zapomnimy

Bo ja mam dzisiaj czas
A przyjaźń mnie od dawna nęci
Czas wyjątkowo dzisiaj mam
I dużo dobrych chęci

Przyjaźń wielkie cuda czyni
Więc ci nóżkę przyprawimy
Będzie dłuższa i mocniejsza
Niż te trzy co dał ci rzeźbiarz

Będzie noga cała z cukru
Żaden konik takiej nie ma
Zaraz jutro ci przyprawię
Albo kiedyś przy okazji

Rozumiesz chyba, że
Lenistwo jest jak epidemia
Więc mało kto ma dzisiaj chęć
Na rozpoczęcie dzieła