Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drzewa. Pokaż wszystkie posty

Gdzie szumiące topole - Janusz Kondratowicz


Jacek Lech
Czerwono-Czarni
Gdzie szumiące topole

Janusz Kondratowicz


Pod nogami kurz przebytej drogi
Przed oczyma pierwsza zieleń pól
Kiedyś ojciec wrócił tu znad Oki
Kiedyś wrócił, wrócił właśnie tu

Gdzie szumiące topole biją w niebo wysoko
Gdzie wiklina się kłania wędrującym obłokom
Gdzie na piasku wiślanym ścieżek plączą się sieci
Gdzie ptak szuka schronienia, zanim dalej odleci
Gdzie każdego domu drzwi otwarte
Gdzie bielonych sadów kwiaty barwne
Gdzie kąkole i maki strzegą ciszy przy drodze
Gdzie jest gościem serdecznym nieznajomy przechodzień

Ile lat minęło od tej pory
Inne miasta, inny rzeki nurt
Lecz jak ojciec nie zapomnę o tym
Że i moje miejsce właśnie tu

Gdzie szumiące topole, biją w niebo wysoko...

Baby wierzby - Leszek Tymiński


Elżbieta Igras - Baby wierzby

Leszek Tymiński


Wierzby - baby pól zielonych
Skrajem drogi drepczą
Z wiatrem w liściach wciąż chichoczą
Po konarach szepczą

Wicher szepcze, wierzba drepcze
I chichocze z cicha
Nocą idą wierzby w tany
Piski w polu słychać

Zagarniają wierzby chmury
Tulą rozłożyście
Oj, biodrzaste baby polne
Kochają ogniście

Wicher szepcze...

I pastuszków wierzby zwodzą
Fujarkowym graniem
Oj, w wierzbinie soki wartkie
Piosenki i taniec

Wicher szepcze...

Tylko zimą odrętwiały
Wierzby bez ochoty
Ale wiosną z pierwszym słońcem
Pójdą na pieszczoty

Wicher szepcze, wierzba drepcze
Zachichocze z cicha
Pójdą wiosną wierzby w tany
Będzie piski słychać

Moje drzewo - Tomasz Kordeusz


Halina Benedyk - Moje drzewo

Tomasz Kordeusz


Dobrze znam ciepło naszych ścian
Pierwszy wspólny bal, noc co była jak aksamit
Dobrze wiem - nam nie będzie źle
Ale przyznam się, że ktoś stoi między nami
W oknie spójrz czy widzisz jak
Mocno je pochylił wiatr

Moje drzewo jest nade mną, wszystko o mnie wie
Razem ze mną rośnie z każdym dniem
Ma w koronie liści płomień
Gdy rozmawiam z nim lekko drży

Moje drzewo smukłe, młode - czuje to co ja
Tak jak człowiek wiele marzeń ma
Przy jesieni kolor zmieni, potem zgubi płaszcz
Będę z nim i tak

Rękę daj, dotąd jeszcze tam ze mną nie był nikt
Chcę cię poznać z przyjacielem
Ono zna serca mego stan
Powiedziało mi, bym ze sobą wzięła ciebie
Dobrze jest gdy człowiek ma kogoś obok tak jak ja

Moje drzewo...

Obraz: Robert Coombs

Moje ulubione drzewo - Wojciech Młynarski


Moje ulubione drzewo


Wojciech Młynarski


Pomnę, jak zielone porty mijał kajak śmigły,
jak mi smakowały „Sporty” nad jeziorem Wigry.
Wieczorami nad namiotem krzyżowałem wiosła,
ogień miotał iskry złote, a pod borem rosła...

Moje ulubione drzewo – leszczyna, leszczyna,
jak ją za mocno przygiąć w lewo – to w prawo się odgina,
a jak za mocno przygiąć ją w prawo – to w lewo bije z wprawą,
a stara sosna szumi radosna: „Brawo, brawo!...”.

Upór, co mi z oczu błyska – leszczyny dziedzictwo!
Jak mnie do ziemi los przyciska, ona mi szepcze: „Nic to...”.
A jak prostuję się, wtedy ona powtarza mi: „Tak trzymaj”.
Moje drzewo ulubione – leszczyna, leszczyna...

Posiwiała ta Bożenka, w której się kochałem,
postarzała się piosenka, którą jej śpiewałem,
lecz znad Śniardw, znad Czarnej Hańczy, znad jeziora Jamno,
wszędzie, gdzie los ze mną tańczy, wszędzie idzie za mną...

Moje ulubione drzewo...

Więc ochraniaj ją miłośnie – o każdej dnia dobie,
chroń leszczynę, która rośnie nad Hańczą hen – i w tobie...
Chroń tę leszczynę, co wciąż od nowa prostuje się zajadła,
trzeba by cały las wykarczować, żeby padła!

A ty, mój zielony borze,
chroń we mnie nadzieję,
że póki latem jeden orzech
szczęśliwie się wysieje –
znów pójdzie z boru w młodniak zielony
i pójdzie z ojca w syna
moje drzewo ulubione –
leszczyna, leszczyna!

Wyk. Wojciech Młynarski, Piotr Machalica

Jesion - Jerzy Liebert


Jerzy Liebert - Jesion


Przed oknem mem się rozpiął fantastycznie jesion,
Z lekka słońcem głaskany i wiatrem ucieszon.

Liście, jedwabne łódki chytrze zwą mnie w dal.
Możebym i odjechał, niczego mi nie żal.

Niech mnie chłonie zieloność. I pewno ta mglista
Przestrzeń niepokojąca moja to jest przystań.

Niebo z lekka niebieskie, zaplątane w jesion —
Takem trochę posmutniał, choć przecie nie jesień.

Wysokie drzewa - Leopold Staff


Leopold Staff
Wysokie drzewa

O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Zapach wody, zielony w cieniu, złoty w słońcu,
W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę.

Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
Z których widmami rośnie wyzwolona dusza...
O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!

Obraz: Jan Schmuckal

Wysokie drzewa... - Wojciech Młynarski


Grupa GEM
Wysokie drzewa z moich stron

Wojciech Młynarski

Wysokie drzewa z mych stron
Wysmukła brzozo, wyniosły klonie
Ocieniające mój dom
Wysokie drzewa z mych stron

Jakże pragnę być
Jakże pragnę być podobny wam
Byle wiatr nie przygnie mnie
Wzniosę, jak wy, głowę ku niebu
Wrosnę tam, gdzie miejsce me
I piękno mej ziemi wyśpiewam
Jak te drzewa z moich stron

Z czułością mężów i żon
Mocno oplotły się ramionami
Wysmukła brzoza i klon
Wysokie drzewa z mych stron

Jakże pragnę być
Jakże pragnę być podobny wam
Byle wiatr nie przygnie mnie
I byle strach mnie nie odmieni
Wrosnę tam, gdzie miejsce me
Ze wszystkich sił wierny mej ziemi
Jak te drzewa z moich stron...

Duże drzewa - Jonasz Kofta


Tajfuny - Duże drzewa

Jonasz Kofta


Szukam cienia w samo południe
Niesie kurz gorący wiew
Świat się zmienia, coraz trudniej
Dojść do cienia starych drzew

Duże drzewa długo rosną
Czekać trzeba tyle lat
Duże drzewa wolno rosną
Drwalu, czy ci nie żal?

Dobrze jest w ich cieniu usnąć
Gdy zalewa ziemię żar
Duże drzewa wolno rosną
Drwalu, czy ci nie żal?

Duże drzewa wolno rosną
Czekać trzeba tyle lat
Duże drzewa wolno rosną
Drwalu, czy ci nie żal?

Szukam cienia, szukam zieleni
Szary pył zapiera dech
Coraz mniej na starej Ziemi
Miejsca jest dla starych drzew

Akacje - Jan Gałkowski


Bogdan Niewinowski
Akacje (Nie zapomnij)

Jan Gałkowski

Tak smutno dziś na stacji
Przekwitły już akacje
I sypią biały kwiat
Gdy w liściach szumi wiatr

Już żegnać się musimy
W oddali dudnią szyny
Pociągu słychać świst
Pamiętaj, napisz list

Nie zapomnij mnie, nie zapomnij
W każdy smutny dzień pomyśl o mnie
Przecież szumi lato pełne słońca
Nic, że wiatr z akacji kwiaty strąca

Nie zapomnij mnie, nie zapomnij
W każdy smutny dzień napisz do mnie
Napisz choćby kilka słów
Zanim się spotkamy znów

Stoimy na peronie
I ściskasz moje dłonie
I znów akacji kwiat
Na twoje włosy spadł

Choć pociąg zaraz ruszy
I słowa me zagłuszy
Najczulsze słowa me
Pamiętaj, czekam cię...

O gwiazdę kojącej pogody - Kazimera Iłłakowiczówna

Charles Edward Perugini
Sława Przybylska
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqUGVKVTVhb2w1cWc
O gwiazdę kojącej pogody

Kazimiera Iłłakowiczówna

O gwiazdę kojącej pogody,
o źródło żywiącej wody,
o gałęzie kwitnące wiśniowe
- żeby je podłożyć pod głowę -
- proszę Cię, Chryste.

O drzewa wysokie w podwórzu,
o zbawienie od dymu i kurzu,
żeby była w pogotowiu zasłona
przezroczysta, w złote wzory zdobiona
- proszę Cię, Chryste.

Nie o serce, nie o serce,
nie o serce czyste,
lecz o pióra, pióreczka pawie,
żeby oczy zasłaniać na jawie,
by się chwiały, kołysały
i nic więcej oczy nie widziały.

O gwiazdę kojącej pogody,
o źródło żywiącej wody,
o drzewa wysokie w podwórzu,
o zbawienie od dymu i kurzu
- proszę Cię, Chryste.

Drzewa ruszają w drogę

John McCartin

Homo Homini
Drzewa ruszają w drogę

Bogusław Choiński, Marek Dagnan

Niebo jest chore, las moknie
W niebie dziurawe jest dno
Popatrz, dziewczyna przy oknie
Siedzi i gapi się w noc
Gdy ją zapytasz, co w oknie
Widzi, odpowie ci to
Drzewa zbierają się w drogę
Słychać po nocy ich głos

Trzeba wreszcie coś postanowić,
Trzeba ludzkiej położyć kres zachłanności
Dłużej już czekać nie mogą
Widząc niepewnym swój los
Drzewa zwołują się w drogę
Słychać po nocy ich głos

Słuchaj no, ty, słuchaj no, ty, z tej strony rzeki
Słuchaj no, ty, słuchaj no, ty, po tamtej stronie
Chyba już czas, pora, by iść, świt niedaleki

Gdy wyjdziecie z domów o świcie,
Z domów swoich na drogę, cóż zobaczycie

Stało się przecież na koniec
To, co musiało się stać
Wielkim zielonym pochodem
Drzewa ruszyły przez świat

Słuchaj no, ty...

Cóż ugasi pożar, gdy cała
Studnia cierpliwości się już wyczerpała

Groźnie huczące na wietrze
Już nie lękają się nas
Drzewa ogromne jak wieże
Wchodzą przemocą do miast

Niebo jest chore, las moknie
W niebie dziurawe jest dno
Popatrz, dziewczyna przy oknie
Siedzi i gapi się w noc