Ze spektaklu muzycznego
Cztery dialogi z sumieniem" (1973)
Marina Cwietajewa - Anna Jędrychowska *** Ty nigdy mnie nie odepchniesz:
Któż rozstaje się z wiosną!
Nawet palcem mnie nie tkniesz:
Zbyt czule śpiewam do snu!
Ty nigdy mnie nie zniesławisz:
Imię moje - woda ustom!
Nigdy samej nie zostawisz:
Drzwi otwarte i dom twój — pusty!
***
Ты меня никогда не прогонишь:
Не отталкивают весну!
Ты меня и перстом не тронешь:
Слишком нежно пою ко сну!
Ты меня никогда не ославишь:
Моё имя — вода для уст!
Ты меня никогда не оставишь:
Дверь открыта, и дом твой — пуст!
Roman Wilhelmi, Iga Cembrzyńska - Noc i dzień
Ella Fitzgerald - Night And Day
Cole Porter - Henryk Rostworowski
Jak tam-tamów rytmy głuche
Co wdzierają się aż w mózg
Jak w jesienną, senną pluchę
Monotonny w rynnach plusk
Tak jak zegar, co przemnaża
Swym tik-takiem długie dni
Tak i tętno mojej krwi
Powtarza: ty, ty, ty
Całą noc i cały dzień
Snujesz się, prześladujesz mnie
Uparcie jak cień
Choćbyś na kraj świata zbiegł
Choćbyś tak jak ognia mnie się strzegł
Już jesteś mój, tylko mój
W dzień i w noc od tylu dni
Wszystkie myśli wiążesz
Wszystkie zatruwasz mi sny
Czy w zgiełkliwym gwarze miast
Czy w błękitnej ciszy bladych gwiazd
Twój widzę cień w noc i w dzień
W dzień i w noc
Sobą przesłaniasz świat
Tobą zorza mi dnieje
Tobą śmieje się każdy kwiat
Co dzień czekam, dzień za dniem
By ci wyznać jednym tchem
Że chcę wierną ci być jak cień
W noc i w dzień
Chudy bocian
Chuda żaba
Rozmawiali o
Życiu najogólniej mówiąc
Chudy bocian powiedział
Po co udawać
Pieniądze za późno
Starość za wcześnie
Rozum za późno
Dzieci za wcześnie
Namiętność za późno
Miłość za wcześnie
Kariera za późno
Śmierć za wcześnie
Po co udawać
Chuda żaba powiedziała
Po co udawać
Co to za pieniądze
Co to za kariera
Co to za rozum
Co to za dzieci
Co to za miłość
Co to amanci
Co to jest za radość
Co to za przyjaźń
Co to za szczęście
Po co udawać
Prawda
Prawda to narodziny
Powiedział bocian
Prawda to śmierć
Powiedziała żaba
Masz rację
Zgadzam się z tobą
Po co udawać
Że tego nie wiemy
Po co udawać
Po co udawać
Po co udawać
Że tego nie wiemy
Nie mów tyle - po co słowa, słowa kłamią
Lepiej zamilcz i popatrzmy sobie w oczy
Wielkie słowa, puste słowa są wytarte
Szkoda dla nich jednej chwili, jednej nocy
Przegadamy, przegadamy naszą sprawę
Przegadamy, przegadamy nasze święto
Czułe słowa, słowa głupie - może dobre
Kiedy wiosną chłopcy szepczą je dziewczętom
Mnie nie musisz okłamywać, sama umiem
Znam się na tym tak jak ty, a może lepiej
Wierzysz w to, że złączył nas przypadek
A to ja kupiłam dzisiaj ciebie w sklepie
Nie wiem, po co mam ci mówić to, co czuję
Jest mi dobrze - to się liczy, a nie słowa
Wszystko już zostało powiedziane
Noc jest krótka, więc przestańmy ją marnować
Przestańmy marnować tę noc...
Niepotrzebne są mi twoje zapewnienia
Że "na zawsze", że "do końca", że "jedyna"
Ty na pewno bardzo słaby masz charakter
Nie przysięgaj, próby czasu nie wytrzymasz
Kto cię zmusza, żebyś mówił? Ja nie proszę
Nie mam złudzeń, żadnych złudzeń mieć nie mogę
Zapamiętam tylko kolor twoich oczu
I wyruszę zaraz dalej w swoją drogę
Znów wychodzisz z domu, uśmiech, uścisk rąk
Twarze roześmiane, wprost przyjaciół krąg
I nic nie wiesz, że za chwilę, kiedy zamkniesz drzwi
Dziurką klucza cię dopadnie słów szyderczych syk
Tak dopada cię obłuda, jad nieznany ci
Uciec przed nią się nie uda - znów ktoś z ciebie drwi
Ktoś kamieniem w plecy rzuca, śmiejąc się z twych łez
Nie pasujesz im do stada - precz, odmieńcze, precz...
Chciałbyś ty, kanarku, w stadzie wróbli żyć
Gdy opuszczasz klatkę szare piórka chwyć
I noś barwę tę ochronną już przez resztę lat
Żyj jak one, bij jak one, kop i ziarnka łap…
Nie odmienisz, ptaszku złoty, małych wróblich dusz
Cóż ci z tego, żeś kanarkiem, cóż ci z tego, cóż
Gdy są w cenie dzioby, szpony za nierespekt masz
Już pasujesz teraz do nich, prawa dżungli znasz…
Nim za jakiś czas zdobędziesz pęk sokolich piór
Tańcz, kanarku, wróbli taniec na najniższej z gór…
Iga Cembrzyńska Jutro będzie futro Andrzej Kondratiuk
Piękne słowa, piękne gesty
Piękne ideały
Co za strata, jaka szkoda
Że to dyrdymały
No i co? No i pstro!
Szaro, buro, smutno
No i co? No i to!
Jutro będzie futro
No i co? No i pstro!
Szaro, buro, smutno
No i co? No i to!
Jutro będzie futro…
Jutro będzie
Szarzy ludzie, szare domy
I szare dzielnice
Chłop się upił, stracił rozum
Wsadził łeb w donicę
No i co? No i pstro!...
Nie, nie będzie futra jutro
Może być najwyżej smutno
Iga Cembrzyńska Piosenka wesoła Andrzej Kondratiuk
Wszystko jest tak jak być powinno
Inaczej być nie może
Kura to dla nas głupi drób
W obłokach buja orzeł
Planeta obraca się jak należy
Gwiazda oświeca i ogrzewa
Więc o co chodzi, no o co tu chodzi
Czemu wesoło nikt nie śpiewa?
Jak jest naprawdę, każdy wie
Ponuro i dosyć wszawo
Lecz cóż to dla nas, my wiemy, że
Nigdy nie będzie klawo
Idylla, sielanka, anielski byt
Nie ma nic gorszego
Nasze marzenia wszystkie spełnione
Więc po co żyć, dlaczego?
Ewolucja daje nam w kość
Ćwiczy ludzi i szkoli
Życie chce coś wykrzesać z nas
Bez znieczulenia, to boli
Matka natura mocno tkwi w nas
Tak jak przed wiekami
W sprawach bytowych, proszę was
Niewiele się zmieniamy
Jak jest naprawdę, każdy wie…
Kogo przeraża dzisiaj świat
Na erę kto narzeka
Ten nie wie, że w burdelu tym
Szlifuje się geniusz człowieka
Wszystko jest tak, jak być powinno
Inaczej być nie może
Na górze ten, kto rozum ma
Na dole ten, co orze
Z biglem, panowie, z biglem, panie
Z biglem, bez marudzenia
Szkoda zmarnować życie
Pakując się w złudzenia
Z biglem, panowie, z biglem, panie
Z biglem, niech nikt nie chrzani
Różne nam wiatry wiały w oczy
Jesteśmy zahartowani...
Fot. Iga Cembrzyńska
O, ptaszki, o, kwiatki, o, roso!
O, chmurki targane wietrzykiem!
O, nocy, co uszłaś stąd boso
z księżyca we włosach grzebykiem!
O, cała naturo odwieczna
me tętno budząca swym tętnem!
Pozdrawia cię córa twa wdzięczna –
panienka z temperamentem!
Nie pozwól krwi
tak płonąć, by
spaliła mnie ze szczętem!
Niech darzy mnie –
nie karze mnie
mój los temperamentem!
O, ciało niesforne i młode,
bogate w aluzje przejrzyste!
O, ramion wymowo i bioder
i wy et cetera me wszystkie!
O, ciało, co jesteś
tak hojnym i szczodrym
od Bozi prezentem!
Przybytku sekretów upojnych
panienki z temperamentem!
Nie pozwól krwi
tak płonąć, by
spaliła mnie ze szczętem!
Niech darzy mnie –
nie karze mnie
mój los temperamentem!
Panowie – loterio fantowa
z wiecznymi szansami na przyszłość!
O, wy, co mi przeszło już do was,
i wy, co mi jeszcze nie przyszło!
Ach, życie mieć wami zasnute
jak pełen baranków firmament!
A potem odbywać pokutę
staruszki za jej temperament…
Wspominać czas
wesołych gwiazd –
księżyce uśmiechnięte.
Bledziutki świt –
leciutki wstyd
za noc z temperamentem!
Hanna Banaszak, Magda Umer, Iga Cembrzyńska
Iga Cembrzyńska - Listopadowy Albinoni Andrzej Kondratiuk
Pięć elektrycznych przewodów
Pięciolinia pod napięciem
Rozwieszona na gołych słupach w polu
Od hen, hen po hen, hen
Jesień, zrudziałe ścierniska
Płoną łęciny, wiatr porywa dym
W sadzie jabłonie gubią jabłka
Na zgniłe liście padają pac, pac
Rzeka wystygła, płynie cicho
I wrony, wrony, muzykalne wrony
Przysiadły na pięciolinii elektrycznej
Od hen, hen po hen, hen
Re do si la sol sol fa
Mi re do si la la sol
Sol fa sol mi fa re mi
Fa mi fa re mi do re
Nuty pierzaste, nuty skrzydłopióre
Na pięciolinii z metalu
Kto wam podpowiedział Adagio
Od hen, hen po hen, hen
Mistrzu ukojenia, mistrzu harmonii
Zwróć mi niepokój wczesnej wiosny
Pochylam się ku ziemi
Sięgam po kamień długowieczny w polu
Spłoszę was, nuty niewesołe
Odfruńcie, muzykalne wrony
Kołujcie wściekle na wietrze
Od hen, hen po hen, hen
Adela już zakłada suknię cienką
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz Ją - dla kogo ta sukienka
Dla kochasia, który odszedł w siną dal
W siną dal, w siną dal
To dla kochasia, który odszedł w siną dal
Czerwone ma podwiązki pod tą suknią
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz ją - dla kogo taki luksus
Dla kochasia, który odszedł w siną dal
U drzwi, u drzwi jej tatuś czyści spluwę
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz go - na czyją to jest zgubę
Na kochasia, który odszedł w siną dal
Nad łóżkiem ślub, stwierdzony rejentalnie
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz ją - z kim żyjesz tak moralnie
To jasne, że z kochasiem, który - w siną dal
W siną dal, w siną dal.
Pomaszerował lewa, prawa - w siną dal...
To przyszło nagle i niespodziewanie
Gdzieś na rubieżach Rzeczypospolitej
Ktoś, nie czekając, zanim pociąg stanie
Drzwi do przedziału otworzył ze zgrzytem
Spojrzałam, drgnęłam - coś się ze mną stało
On rzekł: "Rewizja" - a piękny był jak lew
I wtedy poszłam z nim na stacyjkę małą
Z walizką w ręku, a z ust mych spłynął zew
Zrewiduj mnie młodą ręką
Płonę i drżę przed słodką męką
Już świat dokoła wiruje jak we mgle
Zrewiduj mnie, zrewiduj mnie
Czuję, że zapał ogarnia mnie szczery
Złamiemy wspólnie wszelkie bariery
Twe ręce - dzielne, twe usta - celne
Tu w tej komorze - o Boże
Zakwitło nagle szczęście me
Zrewiduj mnie, zrewiduj mnie
Nie dbam, że wzgardą otoczy mnie motłoch
Że może kiedyś zapłaczę jak bóbr
Warto znieść wszystko za ten radosny popłoch
Za czar i słodycz rekwizycji dóbr
A potem znowu ruszyć za granicę
Aby raz jeszcze upojne przeżyć sny
Może wam kiedyś - gdzieś w Zebrzydowicach
Lub Terespolu - wpadnie refren ten