Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cembrzyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cembrzyńska. Pokaż wszystkie posty

Ty nigdy mnie nie odepchniesz - Marina Cwietajewa


Iga Cembrzyńska
Dialog z sumieniem

Ze spektaklu muzycznego
Cztery dialogi z sumieniem" (1973)

Marina Cwietajewa - Anna Jędrychowska


***

Ty nigdy mnie nie odepchniesz:
Któż rozstaje się z wiosną!
Nawet palcem mnie nie tkniesz:
Zbyt czule śpiewam do snu!

Ty nigdy mnie nie zniesławisz:
Imię moje - woda ustom!
Nigdy samej nie zostawisz:
Drzwi otwarte i dom twój — pusty!

***
Ты меня никогда не прогонишь:
Не отталкивают весну!
Ты меня и перстом не тронешь:
Слишком нежно пою ко сну!

Ты меня никогда не ославишь:
Моё имя — вода для уст!
Ты меня никогда не оставишь:
Дверь открыта, и дом твой — пуст!

Noc i dzień - Henryk Rostworowski


Roman Wilhelmi, Iga Cembrzyńska - Noc i dzień
Ella Fitzgerald - Night And Day

Cole Porter - Henryk Rostworowski


Jak tam-tamów rytmy głuche
Co wdzierają się aż w mózg
Jak w jesienną, senną pluchę
Monotonny w rynnach plusk
Tak jak zegar, co przemnaża
Swym tik-takiem długie dni
Tak i tętno mojej krwi
Powtarza: ty, ty, ty

Całą noc i cały dzień
Snujesz się, prześladujesz mnie
Uparcie jak cień
Choćbyś na kraj świata zbiegł
Choćbyś tak jak ognia mnie się strzegł
Już jesteś mój, tylko mój

W dzień i w noc od tylu dni
Wszystkie myśli wiążesz
Wszystkie zatruwasz mi sny
Czy w zgiełkliwym gwarze miast
Czy w błękitnej ciszy bladych gwiazd
Twój widzę cień w noc i w dzień

W dzień i w noc
Sobą przesłaniasz świat
Tobą zorza mi dnieje
Tobą śmieje się każdy kwiat

Co dzień czekam, dzień za dniem
By ci wyznać jednym tchem
Że chcę wierną ci być jak cień
W noc i w dzień

Fot. Roman Wilhelmi  👉👉👉

Gdy odejdziesz stąd - Jacek Podkomorzy


Iga Cembrzyńska
Gdy odejdziesz stąd

Jacek Podkomorzy
(Zbigniew Adrjański, Janusz Trybusiewicz)


Gdy odejdziesz stąd
Pójdzie z tobą w ślad
Słońce moich dni
Mej nadziei blask

Gdy porzucisz mnie
Zgaśnie światło dnia
Cień zapuka w drzwi
Będzie tak bez słów
W progu stać

Gdy odejdziesz w świat
Gdy odejdziesz już
Niepotrzebne łzy
Niepotrzebny ból
Porozwiewa wiatr, ach
Porozwiewa wiatr

Gdy zabierzesz czas
Gdy zostawisz mnie
Stary zegar nasz
Już nie będzie bił
Gdy odejdziesz ty
Gdy odejdziesz ty
Ty, ty, ty

Włóż ten ciepły szal
Będą chłodne dni
Będzie pusta dal
Będą głupie łzy

Wybacz śmieszny gest
Wszystko trudno skryć
Wiem, tak w życiu jest
I tak musi być, musi być

Gdy odejdziesz w świat...

Gdy odejdziesz ty
Gdy odejdziesz ty
Gdy odejdziesz ty
Ty, ty, ty, ty, ty

Żyjemy sobie we troje - Krystyna Celichowska


Iga Cembrzyńska
Żyjemy sobie we troje

Krystyna Celichowska


Żyjemy sobie we troje
Obłuda, ty i ja
Jak leci nam? Nie leci
Zaledwie jakoś trwa

Lecz trwanie - mój ty Boże
Sens także jakiś ma
No więc żyjemy sobie
Obłuda, ty i ja

Gdy chandra, to gorzałki łyk
Pijemy w świętej zgodzie
Za oknem noc, za ścianą krzyk
Lecz nas to nie obchodzi

I włócząc się razem z kąta w kąt
Śpiewamy piosenki stare
Obłuda na bębenku gra
Ty chwytasz za gitarę

Wtóruję na grzebieniu nam
Czas mija, żal odchodzi
Zabawnie nawet bywa nam
I o to właśnie chodzi
I o to właśnie chodzi
I o to właśnie, o to chodzi nam

Żyjemy sobie we troje...

Nie dla nas, ech, nie dla nas
Podniebny ptasi lot
Obłudzie, mnie i tobie
Wystarczy byle kąt

Czy przyjdzie kiedyś taki czas
Kto wie, a może przyjdzie
Gdy bez pożegnań i bez łez
Obłuda z domu wyjdzie

I wymknie się cicho, zanim świt
Zaglądnie w okienko ślepe
Czy jednak od tej chwili nam
Na pewno będzie lepiej?

A może nie, a może nie
A może będzie gorzej
Zbrataniśmy z obłudą wszak
I o to właśnie chodzi...

Muzykalny dobosz - Andrzej Kondratiuk


Iga Cembrzyńska
Muzykalny dobosz

Andrzej Kondratiuk


Brzdąc dostał bębenek w prezencie
I na bębenku gra
Muzykalny chłopczyk bębni na podwórku
Tra ta ta ta ta ta ta ta

Cieszy się mama, cieszy się tata
Syn talent muzyczny ma
Będzie doboszem w wojskowej orkiestrze
Tra ta ta ta ta ta ta ta

Dlaczego ten gówniarz tak hałasuje
Zgodnie sąsiedzi klną
Zabierzcie mu ten piekielny bęben
Tra ta ta ta ta ta ta bum

A zdolny chłopczyk bębni i bębni
Sił coraz więcej ma
Bo rośnie dobosz i rośnie bęben
Tra ta ta ta ta ta ta ta

Urósł i dalej wściekle bębni
Wielką przyjemność w tym ma
Bo gdy on bębni, wszyscy muszą słuchać
Tra ta ta ta ta ta ta ta

Nieważne, że bęben pusty w środku
Ważne, że "bum" i że ja
On całe życie będzie nam bębnił
Tra ta ta ta ta ta ta ta...

Po co udawać - Andrzej Kondratiuk


Iga Cembrzyńska
Po co udawać

Andrzej Kondratiuk


Chudy bocian
Chuda żaba
Rozmawiali o
Życiu najogólniej mówiąc

Chudy bocian powiedział
Po co udawać
Pieniądze za późno
Starość za wcześnie
Rozum za późno
Dzieci za wcześnie
Namiętność za późno
Miłość za wcześnie
Kariera za późno
Śmierć za wcześnie
Po co udawać

Chuda żaba powiedziała
Po co udawać
Co to za pieniądze
Co to za kariera
Co to za rozum
Co to za dzieci
Co to za miłość
Co to amanci
Co to jest za radość
Co to za przyjaźń
Co to za szczęście
Po co udawać

Prawda
Prawda to narodziny
Powiedział bocian
Prawda to śmierć
Powiedziała żaba
Masz rację
Zgadzam się z tobą

Po co udawać
Że tego nie wiemy
Po co udawać
Po co udawać
Po co udawać
Że tego nie wiemy

Fot. I. Cembrzyńska, A. Kondratiuk 👉👉👉

Słowa - Iga Cembrzyńska


Iga Cembrzyńska - Słowa


Nie mów tyle - po co słowa, słowa kłamią
Lepiej zamilcz i popatrzmy sobie w oczy
Wielkie słowa, puste słowa są wytarte
Szkoda dla nich jednej chwili, jednej nocy

Przegadamy, przegadamy naszą sprawę
Przegadamy, przegadamy nasze święto
Czułe słowa, słowa głupie - może dobre
Kiedy wiosną chłopcy szepczą je dziewczętom

Mnie nie musisz okłamywać, sama umiem
Znam się na tym tak jak ty, a może lepiej
Wierzysz w to, że złączył nas przypadek
A to ja kupiłam dzisiaj ciebie w sklepie

Nie wiem, po co mam ci mówić to, co czuję
Jest mi dobrze - to się liczy, a nie słowa
Wszystko już zostało powiedziane
Noc jest krótka, więc przestańmy ją marnować

Przestańmy marnować tę noc...

Niepotrzebne są mi twoje zapewnienia
Że "na zawsze", że "do końca", że "jedyna"
Ty na pewno bardzo słaby masz charakter
Nie przysięgaj, próby czasu nie wytrzymasz

Kto cię zmusza, żebyś mówił? Ja nie proszę
Nie mam złudzeń, żadnych złudzeń mieć nie mogę
Zapamiętam tylko kolor twoich oczu
I wyruszę zaraz dalej w swoją drogę

Przegadamy, przegadamy naszą sprawę
Przegadamy, przegadamy nasze święto
Przegadamy, przegadamy nasze chwile
Przegadamy, przegadamy noc przeklętą

Przegadamy naszą sprawę
Przegadamy nasze święto
Przegadamy nasze życie
I tę noc przeklętą

Spotkanie w tańcu - Heinrich Heine


Iga Cembrzyńska
Ballada o upiorach

Heinrich Heine - Begegnung
Spotkanie w tańcu

Stanisław Łempicki


Pięknie pod lipą brzmi muzyka
Tańczą dziewczęta i chłopcy
Tańczy też para piękna i smukła -
Lecz któż ich zna? To obcy...

Wirują w jedną, w drugą stronę -
Cóż to za tan, u licha?
To śmieją się, to trzęsą głową
Aż dziewczę szepnie z cicha...

Mój piękny panie, u twej klapy
Jest kwiat wodnistej lilii
Rośnie on tylko w głębi morza
Waść nie z Adama familii!

Pan jest upiorem, pan chce uwieść
Dziewczęta z tej tu włości
Poznałam cię od pierwszej chwili
Wszak macie zęby z ości!

Wirują w jedną, w drugą stronę -
Cóż to za tan, u licha?
To śmieją się, to trzęsą głową
Aż młodzian szepnie z cicha...

Piękna panienko, a dlaczego
Tak zimną rączkę macie?
I czemu mokry jest ten rąbek
Na waszej białej szacie?

Poznałem cię od pierwszej chwili
Twój drwiący dyg wart tynfa
Nie jesteś wcale ludzkim płodem
Tyś ma siostrzyczka, nimfa!

Wirują w jedną, w drugą stronę -
Cóż to za tan, u licha?
To śmieją się, to trzęsą głową
To szepczą sobie cicho

Umilkły skrzypki, ustał taniec
Więc grzecznie się rozstają
I będą sobie schodzić z drogi
Bo się za dobrze znają

Apel do kanarka - Jadwiga Has


Iga Cembrzyńska
Apel do kanarka

Jadwiga Has


Znów wychodzisz z domu, uśmiech, uścisk rąk
Twarze roześmiane, wprost przyjaciół krąg
I nic nie wiesz, że za chwilę, kiedy zamkniesz drzwi
Dziurką klucza cię dopadnie słów szyderczych syk

Tak dopada cię obłuda, jad nieznany ci
Uciec przed nią się nie uda - znów ktoś z ciebie drwi
Ktoś kamieniem w plecy rzuca, śmiejąc się z twych łez
Nie pasujesz im do stada - precz, odmieńcze, precz...

Chciałbyś ty, kanarku, w stadzie wróbli żyć
Gdy opuszczasz klatkę szare piórka chwyć
I noś barwę tę ochronną już przez resztę lat
Żyj jak one, bij jak one, kop i ziarnka łap…

Nie odmienisz, ptaszku złoty, małych wróblich dusz
Cóż ci z tego, żeś kanarkiem, cóż ci z tego, cóż
Gdy są w cenie dzioby, szpony za nierespekt masz
Już pasujesz teraz do nich, prawa dżungli znasz…

Nim za jakiś czas zdobędziesz pęk sokolich piór
Tańcz, kanarku, wróbli taniec na najniższej z gór…

Jutro będzie futro - Andrzej Kondratiuk


Iga Cembrzyńska
Jutro będzie futro

Andrzej Kondratiuk

Piękne słowa, piękne gesty
Piękne ideały
Co za strata, jaka szkoda
Że to dyrdymały

No i co? No i pstro!
Szaro, buro, smutno
No i co? No i to!
Jutro będzie futro
No i co? No i pstro!
Szaro, buro, smutno
No i co? No i to!
Jutro będzie futro…
Jutro będzie

Szarzy ludzie, szare domy
I szare dzielnice
Chłop się upił, stracił rozum
Wsadził łeb w donicę

No i co? No i pstro!...

Nie, nie będzie futra jutro
Może być najwyżej smutno

Futro
Jutro będzie futro…
Jutro będzie

Piosenka wesoła - Andrzej Kondratiuk


Iga Cembrzyńska
Piosenka wesoła

Andrzej Kondratiuk

Wszystko jest tak jak być powinno
Inaczej być nie może
Kura to dla nas głupi drób
W obłokach buja orzeł
Planeta obraca się jak należy
Gwiazda oświeca i ogrzewa
Więc o co chodzi, no o co tu chodzi
Czemu wesoło nikt nie śpiewa?

Jak jest naprawdę, każdy wie
Ponuro i dosyć wszawo
Lecz cóż to dla nas, my wiemy, że
Nigdy nie będzie klawo
Idylla, sielanka, anielski byt
Nie ma nic gorszego
Nasze marzenia wszystkie spełnione
Więc po co żyć, dlaczego?

Ewolucja daje nam w kość
Ćwiczy ludzi i szkoli
Życie chce coś wykrzesać z nas
Bez znieczulenia, to boli
Matka natura mocno tkwi w nas
Tak jak przed wiekami
W sprawach bytowych, proszę was
Niewiele się zmieniamy

Jak jest naprawdę, każdy wie…

Kogo przeraża dzisiaj świat
Na erę kto narzeka
Ten nie wie, że w burdelu tym
Szlifuje się geniusz człowieka
Wszystko jest tak, jak być powinno
Inaczej być nie może
Na górze ten, kto rozum ma
Na dole ten, co orze

Z biglem, panowie, z biglem, panie
Z biglem, bez marudzenia
Szkoda zmarnować życie
Pakując się w złudzenia
Z biglem, panowie, z biglem, panie
Z biglem, niech nikt nie chrzani
Różne nam wiatry wiały w oczy
Jesteśmy zahartowani...

Fot. Iga Cembrzyńska

Panienka z temperamentem - Jeremi Przybora

Panienka z temperamentem

Jeremi Przybora

O, ptaszki, o, kwiatki, o, roso!
O, chmurki targane wietrzykiem!
O, nocy, co uszłaś stąd boso
z księżyca we włosach grzebykiem!
O, cała naturo odwieczna
me tętno budząca swym tętnem!
Pozdrawia cię córa twa wdzięczna –
panienka z temperamentem!

Nie pozwól krwi
tak płonąć, by
spaliła mnie ze szczętem!
Niech darzy mnie –
nie karze mnie
mój los temperamentem!

O, ciało niesforne i młode,
bogate w aluzje przejrzyste!
O, ramion wymowo i bioder
i wy et cetera me wszystkie!
O, ciało, co jesteś
tak hojnym i szczodrym
od Bozi prezentem!
Przybytku sekretów upojnych
panienki z temperamentem!



Nie pozwól krwi
tak płonąć, by
spaliła mnie ze szczętem!
Niech darzy mnie –
nie karze mnie
mój los temperamentem!

Panowie – loterio fantowa
z wiecznymi szansami na przyszłość!
O, wy, co mi przeszło już do was,
i wy, co mi jeszcze nie przyszło!
Ach, życie mieć wami zasnute
jak pełen baranków firmament!
A potem odbywać pokutę
staruszki za jej temperament…

Wspominać czas
wesołych gwiazd –
księżyce uśmiechnięte.
Bledziutki świt –
leciutki wstyd
za noc z temperamentem!

Hanna Banaszak, Magda Umer, Iga Cembrzyńska

My, ty i ja


Iga Cembrzyńska
Marian Kociniak
- My, ty i ja


My, ty i ja - świat nam zrobił wiele zła
Świat ma tyle ważnych spraw, cóż mu tam
My, ty i ja - zagubione cienie dwa
Kogo obchodzimy dziś, kto nas zna

To fakt, że nikt nas nawet nie zna tu
Że nas tu widzą pierwszy raz
Więc czemu głupich ludzi tłum szczuje nas

My, ty i ja - nie zrobiliśmy im nic
Lecz ich jest tłum, a nas dwoje przeciw nim

Lecz dni mijają złe, noc nie jest zła aż tak
I mogą kochać się ci, którym prawa brak.
Tak jak ty, tak jak ja

My, ty i ja -nasza miłość krótko trwa
Lecz poznaliśmy jej smak, aż do dna
My, ty i ja - byliśmy szczęśliwi tak
Jak się im nie zdarza być nawet w snach

Niech więc pomstują na nas, niech z nas drwią
Niech nas wyszydzą jeszcze raz
Nie zrozumieją nigdy już co jest w nas

My, ty i ja - przeciw nam jest cały świat
Lecz ten ich świat to znacznie mniej niż ty i ja

Błękitny człowiek - Bułat Okudżawa


Iga Cembrzyńska
Błękitny człowiek


Bułat Okudżawa - Голубой человек

Józef Waczków


Idzie sobie błękitny człowiek —
w rękawiczkach, w czapeczce pociesznej.
Idzie sobie po stopniach schodów
i powiada: - Do domu spieszę...

Oto wszedł już na samą górę,
wszedł na dachu pochyłość stromą —
pnie się, pnie się prosto przed siebie
i powiada: - Spieszę do domu.

Idzie sobie błękitny człowiek...

W dole został dach i kominy,
a on kawał nieba już przeszedł.
Dokąd, dokąd, biedny człowieku?
A on swoje: - Do domu spieszę.

Idzie sobie błękitny człowiek...

Już i niebo się rozpłynęło —
wszechświat w ciszy jak w mroku tonie,
ledwo widać w oddali Ziemię,
Ziemię mniejszą od ludzkiej dłoni.

— Obłąkańcze, czy jesteś już w domu?
Gdzie ten dom? Na krawędzi kosmosu?
Kula ziemska do ziarnka zmalała,
już wypatrzeć jej niemal nie sposób.

— Hej, zabłądzisz, zabłądzisz, człowieku!
Hej, doigrasz się tam u góry!
A on dalej wspina się, mruczy:
— Skończcie wreszcie gadać te bzdury!...

W białej ciszy zapomnienia - Andrzej Kondratiuk


Iga Cembrzyńska
W białej ciszy zapomnienia


Andrzej Kondratiuk

Biała kasza prószy z nieba
Pada, pada drobny śnieg
Bieli, bieli moje włosy
Srebrzy głowę późny wiek

Kłują w oczy iskry śnieżne
Płatki kleją się do rzęs
W białej ciszy zapomnienia
Czarna rozpacz traci sens

Lecą z nieba gwiazdki zimne
Aniołowie gubią puch
Na me rozpalone usta
Sypie płatki dobry duch

Prószy z nieba ukojenie
Aniołowie gubią puch
Nie ostudzi krwi gorącej
Chłodny śnieg i dobry duch...

Listopadowy Albinoni - Andrzej Kondratiuk


Iga Cembrzyńska - Listopadowy Albinoni


Andrzej Kondratiuk


Pięć elektrycznych przewodów
Pięciolinia pod napięciem
Rozwieszona na gołych słupach w polu
Od hen, hen po hen, hen
Jesień, zrudziałe ścierniska
Płoną łęciny, wiatr porywa dym

W sadzie jabłonie gubią jabłka
Na zgniłe liście padają pac, pac
Rzeka wystygła, płynie cicho
I wrony, wrony, muzykalne wrony
Przysiadły na pięciolinii elektrycznej
Od hen, hen po hen, hen

Re do si la sol sol fa
Mi re do si la la sol
Sol fa sol mi fa re mi
Fa mi fa re mi do re

Nuty pierzaste, nuty skrzydłopióre
Na pięciolinii z metalu
Kto wam podpowiedział Adagio
Od hen, hen po hen, hen

Mistrzu ukojenia, mistrzu harmonii
Zwróć mi niepokój wczesnej wiosny

Pochylam się ku ziemi
Sięgam po kamień długowieczny w polu
Spłoszę was, nuty niewesołe
Odfruńcie, muzykalne wrony
Kołujcie wściekle na wietrze
Od hen, hen po hen, hen

Obraz: Mark Keller

Co będzie za Żelazną Bramą - Stanisław Werner


Iga Cembrzyńska, Jerzy Połomski
Co będzie za Żelazną Bramą

Stanisław Werner

Co będzie za Żelazną Bramą
Wieżowce tutaj staną wkrótce
Na Starym Placu, na Wołówce
W Warszawie, za Żelazną Bramą

Co było za Żelazną Bramą
Oj ludzie, ludzie, cuda były
Ale się dawno pogubiły
Odeszły przez Żelazną Bramę

I te pyzy, gorące pyzy
I świńskie ucho z chrzanem
I ten Antoś od szczotek ryży
I "panie szanowny, jak rany,
Gdzie się szmondaku pchasz?!"

I trzy karty z obstawą w tłumie
"Chłopaki, idzie glina!"
"Panie radco, pan kupisz u mnie"
I świeży pachnący, pod klina
Dobry z uszkami barszcz

Przy budach rwetes i szum
A Bramą wali wciąż tłum

Łysa Dwojra, przygłucha krzynę
"Kupujcie!" - woła damy
A staruszek cudownym płynem
Wciąż "plamy wywabiam, plamy!"

Pamięć wywabia stary warszawski czas

Co będzie za Żelazną Bramą
Zamieszkam tutaj razem z tobą
Na siódmym piętrze - tam, gdzie obłok
W Warszawie za Żelazną Bramą

W siną dal - Choiński i Gałkowski


Iga Cembrzyńska
Bohdan Łazuka

W siną dal

Bogusław Choiński, Jan Gałkowski

Adela już zakłada suknię cienką
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz Ją - dla kogo ta sukienka
Dla kochasia, który odszedł w siną dal

W siną dal, w siną dal
To dla kochasia, który odszedł w siną dal

Czerwone ma podwiązki pod tą suknią
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz ją - dla kogo taki luksus
Dla kochasia, który odszedł w siną dal

U drzwi, u drzwi jej tatuś czyści spluwę
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz go - na czyją to jest zgubę
Na kochasia, który odszedł w siną dal

Nad łóżkiem ślub, stwierdzony rejentalnie
Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj
Gdy spytasz ją - z kim żyjesz tak moralnie
To jasne, że z kochasiem, który - w siną dal

W siną dal, w siną dal.
Pomaszerował lewa, prawa - w siną dal...

Hymn na cześć wynalazcy - Andrzej Jarecki


Iga Cembrzyńska
Hymn na cześć wynalazcy

Andrzej Jarecki

Choć to się może wydać blagą
To on postępu dał awizo
On wykrył sekret kaw marago
Wynalazł z pieczarkami brizol...

On opracował pumpernikiel
On zrobił kapsel, saturator
Miast złota w złotym dał nam nikiel
Nieoceniony nasz nowator...

On altruizmu (?)
Co zechce stworzy, gdy się uprze
To on krajowi dał fruktowit
Sztucznie barwiony, lecz na cukrze...

On pierwszy zmieszał wódkę z winem
I stwierdził, że się to opłaca
Wynalazł też polopirynę
Co leczy katar oraz kaca...

On, gdy go zapał porwie święty
Rozwiąże każdy wnet dylemat
I opracuje nam patenty
O jakich świat pojęcia nie ma...

Siekiera, motyka, młotek, sprzączka
Wiwat polska złota rączka…

Zrewiduj mnie - Ziemowit Fedecki


Iga Cembrzyńska - Zrewiduj mnie


Ziemowit Fedecki

To przyszło nagle i niespodziewanie
Gdzieś na rubieżach Rzeczypospolitej
Ktoś, nie czekając, zanim pociąg stanie
Drzwi do przedziału otworzył ze zgrzytem
Spojrzałam, drgnęłam - coś się ze mną stało
On rzekł: "Rewizja" - a piękny był jak lew
I wtedy poszłam z nim na stacyjkę małą
Z walizką w ręku, a z ust mych spłynął zew

Zrewiduj mnie młodą ręką
Płonę i drżę przed słodką męką
Już świat dokoła wiruje jak we mgle
Zrewiduj mnie, zrewiduj mnie
Czuję, że zapał ogarnia mnie szczery
Złamiemy wspólnie wszelkie bariery
Twe ręce - dzielne, twe usta - celne
Tu w tej komorze - o Boże
Zakwitło nagle szczęście me
Zrewiduj mnie, zrewiduj mnie

Nie dbam, że wzgardą otoczy mnie motłoch
Że może kiedyś zapłaczę jak bóbr
Warto znieść wszystko za ten radosny popłoch
Za czar i słodycz rekwizycji dóbr
A potem znowu ruszyć za granicę
Aby raz jeszcze upojne przeżyć sny
Może wam kiedyś - gdzieś w Zebrzydowicach
Lub Terespolu - wpadnie refren ten

Zrewiduj mnie…