Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILMY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILMY. Pokaż wszystkie posty

Pierwszy lot - Eugenia Wnukowska


Pierwszy lot - Высоко, под самой тучей

Michaił Wolpin - Eugenia Wnukowska


W górze hen, gdzie gonią chmury
Nad przestrzenią pól i wód
Mkną żurawi długie sznury
Lecą, lecą wciąż na wschód

W zwartym szyku, ptak za ptakiem
Tylko jeden żuraw znikł
I pozostał poza szlakiem
I naruszył zwarty szyk

Pierwszy lot, nieznana droga
Szumi deszcz, gęstnieje mrok
W sercu rozpacz, w duszy trwoga
Słabną skrzydła, szkli się wzrok

W mgle i wichrze się pogrążę
Nie przebędę czarnych chmur
Nie dolecę, nie nadążę
Umknie mi żurawi sznur

Śmiało, naprzód, przyjacielu
Wszak jesteśmy z tobą wraz
Gdy się złączy braci wielu
Żaden sztorm nie wstrzyma nas

Dalej, leć z wesołym śpiewem
Dla nas dziś otwarty świat
W śmiałych lotach hen pod niebem
Krzepną siły młodych kadr

Высоко, под самой тучей
Над просторами полей
Держит к югу путь летучий
Вереница журавлей

Строит строй за птицей птица
Лишь одна из них порой
Заробеет, забоится
И нарушит строгий строй

В первый раз летит, боится
От товарищей отстать
От подруг своих отбиться
В серых тучах заплутать

За туманом, за бураном
Я пути не различу
Ой, боюсь, боюсь, отстану
Ой, боюсь, не долечу

Не робей, смелей, подруга
Ты в полёте не одна
Никакая буря, вьюга
Дружной стае не страшна

Ты лети весёлой песней
Вольной стае нет границ
В перелётах, в поднебесье
Крепнут крылья наших птиц

Maria Koterbska, Lubow Orłowa

Светлый путь – 1940

Muz. Izaak Dunajewski

Noc słowików - Eugenia Wnukowska


Maria Koterbska - Noc słowików
Ludmiła Zykina, Nadieżda Obuchowa -
Ох, ты сердце

Władimir Wołżenin - Eugenia Wnukowska

Ach, ty serce, serce dziewczęce
Już mój spokój zbiegł gdzieś daleko
Całą nockę ponad rzeką
Ponad rzeką słowik łkał

Przybądź do mnie, ukochany
Niech się złączą serca dwa
Całą nockę ponad rzeką
Ponad rzeką słowik łkał



Ach, ty nocko, nocko majowa
Uleczże serca mego ranę
Wczesnym świtem cicho wstanę
Cichuteńko tak jak mgła

Przybądź do mnie, ukochany
Niech się złączą serca dwa
Wczesnym świtem cicho wstanę
Cichuteńko tak jak mgła

Całą nockę ponad rzeką
Ponad rzeką słowik łkał

Искатели счастья / Poszukiwacze szczęścia (1936)

Komp. Izaak Dunajewski

Wysocki - Zimna - Pieśń o przyjacielu


Песня о друге - Pieśń o przyjacielu

Włodzimierz Wysocki - Marlena Zimna


Gdy w twym życiu się zjawił ktoś,
Kto wygląda jak równy gość,
Ale nie wiesz, czy szczery jest,
Czy na pokaz ma gest.
Weź go w góry na stromy stok,
Nie odstępuj go tam na krok.
Jedna lina niech łączy was -
Dla was dwóch to w sam raz.

Gdy zobaczysz, że stchórzył, bo
Od początku mu kiepsko szło,
A gdy dłoń skaleczoną miał,
Wniebogłosy się darł.
Lepiej pogoń go precz raz-dwa,
Na niewiele się taki zda,
Takich w góry nie warto wieść,
I nie o nich ta pieśń.

Jeśli druh twój przez całe dnie
Ani razu nie skarżył się,
A gdy spadłeś, to właśnie on
Zaraz podał ci dłoń.
Jeśli dzielnie przy tobie stał,
Jak do boju na szczyt się rwał,
Wiedz, że odtąd przez cały czas
Przyjaciela w nim masz.

Wyk. Mirosław Baka

👉TUTAJ w przekładzie Pawła Orkisza


Вертикаль (1967) - Vertikal'

Wysocki - Zimna - Ballada o krótkim szczęściu


Баллада о коротком счастье (О двух погибших лебедях)
Ballada o krótkim szczęściu (Piosenka o dwóch zabitych łabędziach)


Włodzimierz Wysocki - Marlena Zimna


Gdybym miał królestwo w nurcie fal
Wystarczyłoby mi kilka twoich słów
Wówczas cały ten podwodny raj
Bez namysłu rzuciłbym do twoich stóp

Nie porównałbym do ciebie żadnej z dam
Choćby nawet stał przy tobie cały dwór
Bo ty jedna budzisz, muszę przyznać sam
Jak Madonna Rafaela zachwyt mój

Przy twym domu kryształowym mógłbym stać
Uwiązany na łańcuchu niczym pies
Chciałbym wszystkie srebrne źródła tobie dać
Chciałbym, żeby cię obsypał złoty deszcz

....................................................................

Na polowanie wzywa róg
I ogień w sercach płonie
Po suchym piasku krętych dróg
Myśliwych niosą konie
Ale też cel ktoś w życiu ma
Zabić łabędzie białe dwa!
Już poleciały strzały.
Po to, by życia przerwać nić
A te łabędzie właśnie dziś
Dziś właśnie się spotkały

Ona nuciła swoją pieśń
Gdzie jasnych gwiazd jest mrowie
Gdzie tylko ptak się może wznieść
I gdzie nie może człowiek
Wysoko skrzydła niosły ją
W niebieską, jasną, gęstą toń
I brzmiała pieśń wesoła
Tam, gdzie najwcześniej wstaje świt
Gdzie dotrzeć nie potrafi nikt
Prócz ptaków i aniołów



Lecz on ją dojrzał w gęstej mgle
Odnalazłby ją wszędzie
Nie wiedział wtedy jeszcze, że
To był ich śpiew łabędzi
I jak anioły białe dwa
Natchnione, czyste, niczym łza
Do ziemi się zbliżyły
Myśliwi nie wypadną z gry
I dopilnują tego, by
Ich szczęście krótkie było

Rękawem z twarzy wytrą pot
Nad ogniem się pochylą
Nie pożałują, że ten lot
Trwał tylko jedną chwilę
Lecz nie ucichnie tamta pieśń
I w świat daleko pójdzie wieść
O szczęściu niesłychanym
Bo nie rozłączy żadna dal
I nawet ten śmiertelny strzał
Szczęśliwych zakochanych

Beata Lerach, Anna Ozner
Magdalena Piotrowska, Margita Ślizowska


Strzały Robin Hooda -1975
Стрелы Робин Гуда

Wysocki - Młynarski - W górach


ВЕРШИНА - W GÓRACH


Włodzimierz Wysocki - Wojciech Młynarski

Tu każdy swój szczyt odnajdzie wśród chmur
Kamienne potoki spływają tu z gór
Tu krok nieostrożny i już lecisz w przepaść jak głaz
I można niejeden obejść próg
Lecz nam się zachciewa trudnych dróg
Jak marszu w pierwszej linii w wojny czas

Kto z losem tu mógł za bary się brać
Ten wie, co jest wart, ten wie, na co go stać
Bo choćbyś tam w dole odwagi miał w sobie za stu
Na dole tam nie znajdziesz, nie
Przez całe szczęśliwe życie swe
Ni jednej dziesiątej tych trudów, tych cudów, co tu

Wśród kwiatów i wstąg nie będą cię nieść
Z gładkości drwi nagrobnych rzeźb
Ten kamień, co spokój wieczysty być może ci da
I tylko jak znicz, co świt, co świt
Zapłonie dla ciebie w słońcu szczyt
Któregoś nie zdobył i który zwycięsko wciąż trwa

I niech mówią i niech kraczą niech
Świat w marszu pożegnać mniejszy grzech
Niż sadłem się w miękkim piernacie zadławić wśród snu
A znajdą się i tak i tak
Ci, którzy twój podejmą szlak
I dojdą do celu i w piersiach nie zbraknie im tchu

A wisząc u pionowych ścian
Na traf szczęśliwy nie licz tam
Prezentów od losu nie zyskasz tu ty, ni twój druh
Licz tylko na swe ręce dwie
Na dłoń przyjaciela i módl się
By była łaskawa wam lina wiążąca was dwóch

I stopnie rąb i wytęż wzrok
I cofać nie próbuj się nawet o krok
A w chwili zwycięstwa, gdy serce rozśpiewa się zbyt
Zachłyśnij się radością swą
Nim zaczniesz zazdrościć temu, co
Zaczyna marsz i niezdobyty przed sobą ma szczyt

Vertikal - 1966

Piosenki radzieckie - Czemu dziś


Jerzy Połomski - Czemu dziś
Władimir Troszyn - Почему, отчего


Mirosław Łebkowski

Tyle lat, tyle lat
Wciąż samotnie przez świat
Świtem, czy w zmierzch
W domu mym nigdy nikt
Mnie nie witał u drzwi
Czemu, czy wiesz

Czemu dziś nadszedł ten
Upragniony dzień
Czemu ja, czemu ty
Znaczy odtąd my
Ale po cóż pytać mam
Gdy w milczeniu dobrze nam
Powiedz, po co pytać mam

Jeszcze nikt nigdy mi
Nie był drogi jak ty
Miła, jak ty
Jakby z lampą ktoś wszedł
Do pokoju, gdzie zmierzch
Tak jasno mi...



Повесть о первой любви - 1957

Wesoły dobosz - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Веселый барабанщик
Maria Pakulnis, Hanna Okuniewicz - Wesoły dobosz

Witold Dąbrowski

Wstań o świcie, wstań o świcie, wstań o świcie,
kiedy nocni stróże przed sklepami śpią,
a zobaczysz i usłyszysz,
jak wesoły dobosz idzie
i pałeczki z klonu w dłoniach jego drżą.

A w południe, gdy na mieście kipi życie —
zgrzyt tramwajów i huczący ludzki rój,
ty przysłuchaj się — usłyszysz,
jak wesoły dobosz idzie,
ulicami niesie gromki werbel swój.

A gdy wieczór, stary oszust i wichrzyciel,
w czarną ciemność pootula miejski bruk,
bacznie przypatrz się — zobaczysz,
jak wesoły dobosz idzie...
Warkot werbla i pałeczek wartki stuk.

W dzień i w nocy łoskot werbla usłyszycie,
raz jest bliżej, raz jest dalej, ale trwa...
Czy naprawdę nie widzicie,
jak wesoły dobosz idzie,
nie słyszycie, jak na werblu dobosz gra?


Ziemowit Fedecki

Jeśli wyjdziesz z domu, wyjdziesz wczesną porą
Kiedy wraca na spoczynek nocny stróż
Ujrzysz, jak wesoły dobosz dwie pałeczki bierze do rąk
I codzienny koncert swój zaczyna już

Potem znów południe zadyszane wbiegnie
I przyniesie zgrzyt tramwajów, gwar i szum
Ale w zgiełku tym wesołym dobosz dalej gra na bębnie
Czy nie widzisz, jak przeciska się przez tłum

Wreszcie przyjdzie, jak spiskowiec, wieczór mroczny
I ciemności na uliczek spadną bruk
Lecz w ciemnościach też zobaczysz, jak wesoły dobosz kroczy
Dzielny dobosz, co przemierzył tysiąc dróg

Bije werbel czasem głośniej, czasem ciszej
Zimą, wiosną, w smutne dnie, wesołe dnie
Gra wesoły dobosz marsza - czy naprawdę wciąż nie słyszysz
Jak pałeczki uderzają w bęben dwie?...

Piosenka z filmu "Друг мой, Колька" - 1961
"Mój przyjaciel Kolka"

Pożegnanie podchorążych - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Проводы юнкеров
Jewgienij Malinowski - Pożegnanie podchorążych

Andrzej Mandalian

Dziś już nic nie jest grą.
Świeże szlify dziś lśnią.
Równaj krok! W prawo patrz! Pogotowie...
Wczoraj — w harce, a dziś?...
Dzisiaj w pole nam iść!
Cześć, panowie, cześć podchorążowie!...

Wczoraj w harce, a dziś?...
Dzisiaj w pole nam iść.
Amaranty, koń w konia — bułanki...
Już nie musztra, nie bal...
Czemuż wspomnień tych żal?
Gdzież te randki z ulicy Fontanki?...

Newa jeży się krą,
Huczy krok, trąby dmą,
Pożegnanie nic wartą jest chwilą.
Tam gdzie ogień i stal —
W cenie „cel" albo „pal",
Słodkie słówka zostawmy cywilom...

Dziś już nic nie jest grą.
Chłopcy, bagnet na broń!
Mróz w strzeleckim zagnieździł się rowie...
Dzisiaj w pole nam iść,
Jutro ziemię nam gryźć...
Cześć, panowie, cześć, podchorążowie!...

Проводы юнкеров

Наша жизнь - не игра, собираться пора!
Кант малинов, и лошади серы.
Господа юнкера, кем вы были вчера,
А сегодня вы все офицеры.

Господа юнкера, кем вы были вчера
Без лихой офицерской осанки?
Можно вспомнить опять. ах, зачем вспоминать?
Как ходили гулять по Фонтанке.

Над гранитной Невой гром стоит полковой,
Да прощанье недорого стоит.
На германской войне только пушки в цене,
А невесту другой успокоит.

Наша жизнь - не игра, в штыковую, ура!
Замерзают окопы пустые...
Господа юнкера, кем вы были вчера?
Да и нынче вы все холостые.

На ясный огонь - 1975

Ostatni trolejbus - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Полночный троллейбус

Piotr Machalica, Hanna Okuniewicz,
Sława Przybylska - Ostatni trolejbus

Andrzej Mandalian

A kiedy nie sposób już płynąć pod prąd,
nie sposób już wyrwać się z matni,
niebieski trolejbus zabiera mnie stąd,
trolejbus
ostatni...




Mój promie północny, żeglujesz przez noc
i nie dbasz: głęboka czy płytka,
gdy zbierasz nas wszystkich - idących na dno
z bulwarów
rozbitków...

Ach, otwórz podwoje: przechodzień czy gość.
Ja wiem, że tonącym śród nocy
ktoś z twych pasażerów, z załogi twej ktoś
udzieli
pomocy...



Jam z nimi już nieraz uchodził od klęsk
jam ramię ich czuł przy ramieniu...
A jednak naprawdę w milczeniu jest sens,
jest dobroć
w milczeniu...

Ostatni autobus przez Moskwy mknie toń,
a Moskwa jak rzeka oddycha,
i ból, co od rana się tłukł o mą skroń -
ucicha,
ucicha…



Piosenka z filmu
Цепная реакция - 1962 - Reakcja łańcuchowa

Obrazy: Dimitrij Spiros

Rzekł Antoni Czechow - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Антон Палыч Чехов однажды заметил

Wojciech Młynarski


Rzekł Antoni Czechow na cześć swą i chwałę
Że mądry lubi uczyć się, a poucza żłób
Ilu w życiu durniów ja już przetrzymałem
Warto by mi za to order wpiąć, o tu

Durnie chodzą stadami kompanią dobraną
Przodem najgłupszy, normalna rzecz
W dzieciństwie śniłem, że budzę się rano
A durniów już nie ma, ulecieli precz

Ach jakże mylił się ten sen mój prześliczny

Co w dzieciństwa czas pod obłoki niósł mnie
Twarz natury krzywi się w uśmieszku ironicznym
Czegoś widać z zasad jej nie pojąłem, nie

Bo mądrzy cenią sobie samotność, dlatego
Gdy przymykają oczy wśród kontemplacji swych
Tak łatwo ich od tyłu zajść i co do jednego
Gołymi rękami powyłapywać ich

A gdy już wyłapią ich rozpoczną się czasy
Nie na wyobraźnię mą, sporą bądź co bądź
Z głupim głupio, z mądrym kłopotów jest masa
Przydałby się w środku ktoś, ale skąd go wziąć

Durniem być wygodnie jest, lecz coś tak jakby nie chce się
Mądrym bardzo chce się być, lecz za to dają w kość
Mądrość tu, głupota tam, natura plącze dróżki swe
Ach kiedyż się do tego co jest w środku uda dojść
Ach kiedyż się do tego co jest w środku uda dojść

Piosenka z filmu
Из жизни начальника уголовного розыска - 1983

Piosenki radzieckie - Trawy, trawy...


Giennadij Biełow - Травы,травы
Halina Kunicka - Czekam

Andrzej Jarecki, Ziemowit Fedecki

Gwiazdy z wolna gasną
Księżyc zaszedł wcześnie
Słowik w gaju zasnął
Słowik w gaju zasnął
A ja jedna nie śpię...

Czekam tutaj, czekam z niepokojem
Ale ukochany nadejść nie chce
Nie wiem, czy to bije serce moje
Czy to słychać kroki twe na ścieżce

Daleko do domu
Mrok okrywa drogę
I tylko do klonów
I tylko do klonów
Przytulić się mogę...

Czekam tutaj...

Roni łzy dziewanna
Żegnając się z nocą
To już mgła poranna
To już mgła poranna
Pada srebrną rosą...

Z filmu "Aniskin i Fantomas" - 1973

Piosenki radzieckie - Bal Kopciuszka


Ludmiła Sienczina - Хоть поверьте хоть проверьте 💗
Halina Kunicka - Bal Kopciuszka

Ilja Rieznik (tłum.?)

Czy być może, czy nie może
Czy to mi przyśniło się
Że przyjechał piękny książę
By na bal zaprosić mnie?

Pałac lśnił na wszystkich piętrach
Gala zapierała dech
Stu czterdziestu dyrygentów
I muzyków chyba trzech

Czy być może, czy nie może?
Można było pić i jeść
Gdyż przewidział wszystko książę
Bal wydając na mą cześć

Wszyscy mnie kochali szczerze
Każdy dawał to, co miał
I filozof pisał wiersze
I poeta tańczyć chciał

Tak tańczyłam wśród pokojów
Tak fruwałam tam i tu
Że tancerze wszyscy moi
Wprost nie mogli złapać tchu

Wszyscy się tłoczyli przy mnie
I ruszali wszyscy w tan
Gdy gawota na pianinie
Raczył zagrać książę pan

Już toastów nikt nie liczył
Ni traconych w tańcu sił
Gdy zgubiły się trzewiczki
Które książę dał mi był

A gdy potem się zbudziłam
Nagle wśród białego dnia
Przed mym łóżkiem zobaczyłam
Pantofelki szklane dwa

Золушка - Kopciuszek - 1979

Fot. Ludmiła Sienczina, H. Kunicka

Piosenki radzieckie - Pięć minut


Ludmiła Gurczenko - Пять минут
Jerzy Połomski - Pięć minut

Minie wnet pięć minut, a piosenki treść
Powie, co minuty mogą z sobą nieść
Niech więc piosnka mknie po świecie
Niechaj wszędzie dziś doleci
Bo za chwilę skończy się już pieśń

Minie wnet minut pięć
I odezwą się zegary
Minie wnet minut pięć
Niech ustaną wszelkie swary
Minie wnet minut pięć
Gdy przed tobą ważne cele
Nawet w krótkich minut pięć
Możesz zrobić bardzo wiele
Minie wnet minut pięć
I odezwą się zegary
Niech ustaną wszelkie swary

W ciągu pięciu minut możesz powziąć plan
Że najlepszy w życiu kawalerski stan
Lecz minuta, fakt to znany
Może zmienić wszystkie plany
Chociaż tak króciutko, zda się, trwa

Minie wnet minut pięć
I odezwą się zegary
Minie wnet minut pięć
Niech ucichną wszelkie swary
Minie wnet chwilka znów
Powiedz, co twe serce kryje
Na co dotąd brakło słów
Nie odkładaj, raz się żyje
Minie wnet minut pięć
I odezwą się zegary
Niech ucichną wszelkie swary

Niech podchwycą piosnkę moją tu i tam
Tę piosenkę, którą śpiewam tutaj wam
Ale śpiewu takie skutki
Że minęły już minutki
Nowy Rok - zegary mówią nam

W Nowy Rok pierwszy krok
Z Nowym Rokiem
Z szczęściem nowym
Biegnie czas w Nowy Rok
Już o starym nie ma mowy
Niechaj w krąg zabrzmi pieśń
Dźwięczny śmiech niech dzwoni wkoło
Przecież na to Nowy Rok
Żeby bawić się wesoło
Pierwszy krok w Nowy Rok
Już o starym nie ma mowy
Z Nowym Rokiem
Z szczęściem nowym

Tłum. Alicja Maliniak


Карнавальная ночь - Noc sylwestrowa - 1956

Aleksiej Batałow - 1928-2017



Aleksandr Marszał, Aleksiej Batałow
Летят журавли

Журавли в синем небе
Далеко от земли,
И какой клин последний
Там, в бескрайней дали
И толпа на перроне,
И оркестр гремит…
Журавли в синем небе -
Это те, кто погиб
На вокзал прибывают
Эшелоны солдат,
Их цветами встречают
Сотни женщин, девчат,
А одна увидала
В небесах серый клин -
Журавли улетали,
И её там один…

Летят журавли…
Журавли в синем небе
Далеко от земли,
И какой клин последний
Там, в бескрайней дали
Задрожит день весенний,
И длиннее закат,
Журавли в синем небе -
Это души солдат…
Летят журавли…

Wysocki - Kołakowski - W chłodu czas


В ХОЛОДА... - W CHŁODU CZAS

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski

W chłodu czas, w chłodu czas
Z ledwie zagrzanych miejsc
Obce miasta wołają gdzieś nas
Jakby Mińsk, jakby Brześć
W chłodu czas, w chłodu czas

Coś w tym jest, coś w tym jest
Że nam topól nie żal
Trudnych dróg chcemy, męski mieć gest
Pusta nęci nas dal
Coś w tym jest, coś w tym jest



W domu chłód czterech ścian
Tylko serce się rwie
Do przyjaciół, do spotkań, do zmian
Z sobą ciągle nam źle
Z nimi życie nad stan

A gdy szczęścia brak nam
Wtedy do starych gniazd
Powracamy na zew wciąż ten sam
Gdzie nam bliżej do gwiazd
Może tu, może tam

Śpiewa: Marian Opania


Я родом из детства – 1966


👉TUTAJ w przekładzie Ziemowita Fedeckiego

Wysocki - Kołakowski - Pożegnanie z górami


ПРОЩАНИЕ С ГОРАМИ - POŻEGNANIE Z GÓRAMI

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski

W rozgwar ogromnych miast
W światła okien, w mrok bram
Powracamy, choć tam
Już za mało nam miejsca
Już zdobyliśmy szczyt
Ale smutno wciąż nam
Bo zostały wśród gór nasze serca

Ważne spory i kłótnie o bzdury
Nic nie znaczą w wędrówce na szczyt
Z wszystkich gór najwspanialsze są góry
Których zdobyć nie zdołał wciąż nikt

Kto by chciał w chwili złej
Zostać naprawdę sam?
Kto by szczęściu dał spać
Jeśli obok tuż drzemie?
Już zdobyliśmy szczyt,
Ale smutno wciąż nam
I bogowie znad chmur
Też schodzili na ziemię

Ważne spory i kłótnie o bzdury…

Co ocalić się da
Z naszych szlaków i tras?
Czasem złoży się wiersz
Lub piosenka zanuci
Już zdobyliśmy szczyt
Może ostatni raz?
Lecz na pewno za rok
Ktoś tu znowu powróci!

Ważne spory i kłótnie o bzdury…

Vertikal - 1966

Тy u menya odna - Jurij Wizbor

Ty u mneya odna - 1993
Jurij Wizbor
Tы у меня одна


Ты у меня одна, словно в ночи луна,
Словно в степи сосна, словно в году весна.

Нету другой такой, ни за какой рекой,
Нет за туманами, дальними странами.

В инее провода, в сумерках города,
Вот и взошла звезда, что бы светить всегда.

Что бы гореть в метель, что бы стелить постель,
Что бы качать всю ночь у колыбельной дочь,

Вот поворот какой делается с рекой,
Можешь отнять покой, можешь махнуть рукой,

Можешь отдать долги, можешь любить других,
Можешь совсем уйти, только свети, свети.

My popali s toboy pod dozhd - Elena Vaenga


Jelena Wajenga
My popali s toboj pod dożd

Мы попали с тобой под дождь
Потеряли свои зонты
Я не знала, что так же легко
Потеряем друг друга мы
Как обычно у нас с тобой
Разговор не серьезный
И на лице моем не вода
А соленые слезы

Ты теперь не один, я не одна
Все забыто давно, и все сказано
И у нашей судьбы берега
Разные

Потеряли друг друга след
Потеряли свои сердца.
И обратной дороги нет
Время остановить нельзя
Ты забудешь цвет моих глаз
Ты забудешь цвет моих волос
Что-то вдруг порвалось в нас
Видно, что-то не удалось

Kadry z filmu "Dolgaya doroga v dyunakh"

Brylantowa ręka - Ostrov nevezeniya

Andriej Mironow
Ostrow niewiezienija

Остров невезения

Весь покрытый зеленью, абсолютно весь,
Остров невезения в океане есть.
Остров невезения в океане есть,
Весь покрытый зеленью, абсолютно весь.

Там живут несчастные люди-дикари,
На лицо ужасные, добрые внутри.
На лицо ужасные, добрые внутри,
Там живут несчастные люди-дикари.
Что они ни делают, не идут дела,
Видно в понедельник их мама родила.
Видно в понедельник их мама родила,
Что они ни делают, не идут дела.

Крокодил не ловится, не растёт кокос,
Плачут, Богу молятся, не жалея слёз.
Плачут, Богу молятся, не жалея слёз,
Крокодил не ловится, не растёт кокос.

Вроде не бездельники и могли бы жить,
Им бы понедельники взять и отменить.
Им бы понедельники взять и отменить,
Вроде не бездельники и могли бы жить.

Как назло на острове нет календаря,
Ребятня и взрослые пропадают зря.
Ребятня и взрослые пропадают зря,
На проклятом острове нет календаря.

По такому случаю с ночи до зари
Плачут невезучие люди-дикари
И рыдают, бедные, и клянут беду
В день какой неведомо, в никаком году.

И рыдают, бедные, и клянут беду
В день какой неведомо, в никаком году.