Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starostecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starostecka. Pokaż wszystkie posty

To będzie miłość nieduża - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora, Kalina Jędrusik
Roman Frankl, Elżbieta Starostecka

To będzie miłość nieduża

Jeremi Przybora

To będzie miłość nieduża –
poryw uczucia maleńki.
Obce jej łzy i udręki,
i szałów nie znana moc.

Do wielkich grzechów nie zmusza –
nie pretenduje do ręki.
Wystarczy nam ledwo
na krótką i zwiewną,
na jedną jedyną noc...

Weź tę miłość do serca na krótko!
Ach, jak miejsca tam zajmie malutko!
Cały Amor z orężem
skrył się w kącik za mężem –
tam, gdzie serce najwęższe twe!

Bo to jest miłość nieduża -
poryw uczucia maleńki.
Obce jej łzy i udręki,
i szałów nie znana moc...

A gdy zgaśnie, zapomnisz po chwili,
żeśmy miłość niedużą przeżyli.
Tylko kiedyś przelotnie,
w chwili życia samotnej
żal leciutko cię dotknie, że...

To była miłość nieduża -
poryw uczucia maleńki.
Obce jej łzy i udręki,
i szałów nie znana moc...

Obrazy: Mira Fujita

Walc kameralny - Jeremi Przybora


Elżbieta Starostecka
Walc kameralny


Jeremi Przybora

Walc kameralny,
ty i ja…
Walc pożegnalny
na trzy pa…
Z góry to ustalmy,
że to kameralny
walc pożegnalny
na trzy pa:
Pa! Pa! Pa!

Walc pożegnalny
w tle nam gra…
Walc nieodwołalny,
ty i ja…
Z góry ustalamy,
że nim się poznamy,
już się pożegnamy
na trzy pa:
Pa! Pa! Pa!
Pa! Pa! Pa!

To jest walc jak mgnienie przelotny…
To jest walc szalenie samotny…
Ty do niego mnie nie prosisz –
ty sam wirujesz w krąg swej osi,
tak jak ja –
na trzy pa…

To jest walc tańczący tak lekko…
… z cieniem dziewcząt, kwitnących daleko…
Pan do tańca nas nie prosi –
pan sam wiruje w krąg swej osi
na trzy pa:
Pa! Pa! Pa!

Jeszcze się nie znamy,
a już się żegnamy,
w dal się oddalamy –
ty i ja,
na trzy pa:
Pa! Pa! Pa!

Walc pożegnalny,
ty i ja…
Walc kameralny,
walc…

Obraz: Mark Keller
Fot. Elżbieta Starostecka

Kołysanka sprzętów - Jeremi Przybora


Kołysanka sprzętów

Jeremi Przybora

O jawie rzekłbym, że jawa
nie zawsze szczęściem napawa,
lecz zawsze gdy nastrój nie ten,
po jawie pociesza mnie sen…
Więc gdy czuję – zasnąłbym,
pogodnie mówię im: Dobranoc!
Dobranoc, szafo,
Dobranoc, stole,
com się wśród nóg twych
krył, blond pacholę…
Zegarze, ciszy
mojej muzyko
ty powierniku
mój…

Dobranoc, lampo,
co jasnym kręgiem
przed mrokiem bronisz
i zła zasięgiem…
Dobranoc, moja
Anielo Stróżko!
Przy moim łóżku
stój…

Dobranoc, piechurze
codziennych marszy…
Spać idziesz młodszy,
a wstaniesz starszy…
Lecz my dla ciebie
będziemy za to
rekompensatą
snów…
Znów przyśnią ci się
stołowe nogi –
niegłupie, popatrz,
o kształcie błogim…
I zegar będzie swym szeptem cię koił
wśród snu pokoi
znów…

Dobranoc! Śpiewam ci kołysankę
rozkołysanym
mezzosoprankiem…
A płonie we mnie,
światłym dziewczęciu,
żar sześćdziesięciu
świec!
Ogarniam ciebie
tak tkliwie jasna
jak mama albo
jak inna niewiasta…
A kiedy rumieńcem
już sen twój okraszę,
sama się zgaszę –
wiedz!...

Włodzimierz Nowak, Alibabki, Elżbieta Starostecka

Il. Larry Bracegirdle

Modlitwa o sen - Jeremi Przybora


Elżbieta Starostecka
Modlitwa o sen - O śnie!

Jeremi Przybora


O śnie! Głęboki, dobry śnie!
Błogosławieństwo ludzi!
Nagrodo nocy za to, że
dzień nazbyt ich utrudził.
O śnie, co noc spowijasz w snach,
które za dnia nie gasną.
Czy zapomniałeś, śnie, że ja…
Czy zapomniałeś, śnie, że ja…
Że ja nie mogę zasnąć?

O śnie, ty przewoźniku dusz
przez zapomnienia rzeki!
Na brzeg, gdzie ból wczorajszy już
jest lekki i daleki…
O śnie, o, dobry, ciepły śnie
dziewczynek z zapałkami:
Ach, przyjdź już, śnie, i utul mnie!
Ach, przyjdź już, śnie, i utul mnie!
I zapominać daj mi!

O śnie – wybawicielu z nędz
biedaków lunatycznych,
co wiedziesz ich od boku jędz
ku lunatyczkom ślicznym!
O śnie, co masz w zanadrzu twarz,
twarz świata masz wymienną!
Ach, przyjdź już, śnie, i utul mnie!
O, przyjdź już, śnie, i utul mnie!
O, przyjdź już, śnie, i utul mnie!
I uśpij mnie bezsenną!
O śnie!

Nareszcie - Jeremi Przybora


Elżbieta Starostecka
Nareszcie

Jeremi Przybora

Nareszcie!
Gdzieś dotąd przebywał tak długo?
W areszcie?
Czy może z tą trzecią, czy – drugą?
Czy też cię
kosztował ten czas tyle męki?
Nareszcie!
Ach, dotknąć twej twarzy, twej ręki…
Nareszcie!
Czy los tu sprowadził, czy traf cię?
Zabierzcie
mi wszystko, lecz jego zostawcie!
Ucieszcie
się oczy i usta, i ręce!
Nareszcie!
Do kogo się modlić w podzięce?
Nareszcie
więc koniec mych tęsknot, mych cierpień!
Nareszcie!
A przecież brunetów nie cierpię!
Nareszcie!
Mam wzdłuż cię i wszerz cię!
Nareszcie
cię mam!

Ja cię miła ucieleśnię - Jeremi Przybora

Elżbieta Starostecka
Bohdan Łazuka

Ja cię miła ucieleśnię

Połączymy nasze stycznie, maje...


Jeremi Przybora

– Połączymy nasze stycznie, maje, wrześnie
w taki czas, którego słowo nie opowie.
– Ja cię, miła, ja cię, miła, ucieleśnię!
– Ja cię, miły, uduchowię!
– Ja cię, miła, ucieleśnię pocałunkiem,
stworzę ramion mych dotykiem tobie ciało.
– Ja ci, miły, znów się duszą zrewanżuję,
której może masz za mało.

– Dusza ciału jest potrzebna zwłaszcza we śnie,
gdy rozstają się i tęsknią w noc po sobie.
– Ja cię, miła, ja cię, miła, ucieleśnię!
– Ja cię, miły, uduchowię!
– Ja tęsknoty twej za ciałem ból ukrócę
i modlitwy twe o ciało wszystkie spełnię.
– Ja ci duszy tyle z duszy mej dorzucę,
że po brzegi cię wypełnię.

– Ale gdyby nasze dzieło nie przetrwało,
choć to przykre, lepiej temat ten poruszę:
ty mi zwrócisz, ty mi zwrócisz moje ciało.
– Ty mi zwrócisz moją duszę.
– Lecz na razie nasze stycznie, maje, wrześnie
połączymy w czas, którego nie wysłowię.
– Ja cię, miła, ja cię, miła, ucieleśnię!
– Ja cię, miły, uduchowię!...

O Lorelei - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora

O, Lorelei

Na górze – księżyc, w dole – Ren…
Ach, jak cudowny widok ten!
Dodajmy, że wokoło maj
i skała z gołą Lorelei.
W półtonach światła czesząc włos,
wydaje ona cudny głos.
Na tle urwistych, czarnych skał
jaśnieje najjaśniejszym z ciał.

O, Lorelei! O, Lorelei!
O, Lorelorelorelei!
O, Lorelei! O, Lorelei!
O, Lorelorelorelorelorelorelei!

Choć skała twarda jest dla dam,
po całych nocach tutaj trwam,
włos musnę i poprawię biust,
gdy tylko wioseł pluśnie chlust.
A rybak w mój wsłuchany głos
ku skale łódź kieruje wprost.
O skałę dziobem – łup! i – chlup!
I gęsto Renem płynie trup.

O, Lorelei! Daj spokój, daj!
Lecz jej w to graj! O, Lorelei!
O, Lorelei! O, Lorelei!
O, Lorelorelorelorelorelorelei!

Aż raz, gdy kwitł jaśminu krzak,
przepływał rybak piękny tak,
że Lorelei słowiczy śpiew
aż kipiał od wysokich „ef”!
A gdy – nieczuły – z pluskiem burt
odpływał, skacze za nim w nurt.
O skałę rani sobie skroń –
szkarłatna teraz Renu toń!

O, Lorelei! O, Lorelei!
O, Lorelei! Aj! Aj! Aj! Aj!
O, Lorelei! O, Lorelei!
O, Lorelei! Aj! Aj! Aj! Aj! Aj! Aj!...

To przecież jasne jest jak dzień:
ów rybak głuchy był jak pień.
Więc choć rybaczą przerwał rzeź,
niech nie brzmi pieśń na jego cześć.
Ten zwłaszcza, co nie lubi ryb,
ze smutkiem patrzy niech zza szyb –
na księżyc, Ren i skały kraj,
na której nie ma Lorelei…

Wyk. Jeremi Przybora, Elzbieta Starostecka
Ryszard Pracz, Joachim Lamża

Obrazy: Victor Nizovtsev

Gołoledź - Jeremi Przybora

Jeremi Przybora
Gołoledź
walczyk sadystyczny

Pokropił deszczyk drogi
i mrozek je nawiedził –
spełniając tym wymogi
powstania gołoledzi.
Nareszcie sen się wyśnił –
kierujmy więc uwagę
na miły widok bliźnich
tracących równowagę.

Gołoledź, ach, gołoledź!
Któż większą radość zna?
Oj, nie da nam zramoleć
gołoledź, le verglas! ...

Nic ducha tak nie cieszy
jak tarapaty ciała,
gdy – bęc i postać leży,
co przed chwileczką stała.
Nad potłuczonym zadkiem
się inna postać biedzi.
Nas śmieszą nie przypadkiem
ofiary gołoledzi.

Gołoledź, ach, gołoledź!
Nie powtarzalna gra!?
Oj, wszędzie będzie boleć
gołoledź, le verglas! ...

Tu ktoś podparł nosem,
aż z nosa poszła stróżka!
Prześmiesznym tam znów pląsem
posuwa się staruszka.
Staruszek jej z pomocą
śpieszący machnął kozła.
Rozrywki miłe to są –
gołoledź je przyniosła.

Gołoledź, ach, gołoledź!
To pląs! To wstrząs! To łza!
Nad wszystko będziem woleć
gołoledź, le verglas!...

Największe – co i nie dziw –
do śmiechu są powody –
gdy się na gołoledzi
roztańczą samochody!
Piaskarki drzemią w bazach
dotknięte brakiem piasku –
więc w krąg po szosach hasa
wesoły tan pojazdów.

Gołoledź, ach, gołoledź!
Kostucha walca gra.
Hej, duszę Bogu poleć!
Gołoledź, le verglas!.. 

E. Starostecka, R. Kossobudzka, I. Śmiałowski

Do M... - Adam Mickiewicz


Adam Mickiewicz


Do M...

Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.

Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.

Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.

Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.

Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.

Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem,
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...

A jeśli autor po zawiłej probie
Parę miłośną na ostatek złączył,
Zagasisz świecę i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?...

Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zalopoce...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza.

Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

Wojciech Kilar - Muzyka z filmu "Trędowata"

Pan ze mną zagra w serso - Jeremi Przybora


Elżbieta Starostecka
Pan ze mną zagra w serso

Jeremi Przybora

To nic, że – powiedzmy – włos
przerzedził panu już czas.
To nic, że – powiedzmy – głos
drży panu trochę.
To nic, niech pan da mi dłoń,
prowadzi mnie w smugę słów
tam, gdzie macierzanki woń,
tam, gdzie przecież znów…

Pan ze mną zagra w serso
wśród utraconych łąk.
Jak kółkom damy sercom
wzlecieć nad tęczy krąg.
Pan ze mną zagra w serso,
grę utraconych lat.
Jak kółkom miłe sercom
ostrza drewnianych szpad.

A te pływające w krąg
żagielki to suknie dam,
a te białe lilie łąk
to parasolki.
A pan ma dwadzieścia lat,
wzrok jasny i jasny śmiech,
a ja, mały polny skrzat,
proszę pana – niech…

Pan ze mną zagra w serso
wśród niekoszonych łąk,
Jak kółkom damy sercom
wzlecieć na tęczy krąg.
Pan ze mną zagra w serso
grę roześmianych lat.
Dajmy się przeszyć sercom
ostrzem drewnianych szpad.

Tysiąc lat - Jan Zalewski


Elżbieta Starostecka
Tysiąc lat

Jan Zalewski


Mówiłam co dzień
Na przekór, na złość
Że wszystko mnie nudzi
I że świata mam już dość
I śmiałam się, gdy
Tłumaczył ktoś mi
Że świat jest piękny
Tylko trzeba chcieć
Zobaczyć to, co piękne
W słońce iść, iść pod wiatr
I codziennie mniej mieć lat
Bowiem świat tego wart
Aby śpiewać, śpiewać
Śpiewać, śpiewać, śpiewać tak

Tysiąc lat
Niechaj żyje ten świat
Śmieje się świat
W nim dobrze jest mi tak
Tysiąc lat
A z okładem i dwa
Gdy szczęście jest, miłość trwa

Tysiąc lat
Dla miłości to nic
To jedna noc, to jeden świt
I tak chce się żyć
Lekko, śpiewnie jak ptak
W miłości i tysiąc lat

I przyszedł ten dzień
Jak we śnie, jak w mgle
Gdy chciałam już z tobą
Być na dobre i na złe
I łatwiej mi już
Uwierzyć w treść słów

Że świat jest piękny...

Za rok może dwa - Jan Zalewski


Elżbieta Starostecka
Za rok może dwa

Jan Zalewski


Dziwna gra, głupia gra
Nas wciągnęła i trwa
Kto by to zgadł, już tyle lat
W samotności wciąż szły
Ranki, noce i dni
A ja mówiłam tak

Za rok, może dwa
Przyjdzie miłość, jak Bóg da
Może już za rok, za dwa
Zmądrzejemy ty i ja

Za rok, może dwa
Już się żyć ze sobą da
Gdy zmęczymy się do cna
Opamiętasz się ty, opamiętam ja
Za rok, za dwa

Tyle lat, głupich lat
Dopisanych do strat
Więc rzekłam już
Więc rzekłam dość
Nawet dziś możesz przyjść
By już razem w świat iść
Ty na to jak na złość

Za rok, może dwa...

Płyną dni, puste dni
Na dnie dni jeszcze my
Z nadzieją, że coś zmieni się
Odpływamy we śnie w świat
Gdzie nie jest tak źle
Gdzie się na pewno wie

Za rok, może dwa...