Poznasz mnie, chcesz czy nie
Poznasz mnie i tak
Będę znów jak ten cień
Wciąż za tobą gnał
Przecież widzisz mnie
Przecież słyszysz mnie
Tamta twarz i ten głos to ja
Odkąd masz plakat ten
Tylko on coś wart
Jego gest, jego śmiech
Tylko liczą się
Tę z papieru twarz
Już na pamięć znasz
Tamta twarz i ten głos to fałsz
Plakatowy tygrys z niego
Co ci może dać?
Lepiej poznaj mnie, a jego spal
Bardzo proszę, oto zdjęcie
Na nim moja twarz
Jeśli pragniesz, plakat zrobić dam
Tę z papieru twarz
Już na pamięć znasz
Tamta twarz i ten głos to fałsz
Jerzy Różycki
Dziś zabrałaś wszystko
Andrzej Kosmala
Kiedy samotność otacza mnie
Myślisz, że jest mi tak bardzo źle
Lecz, znając ciebie, pewność tę mam
Że już wkrótce nie, nie będę sam
Bo ty odchodzisz, by wrócić znów jak wiatr
Choć myślę sobie - nie będę sam
Kiedy odejdziesz kolejny raz
Odnajdę szczęście bez twych wad
Lecz nie chcę tobie, nie, odbierać szans
Jeszcze nie miejsce, jeszcze nie czas, nie czas
Dziś zabrałaś wszystko, nawet klucz od drzwi
I wśród czterech ścian jestem sam
Czy mam znowu wierzyć, że z tej kiepskiej gry
Zostanie kiedyś tylko śmiech przez łzy...
Jeszcze nie wiem, czy jesteś sobą
Jeszcze nie wiem, czy ciebie znam
W podróży przez świat na oślep gnasz
Lecz bilet i tak na powrót masz
Spytaj siebie, czy też mnie dobrze znasz
Z głową w chmurach jak w siódmym niebie
Z głową w chmurach w drodze do gwiazd
Marzenia i sny to jedno, lecz my
Na co dzień pod wiatr, bez złudzeń, bez szans
Zejdź na ziemię i życiu w oczy spójrz
Kto tak jak ty widzi świat w słońcu, gdy
Na dworze mgła skrywa nam cały świat
Gdy w samotności chciałbym ukryć się
Pytam siebie, kto lepiej widzi świat
Marzenia i sny to jedno, lecz my
Na co dzień pod wiatr, bez złudzeń, bez szans
Zejdź na ziemię i życiu w oczy spójrz
Wstałem dzisiaj skoro świt, coś zbudziło mnie
Znowu w radio znany hit - "Kto, jeśli nie ty"
Gdy złamanych tylu serc nie uleczy czas
Gdy mężczyzna chowa łzy, mówią do mnie tak
Uuuuu, samotny gangster....
Czy znajdziemy pośród trosk tamtych zdarzeń ślad
Dziś porwały ciebie w świat marzenia za grosz
Przyjacielu, obudź się, jeszcze na to czas
Nim się obca stanie twarz, powiedz: Idę już
Danuta Mizgalska
Nie zawsze jest tak
Lech Konopiński
Nie narzekaj na człowieka
Że jest zły i czyni zło
Od człowieka nie uciekaj
Choćby ci nie najlepiej szło
Gdy się czegoś zrobić nie da
Nie martw się, bo szkoda dnia
Życie to jest medal
Co też jasną stronę ma
Raz jest lepiej, a raz gorzej
Bo nasz byt to taka gra
Nawet diabeł ci pomoże
Gdy już nikt nie chce ręki dać
Znaleźć muszę bratnią duszę
Co na stres receptę ma
Co naręcza gruszek
Będzie ze mną z wierzby rwać
Nie zawsze jest tak
Jakbyś chciał, jak miało być
Lecz to nie znaczy
Żeby się nie chciało żyć
Nie zawsze jest tak
Jakbyś chciał - wiadoma rzecz
Lecz ważne, by się zawsze chciało chcieć
Po co stawać chcesz na głowie
Gdy spod nóg ucieka świat?
Ja ci powiem - śmiech to zdrowie
Żebyś mógł w nos się smutkom śmiać
W życiu mogę jedną drogę
Wskazać ci na wszystkie dni
Szczęście łap za nogi
Za nim nawet w ogień idź
Tak tu pięknie miało być
Że nie warto było śnić
O podróży, której kres
W San Francisco
Aż gdy kiedyś młody tur
Chciał się wyrwać z tego snu
To zamknięto drogę mu
Do San Francisco
Golden Gate w marcowej mgle
Znad Wisły sen rozpłynął się
W dali marzeń młodości
Golden Gate utonął we mgle
Jak film sprzed lat
Utracił swe barwy
Dla nas pozostał snem
Gdzie są dzieci z tamtych lat
Które chciały stroić świat
W kwiaty, co wyrosły tam
W San Francisco
Danuta Mizgalska
Jestem twoją lady
Andrzej Kosmala
Nie powiem co myślę po latach o tobie
Bo na mnie nie spojrzysz, zamilkniesz jak w grobie
A może dojrzejesz, choć trudno uwierzyć
Do uczuć, na których nam przecież zależy
I chociaż nam dzisiaj się wcale nie śpieszy
Doganiać miłości dalekiej od pierwszej
I chociaż nas dzisiaj rozdziela mur plotek
Zostawmy na potem nasz wyśniony świat
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach, w zapachu bzu
Zakwitnie dzień taki, wybije godzina
Do naszej Itaki zawiedzie nas miłość
Po falach wzburzonych okrętem nadziei
Wpłyniemy do portu jak zgubione sny
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach, w majowym zapachu bzu
Renata Danel - We dwoje
Andrzej Sobczak, Andrzej Kosmala
Dziś w ręce wpadła niespodzianie
Pocztówka ta sprzed paru lat
Już myślałam - gdzieś przepadła
Aż tu nagle wspomnień ślad
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Mówiłeś do mnie wtedy tak
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Diabli wzięli cały plan
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Diabli wzięli cały plan
Dzisiaj nawet nie pamiętam
Kto winien był - czy ja, czy ty
Może szczęścia nam zabrakło
Lecz to nieważne zresztą dziś
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
Tak poszło z dymem parę lat
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
To dzisiaj brzmi jak dobry żart
Zawsze z sobą, razem, we dwoje
To dzisiaj brzmi jak dobry żart
Jestem twoim psem, łańcuchowym smokiem
Samobójcą jest, kto zaczepia cię
Jak słonecznik za swoją lampą - słońcem
Tak za tobą ja chodzę noc i dzień
Ja na pamięć znam wszystkie twoje kłamstwa
Wszystkie twoje gry i kolekcję min
Szklane serce ma mechaniczna lalka
I nie pytaj, skąd ja wiem, że to ty
Podpalić dom, obrabować bank
Dla oczu twych - na to mnie stać
Wiem, że rzucisz mnie w któreś popołudnie
Jak wyrzuca się stary zdarty but
Między majem a ołowianym grudniem
Ten jedyny dzień kolnie mnie jak nóż
Dla ciebie staczam się wciąż w dół i w dół
Zostało mnie już ćwierć, nawet nie pół
Niech to trafi szlag
Dla ciebie staczam się wciąż w dół i w dół
Zostało mnie już ćwierć, nawet nie pół
Dla ciebie staczam się do nieba bram
Jeżeli dojdę, to nie wpuszczą tam
Niech to trafi szlag
Nic naprawdę już nie dziwi
Żal to żal, ból to ból
Od wieków są te same winy
Ten sam lud, ten sam kraj
I tacy wszyscy są
Jakby po zmierzchu nie tacy sami
Zakręty są i to nas łączy
Pół na pół, taki cud
I ty przypomnij sobie też
Kiedyś już nasz był świat
Nie chcemy przecież być
Na szarym końcu, za bramą raju
Ty w sobie to masz, to swoje naj
Wydaje się grą, a przecież to trwa
Także ty w sobie coś masz
Co zdaje się grą
Także ty, ty w sobie to masz
I przecież to trwa, to trwa
To pewne jest, ja się nie mylę
Tylko tu jest mój świat
Choć może już nie taki sam
Mimo to zawsze swój
Ja nie chcę przecież być
Na szarym końcu, za bramą raju
Ty w sobie to masz, to swoje naj
To zdaje się grą, a przecież to trwa
Także ty w sobie coś masz
Co zdaje się grą
Także ty w sobie coś masz
Przy sobie to masz blisko
Nie trzeba więc wielkich słów
By znaleźć to, co połączy nas
Bo przecież ty coś w sobie masz, to swoje naj
To zdaje się grą, a przecież to trwa
Także ty, ty w sobie to masz
To zdaje się grą
Także ty, ty w sobie to masz
I przecież to trwa
Bo także ty w sobie to masz, to swoje naj
To zdaje się grą, a przecież to trwa
Także ty w sobie to masz
To zdaje się grą
Także ty, ty w sobie to masz
I przecież to trwa, to trwa, to trwa
Jak tylko chcesz, to jeszcze zdążysz
Zabierz się, możesz znów
Dopłynąć na znajomy ląd
Zostać tu już na zawsze
Na wszystkie dni
Staram się przychodzić tutaj częściej
Staram się, bo to jest dziwne miejsce
Pozornie nic nie dzieje się
I ludzi też jest trochę mniej
Poranne słońce nie dociera nawet tu
Jest tu tylko jedno wąskie przejście
Czy potrafię się przecisnąć jeszcze
Co w takiej chwili zrobić mam
Nie jestem przecież tutaj sam
Bo z kilku ludzi powstał nagle wielki tłum
Co za siłę w sobie ma ten tłum
On potrafi nieść jak nurt
Ile dusz przeniesie, ile gór
Czy obudzi nas ze snu
Czy jest w mieście gdzieś podobne miejsce
Gdzie się chce przychodzić coraz częściej
Gdzie słońce nie przebija się
A mury toną w gęstej mgle
Gdzie w jednej chwili może powstać wielki tłum
Co za pech, za oknem deszcz pada
A ja znów siedzę sam, do siebie gadam
Taki los, telefon nie dzwoni
Ale już pomysł mam, nie całkiem szalony
To jest myśl, odwiedzę sąsiadkę
Wpadnę jak zwykły gość, niby przypadkiem
Bo ja mam sąsiadkę na medal
Smutków już było dość, rozerwać się trzeba
Co za traf - z głośnika muzyka płynie
Ten wieczór spędzę przy niej, szafa gra
Co za traf - sąsiadka ma imieniny
Teraz się zabawimy, szafa gra
W to mi graj, ja lubię to granie
Przed nami cała noc, niech porwie nas taniec
Na 102 dziś będzie uciecha
Szczęście mam bądź, co bądź, i nie mam już pecha
Co za traf - z głośnika muzyka płynie...
Co za traf - sąsiadka jak anioł tańczy
Mamy domowy dancing, szafa gra
Co za traf - wstęp wypadł znakomicie
Niech nam przez całe życie szafa gra...
Czy ty jeszcze pamiętasz
Tę dziewczynę sprzed lat
Która szła uśmiechnięta
Poprzez dziwny ten świat
W życie szła z tą melodią
Z tą piosenką bez słów
Którą struny się modlą
By wysłuchał ich Bóg
Ta dziewczyna ze skrzypcami
Co łkają i się śmieją
Co wiodą zakochanych
Przez szczęścia kruchy most
Ta dziewczyna ze skrzypcami
Z miłością i nadzieją
Dziewczyna ze skrzypcami
I wiarą w dobry los
Czy ty jeszcze pamiętasz
Tę muzykę sprzed lat
Skrzypiec dusza zaklęta
Czarowała nasz świat
Co dzień śpiewał nam smyczek
Roztańczony na śmierć
Dźwięków szept tajemniczy
Płynął prosto do serc
Ta dziewczyna ze skrzypcami...
Ta dziewczyna ze skrzypcami
Z melodią swą niezmienną
I dwoje zakochanych
Tak pięknie jak ty z nią
Ta dziewczyna ze skrzypcami
I wspomnień kantyleną
Dziewczyna ze skrzypcami
Co nam do dzisiaj brzmią
Bezbronne niebo coraz chmurzy się
Cisza w nim dojrzewa gorzka jak łzy
Wiecznie złe prognozy wróżą znów deszcz
Szary dzień powszedni stuka do drzwi
Zbudź się i ty, wreszcie zbudź
I z nadzieją spróbuj przeżyć ten dzień
Chociaż raz bądź sobą - w oczy mu spójrz
Odważnie w oczy mu spójrz
I na lepsze go zmień
Bo to jest nasz świat
Bo to jest nasz dom
Miejsca w nim dla nas dość
Dla wszystkich
Bo to jest nasz świat
Bo to jest nasz dom
Oszczędź mu łez i trosk
Przed złem go chroń
Za wiele było niepotrzebnych burz
Ich ślad jak cierń uparcie w nas tkwi
Pora by przeszłości spłacić ten dług
Żeby serce z wiarą mogło znów bić
To nic, że słów nieraz brak
Że sprzed oczu znika zbawczy nasz brzeg
Miłość przecież znaczy więcej niż strach
O wiele więcej niż strach
I jest tak wielka jak śpiew