Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lenartowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lenartowicz. Pokaż wszystkie posty

Dwie zorze - Teofil Lenartowicz


Andrzej Hiolski
Dwie zorze

Teofil Lenartowicz

Hej! tam na górze stała cerkiewka
Przy niej dzwonnica nowa
Wyjdzi. dziewczyno, wyjdź, czamobrewka
Nim miesiąc w las się schowa

Wyjdzi, dziewczyno, przed słońca wschodem
O najranniejszej zorzy
Porwie się dziewczę zbudzone chłodem
Na ścieżaj drzwi otworzy

Już  zorza weszła - szeroko, długo
Pooświecala góry
Patrzę na jedną, patrzę na drugą
Dziwić się - nie wiem której

Czy tej na niebie, całej we złocie
Co rzuca wciąż oświatę
Czy tej na progu, mojej sierocie
Patrzę to na tę, to na tę

Jasna zoreńka, boża służeńka
Niech sobie świeci Bogu
A mnie niech kocha moja dzieweńka
Ot tak, jak stoi w progu

Obraz: Michaił Nesterow

Mizerna, cicha - Teofil Lenartowicz

Teofil Lenartowicz
Mizerna, cicha

Mizerna, cicha, stajenka licha,
Pełna niebieskiej chwały.
Oto leżący, na sianku śpiący
W promieniach Jezus mały.

Śpi jeszcze senne Dziecię promienne
w ciszy ubogiej strzechy
na licach białych, na ustach małych
migają się uśmiechy

Nad nim anieli w locie stanęli
I pochyleni klęczą
Z włosy złotemi, skrzydły białemi,
Pod malowaną tęczą.

Wielkie zdziwienie: wszelkie stworzenie,
cały świat orzeźwiony;
Mądrość Mądrości, Światłość Światłości,
Bóg-Człowiek tu wcielony!

I oto mnodzy, ludzie ubodzy
Radzi oglądać Pana,
Pełni natchnienia, pełni zdziwienia
Upadli na kolana.

Długo czekali, długo wzdychali,
aż niebo rozgorzało;
piekło zawarte, niebo otwarte,
Słowo się Ciałem stało.

Hej, ludzie prości, Bóg z nami gości,
skończony czas niedoli!
On daje siebie, chwała na niebie,
mir ludziom dobrej woli

Oto Maryja, czysta lilija,
A przy niej staruszek drżący
Stoją przed nami, przed pastuszkami
Tacy uśmiechający.

Radość na Ziemi Pan nad wszystkimi
roztacza blask poranny.
Przepaść zawarta, upadek czarta,
zstępuje Pan nad Pany.

Jako w kościele, choć ludzi wiele,
cisza pobożna wieje
oczy się roszą, dusze się wznoszą
płyną w serca nadzieje

Lulaj Dziecino, lulaj ptaszyno
nasze umiłowanie
gdy się rozbudzi, w tej rzeszy ludzi
zbawienie nam się stanie

Kocham landszafty

Józef Chełmoński
Lubię poezję z landszaftem w tle. To tak, jakbym oglądała ulubione obrazy Chełmońskiego czy Szyszkina. Wschody i zachody słońca, skowronki nad polami, jaskółki szybujące w powietrzu, bociany na łąkach, strumienie i potoki, zapomniane gaje i ruczaje, strome piaszczyste brzegi rzek i szumiące lasy… Może to jakiś zew krwi? Moi Dziadkowie po mieczu i Ojciec, wywodzili się przecież z Kresów. Ja, do szpiku kości „miastowa”, kocham sielskie krajobrazy.

Teofil Lenartowicz

Kalina

Rosła kalina z liściem szerokim,
nad modrym w gaju rosła potokiem,
drobny deszcz piła, rosę zbierała,
w majowym słońcu liście kąpała,
w lipcu korale miała czerwone,
w cienkie z gałązek włosy splecione,
tak się stroiła jak dziewczę młode
i jak w lusterko patrzyła w wodę.

Wiatr со dnia czesał jej długie włosy,
а oczy myła kroplami rosy,
u tej krynicy, u tej kaliny,
Jasio fujarki kręcił z wierzbiny
i grywał sobie długo, żałośnie,
gdzie nad krynicą kalina rośnie
i śpiewał sobie: dana, oj dana,
а głos po rosie leciał со rana.

Kalina liście zielone miała
i jak dziewczyna w gaju czekała,
а gdy jesienią w skrzynkę zieloną,
pod czarny krzyżyk Jasia złożono,
biedna kalina snadź go kochała,
bo wszystkie swoje liście rozwiała,
żywe korale rzuciła w wodę,
z żalu straciła swoją urodę.


Vadim Sekatski