Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stockinger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stockinger. Pokaż wszystkie posty

Zagubić się, zagubić - Jonasz Kofta

Alicja Majewska
Tomasz Stockinger

Zagubić się, zagubić

Jonasz Kofta

– Czy pani czegoś szuka?
– Tak, proszę pana
– Ja też często coś gubię
To mój dramat
– Parasole?
– Zgadła pani
Dziennie trzy
A pani co zgubiła?
– Już nie wiem
Może łzy?
– Przepraszam
Ja nie chciałem
– Wiem
Nic nie szkodzi
– Ten nastrój
Na każdego przychodzi
– A na pana?
– Dość często
– Czy jest powód?
– Chyba nie
A czemu pani pyta?
– Bo pan zapytał mnie

Zagubić się, zagubić
Polubić to, polubić
Najprostszy
Na samotność lek
Zagubić się, zagubić
Wśród innych
Dziwnych ludzi
Zatrzymać choć na chwilę
Czasu bieg

– Czy czeka ktoś
Na panią?
– Nie, proszę pana
– Ma pani chwilę
Dla mnie
Może dla nas
– Pan jest miły
– Cóż, dziękuję
Mała kawa?
– Czemu nie
– Ja z panią
Pani ze mną
– I wszystko jedno gdzie

Zagubić się, zagubić
Wśród innych
Dziwnych ludzi
Zatrzymać choć na chwilę
Czasu bieg
Zagubić się, zagubić
Polubić to, polubić
To dosyć
Niebezpieczna gra

Zagubić się, zagubić
Odnaleźć się
W kimś drugim
Możliwość taką przecież
Dano nam

Obrazy: Claude Theberge

Lata dwudzieste... - Ryszard M. Groński


Ludmiła Warzecha, Tomasz Stockinger
Lata dwudzieste, lata trzydzieste

Ryszard Marek Groński


Za ileś lat, przez Nowy Świat
Już inni ludzie wieczorami będą szli
A jednak wiem na pewno
Że melodyjką zwiewną
Powrócą nasze dni

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Wrócą piosenką, sukni szelestem
Błękitnym cieniem nad talią kart
I śmiechem, który kwitował żart

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Wzrok pełen łez, w Łazienkach bez
I blask neonów, co na jezdni mokrej drży
Po latach zatęsknicie
Za naszym pięknym życiem
Realnym tak jak my

Lata dwudzieste, lata trzydzieste...
Wrócą piosenką, sukni szelestem
Błękitnym cieniem nad talią kart
I śmiechem, który kwitował żart

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Gdy na to się spojrzy z perspektywy
Którą dać może, może tylko czas
Ten nasz kawałek życia był własny, był prawdziwy
Dlatego będą pamiętać nas

I nagle coś przypomni się
Jakiś obraz, jakieś słowo, jakiś rym
I nagle ktoś upomni się
O trochę miejsca w sercu twym

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Lata dwudzieste, lata trzydzieste - 1984

Wysocki - Jagiełło - Niepozorny facet


Личность в штатском - Перед выездом в загранку
Niepozorny facet

Włodzimierz Wysocki - Michał B. Jagiełło


Przed wyjazdem zagranicznym
Formularze składasz liczne -
Tak powinno być i już.
Ale zawsze z delegacją
Jedzie niepozorny facet -
Anioł stróż.

Zaś na miesiąc przed wojażem
Wysłuchujesz instruktarzu -
Mowa trawa i bon ton.
Jak należy się zachować,
A co do kontaktów płciowych -
Boże broń!

Niepozorny, gdzieś w Paryżu
Tak się jakoś do mnie zbliżył -
Nikodem jestem - mówi - czołem cześć!
Miły, dobrze wychowany,
Dziad Rosjanin, syn Rosjanin -
Fajnie jest.

Akuratny wprost nad podziw;
Obowiązki wszystkie godził -
Służył mi pomocą cały czas.
Uśmiechając się służbowo,
Przyjaźń swoją deklarował -
Raz po raz.

Kiedyś, nie wiem sam dlaczego,
Chciałem zwiedzić Rzym bez niego -
Pisał długo w noc i zmógł go sen.
Lecz niestety, mój znajomy
Boksem się zajmował w domu -
Teraz wiem!

Ze mną mieszkał, ze mną jadał;
Ciągle chodził moim śladem -
Jakby nie miał innych spraw.
Aż dorwałem raz przypadkiem
Jego zeszyt i notatki -
Niech go szlag!

Pisał bestia, że w Paryżu
Chciałem komuś naubliżać -
Żem merowi mordę skuł.
Że ciągnęło mnie do dziwek,
Że dostałem się pod wpływy -
Wrogich kół.

Wniosek się nasuwa prosty:
Podejrzenie o szpiegostwo -
Po powrocie łomot w drzwi.
Żegnaj Rzymie i Paryżu,
Pryczo, gdzie mnie pluskwy gryzą -
Witaj mi…

Śpiewa: Tomasz Stockinger

Obrazy: Vasya Lozhkin

Melodią wracasz do mnie - Wojciech Młynarski


Tomasz Stockinger
Melodią wracasz do mnie

Wojciech Młynarski

Ostatni złoty liść na zimnym wietrze zmarł
I w bardzo długi wieczór zmienił się dzień krótki
W drodze do domu zwiedzę pewnie jakiś bar
Gdzie zawijają codzienne, szare smutki

A potem świat nabierze znów jaskrawych barw
Jakby odważny bardzo malarz zmieszał je
I pomaleńku pożegluje mały bar
W zatoczkę dobrych wspomnień, tam gdzie

La la la la, melodią wracasz do mnie
La la la la, wspomnieniem dawnych dni
La la la la, i trudno mi zapomnieć
Twój uśmiech, co wciąż jeszcze mi się śni

La la la la, najdalsza dal się skraca
La la la la, znów szybciej płynie czas
La la la la, melodią do mnie wracasz
Nutkami, co łączyły wtedy nas

A potem przyjdzie ciąg podobnych strasznie dni
W których na twarzy mojej uśmiech nie zagości
Z twarzy sufitu bladym świtem mrugnie mi
Smutno-szalone oko samotności

I w tym logicznym przeświadczeniu będę żył
Że nic dobrego w życiu już nie spotka mnie
Chyba, że ta piosenka znów mi doda sił
I tropem wspomnień wrócę znów, tam gdzie

La la la la, tak dużo i tak mało
Trzeba by ktoś znikł w niepamięci mgle
Lecz wciąż są w nas ci, których się kochało
Zapomnieć ich ot tak nie można, nie

Zapomnieć ich to nazbyt ciężka praca
Powrócą jak wracają wiosny dni
Powrócą jak melodia ta powraca
Powrócą jak powracasz do mnie ty...

Symphony - Henryk Rostworowski


Jacques Pills - Symphonie
Tomasz Stockinger - Symphony

Henryk Rostworowski

Tyle dni
Przegnał czasu wiatr
Odkąd poszłaś w świat
Tyle już lat

Lecz wciąż brzmi
Gdzieś na serca dnie
Głos zgubiony w mgle
Co woła mnie

Twój to głos
Z dala tak wzywa mnie
I jak cios
Przeszywa serce me
Tyle dni, tyle dni

Nie mów mi
Że ci jeszcze żal
Chwil, co poszły w dal
A listy spal

W nich są sny
Com ci niegdyś skradł
Sny odległych lat
Co przegnał wiatr

Wiem, że już
Nie wróci czar, co znikł
Tyle burz
Zgłuszyło serca krzyk
Tyle dni, tyle dni

Ale ty
Dzisiaj już to wiem
Będziesz w sercu mem
Cudownym snem

Obrazy: Janet Rogers

W przedwojennej operetce - Jarosław Abramow-Newerly


Jan Kobuszewski, Ewa Florczak, Tomasz Stockinger
W przedwojennej operetce

Jarosław Abramow- Newerly

W przedwojennej, w przedwojennej operetce
W której tryumfował mamy wuj - wieczorem
Była aria, była aria o Anetce
I huzarze, który ruszał w bój – z honorem
Wuj zsiadł z konia i przed dworkiem modrzewiowym
Zakochany wbił w Anetkę wzrok – rewiowy
Przy tym demonstrując krok

Och Anetko, och Anetko, ja zwariuję
Wuj na bębnie coraz mocniej gra – w duecie
Chyba umrę, chyba umrę, coś tu czuję
Ojda dana, ojda dana – na pikiecie
Podskakuje i przyciska coraz silniej
Hoże dziewczę obejmując wpół
A w Wilnie czeka już na niego pułk

Miły panie, a cóż na to ojców wiara
Zdrowiej będzie gdy waść ruszysz w bój
Z tamburem
Oj nie lubisz, ty nie lubisz ty huzara
Atakuje na całego wuj – wraz z chórem
Lecz Anetka twardsza jest niż urząd celny
Nie pomaga obiecany ślub – kościelny
Woli raczej wuja grób

A, cóż robić, żegnaj skało, do widzenia
Trąbka wzywa, bywaj dziewczę me – wyrodne
Wuj nie mając więcej już do stracenia
W bój się rzuca, walcząc niby lew – pod Grodnem
Wreszcie jakaś wraża kula zabłąkana
Zwala wuja w kępę starych drzew
Do rana leje się z huzara krew

Lecz nie byłoby wesołej operetki
Gdyby mamy wuj po prostu legł – pod Barem
Nie zaśpiewał, nie zaśpiewał do Anetki
Popisowej arii biorąc c – tenorem
Przedwojenne ciotki do dziś wspominają
Nakładając na policzki róż – wzdychają
Nie ma takich wujów już – po wojnie
Nie ma takich wujów już – ach skąd, nie
Nie ma takich wujów już – o nie, o nie….

Miłość z listy przebojów - 1984