Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamiński E.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamiński E.. Pokaż wszystkie posty
Oczy jasne - Jeremi Przybora
Emilian Kamińsk, Piotr Zubek - Oczy jasne
Jeremi Przybora
Oczy jasne, jak pogodne
mórz otchłanie!
Oczy jasne i łagodne!
Oczy – łanie!
Pełne nocy przezroczystej
dwa pokoje!
Cóż ci oddam za te czyste
oczy twoje?
Cóż ci oddam za ten śliczny
kształt i lekki
twego ciała, jak antycznej
statuetki?
Za ten szum, co czyni w głowie
twoja bliskość?
Co mam w zamian oddać tobie
za to wszystko?
Oddać mogę szare dni me
za tę cenę.
I – charakter, dosyć średni
notabene…
Oddać mogę duże straty,
małe zyski…
I – z ciśnieniem tarapaty.
I - wzrost niski, raczej...
Oddać mogę pustych nocy
moich lęki.
I pokoik od północy
bez łazienki.
I staranie o mieszkanie
od południa.
I brak chodów, co staranie
to utrudnia
znacznie.
No i, żeby uzupełnić
wad mych masę:
na ostrygi uczulenie
i kiełbasę,
i budzenie się z wrzaśnięciem
po zaśnięciu,
i peszenie się najczęściej
przy dziewczęciu.
Ale mam też, gdybyś chciała,
parę plusów:
czystość duszy, schludność ciała
bez przymusu,
i potrafię żyć jak ptaszę
wesolutko,
jeśli zechcesz mnie na zawsze
lub na… krótko.
Obrazy: Pier Toffoletti
Wysocki - Młynarski - Mamo moja, szlochaj, płacz
Мать моя давай рыдать - Mamo moja, szlochaj, płacz
Włodzimierz Wysocki - Wojciech Młynarski
Gdzie wywiozą?
Najpierw widziałem świat zza krat więziennej suki,
Potem proroka z sędzią, co przysypiał trochę,
A teraz tylko myślę - gdzie,
Wciąż myślę - gdzie wywiozą mnie,
Gdzie mnie wywiozą, bym pracował za darmochę.
Mamo moja, szlochaj, płacz,
Całą noc na mapę patrz,
No gdzie, no gdzie wywiozą mnie?
Mamo, łykaj gorzkie łzy,
Co do mnie - nisko wisi mi
To, gdzie, to gdzie wywiozą mnie...
Cholernie długo idą paczki do Workuty,
Do Magadanu krócej, lecz co mnie to wzrusza,
Tam tyle podłych wilków, suk,
Nie ujrzę paczki - skarz mnie Bóg,
Tak jak bez lustra nie zobaczę własnych uszu.
Mamo moja...
Głęboką nocą słyszę kroki - tak, to po mnie,
Weszli do celi, półsennego za łeb wzięli
I teraz będą wieźli mnie
Gdzieś hen, daleko, ale gdzie,
Gdzie mnie wywożą - skurwysyny rzec nie chcieli.
Mamo moja...
Nareszcie stacja. Patrzę wokół - klimat ostry
I myślę sobie - nie tak sroga losu wola,
Mogli mnie wieźć na świata kres,
Tam, gdzie dobranoc mówi bies,
Ale wywieźli tylko na Półwysep Kola!
Mamo moja, szlochaj, płacz,
Całą noc na mapę patrz,
No, gdzie, no, gdzie wywieźli mnie?
Mamo moja, otrzyj łzy
I zacznij wypatrywać, czy -
Czy już z powrotem wiozą mnie.
Emilian Kamiński, Artur Barciś
Marian Opania, Wiktor Zborowski
Włodzimierz Wysocki - Wojciech Młynarski
Gdzie wywiozą?
Najpierw widziałem świat zza krat więziennej suki,
Potem proroka z sędzią, co przysypiał trochę,
A teraz tylko myślę - gdzie,
Wciąż myślę - gdzie wywiozą mnie,
Gdzie mnie wywiozą, bym pracował za darmochę.
Mamo moja, szlochaj, płacz,
Całą noc na mapę patrz,
No gdzie, no gdzie wywiozą mnie?
Mamo, łykaj gorzkie łzy,
Co do mnie - nisko wisi mi
To, gdzie, to gdzie wywiozą mnie...
Cholernie długo idą paczki do Workuty,
Do Magadanu krócej, lecz co mnie to wzrusza,
Tam tyle podłych wilków, suk,
Nie ujrzę paczki - skarz mnie Bóg,
Tak jak bez lustra nie zobaczę własnych uszu.
Mamo moja...
Głęboką nocą słyszę kroki - tak, to po mnie,
Weszli do celi, półsennego za łeb wzięli
I teraz będą wieźli mnie
Gdzieś hen, daleko, ale gdzie,
Gdzie mnie wywożą - skurwysyny rzec nie chcieli.
Mamo moja...
Nareszcie stacja. Patrzę wokół - klimat ostry
I myślę sobie - nie tak sroga losu wola,
Mogli mnie wieźć na świata kres,
Tam, gdzie dobranoc mówi bies,
Ale wywieźli tylko na Półwysep Kola!
Mamo moja, szlochaj, płacz,
Całą noc na mapę patrz,
No, gdzie, no, gdzie wywieźli mnie?
Mamo moja, otrzyj łzy
I zacznij wypatrywać, czy -
Czy już z powrotem wiozą mnie.
Emilian Kamiński, Artur Barciś
Marian Opania, Wiktor Zborowski
Anioł powszedni - Jerzy A. Masłowski

Emilian Kamiński
Anioł powszedni
Jerzy Andrzej Masłowski
Choć codziennie szukasz poezji
Jak na złość dopada cię proza
Znów fortuna cię ominęła
Znowu los sobie zażartował
Już od świtu czasu brakuje
I znów spleen zagląda w twe okno
W labiryntach zbyt ciasnych ulic
Coraz bardziej czujesz samotność
I ty też masz anioła o zielonych skrzydłach
Choć nie jest on niebiański, nawet nie podniebny
To twe dni oświetla milionem odcieni
Lecz go nie zauważasz, bo jest zbyt powszedni
I ty też masz anioła, który jest od dawna
W loterii twego życia najważniejszym losem
I daje ci codziennie zwykłe, małe szczęścia
Więc pomyśl o nim ciepło choćby tylko czasem
Już nie musisz z losem się spierać
I co dzień na siebie wciąż liczyć
Spróbuj wreszcie jemu zaufać
Uwierz, że on ci dobrze życzy
I choć wokół jest tylu ludzi
Lecz gdy dłoń podają w potrzebie
To od razu chcą czegoś w zamian
Tylko on nie chce nic od ciebie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





