Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimińska. Pokaż wszystkie posty

Tata da raka - Julian Tuwim


Mira Zimińska - Tata da raka

Julian Tuwim

Dużo piosnek wyśpiewałam
Każda z nich swój urok ma
Lecz najmilsza, którą znałam
Najpiękniejsza była ta

Tata da raka, tata
Tata da raka, tata
Tata da raka, tata da raka
Tata da raka
Tata da raka, tata
Tata da raka, tata
Tata da raka, tata da raka
Tata da raka, tata

Bo to był wypadek taki
Państwo wiedzą, co to rak
Że siadł ojciec, i jadł raki
A syneczek prosił tak

Tata da raka, tata…

Ojciec nic nie odpowiedział
I wysysał z raków miąższ
A ten bidny chłopak siedział
I powtarzał tylko wciąż

Tata da raka, tata…

Mówię ojcu, pan wybaczy
Jak to można takim być
Niech pan raka dać mu raczy
Żeby szczeniak przestał wyć

Tata da raka, tata…

Ojciec nie chciał dać mu raka
Choć już trzeci tuzin żarł
Strasznie było żal chłopaka
Gdy na cały głos się darł

Tata da raka, tata…

Tłum się zebrał i policja
Nawet i ogniowa straż
Wszyscy proszą, namawiają
Kiedyż mu pan raka da

Tata da raka, tata…

Nawet panu wojewodę
Ten powiada: niech pan wie
Że jak pan mu nie da raka
Na to ojciec przerwał: nie
O jej, co to za śmiałek z tego ojca
Żeby samemu panie wojewodzie odmówić

Tata da raka, tata…

Wreszcie wszyscy się zmęczyli
I do domu poszli spać
Tak powstała pieśń o ojcu
Który nie chciał raka dać

Tata da raka, tata…

Nie ma mowy - Marian Hemar


Mira Zimińska, Krystyna Zachwatowicz - Nie ma mowy

Marian Hemar

Rzecz dzieje się u niego w mieszkaniu
Są sami
Ona znalazła się tam zupełnie przypadkowo
On, zdaje się, zaczął jej robić
Jakieś niecne propozycje
Na co ona z miejsca odpowiedziała ostro

Nie ma mowy
Jakżeż mógł się pan spodziewać
Kiedy słów doprawdy szkoda
Ja nie chciałabym się gniewać
Już nie mówmy o tym - zgoda
Nie, nie, nie

Nie ma mowy
Przecież nawet i zabawa
Musi mieć granice swoje
Przecież nawet nie mam prawa
Być tu z panem, tak we dwoje
Nie, nie, nie

Nie ma mowy
Panu się zdawało, pan mnie zna za mało
To nie byłam ja, to pan siostrę zna
Siostra jest podobna
Właściwie tak bardziej drobna
A więc jednak mnie
Przepraszam pana, jak pan śmie

Nie ma mowy
No to jutro się spotkajmy
Tam na Hożej w cukierence
Tylko błagam, ja już pójdę
Już jest późno, weź pan ręce
Nie, nie, nie

Nie ma mowy
Ani w buzię, ani w nózię
Ani w szyjkę, ani w plecka
I nie znoszę tego
Gdy się mówi do mnie jak do dziecka
Nie, nie, nie

Nie ma mowy
Nie, ja nie mam tych nawyczek
Boże święty, to już szósta
No to jeden raz, w policzek
Nie, nie, nie - nie w usta
Nie, nie, nie

Taka jestem mała
Bo będę krzyczała
Krzyczę, krzyczę, krzy....
Podły, podły, zły

Puść mnie, bardzo proszę
Oczko
Nie, w pończosze, poleciało mi
Ktoś idzie
Niech pan zamknie drzwi

Nie ma mowy
Jestem tak zdenerwowana
To jest takie nieuprzejme
Tylko słuchaj, błagam pana
Nie, nie, nie, ja sama zdejmę
A ty nie?

Obrazy: Andy Virgil, Joe De Mers, Jim Schaeffing

Bezsenna noc - Marian Hemar

Claudio Villa - Scalinatella
Mira Zimińska, Magda Umer - Bezsenna noc

Marian Hemar


Ta noc bezsenna, długa, długa...
Nieruchomo patrzy we mnie
Czeka za oknem
Stoi w żałobie

Zegar mnie do snu, tik-tak...
Tak namawia potajemnie
Wiem, że nie zasnę, co na to zrobię
Że myślę tylko o tem, co nie wróci mi
O wszystkiem, co najgorzej serce smuci mi

Która godzina
Pierwsza, druga, trzecia, czwarta
Nadaremnie, nadaremnie
Wiem, że nie zasnę
Myślę o tobie

Myślę o jakichś dawno zwiędłych kwiatach mych
O innych nocach, o minionych latach mych
O chwilach, które w szczęściu nie liczyły się
O słowach, co w melodię przemieniły się



Ta noc bezsenna, długa, długa...
W dłoniach ma różaniec żalu
Czeka za oknem
Stoi w żałobie

Zegar mi szepce, tik-tak...
Melodyjkę na rulalu
A ja nie zasnę, myślę o tobie
O innej nocy - dawno uleciała mi
Pamiętam, że ze szczęścia spać nie dała mi

Która godzina
Pierwsza, druga, trzecia, czwarta
A ja myślę, półprzytomnie
Czy ty tej nocy też myślisz o mnie...

Obrazy: Paul Hedley

Nikt tylko ty - Marian Hemar

Bing Crosby - Just One More Chance
Mira Zimińska - Nikt tylko ty

Marian Hemar

Już nie mów nic, na próżno tłumaczyłbyś
Już rób co chcesz,  nie ściągaj tak brwi
Przebaczasz mi, nie już nie przebaczyłbyś
Za dużo już wiesz, a zresztą za późno

Nikt, tylko ty
Nikt inny nie był tak potrzebny
Kochany, złoty, cudny, srebrny
Nikt, tylko ty

Nikt, tylko ty
Nikt inny mi przez pół godziny
Już potem nie był tak jedyny
Jak ty, tylko ty

Po tobie potem znałam wielu
Zgorszenie widzę w oczach twych
Ach widzisz, drogi przyjacielu
Wciąż szukałam ciebie w nich
Na próżno

Nikt, tylko ty
Ach gdybyś wtedy wrócić zechciał
Ach mogłeś wrócić, aleś nie chciał
Jak nikt, tylko ty

A widzisz dziś
Dziś inna już sprawa jest
Na próżno rób złe oczy sprzed lat
Już tamto grób, na grobie już trawa jest
A w trawie, jak kwiat, półsmutna piosenka

Nikt, tylko ty
Tę piosnkę zawsze ci śpiewałam
Mój Boże, jak ja cię kochałam
Nikt, tylko ty

Nikt, tylko ty
Ty przecież byłeś dla mnie wszystko
Bóg był daleko, tyś był blisko
Jak nikt, tylko ty

A potem przyszło życie zwykłe
I swą robótkę zrobił czas
Wspomnienie coraz bardziej nikłe
Jak książka przeczytana
Zapomniana

Nikt, tylko ty
Ty jeden tylko i nikt inny
I czas jest tylko temu winny
Że to już nie ty

Si petite - Taka mała - Marian Hemar


Mira Zimińska - Taka mała
Si petite - Lucienne Boyer

Marian Hemar

Zdemaskowane piosenki

Je me sens dans tes bras si petite,
Si petite aupres do toi -
Czy pan widzi tę drżącą kobitę?
Jej bezbronność, co w tych słowach łka?
Całe serce ma przed tobą odkryte,
Wszystek lęk w sercu jej ścichł:
Je me sens dans tes bras si petite
Jestem mała w ramionach twych.

Użera się w kuchni, na schodach od rana
Słychać jej wrzask -
Potem się wymalowała jak ściana
i drzwiami trzask -
Do cukierni, do Lidki i Ziutki na plotki,
i ciacha żrą,
Zatańcz z nią wieczorem - jej uśmiech tak słodki -
Wargi jej drżą:

Jakaś jestem w twych ramionach taka mała
Mógłbyś wziąć mnie na ręce i nieść
Taka jestem zmęczona i nieśmiała.
Tylko pieść mnie, ach pieść mnie, ach pieść
Nie ściskała... mężula patrzała...
Pan jest mocny, za mocny... a ja?
W twych ramionach czuję się taka mała
Si petite aupres de toi.

Gdy widzi, że Lidka ma nowe źrebaki,
Zalewa ją krew -
Przy brydżu szachruje, na wprost daje znaki,
Żeby wyjść w trefl!
Mężowi wymyśla: psiakrew! do cholery!
Futro mi kup!
Wieczorem przychodzi do twej garsoniery
I łka u twych stóp:

Jakaś jestem przy tobie taka mala...
Taka mala - to jej trik, to jej lep.
Proszę pana, niech się pan nie rozpala
Niech pan weźmie coś ciężkiego i w łeb!
Onaż duża, proszę pana, onaż krowa.
Czy pan słyszy, co w głosie mym łka?
Jeśli panu się jakaś mala podoba
Taka mala, proszę pana - to może ja?

Mira i Mania - Marian Hemar

Marian Hemar - Mira i Mania!
Z rep. Miry Zimińskiej

Te kobiety - tak zwane - porządne, to są tylko kobiety rozsądne,
A te drugie kobiety, te lżejsze, nie są gorsze, tylko naiwniejsze.
Bo kobita ma każda ukrytą w sobie bestię, tak samo niesytą.
Tylko jedna szaleje w gorączce, a ta druga z ołówkiem w rączce.
Więc ta pierwsza jest porządna, bo mądra, a ta druga jest głupia, więc flądra.
Ale warte jednako są obie -
Skąd ja wiem to? Ja wiem to po sobie!

Bo ja w sobie mam te dwie, bo ja w sobie mam te dwie!
Jedna jest porządna, kurze ściera.
I oblicza, i mówi: nie!... Ale skąd!... Ale gdzie!...
A ta druga - rozwydrzona - to jest ta Mira,
I co mężczyzna, to mówi: niech! I co grzech - to mówi: śmiech!
I ponosi ją wciąż coś, do cholery.
A ta pierwsza - anioł stróż.
Lubi w domu i ściera kurz,
I z dwóch sznycli każe zrobić cztery.

Walka wewnętrzna - Marian Hemar

Marian Hemar - Walka wewnętrzna
Wykonywała Mira Zimińska

Bywają mężczyźni brutale (czasami to sobie chwalę),
Bywają mężczyźni prawdziwi... (jednego z widzenia znam),
Bywają inteligentni, bywają bardzo namiętni,
Bywają czasem poczciwi, a czasem zdarza się cham.
Bywają typy pośrednie, odmienne w nocy i we dnie -
Od rana do wieczora: literat-poeta,
Od wieczora do rana: analfabeta.
I bywa - że jeden jest skąpy, a drugi ma szerszy gest -
Nie chodzi o cnoty czy braki, na ogół można powiedzieć,
Że każdy mężczyzna jest taki, jaki z natury jest.
Aby mężczyznę wybadać, dość z nim godzinę pogadać
I już się wie bez wątpienia, z czym ma się do czynienia.
Czy będą pogawędki, koncerty i odczyty -
Czy też cel jest istotny i nieprzyzwoity.
Toteż świat nasz widziany od męskiej strony
Byłby łatwy i zepsuty, nudny i skończony.
Ale w grę wchodzi jeszcze - stety czy niestety -
Czynnik komplikujący: a mianowicie kobiety.
W każdej normalnej kobiecie na jawie i we śnie,
W dzień, w nocy, jakby papugi w klatkach, siedzą jednocześnie:
Kobieta-anioł, kobieta-demon, kobieta-żona, kobieta-wamp,
Kobieta-dama, kobieta-dziecię, kobieta-psyche, kobieta-gęś.
A wszystkie razem, od świtu do świtu, urządzają bez przerwy rodzaj plebiscytu,
Cokolwiek ma się zrobić, cokolwiek się stanie, o wszystkim decyduje
Ciągłe głosowanie. Zaraz wam to opowiem, zaraz się dowiecie,
Jak wygląda ta walka wewnętrzna w kobiecie...

Ja chcę byc zakochana - Marian Hemar

Dian Bernardo
Marian Hemar - Ja chcę być zakochana

Wykonywała Mira Zimińska

Kapeluszy mam czterdzieści pięć, może sześć!
Mogę mieć tak samo dobrze sto
I już się doliczyć nie potrafię
Tualet w szafie
I po co to?...
Czego tylko zechcę, wiem, on wszystko mi da.
I już mam willę, ogródek i psa.
I jestem, nie wiem, tak bezwstydna?
Czy taka bidna?
Czy taka zła?

Że ja chcę - ja chcę być zakochana
Jeden dzień, jeden wieczór aż do rana,
Żeby serce tłukło we mnie
Tak boleśnie, tak przyjemnie...
Chcę dla kogoś obudzić się z rana
I przez kogoś po nocy nie móc spać.
A on wszystko, co ma,
To ma dla mnie, mnie da,
Tylko tego nie może mi dać.

Dziś w nocy księżyc blaskiem trysnął mi w twarz.
Myślałam, że się złodziej wkradł,
A to przez okno wpadł bezbrzeżny
I tak drapieżny
Wiosenny wiatr.
Kapeluszy mych czterdzieści pięć razem z tym
W tej strasznej chwili jak ta noc dałabym
Za bereciki. - Bym się mogła przecie
W tym berecie
Całować z kim?

Ja się nie chcę tak męczyć do rana,
Ja chcę być nieszczęśliwie zakochana,
Chcę gdzieś czekać: wyszedł? Wyjdzie?
Idzie już, a nuż nie przyjdzie?
Chcę być smutna, zazdrosna, zmieszana,
Ja chcę płakać i martwić się, i śmiać,
A on dał mi, co miał,
Chociaż wszystko mi dał,
Nie mógł mojej miłości mi dać!...

Nie rozumiem - Marian Hemar

Marian Hemar - Nie rozumiem

Wykonywała Mira Zimińska

W rozwartych oczach dziecka jasna lśni dziecinność,
Niebieskim cudem patrzy na nas biały maj...
Ach! Gdzie się podział nasz największy skarb - niewinność
Ten już na zawsze utracony raj?
Bo potem życia nas porywa mętna fala
I niesie w zdarzeń tłok, na grzechu rzuca tło...
I uświadamia nas... i, jak to mówią - kala ...
I wszystko znamy już: i grzech, i brud, i zło!
Ale nie wszyscy: na przykład Lilka,
Mecenasowa, jest całkiem inna!
Została dzieckiem, ma czar motylka,
Już ma trzydzieści — ... a jest niewinna!
I ma samochód, i śliczne pieski,
Na każdym balu, w danserów tłumie,
Pomów z nią o czymś: — jej wzrok niebieski
Przyzna otwarcie, że nie rozumie!

No bo czego od niej chcecie? — Nie rozumie!
Taka obca na tym świecie! — Nie rozumie!
Taka święta jest, nietknięta, taka biała
I o niczym nigdy w życiu nie słyszała!
Jakaś wojna w Abisynii — Nie rozumie!
Wszyscy mówią: - „Mussolini" — Nie rozumie!
Jakiś Niemiec, mówią, Żydów nienawidzi —
Przepraszam pana - co to znaczy — „Żydzi"?
Bo nie rozumie, bo nie rozumie,
Niech się nie śmieją, że nic nie umie,
Że nie słyszała, że mało wie,
Bo inne sprytne... a ona nie!

Ach! Gdyby wszyscy ludzie byli tacy prości
I nie szukali sami trosk po całych dniach...
Naprawdę w życiu można tyle mieć radości,
A ci mężczyźni to naprawdę, że wprost — „Ach"!
To są zajęci, a to wszystko znów ich drażni —
A mąż zajęty — to, przepraszam — żaden mąż!
A jak się zejdą, zamiast tańczyć — są poważni
I chcą do domu wcześnie albo mówią wciąż:
Że jakiś kryzys, że ciężkie życie,
O jakichś wekslach, o deficycie,
Że jakiś Kaden, że coś Szekspira,
Że wolą Boya niż Króla Lira
O że Kwiatkowski, i że Kłajpeda,
O jakimś Sławku, że on się nie da,
Że Niemcy z Francją... że budżet w sumie...
A Lilce smutno... bo nie rozumie!

Marian Hemar i Mira Zimińska

„…Dziełem Hemara było konsekwentne prowadzenie postaci, w jakie wcielała się Mira Zimińska. W taki sposób, by kolekcja pań z towarzystwa, kawiarnianych pleciuchów, aspirujących do wyższych sfer mieszczanek i rozbuchanych awanturnic, złożyła się w obraz przedstawiający kobietę z lat trzydziestych. Osobowość skomplikowaną; sentymentalizm i uczuciowość, tkliwość miłosnego szczebiotu to zewnętrzność. Gra pozorów, pod którymi kryła się natura babiszona, korzystającego z nagle dozwolonych (a w każdym razie nie przekreślających towarzysko) przyjemności, jakie przyniosły nowe obyczaje, burzące patriarchalny model rodziny. Trzeba powiedzieć, że rola satyryka ograniczała się do precyzyjnego, realistycznego opisu. Pomysły i spostrzeżenia warte rozpracowania pochodziły zazwyczaj od pani Miry, dostawczyni tematów, point i szlagwortów. Wspomniałem już o przyjaźni łączącej aktorkę i autora. Przyjaźń umożliwiła im wieloletnią współpracę. I to nie jedynie w kwestii odnajdywania psychologicznego klucza do zagadek kobiecości, lecz także typowego dla ówczesnych dam i damulek słownictwa. Mira Zimińska umiała spojrzeć na panie, które znała z przyjęć u Becków, wieczorów w „Adrii", posiedzeń w „Ziemiańskiej", „Ipsie", „Cafe Clubie", okiem chłodnym i bystrze widzącym. Hemar podchwytywał jej obserwacje, utrwalał je w formie psychologicznych piosenek, będących małymi powieściami o dowcipnie zarysowanej akcji. Te powieści psychologiczne (najsławniejsza z nich to „Zdemaskowanie piosenki" z programu „Na jeża" w „Cyruliku Warszawskim" - rok 1935) pozwalają ocenić tempo, w jakim następowała emancypacja - wyzwolenie kobiety z poczucia grzechu, kultu dziewictwa i ślubnego mirtu, ulegania autorytetowi mężczyzny.
W tekstach pisanych dla Zimińskiej Hemar stał się kronikarzem, opisującym wtargnięcie żywiołu kobiecości wszędzie tam, gdzie dotąd straszyły zakazy, a wstępu wzbraniały bariery i szlabany. Kronika Hemara świadczy także, iż mimo pruderii i zakłamania dokonywała się w Polsce rewolucja seksualna. Triumfalne obnoszenie się z pozamałżeńskimi partnerami - chowanymi dotąd za firanką; jawność okazywania swych apetytów erotycznych, moda na sport i sportowców, opaleniznę
i automobilizm - wszystko to zwiększało zakres swobód obyczajowych. Społeczeństwo represyjne zmieniało się w przyzwalające, a w każdym razie prawie że przyzwalające. Ekstrawagancje budziły ciekawość opinii publicznej. Kobieta przestała być wyłącznie symbolem Matki Polki, ofiarnej cierpiętnicy. Monolit zastąpiła wielość ról: anioł, demon, wamp, dama, dziecię, gęś - przepisuję określenia z piosenki, napisanej na prywatny konkurs zorganizowany przez Zimińską. Plon konkursu - „Ewa" Tuwima (oddana Lenie Żelichowskiej) i „Walka wewnętrzna" Hemara, zatrzymana przez panią Mirę dla siebie.
Znajomość psychiki kobiecej, którą Hemar spożytkował w wielu utworach, wzbogaciła skalę jego pisarstwa. Widzom i słuchaczom, oglądającym prezentowany przez Mirę Zimińską babiniec, dostarczyło to wrażeń niezapomnianych. Cóż, mogli obcować z klasyką gatunku.

Ryszard Marek Groński - Kabaret Hemara

Drzewo migdałowe - Marian Hemar

Luis Romero
Mira Zimińska
Drzewo migdałowe


Marian Hemar

Było raz drzewo migdałowe
Kwitło pachnące i różowe
Nie ma go już dziś i nikt nie wie
Że w migdałowym tym drzewie
Dziwny utaił się czar

Kiedy przypadkiem
Pod drzewem tem rzadkiem
Złamał słowo ktoś, lub skłamał
Budził się w drzewie niepokój i dreszcz
Białych płatków spadał deszcz

Choć żaden wiew
Nie szeleścił wśród drzew
Widział, kłamca, jak krzew cudny drży
I jak zeń płatki spadają, jak łzy

Przez tyle lat
Drzewo to kwitło znów
Wciąż słuchało i przysiąg i słów
I wciąż roniło swój kwiat

Aż, wreszcie raz, pewnego ranka
Carmen wysmukła, czarnobrewa
Wzięła za rękę kochanka
Z trwogą przywiodła do drzewa
Spytała - czy kochasz mnie

Kiedy ukradkiem
Pod drzewem tem rzadkiem
On przysięgał, że ją kocha
Drzewo zadrżało, jak zawsze, od lat
Lecz ani jeden nie spadł kwiat

Choć silny wiew
Zaszeleścił wśród drzew
Widział kłamca, że nie drży ni kiść
Nie spadł płatek, ni kwiatek, ni liść
Czyż tego dnia krzew utracił swą moc
Nie, to Carmen kwiat każdy do pnia
Przywiązała przez noc






Co się z tym stało - Marian Hemar


Mira Zimińska
Co się z tym stało


Marian Hemar

Kiedy ryba przepłynie
Kiedy wąż się prześliźnie
Gdy nietoperz przeleci u poddasza
Nie ma śladu na stawie
Ni w powietrzu, ni w trawie
I tak właśnie minęła miłość nasza

Niby nic się nie stało
Coś przemknęło, przewiało
Czemu z tym się pogodzić nie umiem
Czemu z tym się nie godzę
Chodzę nocą i chodzę
I nie rozumiem, nie rozumiem…

Co się z tym stało
Gdzie to poszło, gdzie to jest
Gdzie jest ogromny świat miłości naszej
Wspomnienie jakieś, jakiś uśmiech, jakiś gest
Jak duch po nocy wraca i serce straszy

Gdzie ciemne oczy twe błyszczące
W gwiazdach łez
Gdzie są ramiona twe
Rozpięte przy nie blisko
Co się z tym stało
Gdzie to poszło, gdzie to jest
Ach, zmarnowałeś wszystko

Jedna chwila i druga
Kropla łez, garstka śmiechu
Niespodzianie, przypadkiem, przelotem
Życie płynie, ucieka
Wciąż jest dalej, jak rzeka
Która nigdy nie wraca się z powrotem

Twoje słowa radosne, twe przysięgi miłosne
Czemu drogi do nich znaleźć nie umiem
Wczoraj, dziś, przed godziną
Byłam twoją jedyną
Nie rozumiem, nie rozumiem…

Dobre i to - Marian Hemar


Mira Zimińska - Dobre i to

Marian Hemar

Kiedy tak popatrzeć wstecz
Dzisiaj już wiem, że właściwie
Życie to jest smutna rzecz
I już się temu nie dziwię
Że więdnie kwiat, marnieje miłość
I ktoś najdroższy w daleki idzie świat
I że mija tyle dni, tyle łez, tyle lat

Pośrodku chmur czysty kawałeczek nieba
Przebłyska jak niebieskie szkło
I sercu innej pociechy nie potrzeba
Dobrze i tak, dobre i to

W wiosenny wieczór
W kwietniowej mgle zakwili
Znienacka jakiś anonimowy ptak
I nagle słyszysz i myślisz w takiej chwili
Dobre i to, dobrze i tak

Kiedy tak popatrzeć w przód
Każdy świt, każdy poranek
Coraz mniej przyrzeka złud
I marzeń i niespodzianek

Gdzieś, nie wiem gdzie, uciekło szczęście
I ktoś najdroższy w błękitnej został mgle
Życie to jest smutna rzecz
Ale ma pociechy swe

Kawałek nieba i rzewny tryl ptaszęcy
W kwietniowej mgle, posłuchaj go
Jeżeli szczęścia już nie stać na nic więcej
Dobrze i tak, dobre i to

O, mój najdroższy, z daleka, z całej mocy
Jak cię zawołać, gdy głosu w gardle brak
A może przyśni się coś ładnego w nocy
Dobre i to, dobrze i tak

Maryla - Marian Hemar

Mira Zimińska - Maryla

Marian Hemar

Głos ma Maryla, tyle razy opiewana
przez naszego wieszcza Adama.
Maryla...nie
Jaśnie Wielmożna Pani Puttkamerowa

Zakochany był nieprzytomnie
Do Tuhanowicz przyjeżdżał do mnie
Kudłaty był, jak litewski łoś
I tylko w oczach już wtedy miał coś

A nie wyglądał jak z bajki królewicz
Który pannom po nocach się śni
Nazywał się Adam Mickiewicz
I swoje wiersze deklamował mi

”Świteziankę” i „Powrót taty”
Bardzo ładne poematy
I napisał mi do sztambucha
„Słuchaj, dzieweczko! - Ona nie słucha”

Lecz gdy o rękę poprosił mnie
Usłyszał: nie, co to, to nie
Wtedy w altance dostał rekuzę
Pożegnał mnie, przywitał muzę

To jedno nie, to moje nie
To jedno nie, moje nie w tym momencie
To ciche nie, to krótkie nie
Zbudziło jeniusz, co drzemał w talencie

Cóż to się stało w tej pierwszej chwili
Już jakiś Adam, nie ma jakiejś Maryli
Dlatego, że ją kto inny dopieszcza
Literatura zyskała wieszcza

Literatura, literatura
To nie jest tylko zasługa pióra
Trzeba dziewicy, która wie
Kiedy poecie szepnąć - nie

Kiedy o tym tak myślę dzisiaj
To tylko ja i Śniadecka Ludwisia
Myśmy zrobiły to we dwie
Chociaż jej łatwiej przyszło niż mnie

Lecz ona także wybrnęła z zasadzki
Kiedy poecie przyszło sprawić ból
Jej dziełem jest Juliusz Słowacki
A bez niej byłby maminsynek Jul

Temu już się dziś zaprzeczyć nie da
Moje „Dziady”, jej „Lilla Weneda”
Mój „Pan Tadeusz”, jej „Król-Duch”
To wszystko wyszło od nas dwóch

? Krasiński - ach, przykry dreszcz
Też duży talent, a słabszy wieszcz
Lecz to, niestety, nie jego wina
Przysięgłabym, to ta Delfina

Od rana - tak, w południe - tak
Wieczorem - tak, bez szczególnych perswazji
W ojczyźnie - tak, na emigracji - tak
I człowiek nie miał do bólu okazji

Sam przyznał, że przez Delfiny czary
Bóg mu odmówił tej anielskiej miary
Szczęściem dla niego świat go umieszcza
Wprost dla symetrii też jako wieszcza

Literatura, literatura…

Toteż ilekroć znów jest posucha
Na nowe „Dziady” lub na „Króla-Ducha”
Kiedy naród to odczuwa tak
Że tej wielkiej poezji mu brak

Kiedy do nowej tęskni Dejaniry
Zrozpaczony czytelnik i widz
A oprócz rzekomej satyry
Nie czyta nic i nie ogląda nic

Może talenta są tu niewinne,
Może powody są całkiem inne
Może poeci, wielu ich rzędem
Za mało cierpią - pod pewnym względem

Jak wielka jest, ach, bez dwóch zdań
Odpowiedzialność polskich pań
Może... nie, nie, to za okropne.
Może dziewice są zbyt pochopne

Ach, mówcie nie, szeptajcie nie
Bąknijcie nie, chociaż w pierwszej chwili szkoda
Dzisiejsze nie, kto wie, kto wie
Pojutrze stworzy Konrada Wallenroda

Niechaj pamięta dziewicza skromność
Że na jej cnotę bardzo liczy potomność
Niechaj za cenę jednego dreszcza
Literatura nie traci wieszcza

Literatura tak się upiera
Idź, panno, za mąż za Puttkamera
A gdy poeta u stóp łka
Szepnij mu - nigdy - tak jak ja

Chcesz to mnie bierz - Emanuel Schlechter

Andrzej Bogucki, Adolf Dymsza, Mira Zimińska
Chcesz to mnie bierz

Każdemu wolno kochać - 1933

Emanuel Schlechter

Seniora, cara mia, donna
Ach pozwól, że spytam się
Czy donna moja może skłonna
Za męża wziąć własnie mnie
Kocham cię, jak torreadore
I powiedz tak na zgody znak

Ja pana kocham i szanuję
I możesz być nawet mąż
Lecz myślę tak i kombinuję
Czy będziesz wierny mi wciąż
Bo jeśli tak, to reflektuję
Ale na raz, to ze mną pass

Chcesz, to mnie bierz
Będzie z nas para świetnie dobrana
Mów parę słów no i już
Do mnie chodź na kolana
Będziemy wiecznie się kochali
I całowali dzień i noc

Chcesz, to mnie bierz
Ale już, bo się potem rozmyślę
Mów parę słów, potem siup
Zaręczyny, no i ślub

Ewelina - Jerzy Jurandot

Mira Zimińska, Adam Aston - Ewelina

Jerzy Jurandot

Usta miód, milion cnót - Ewelina
To nasz skarb, to nasz cud - Ewelina
Takich rąk, takich nóg nie ma nikt inny
Słowem bardzo ładna, a forsy mam jak żadna

Usta miód, forsy w bród - Ewelina
Słowem skarb, słowem cud - Ewelina
Piękny jacht, piękny wóz
Drapacz chmur w Santa Cruz
Panna Ewelina to nasz cud

Papa się żeni - 1936







Pokoik na Hożej - Julian Tuwim


Zofia Terne, Mira Zimińska - Pokoik na Hożej

Julian Tuwim


Brylantowe i mroźne
Błyszczą gwiazdy w przestworze
Z wieczną gwiezdną chorągwią
Noc sprawuje swą straż
A ty biedna dziewczyno
W pokoiku na Hożej
Siedzisz sama przy oknie i łkasz

A przyczyna wiadoma
Jakiś chłopak bezecny
Najpierw miał, potem rzucił
Przedtem kochał, dziś nie
A ty dalej go kochasz
No przypuśćmy, powiedzmy
I codziennie go widzisz we śnie.

Ale czem jest pokoik na Hożej
I twój smutek i chłopiec i ty
Miliard światów wiruje w przestworze
Mleczne Drogi, mgławice i mgły

Potem ziemia jest, lądy i morza
A na ziemi, wśród krajów i miast
Skrawek drobny, Warszawa i Hoża
Cóż to znaczy wśród planet i gwiazd

Ty codziennie na Hożej
A ja często na Polnej
Siedzę sama przy oknie
I wpatruję się w noc
I podobno jest trzecia
Która mieszka na Solnej
Czwarta, piąta tysiączna - ach moc

W każdym mieście, w Paryżu
W Jokohamie, w Berlinie
Nawet w Tokio, w Kaliszu
W Kopenhadze, czy wiesz
Pęka serce z miłości
Jakiejś biednej dziewczynie
Więc na Hożej tak musi być też

Przeogromne jest niebo i morze
Świat bez miary i kresu gdzieś gna
A maleńki jest pokój na Hożej
Jeszcze mniejsze jest serce i łza

Lecz Ty jeden rozumiesz, o Boże
W wielkim blasku gwiaździstych Twych szat
Że ważniejsze jest serce na Hożej
Niż te gwiazdy, mgławice i świat

Siedzi ptaszek na drzewie - Adam Asnyk


Siedzi ptaszek na drzewie

Adam Asnyk


Siedzi ptaszek na drzewie
I ludziom się dziwuje,
Że najmędrszy z nich nie wie,
Gdzie się szczęście znajduje.

Bo szukają dokoła,
Tam gdzie nigdy nie bywa,
Pot się leje im z czoła,
Cierń im stopy rozrywa.

Trwonią życia dzień jasny
Na zabiegi i żale,
Tylko w piersi swej własnej
Nie szukają go wcale.

W nienawiści i kłótni
Wydzierają coś sobie,
Aż zmęczeni i smutni
Idą przespać się w grobie.

A więc, siedząc na drzewie,
Ptaszek dziwi się bardzo,
Chciałby przestrzec ich w śpiewie...
Lecz przestrogą pogardzą.

Śpiewa Mira Zimińska