Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imiona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imiona. Pokaż wszystkie posty

Od czasu do czasu - Andrzej Kuryło


Aleksander Nowacki
Od czasu do czasu

Andrzej Kuryło


Od czasu do czasu, moja Julio
Myślę o tobie, gdy zapadam w sen
Czy jeszcze na dobrą sprawę masz
Tę jakby ze starych sztychów twarz
Julio z pięknych scen

Od czasu do czasu, moja Julio
Piszę do ciebie jakiś ciepły list
W nim życzeń moc na okrągły rok
I kartkę ślę przy okazji świąt
Julio z pięknych dni

I tylko żal, trochę żal
Że miłość niespodzianie odfrunęła w dal
I pogubiły się we mgle światła naszych serc
Pomalował ktoś szarą barwą noc i zakończył bal

Od czasu do czasu, moja Julio
Pomyśl w półmroku, zapadając w sen
O tym, że warto wracać wciąż
Do niby już zapomnianych stron
Od czasu do czasu...
Julią bądź

I tylko żal, trochę żal...

Od czasu do czasu, moja Julio
Pomyśl w półmroku, zapadając w sen...

Obrazy: Roman Zakrzewski

Salomea - Łebkowski i Werner


Aleksander Nowacki
Salomea

Mirosław Łebkowski
Stanisław Werner


Dzień, zwykły dzień za koleją
Ten zaczął się z Salomeą
Więc był zgoła inny
Kto wie, czy niewinny
Salomea ma swój styl, to się wie

Sam dobrze wiesz, co się dzieje
Gdy w domu masz Salomeę
Pod łóżkiem pies kwili
Tu nie ma idylli
Salomea ma swój styl, to się wie

To jakby huragan wiał
Przez kuchnię i pokoje dwa
Lub jakby na trąbie sam diabeł grał
I wino pił, szklanki bił

Dzień wlecze się bez nadziei
Jak pozbyć się Salomei?
Czy struć ją kompotem
Lecz co będzie potem?
Salomea ma swój styl, to się wie

To jakby huragan wiał...

Już nocne ćmy gwiazdy sieją
Dzień kończy się z Salomeą
Jak było, tak było
Lecz już się skończyło
Salomea ma swój styl, to się wie

Co wzięła, to wzięła
We włosy noc wpięła
Salomea ma swój styl, to się wie

Allilah - Marek Gaszyński


Czesław Niemen - Allilah

Marek Gaszyński


Allilah

Allilah na imię ma dziewczyna ta
A w oczach jej widzę mój Azerbajdżan

Jej ojciec kazał bym w doliny zszedł
Jej oczy przez siedem lat goniły mnie
I jeszcze dzisiaj kiedy jestem sam
Pamiętam, że one gdzieś zostały tam

Niepokój głęboko noszę w sercu swym
Nie mogę zapomnieć tamtych chwil
Gdy pierwszy raz olśniony blaskiem oczu jej
Poczułem ich ciepło na dnie duszy mej

Wysoko w górach stary auł śpi
Już w ciemnych jeziorach księżyc znikł
Lecz wydobędę z głębin jego srebrny sierp
Zaniosę dziewczynie - przyjdzie ten dzień

Allilah czekam na rozstaju dróg
Na pewno powrócę gdy pomoże Bóg
Osiodłam wiatr i nieomylnie trafię tam
Gdzie oczy Allilah i Azerbajdżan

Allilah

Obraz: Arkadij Ostrickij

Magdalena - Marek Gaszyński


Tadeusz Woźniak
Dzikusy
Magdalena

Marek Gaszyński

Jeziora szum i nocy cień
Wieczorna mgła, wczorajszy dzień
Jeden z tysiąca, dzień pełen słońca
I każda chwila mi przypomina
W szkolne dni wakacji czas

Magdalena, Magdalena

Już minął rok, zostałem sam
Wiele zagadek rozwiązać mam
Na twoją pomoc, na twoje słowa
Nie mogę liczyć, zgubiłem twój ślad
To wiem, dobrze wiem

Magdalena, Magdalena

Szkolne wakacje dawno minęły
W promieniach słońca, w podmuchu fal
W świat odjechali nasi koledzy
Po wiele przygód ruszyli w dal
Powiedz mi, gdzie jesteś ty

Magdalena, Magdalena

Anna M. - Stanisław Halny


Czerwone Gitary
Anna M.

Stanisław Halny
(Stanisław Kondratowicz)


Prawie ten sam pejzaż
Ale nie pamiętam
Śladów, które zatarł czas
Nawet w tamtym oknie
Zmierzch rysuje inną twarz
Inni ludzie wokół
Inne światła w mroku
Drzew w południe dłuższy cień
Gdzie jest dzisiaj Anna
Gdzie jest teraz Anna M.?

Uuu... daleko, blisko tak
Uuu... za pierwszy lepszy sen
Uuu... odeszła kiedyś Anna M.

Była ze mną wszędzie
Była, jest i będzie
Chcę, czy nie chcę - wraca znów
W wierszu, w rytmie godzin
W ciszy, która szuka snu
W niepokoju zdarzeń
W niepewności wrażeń
W sprawach, które niesie dzień
Gdzie jest dzisiaj Anna
Gdzie jest teraz Anna M.?

Uuu... daleko, blisko tak...

Idzie znów ulicą
Wiatru się nie wstydząc
Ma w ramionach cały świat
Chmur wysokie żagle
Każdą barwę, każdy kwiat
Z niebem ponad głową
Idzie, nie wiem dokąd
Tylko tyle o niej wiem
Gdzie jest dzisiaj Anna
Gdzie jest teraz Anna M.?

Obrazy: Pier Toffoletti

Ballada o piekielnej Lili - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o piekielnej Lili (utwór 7)
Lotte Lenya - Die Ballade von der Hollenlili

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Że się gęś zakłada wściekle
Spiecze bard
ziej czy też mniej
Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Tak czy siak

Dla mnie jutro nie istnieje
Z jutra ja się grubo śmieję
Jutro niechaj trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada
Co dziś kto zrobił
Nad tym jutro biada
I od tego w końcu pójdzie w piach
Mała strata, krótki strach
A jutro to możecie mnie

Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
I że się tym człek zbyt naje
To wprost jakby strzelił w pysk
Bo już się tym człek zbyt naje
To już tylko strzelić w pysk
Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
To jest tak

Że mam gdzieś czyjeś życie
Już od jutra zapewnicie
Jutro niech was trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
To nie będzie takie jasne
Czy mnie wtrącą w piekła swąd
To nie będzie takie jasne
Kto z was pójdzie w piekła swąd
Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
A i tak

Dziś jest dzisiaj a nie jutro
Jutro to ja kupię futro
Jutro niech mnie trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Fot.1 Bertolt Brecht, Fot. 4 Kurt Weill (kompozytor)

Jenny Piratka... - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska
Jenny Piratka, czyli marzenia pomywaczki
Lotte Lenya - Seeräuberjenny (Pirate Jenny)

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Moi państwo, widzicie jak kufle tu zmywam
I łóżka w numerach wam ścielę
I dajecie mi napiwki
Oglądając po całych dniach ten parszywy hotel
I na mnie ten parszywy łach
Ale wiecie o mnie tak niewiele

Aż raz w porcie wieczorem będzie krzyk
Spytacie - co to za krzyk w porcie
Czy to jakiś znak
I ktoś widząc jak z uśmiechem zmywam kufle
Spyta - co ją rozśmieszyło tak

A tu okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Podpłynął pod brzeg

Ktoś powie, idź wycieraj kufle, moje dziecko
I może mi pensa da
I wezmę tego pensa i pójdę wam łóżka słać
Ale nikt z was nie będzie w nich tej nocy spać
Ani wiedzieć jeszcze nie, kim jestem ja...

Aż tu w porcie się zrobi zgiełk i wrzask
Co to za okropny wrzask w porcie – spyta któryś gość
I ktoś widząc, jak z uśmiechem patrzę w okno
Spyta – skąd w jej uśmiechu taka złość

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Ognia da z wszystkich dział

Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
Kiedy runie pierwszy dom rozbity
Całe miasto starte zostanie na miał
Tylko ten parszywy hotel będzie dalej stał
Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
I spytacie – kto w nim mieszka taki znakomity...
Będzie wokół hotelu tej nocy krzyk
I pytanie, czemu on też nie poszedł w gruz i dym
Aż ktoś widząc, jak wychodzić będę rankiem
Krzyknie – co? To ona mieszkała w nim?

Wtedy okręt o siedmiu żaglach Wciągnie flagę na maszt

W południe stu piratów zejdzie na brzeg
I wkroczy w te mroczne cienie
Wywloką tu wszystkich spoza wszystkich drzwi
I w kajdany zakutych przyprowadzą mi
I spytają, kto z was ma iść na stracenie...

I zapadnie cisza w porcie
Tego dnia, kiedy zapytają mnie
Kto z was umrzeć ma
A ja na to im odpowiem - wszyscy
I co spadnie głowa, to ja krzyknę – hopla

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Zabierze mnie w dal

Witaj Karolino - Janusz Szczepkowski


Arianie - Witaj Karolino

Janusz Szczepkowski


Księżyc znowu nie pamięta
Czy nas jeden, czy nas dwóch
Błyszczy zimno jak moneta
Brak mu prostych słów
Księżyc w oczy nam nie patrzy
Bo na dno szklaneczki wpadł
Whisky trawą z prerii pachnie
Śpi pod siodłem wiatr

Witaj, witaj, Karolino
To do ciebie gnamy tak
Witaj, witaj, Karolino
Koń pod nami prawie padł
Witaj, witaj, Karolino
I do picia coś nam daj
Jemu wody odrobinę
A mnie z rumem czaj

Księżyc pewnie nie pamięta
Czyich oczu dziwny blask
Niby lassem nas opętał
W taki dziwny czas
Księżyc drzemie w lisiej czapie
Karolina smacznie śpi
Kot-włóczęga do drzwi drapie
Skończył się nam film

Witaj, witaj, Karolino...

Ramudżano - Dumnicka,Tylczyński


Regina Pisarek
Ramudżano

Jadwiga Dumnicka
Andrzej Tylczyński


Ramudżano, Ramudżano
Przez zielone stepy
Poszłaś w świat daleki
Szczęścia szukać tam
Ramudżano, Ramudżano
Księżyc się odmienił
A ja w ślad nadziei
Wciąż za tobą gnam

Wiatr w oczy wciąż dmucha
Wiatr w oczy piachem dmie
Na próżno ciebie szukam
Piach zasypał ślady twe
Daleko, daleko
Po szczęście poszłaś w świat
I szukasz go za siódmą rzeką
Tyle, tyle lat

Stepy, pustynie
Przebiegam wszerz i wzdłuż
Pytam o ciebie
Milczące głębie mórz
Koń pędzi szalony
W bezdroża gna jak wiatr
O Ramudżano, Ramudżano
Gdzie twój znajdę ślad?

Ramudżano, Ramudżano
Błądzę w gwarnych miastach
W ulic nocnych blaskach
Ujrzeć chcę twój cień
Ramudżano, Ramudżano
Koń kopytem złotym
Liczy dni tęsknoty
Stuka w noc i w dzień

Wiatr w oczy wciąż dmucha...

Wiedzie tęsknotę
Po świecie kopyt stuk
Wierzę, że kiedyś
Z dalekich wrócisz dróg
Znów śmiech twój zadźwięczy
Wśród wioski naszej chat
Bo w naszym sadzie kwitnie szczęścia
Dzikiej wiśni kwiat

Kocham Ewę - Stefan Mrowiński


Wiktor Zatwarski
Kocham Ewę

Stefan Mrowiński

Mam taką słabość wprost niepojętą
Kocham Ewunię, jak wiosna piękną
Adam dla Ewy postradał głowę
Nie mógł przewidzieć, co stać się może

Kochał ją, dotykał co dzień
Gdy przyszła noc, przeklinał sen
Nie wiedział już sam, co zrobić ma
Popadł w ciężki stan

Wyznać chcę, popełniam ten grzech
Ewunia zaś jabłuszka rwie
I nie wiem już sam, co zrobić mam
To jest piekło-raj

Mam taką słabość, serce gorące
Kocham jabłonie w słońcu kwitnące
Adam też kochał, wygnany z raju
Nie mógł się wyrzec tego zwyczaju

Kochał ją, dotykał co dzień...

Mam taką słabość, miejsce bolące
Kocham przyrodę nagą na łące
Adam też kochał, schowany w gaju
Wstydził się pewnie żabek i ptaków

Kochał ją, dotykał co dzień...

Mam taką radę, moi panowie
Adamem każdy z was zostać może
Gdy Ewa jabłko poda na dłoni
Biedny Adamie, już pan wpadł

Fot. 2 - Wiktor Zatwarski

Do pięknej niedzieli - Łebkowski - Werner


Nina Urbano  👉👉👉
Do pięknej niedzieli

Mirosław Łebkowski, Stanisław Werner

Jeszcze słychać, jak basują gdzieś armaty
Jeszcze wianki po alkierzach schną
Ale jutro będzie święto, będą kwiaty
Bo już nasi - hej ho, bo już nasi - hej ho
Bo już nasi niedaleko są...

Do domu, do domu, do pięknej niedzieli
Wracają chłopaki, wracają weseli
Do domu, do domu, do mego kochania
I do mnie, do mnie też

Jeszcze tęskno jest Marysi i Jadwidze
Jeszcze Zosia wzdycha raz po raz
Jeszcze sama w zagajniku zbieram rydze
Ale jutro - hej ho, ale jutro - hej ho
Ale jutro będzie dwoje nas...

Do domu, do domu, do pięknej niedzieli...

Nieraz sama do północy w oknie stoję
Choć już w szafie mam weselny strój
Niechby księżyc wreszcie uśpił nas oboje
Niechby wrócił - hej ho, niechby wrócił - hej ho
Niechby wrócił z wojska chłopak mój...

Do domu, do domu, do mego ogródka
Gdy róża tak płonie i noc taka krótka
Do domu, do domu, do mego kochania
I do mnie, do mnie też...

Słońce w dłoni - Janusz Kondratowicz


Kawalerowie
Słońce w dłoni

Janusz Kondratowicz


Wiatr we włosach, słońce w dłoni mam
Kiedy bezdrożami idę sam
Kiedy woła mnie wśród szarych dni
Polne licho, co pod wierzbą śpi

Wiatr we włosach, słońce w dłoni mam
Gdy dziś jestem tu, a jutro tam
Gdy mi złudzeń nie odbiera świat
I powraca sen zielonych lat

Nie pytaj mnie, wrócę czy nie
Jaki sens to dziś ma
Nie pytaj mnie, sam nie wiem gdzie
Los mnie gna

Wiatr we włosach, słońce w dłoni mam
Gdy dziś jestem tu, a jutro tam
Gdy mi złudzeń nie odbiera świat
I powraca sen zielonych lat

Nie pytaj mnie...

Wiatr we włosach, słońce w dłoni mam
Kiedy szukam szczęścia tu czy tam
Kiedy wierzę, że je znajdę gdzieś
I to właśnie najważniejsze jest

Kasia to właśnie ja - Janusz Kondratowicz...


Czerwono-Czarni
Kasia Sobczyk
Kasia to właśnie ja

Janusz Kondratowicz, Marek Głogowski


Tyle ładnych imion znają kalendarze
Wiosną, latem i jesienią, nawet w zimie
Lecz od dawna już o żadnych z nich nie marzysz
Bo podoba ci się tylko jedno imię

Kasia - to właśnie ja
Kasia - na imię mam
Modre oczy, spójrz w nie, proszę
I dwadzieścia prawie wiosen
Kasia - to właśnie ja

Kasia - znów prosisz mnie
Kasia - uśmiechnij się
Więc się śmieję nawet z tego
Że mam pecha trzynastego
Kasia - to właśnie ja

Kiedy czasem mówisz do mnie: Katarzyno
To ze złości jestem niema, bliska płaczu
Więc jeżeli chcesz mnie widzieć z dobrą miną
To - jak dzisiaj - mów po prostu do mnie: Kasiu

Kasia - to właśnie ja...

Równy był gość - Zbigniew Stawecki


Wojciech Skowroński
Równy był gość

Zbigniew Stawecki


Równy był gość z tego Pawła
Tak, to był równy gość
Zgubiła go miłość nagła
Czy mógł przypuszczać ktoś

Był taki dzień, nic wielkiego
Deszcz i w ogóle mgła
Stał sobie tu, a na niego
Stąd ta dziewczyna szła

On dojrzał ją - rude włosy
Wdzięk i w ogóle szyk
A serce, hej, wniebogłosy
Że ona, więcej nikt

Wołałem: No, stary, wróć
Jakże tak, ojej
Co cię ruszyło, co?
Wypij piwo, właśnie stoi tu
On wtedy na to, że to miłość
I pobiegł ile tchu

Hej, hej, hej...
Śpiewamy...

Ktoś mówił nam, że się żeni
Tak, to okropne tak
Chciał tego sam czy go zmienił
Ten raczej błahy fakt
Nie pije dziś piwa z nami
Bo miłość trzyma go

Hej, hej, hej, hej...

Zenek - Marek Gaszyński


Wojciech Skowroński
i Nowi Polanie - Zenek

Marek Gaszyński


Zenek piwko strzelił w bramie
I taryfę wziął (on ma gest)
Kupił kwiaty swojej damie
Cały bukiet róż
Potem z nią tańczyć chciał
Aż do rana

Całą noc orkiestra grała
W barze szalał tłum (tak już jest)
Tylko raz się przecież żyje
Zenek o tym wie
Zenek dziś wielki pan
Nie ma mocnych

Nagle tłok się zrobił w barze
Parkiet pusty już (spokój tam)
Ktoś Zenkowi porwał damę
Z obcej bandy gość
Zenek mu z boku raz
Tamten leży

Z dala słychać już radiowóz
To zabawy kres (co za noc)
Zenek długo tu nie wróci
Żegna kumpli swych
Będzie rok, może dwa
Za kratkami

Zenek, po co ci to było?
Czy to warto?

W. Skowroński na fot. Rafała Jasionowicza

Emanueli... - Wojciech Jagielski


Stanisław Wenglorz
Emanueli część trzecia i ostatnia

Wojciech Jagielski


Złote palmy, mandarynek łagodny smak
Jednostajny, minimalny szum ciepłych fal
Szklane ściany i tańczący do naga tłum
Obmywają serca rany
Żeby znów się poczuć móc władcą dusz

Miękki fotel, na poduszce płonąca skroń
Hilton Hotel - czy Polański, czy Quincy Jones
Białe piersi i zwolniony w pościeli ruch
To się ledwo w głowie mieści
Że i ja się mogę czuć władcą dusz

Chłodny napój, delikatnie ruchliwa dłoń
Spróbuj smaku, świętojańska to chyba noc
Rajskie ptaki, przezroczysty na ciele strój
Pod oczami świeże znaki
Jak to dobrze tak się czuć władcą dusz

Emilia - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń - Emilia

W jej imieniu milczenie i miłość
W jej spojrzeniu tęsknota i głód
Wieczność staje się nagą chwilą
I zachwytem bez zbędnych słów

Kim jest, co wie, to słodka tajemnica
Jak zew, jak śpiew przyzywa mnie

Więc patrz, Emilio
Niech nas w jedno złączy wzrok
Więc milcz, Emilio
Niech nas koi ciszy głos

W jej dotyku czułość i drżenie
W jej zapachu jaśmin i bez
Piękno staje się ocaleniem
I objawia swój zbawczy sens

Kim jest, co wie, to słodka tajemnica
Jak zew, jak śpiew przyzywa mnie

Więc patrz, Emilio...

Nie kłam Porfirio - Roman Sadowski


Fred Buscaglione - Porfirio Villarosa
Halina Kunicka - Nie kłam Porfirio

Roman Sadowski

Olé, olé, Porfirio Villarosa
Gdy przybywasz, twych rywali chwyta groza
Ustępują tobie miejsca
A ty wkraczasz jak zwycięzca
I zagarniasz mężną ręką słodki łup
Brawo, Porfirio

Olé, olé, Porfirio Villarosa
Ten uwierzy, kto cię jeszcze mało poznał
I pomyśli - to dopiero najsłynniejszy caballero
Lecz niestety bardzo krótko trwa ten mit

Porfirio, Porfirio, tu każdy ciebie zna
Dobrze wiemy, ileś wart, pryska czar, pryska czar
Porfirio, Porfirio, tak bujać to nie nas
Wszyscy z ciebie śmieją się cały czas, cały czas

Olé, olé, Porfirio Villarosa
Kogo zwiedzie bohaterska twoja poza
Miałeś takie powodzenie
Kiedyś walczył na arenie
A uciekasz, gdy zaszczeka zwykły pies
Hau, hau, hau, hau

Olé, olé, Porfirio Villarosa
Piękną Inez na zabawie wczoraj poznał
Czuł się nowym Valentino
A zabawiał tak dziewczynę
Że słuchając go, zasnęła, stojąc w drzwiach

Porfirio, Porfirio, dlaczego kłamiesz tak
Nie uwierzy przecież nikt, jaki wstyd, jaki wstyd
Porfirio, Porfirio, tak bujać to nie nas
Wszyscy z ciebie śmieją się cały czas, cały czas

Olé, olé, Porfirio Villarosa
Dobrze wiemy, że za pasem nie masz noża
Drugim Zorro byłeś prawie
A zemdlałeś na zabawie
Kiedy z torby papierowej strzelił ktoś

Olé, olé, Porfirio Villarosa
Umiesz walczyć i zwyciężyć - no to pokaż
Choć na środek, nie stój w tyle
Bierz pistolet swój i sztylet
A naprzeciw piękna Inez, więcej nic

Porfirio, Porfirio, oj, będzie z tobą źle
Już pazurki idą w ruch, pokaż nam, żeś ty zuch
Porfirio, Porfirio pistolet zgubił już
Za te kłamstwa teraz masz - jeszcze raz, jeszcze raz

Porfirio, nie uciekaj
Porfirio, halo, Porfirio
Nie uciekaj, Porfirio

Obrazy: Fernando Botero

Pastuszek i gąski - Roman Sadowski

Jurij Macyk

Tadeusz Chyła
Silna Grupa pod Wezwaniem
Pastuszek i gąski


Roman Sadowski

Chodzi pastuszek za gąseczkami
A ma ich razem siedem
Chodzi pastuszek za gąseczkami
Ja tam za tobą nie będę

Mariollo, Mariollo
Moja dollo i niedollo

Pasie pastuszek gąseczki pasie
A bąk mu buczy na basach
Pasie pastuszek gąseczki pasie
Ja tam nie będę cię pasał

Mariollo, Mariollo
Moja dollo i niedollo

Skubie pastuszek gąseczki z piórek
Toć z nudów trzeba coś dłubać
Skubie pastuszek gąseczki skubie
Ja tam nie bede cię skubał

Mariollo, Mariollo
Moja dollo i niedollo

Pędzi pastuszek do domu gąski
Bo już mu w nosku zakrzepło
Pędzi pastuszek do domu gąski
A mnie tam zawsze jest ciepło

Mariollo, Mariollo
Moja dollo i niedollo

Płacze pastuszek za jedna gąską
Bo gdzieś przepadła bez wieści
Płacze za jedną, a ja nie będę
Toż tyle jeszcze jest gęsi

Mariollo, Mariollo
Moja dollo i niedollo

Mariensztat polkę gra - Zbigniew Stawecki


Jarema Stępowski
Mariensztat polkę gra

Zbigniew Stawecki


Czem panna Gienia, jak ta sowa
W najciemniejsze kąty mi się chowa
Cały się Mariensztat ze mnie śmieje
Rany Julek, co się dzieje

Czemu panna Gienia taka harda
Na języku ostra jak musztarda
Idziem na poleczkę do „Oazy”
I na zrazy, jakby co, hej

Ach, ta polka mariensztacka
Nie ustoisz, szkoda słów
Ryży Franio zaiwania
Uderzyła nam do głów

No to w tango, panno Gieniu
Miejsca nie ma? Znajdzie się
Tramwaj w oku, szyna z boku
Bajerować to nie mnie

I jeszcze raz, i jeszcze raz
i jadziem dalej, mamy czas
I jeszcze raz, bo Franio gra
A polka na sto dwa - hej

I jeszcze siup, i jeszcze łup
I będę kochać aż po grób
I jeszcze w tę, i trochę w tę
Na medal bawiem się

Ach, ta polka mariensztacka
Cała ją Warszawa zna
Filuj Gienia, świat się zmienia
A ten Franio gra

Niech no panna Gienia sama przyzna
Fajnie, gdy pod bokiem jest mężczyzna
Gienia się nie śmieje, już nie parska
Jak ta szkapa dorożkarska

Jakbym pannie Gieni zajrzał w serce
Co poleczkę stuka pod popiersiem
Może bym dla siebie coś wyczytał
Panie Feluś, kocham cię

Ach, ta polka mariensztacka
Coś takiego w sobie ma
No to cznia-go, panno Jago
Rypcium-pypcium, usia sia

Kawalery wystrojone
Posuwają wprost do dam
Spokój, lala, żegluj z dala
Dziś boginię swoją mam

I jeszcze raz, i jeszcze raz...

Ach, ta polka mariensztacka
Na stolicę poszła w kurs
Sie masz, Gienia, świat się zmienia
Kocham cię na mur

Obrazy: Fernando Botero