Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dvorak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dvorak. Pokaż wszystkie posty

Humoreska Dworzaka

Alfons Mucha
Chór Eryana
Humoreska Dworzaka

Andrzej Rybicki


Anemony bladosine
Pełne rosy masz u czoła
Leśna pani, elfie bladych lśnień
Lekko lecisz przez gęstwinę
Tam gdzie echo ciche woła
Tam gdzie letni wstaje dzień

Powiędną kwiaty, ziąb zetnie rosy
Wicher skrzydlaty zbieli bór
Nim śniegi spadną na twoje włosy
Tańcz, jak nęci pieśnią zdradną
Ptaków chór

Anemony bladolila
Pełne rosy masz u skroni
A u dłoni konwaliowy pęk
Śpiew słowiczy się przymila
Śmiejnie płacze, łzawo dzwoni
Tańcz, jak tańczy roześmiany jęk

Zadurzony w twym tańcu leśny gąszcz
Tańczą wilki, niedźwiedzie, wąż i chrząszcz
Przy tym tańcu łamańcu chwieją dęby się też
Z jaszczurkami na przedzie tańczy jeż

Brzoza donna się dziwi
A czegóż by nie tańczyć mi
Gdy sosennych sen igliwi taniec śni
Kiedy tańcem rusałczanym chwieje skrzydła i ptak
I w błękicie świetlanym wiatr śpiewa tak

Anemony rubinowe
Bladosine, bladolila
Masz u czoła pełne bladych ros
Świt ozłaca twoją głowę
I twym oczom się przymila
Wiatr rozwiewa rusałczany włos

Wiosenne tany prędko przeminą
Zwieją śnieżyce leśną dal
W błękit świetlany ranną godziną
Tańczą z sobą dwie siostrzyce
Sen i Żal

Zapach jesienny - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Zapach jesienny

Już liście zieloną wyzionęły duszę
i pachnie nią teraz ten park,
gorzko, fiołkowo - parmeńsko,
grzybami, dębami i miętą,
oczekując przybycia zakochanych par...

Odurzający to zapach,
właściwy jesiennym fermentom -
ma równocześnie siłę kobiecą
i słodycz męską...
tajemniczo brzmi szelest bezwładu,

uroczy i martwy szmer...
w tej alei,
w tej chwili, rozumiem,
że istnieje Śmierć...

Może i ludzkie serce
pachnie równie jesiennie,
parmeńsko, dębowo,
na cmentarzach
w śmiertelnej swojej poniewierce?

Wiatr ją prosi - Julian Tuwim


Julian Tuwim
Wiatr ją prosi

W dzień jest wietrznie, słonecznie i wrześniowo złociście,
Nocą wiatr ociemniały suche przewraca liście.

Wiatr śpiewak swe tęsknocie zawodzi triste, triste,
O, polonezy żalu – szelestne, posuwiste!

Czasem w szyby uderzy rozpaczliwym porywem,
Jęknie w ramie okiennej przypomnieniem tęskliwem:

„Rozsyp, rozsyp się liśćmi złocistemi po ziemi,
Ja tak proszę, tak płaczę pod oknami twojemi”.

Jakieś dzikie pradzieje śpiewa, śpiewa, zamiera,
U szyb wisi, całuje, do pokoju się wdziera.

Potem płacząc opada, zrozpaczony, zmęczony,
Zawierusza się w nocy, bijąc korne pokłony…

Ja go słuchać nie mogę, gdy tak błaga i płacze,
Bo mi bledniesz, bo serce rozdzwonione ci skacze.

Słyszysz? słyszysz? znów szlocha, za oknami znów wzdycha,
Nie, nie wyjdziesz, zostaniesz… On tam przykląkł, tam czyha…

Runę w noc jego ślepą, w jego płacz uprzykrzony,
Nożem w ciemność uderzę – i nóż będzie skrwawiony!