Nie wiem jak ty, ale ja, ale ja
Rozwiązałam rebus samotności
Nauczyłam się tabliczki przemijania
Nie wiem jak ty, ale ja, ale ja
Zrozumiałam prostotę zawiłości
I dobrnęłam do ślepej uliczki poznania
Nie wiem jak ty, ale ja, ale ja
Wiem, jak smakuje własna krew
Że do miłości trzeba stawać z nożem w dłoni
Że ciało kroi się jak chleb
Że urodziliśmy się po nic
Nie wiem jak ty, ale ja, ale ja
Wiem, jak się ciszą dławi krzyk
Kiedy serce zamarza, a mózg się gotuje
Nie wiem jak ty, nie wiem jak ty
Nie wiem jak ty, ale ja odlatuję
Cóż to za droga
I gdzie ma ta droga swój kres
Cóż to za droga
Nie było, jej wczoraj, dziś jest
Im dalej, jaśniej i ciemniej
Czy musi tak być
Idę tą drogą przed siebie
I nie wiem już nic
Nie, coś odeszło w dal hen
To na pewno był sen
Wiem, egzotyka, pustynia, tatuaż i bluszcz
Ziemia dzikusów i wrzasków, gdzie wznosi się kurz
Kurz ten zakrywa horyzont
Pokrywa już świat
A wtedy piękne ogrody przynosi nam wiatr
Tak, bo ogrodów tych blask nagle olśniewa nas
Tak, blask wiszących ogrodów, nieznanych wciąż nam
Tak, egzotyczne owoce ukryte są tam
Więc idę drogą przed siebie
Bo musi tak być
Im dalej, jaśniej i ciemniej
I nie wiem już nic
Tak, bo ogrodów tych blask nagle olśniewa nas
Paolo Conte - Un Vecchio Errore Katarzyna Groniec - Ten stary błąd Jerzy Menel
Ten stary błąd w ślad za mną kroczy
Za kark mnie chwyta, skierować każe oczy
Na lustro, wciąż mówiąc mi: Spójrz dziś na siebie!
Ja nie chcę patrzeć i wzrok odwracam
Znam to na pamięć, raz jeszcze wszystko wraca
Czy jestem tu, czy wcale mnie nie ma
Niech to zwierciadło zechce wchłonąć
W głąb swej obcości
Tę dumę, ów powód mojej nieobecności
I popatrz, znów przekraczam próg
Mam spłacić prawdzie dług
Ten stary błąd kosztował drogo
Cóż, byłam młodsza, nie byłam jeszcze sobą
Dzisiaj mam serce miękkie, mniej gorzka jestem
Jak mam odwrócić to, co już było
Tłumaczyć ludziom, czym jest kochanie, miłość
Gdzie nie popełniasz żadnego błędu
I niech to zwierciadło zechce wchłonąć
W swą toń bezkresną
Tę coraz bledszą twarz
Twarz nieobecną
Tak, popatrz, znów przekraczam próg
Chcę spłacić prawdzie dług...
Nick Cave and The Bad Seeds - The Curse of Millhaven Katarzyna Groniec - Millhaven Roman Kołakowski
Millhaven to miasteczko małe i bezbarwne,
Sąsiedzi chłodnym darzą się szacunkiem.
Lecz są tu dni niepokojące,
Gdy przedwieczorne złote słońce
Rozpala serca czułym pocałunkiem.
Ostrzegam przed niebezpieczeństwem,
Cytując Biblię z nabożeństwem:
Tralalala, tralalala!
Nie znasz dnia ani godziny, tylko Bóg je zna.
Ochrzczono mnie Loretta,
ale wolę imię Lotta.
Mam lat piętnaście, choć mi więcej dają.
Niebrzydkie oczy mam zielone
I jasne włosy rozpuszczone,
Chłopaki już się za mną oglądają.
Lecz skromna jestem i nieśmiała,
Pobożnie mama mnie chowała.
Tralalala, tralalala!
Nie znasz dnia ani godziny, tylko Bóg je zna.
Musiałeś słyszeć, że zawisła
nad Millhaven klątwa,
Tu w okolicy wiedzą o niej wszyscy.
Syn Blake'a - Billy gdzieś zaginął,
Nim go znaleźli tydzień minął.
Utonął - w rozpacz wpadli jego bliscy.
Był płacz i skargi do Maryi,
Bo chłopak kamień miał u szyi
Tralalala, tralalala!
Nie znasz dnia ani godziny, tylko Bóg je zna.
Ute Lemper - Raus Mit Den Männern Katarzyna Groniec - Wyrzucić mężczyzn
Wojciech Młynarski
Walka o emancypację
Od świata początku wciąż trwa
A feministki wszystkich nacji
Zrzucić chcą wieczny garb męskich praw
Pokojówki, girlsy i żony z Karibu
Słuchajcie jak protestem grzmi nasz głos
Każdej z męskich prac kobieta sprosta już
Co więcej to kobiety lepsze są
Czas już wyrzucić mężczyzn z rządu
I czas już wyrzucić mężczyzn z sądów
Próżność zaślepia ich i mąci myśl
I w tym ludzkości problem tkwi
Kobiet to wina - ich bierności
Bo mężczyzn nietrudno jest zastąpić
Czas ich na księżyc deportować
Lub całkiem zlikwidować
Jeśli będziemy dalej nieme
Nigdy i nic nie zdobędziemy
Gdy dziećmi są wiecznie się chwalą
Ich płacz drażni słuch noc i dzień
W ten sposób technikę doskonalą
Na czas, gdy racji nie będą mieć
Mamka utula potwora dając pierś
I dziecko choć przez chwilę milcząc ssie
Gdy niania wytchnąć chce
Bo całkiem pada z nóg
To atak kolki ma nasz młody bóg
Czas już wyrzucić mężczyzn...
Mężczyzna zawód sam wybiera
Czy policjant, uczony, czy cieć
Kosi szmal albo robi karierę
A ty ródź, dbaj o dom, w kuchni siedź
Gdy kraj nam rujnują, my wycieramy kurz
Za chwilę naród sięgnie nędzy skraj
Stańmy ramię w ramię
Pozbądźmy się ich już
Nim doprowadzą nas i kraj do dna...
A gdybyś nawet w jednej z dziur
Zanucić musiał śpiewki wtór
Kobietom, którym powab sczezł
I formą zastąpiwszy treść
Głosikiem pełnym wiotkich drżeń
Snuł o złamanym sercu pieśń
I gdybyś spadł na życia dno
I każdej nocy tłumiąc wstręt
Za marny grosz sprzedawał się
Ach, proszę pani, co za noc
I gdybyś swój zapijał gniew
I topił w wódzie całą żółć
Żeby obudzić w sobie chuć
Do starych, wyliniałych bab
Wiem, że nocami śpiewałbyś
Do białych myszek i do ścian
Piosenkę z dawnych dni
Gdy jeszcze nazywano cię, Jacky
W jedną z chwil, małą cząstkę dnia
W jedną z chwil, niech się stanie cud
W jedną z chwil – niech ta chwila trwa
Znów młodym być i głupim jak but
A gdybyś w jednej z świata dziur
Stał się bogaty jak ten król
Pięknym kobietom burzył krew
Rzuciwszy szansonetki swe
Już oklaskując innych śpiew
Ściąganiem długów zajął się
Gdybyś sprzedawał dragi
I francuską whisky albo gin
Wysyłał tam gdzie Rzym, gdzie Krym
Do boju dziwki słał co noc
Sto banków trzymał w garści swej
Mackami objął cały świat
Żeby móc wtłoczyć go w swój sejf
I tak byś jedno w głowie miał
W palarni połykając łzy
Udając, że cię gryzie dym
Nuciłbyś piosnkę z dawnych dni
Gdy jeszcze nazywano cię, Jacky
W jedną z chwil...
A gdybyś nagle ujrzał raj
I niespodzianie tam się stał
Śpiewakiem dla skrzydlatych pań
I wzniośle kwiląc dla tych dam
Wspominał dawny ziemski chłam
Z niebiańskich wyżyn patrząc nań
I gdybyś Bogiem Ojcem był
Tym, który z Duchem Świętym
Tym, co ze swym synem dzieli tron
Zapuścił brodę, tak jak on
I podjął jego wielki trud
By tężał umysł raz po raz
Żeby ocalić ludzki ród
I tak, by wszyscy święci wraz
Chórem odśpiewali ci
Nieuniknioną twoja pieśń
Piosenkę z dawnych dni
Gdy jeszcze nazywano cię, Jacky...
Jacques Brel - Les Bigotes
Katarzyna Groniec - Bigotki Wojciech Młynarski
Starzeją się po kroczku krok
Maciupki krok jak żabi skok
To bigotki
Pomylił ich nieszczęsny mózg
Z miłości skrą kropidła plusk
To bigotki
Gdybyś był diabłem to byś widząc je
Urżnął klejnoty męskie swe
Gdybyś był Bogiem to na widok ich
Zapomniałbyś pacierzy swych
Przez te bigotki
I w piersi gruch i w stułę cmok
W procesji tłok, po kroczku krok
Mkną bigotki
Paciorek po, paciorek przed
Ostrożny krok, nabożny szept
To bigotki
Ubrane w czerń jak ksiądz proboszcz sam
Który by mniej im pobłażać mógł
Spuszczają wzrok ku ziemi jakby tam
Poczciwy Bóg spał u ich stóp
To bigotki
Sobotni zmierzch nie liczy trosk
Wesoły tłum otacza kiosk
Ale bigotki
Ryglują drzwi na spustów sześć
Toż jakiś chłop tu mógłby wleźć
Oj, bigotki
Bo one wolą z mszy na mszę
Przedreptać się i starzeć się
A z nimi ich klejnoty co
Pod suknią zaśniedziałe tkwią
To bigotki
I schną i mrą po kroczku krok
Linieje wzrok, siwieje lok
To bigotki
Cmentarzyk jest o krok tuż, tuż
I śmierci chłód naznacza już twarz bigotki
A w niebie tym co nie ma go
I zgasły go nie ujrzy wzrok
Anielskie skrzydła im się śnią
I do nich tam po kroczku krok
Mkną bigotki ...
Jacques Brel - Le Diable Katarzyna Groniec - Diabeł Wojciech Młynarski
Tej ziemi prawie każdy kąt
Cudowne skrywa arsenały
Tak jest
Wystarczy zapalony lont
I świat się zmieni w chmurkę białą
Tak jest
I nie wie, gdy ze strachu drży
Niewiasta, dziecię oraz mąż
Że wojny chcą najbardziej ci
Co o pokoju bredzą wciąż
Wspaniale nikczemnieje świat
O jakże jestem z tego rad
Tak jest
Wspaniale nikczemnieje świat
Z najbardziej szanowanych warg
Największe bzdury słyszy się
Tak jest
Za marny grosz się schyla kark
Sprzedając dobre imię swe
Tak jest
Moralność tania jest jak barszcz
Rozsądek to jest zimny trup
Wyrusza świat w bydlęcy marsz
Gdzie łatwy cel i pełny żłob
Codziennie piękniej kłamie świat
O jakże jestem z tego rad
Tak jest
Wspaniale nikczemnieje świat
A jeśli bracie o tym wiesz
Zachowaj się jak bierny widz
Tak jest
Daremnie w ludzkie sprawy brniesz
Nie zmienisz, nie poprawisz nic
Tak jest
Za durnia będą ciebie mieć
Poradzą ci, byś proszki brał
A byle dureń, byle śmieć
W gazecie zdjęcie będzie miał
Z podpisem, że on zbawia świat
O jakże jestem z tego rad
Tak jest
Jadwiga i Jonasz Kofta, Katarzyna Groniec - Nic więcej (Aleksander Wertyński?)
Jonasz Kofta
To może przypadek,
że znów się widzimy
Patrzymy na siebie
w spokojnej udręce
Wspomnienia spłowiały
Przez lata i zimy
Dziś tylko się znamy Nic więcej
Uśmiechasz się dziwnie
Inaczej niż wtedy
Gdy było do siebie
Nam bliżej niż blisko
To było niedawno
a mówi się kiedyś
Dziś tylko się znamy
To wszystko
Dzielimy złą ciszę
obcymi słowami
Ty serce masz chłodne
I chłodne masz ręce
Za chwilę pójdziemy
Innymi drogami
Bo tylko się znamy,
Nic więcej Obrazy: Ron Hicks
PiotrusiuPanie! Jesteś snem,
który za dnia nie gaśnie.
Najlepiej przecież sama wiem,
żeś pan mej wyobraźni.
To nic, że zapomniałeś mnie,
że pamięć twa nietrwała –
bo w niej zajęła miejsce me –
w pamięci twojej miejsce me –
córeczka moja mała.
Wiem – zawsze póki na ten świat
przychodzić będą dzieci –
ty odnajdować będziesz ślad,
po którym do nich lecisz.
I będziesz je zabierał tam,
gdzie kraj Niebywalencji.
A gdy dorosną, to już sam –
a gdy dorosną, to już sam
nie wrócisz po nie więcej.
Nie wrócisz…
A mamom, którym serca drżą
o ich najdroższych smyków,
zabierać mamom będziesz to,
co mają w ust kąciku.
Ten pocałunek, co go nikt –
nikt inny nie dostanie –
ty jeden weźmiesz,
by wraz z tobą znikł –
w gwiaździstym oceanie...
Piotrusiu, weźmiesz go…
Biciem kopyt rwę sieci nocy
Skrzydeł szałem przewracam świat
Kiedy myśl mą zamieniam w pocisk
Nie ma murów, wędzideł i krat
To nic, że to sen, tylko sen, to nic
Chociaż śnię, ale wiem, że nie będę wciąż śnić
Przyjdzie dzień, z mego snu zbudzisz mnie
Wstanę i będzie tak, jak we śnie Obrazy: Stella Im Hultberg
Grażyna Łobaszewska, Katarzyna Groniec Brzydcy Jan Wołek
Brzydka ona, brzydki on
Mała stacja, kiepski bar
A oni przytuleni, jakoś niezwykle tak
Jakby się miał utlenić nagle świat
I gdzieś w jeziorach źrenic
Światła na tysiąc par
W czterech słońcach żar
Gdzieś tu chyba zakpił los
Ona brzydka, brzydki on
A taka ładna miłość, aż nierealna wręcz
Tak jakby ich spowiła tęcza tęcz
I wszechobecna siła
Tchnęła najczystszy ton
Tkliwy serca dzwon
Nie mów do mnie często zbyt
"Wyglądasz dziś jak nikt"
Jakoś nie bawi mnie już wcale
Ten banalny szyld
Ja ci odpowiem szczerze
Uprzejmie wierzę, lecz nie w tym rzecz
Brzydka ona, brzydki on
A taka ładna miłość
Mała stacja, kiepski bar
Brzydka ona, brzydki on
A taka ładna miłość
Brzydka ona, brzydki on
To nie w tym rzecz…
Katarzyna Groniec Robert Janowski - Piasek Jonasz Kofta
Przesypię piasek w twoją dłoń
Ty go przesypiesz w moje ręce
Na długo nam nie starczy to
Będzie ubywać coraz więcej
Nie podzielimy czasu nigdy
W miłości to najmniejsze zło
Niedoskonałe są klepsydry
Z naszych gorących, suchych rąk
Bo miłość nasza jest podróżą
Do miejsca zbiegu ziemi i nieba
Bo miłość nasza chce za dużo
Innej nam drogi wybrać nie da
I nagle nic nie rozumiemy
Ranimy się wzajemnie w gniewie
Biegniemy przeciw ruchowi ziemi
Wciąż oglądając się za siebie
Chcieć więcej
Niż się wie
Że można chcieć
To codzienna klęska
Tych, którzy kochają
Iść dalej
Niż się wie
Że można iść
To jedyna radość
Tych, co przegrywają
Wiedzieć więcej
Niż się wie
Że można wiedzieć
Jest jak uśmiech
Na spotkanie z klęską
Jakże trudną rzeczą jest
Oddychanie
Jakże trudno się wyrzec
Jasnych tęsknot
Przeliczę piasek w dłoniach twych
Aż z niego wielość dni wywróżę
Może cierpliwa jestem zbyt
Chcę, by to trwało jak najdłużej
Zagarnij piasku jak najwięcej
Ile się da na jeden raz
Może za małe mamy ręce
Żeby zagarnąć nimi czas
Bo miłość nasza jest podróżą
Do najdalszego z horyzontów
Bo miłość nasza chce za dużo
Nie ma już końca ni początku
I gdy już nic nie rozumiemy
Odnajdujemy prawdę w śpiewie
Biegniemy przeciw ruchowi ziemi
Wciąż oglądając się za siebie...
Natasza Czarmińska, Katarzyna Groniec Późnojesienny wiersz Pana Cogito przeznaczony dla kobiecych pism Zbigniew Herbert
Pora spadania jabłek jeszcze liście się bronią
rankiem mgły coraz cięższe łysieje powietrze
ostatnie ziarna miodu pierwsza czerwień klonów
zabity lis na polu rozstrzelana przestrzeń
jabłka zejdą pod ziemię pnie podejdą do oczu
zatrzasną liście w kufrach i odezwie się drewno
słychać teraz wyraźnie jak planety się toczą
wschodzi wysoki księżyc przyjm na oczy bielmo
Katarzyna Groniec Tango z pistoletem Grzegorz Ciechowski
Nie ma co spać
Wszystkie sny są o tobie
Nie ma co pić
Bo za mało ma wina świat
Nie ma już nas
Jestem wolna jak ptak
A spadam ciśnięta, skulona
Jak kamień jak głaz
Nie ma co śnić
Wszystkie sny to koszmary
Nie ma gdzie być
Przecież byłam już wszędzie, by
Cofnąć ten dzień choć do wczoraj
Lecz nie
O, matko świętych przyzwyczajeń,
Matko osiłków z mózgiem pchlim,
Księżniczko ludzi co nie mają
Wątpliwości w życiu swym.
Pozdrawiam Cię, pani Głupoto.
Niedocenione jest królestwo Twe.
Pozdrawiam Cię, pani Głupoto.
Lecz powiedz jak to robisz, że:
Kochanków tylu masz i narzeczonych też,
Reprezentantów moc i więźniów ilu chcesz?
Pułapek różnych sto budują łapki Twe
I każesz ludziom po kretyńsku wpadać w nie?
Nietolerancją świat ozdabiasz raz po raz,
I złą zazdrości łzą i ukłonami w pas?
Matko tych, co czekają w rządku,
Z posagiem na małżeński dzwon.
O, matko małżeństw tych z rozsądku -
Księżno strojnych w futra żon.
Pozdrawiam Cię, pani Głupoto.
Niedocenione jest królestwo Twe.
Pozdrawiam Cię, pani Głupoto.
Lecz powiedz jak to robisz, że:
Porozumienia w lot uśmieszek rodzi się,
Który przyprawia rogi panu a ból mnie?
Że zapominam, iż prawdziwe kurwy to,
Te które mówią "płać" nie przedtem tylko "po"?
I zawsze może tak Głupoto zdarzyć się,
Że ujrzę oczy Twe na mego lustra dnie...
Agnieszka Osiecka Parademarsz, parademarsz
Wszystko dobre, co się dobrze zaczyna
Parademarsz, parademarsz
Tygrys łasi się i pachnie padlina
Parademarsz, parademarsz
Niech nas zachwyca morda księżyca nalana
Niech w górę strzelają korki szampana
Allez!
Parademarsz, parademarsz
Niech burzy się stara krew naturze wbrew
Parademarsz, parademarsz
Niech bawią nas hordy mew, furda plew
Parademarsz, parademarsz
Elementarz i cmentarz – na dłoni
Hordy mew, furda plew
Parademarsz, parademarsz
Jedno kończy się, a drugie - w pogoni
Już taśma życia przez Akustyka przegrana
Niech w górę strzelają korki szampana
Allez, allez, eins zwei drei!
Katarzyna Groniec, Barbara Krafftówna - Sztuczny miód
Agnieszka Osiecka
Możesz pić z byle kim,
byle gdzie!
W byle Krym, w byle Rzym -
proszę cię!
Mam co palić, nie muszę wciąż jeść,
nie potrzeba mi... Zresztą ...Pal sześć!
Możesz nie dać mi grosza na dom,
tylko proszę cię,
proszę -
zmień ton!
Możesz bredzić... Pleść bzdury... Androny...
Tylko błagam cię: nie mów, nie mów, tylko nie mów
- do mnie jak do żony!
Bo to wszystko nie tak,
nie tak,
nie tak,
no, a jeśli,
jeżeli
nie tak, nie tak,
no to po co nam było w to gnać,
tamto rwać,
iść pod prąd, pod wiatr,
gniazdo wić
niby ptak,
no - jeżeli ma być
nie tak?