Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kociniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kociniak. Pokaż wszystkie posty

My, ty i ja


Iga Cembrzyńska
Marian Kociniak
- My, ty i ja


My, ty i ja - świat nam zrobił wiele zła
Świat ma tyle ważnych spraw, cóż mu tam
My, ty i ja - zagubione cienie dwa
Kogo obchodzimy dziś, kto nas zna

To fakt, że nikt nas nawet nie zna tu
Że nas tu widzą pierwszy raz
Więc czemu głupich ludzi tłum szczuje nas

My, ty i ja - nie zrobiliśmy im nic
Lecz ich jest tłum, a nas dwoje przeciw nim

Lecz dni mijają złe, noc nie jest zła aż tak
I mogą kochać się ci, którym prawa brak.
Tak jak ty, tak jak ja

My, ty i ja -nasza miłość krótko trwa
Lecz poznaliśmy jej smak, aż do dna
My, ty i ja - byliśmy szczęśliwi tak
Jak się im nie zdarza być nawet w snach

Niech więc pomstują na nas, niech z nas drwią
Niech nas wyszydzą jeszcze raz
Nie zrozumieją nigdy już co jest w nas

My, ty i ja - przeciw nam jest cały świat
Lecz ten ich świat to znacznie mniej niż ty i ja

Każdy się umie zgubić w tłumie


Marian Kociniak
Każdy się umie zgubić w tłumie

Marcin Wolski, Andrzej Zaorski

Każdy z nas jest osobną książką,
Każdy z nas jest piosenką gotową,
Jest tematem schwytanym na gorąco,
Jest towarem z napisem „nowość”.

A tylko tłum pozornie szary,
Tu można zgubić się i znaleźć,
Tu statystyczne masz wymiary
I po połowie wad i zalet.

Tu raczej masz pod płaszczem skrzydła,
Lwi pazur chować chcesz od wiatru,
Używasz rocznie ćwiartkę mydła
I pół biletu do teatru.

Każdy się umie zgubić w tłumie,
Kiedy potrzeba tam się skryć,
Pijaka człowiek tam zrozumie,
A i trzeźwemu też da żyć.

Każdy się umie schować w tłumie,
Najłatwiej w lesie ukryć liść,
Ale niewielu to rozumie,
Że potem trudno z tłumu wyjść.

Każdy z nas jest osobną książką,
Którą często nie sposób zrozumieć,
Każdy z nas to chodząca samotność,
Gdy przed sobą samym kryje się w tłumie...

Fot. Marian Kociniak, Marcin Wolski, Andrzej Zaorski

Życie w windzie - Marcin Wolski


Marian Kociniak
Życie w windzie

Marcin Wolski

Wszystko się toczy, wszystko się sączy
W pewnym konkretnym porządku.
Coś się urywa, i coś się łączy
Od końca do początku.

Mijają piętra, piętrzą się lata
Wśród czterech ścian.
Już jesteś tata, masz dom i fiata,
Lecz w środku sam.

Wiotczeją myśli, kostnieją żarty,
Sztywnieje wzrok.
Tylko ruch w górę, ten ruch uparty
Za rokiem rok.

Trzeba czasem wybiec z windy –
Ale kogo na to stać?
Poza windą człowiek inny
I być może piękny świat…

Poza windą jest ryzyko,
Poza windą – kto to wie –
Może wszystko, może nicość…
Ale czy nam w windzie źle?

Wiotczeją myśli, kostnieją żarty,
Sztywnieje wzrok.
Tylko ruch w górę, ten ruch uparty
Za rokiem rok...

Fot. Marian Kociniak, Marcin Wolski

Dokąd idziemy... - Marcin Wolski


Marian Kociniak
Dokąd idziemy, po co dążymy

Marcin Wolski

Dokąd idziemy, po co dążymy?
Czego pragniemy, o czym marzymy?
Ktoś z boku może zamyśli się
I powie: „Nie wiem” – ale ja wiem.

Tworzymy sobie świat
Prywatny, niepowtarzalny,
Na miarę naszych lat
I naszych marzeń realnych.

Nad przyzwyczajeń murem,
Bez zielska, ropuch i szarańcz,
Widzę już sztuczną naturę
W dość naturalnych rozmiarach.

Las w nylonowej mgle,
Pełen komfort i luksus,
Wszystko z papier-maché,
Elany, folii i sztruksu.

Styropianowe zwierzątka
I betonowa ruń,
Plastikowa biedronka,
A ludzie z gliny i lnu.

Dokąd idziemy, skąd przybywamy?
Co przyniesiemy, ile wytrwamy?
Na usta nieraz ciśnie się krzyk –
To podświadomość ostrzega byt.

Dokąd idziemy, skąd przybywamy?...

Obrazy: Davide Bonazzi

To było coś


Marian Kociniak - To było coś - Z Kabaretu Olgi lipińskiej
Fred Buscaglione - Che Bambola

Przekład: ???

Wychodziłem - wpół do drugiej
Noc już była - z kawiarni jednej takiej
Nie wiedziałem, dokąd dalej iść
Nagle widzę najpiękniejszy model ssaka
Vis a vis!

Widzę piękną suknię z lamy
A w tej sukni, Boże drogi
Nie opowiem, choćbym bardzo
Ale to najbardziej chciał!
Jakie kształty autentyczne
I do tego jakie nogi!

Chodź - powiadam do niej - mała, tu!
Chyba się nie będziesz bała mnie?
Masz, wydaje mi się, niezły gust
Więc chodź, pocałuj mnie! Jak będzie, powiedz:
Tak czy nie?

Ale ona się odwraca,
Tak troszeczkę jest zdziwiona,
Patrzy na mnie jak na szmatę.
Potem ruchem boks-czempiona
W szczękę leje mnie z sił wszystkich,
Nagle widzę, że mam dość!

To było coś!

Cyrulik jesienny - Konstanty I. Gałczyński


Marian Kociniak
Cyrulik jesienny

Z Kabaretu Olgi Lipińskiej

Konstanty Ildefons Gałczyński

Tristis est anima mea
usque, jak mówią, ad mortem...
Oto się jesień zaczęta
i nie ma komu dać w mordę;

i nic, już nic nie zachwyca,
i nic, już nic nie wystarcza,
idzie przez łan osmętnica,
tęsknota gospodarcza.

Sam na pomoście tramwaju
uczuwam taką tęsknotę...
O, jak te liście spadają.
O, jak spadają złote...

Lecz boleściwe westchnienia
wicher rozprasza wraz z liśćmi,
fantom własnego marzenia -
kędy, ach! kędy iść mi? (...)

Bowiem, jak mówi Wolica,
cierpię na "gorzkie torsje",
tkliwy kochanek księżyca
i pies, i pies na forsę. (...)

na honor, na Żuli ciało!
nie wierzcie w takie potwarze:
bywam w południe w PKO,
lecz wieczorami marzę (...)

Gdy wspomnę (ach, jakże mięknę!)
świetlaną zjawę dzieciństwa...
Ha, życie może jest piękne,
ale za dużo świństwa.

Eeech! to się jesień zaczęła
i nie ma komu dać w mordę...
Tristis est anima mea
usque, jak mówią, ad mortem

Obraz: Alfons Mucha

Słomiany wdowiec - Julian Tuwim

Wien bleibt Wien Marsch (Johann Schrammel)
Ludwik Sempoliński - Słomiany wdowiec 

Julian Tuwim

Żonusia, żonusia
Wybrała się do wód
Mężusia, mężusia
Ogródków bawi cud
Więc żywo, więc żywo
Krew kipi w nim i gra
Wyrusza na piwo
No i et cetera

Słomiany wdowiec
Ile wdzięku ma ten stan
Słomiany wdowiec
Ach to wesolutki pan
Gdy żona w Ciechocinku
Proszę, w to mi graj
Na słomie, ach na słomie
To życie istny raj

Obrączka w kieszonce
Więc radość tryska z lic
Małżonce, małżonce
Nie mówcie proszę nic
Wypiję kufelek
A może nawet dwa
A potem sznycelek
No i et cetera



Słomiany wdowiec
Ile wdzięku ma ten stan
Słomiany wdowiec
Ach to wesolutki pan
Gdy żona w Ciechocinku
Proszę, w to mi graj
Na słomie, ach na słomie
To życie istny raj

Gdy ładna kelnereczka
Niesie nam dwa piweczka
Ciemne, czy jasne, porter, bock
Ja za nią w skok i w szyjkę cmok
Bestyjka jest ponętna
Toczone ma rączęta
Więc flircik się nawiąże w mig
Józia, Rózia, Zuzia, Fruzia, ach to szyk

Kabaret Olgi Lipińskiej
Marian Kociniak, Bohdan Łazuka
Wojciech Pokora, Andrzej Zaorski


Obrazy: Jean Beraud

Piosenka o żołnierskich butach - Bułat Okudżawa


Песенка о солдатских сапогах
Piosenka o żołnierskich butach

Bułat Okudżawa - Witold Dąbrowski i Andrzej Mandalian

Znów buty, buty, buty, tupot nóg
i ptaków oszalałych czarny wiatr.
Kobiety stają u rozstajnych dróg,
piechocie odchodzącej patrzą w ślad.

Czy słyszysz werbel, werbel, werbel gra:
„Żołnierzu, żegnaj ją, przeżegnaj ją!"
Odchodzi pluton — tylko mgła i mgła...
I tylko przeszłość nie zachodzi mgłą.

A męstwo nasze gdzie, na miły Bóg,
gdy przyjdzie wrócić na rodzinny próg?
Kobiety za pazuchę kładą je
jak pisklę, ukradzione nam we śnie...

A gdzie kobiety nasze, powiedz, gdzie?
Gdy już nadejdzie wytęskniony dzień,
witają w progu nas i wiodą tam,
gdzie wszystko nasze ukradziono nam.

Lecz cóż po łzach, po załamaniu rąk!
Z nadzieją patrzmy w nadchodzące dni...
A pośród pól żerują stada wron,
a pośród lat echami wojna grzmi.

I znów w zaułkach buty, tupot nóg,
i ptaków oszalałych czarny targ —
kobiety stają u rozstajnych dróg,
w żołnierski podgolony patrzą kark.



Edmund Fetting, Stanisława Celińska, Sława Przybylska
Piotr Fronczewski, Piotr Garlicki, Marian Kociniak, Józef Nowak

Fotografie

Piosenka o królu - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Песенка о старом, больном, усталом короле
Wojciech Siemion - Piosenka o królu

Ziemowit Fedecki

A kiedy na państwo ościenne wyruszał nasz król,
królowa sucharów na drogę mu wór nasuszyła
i dziury na szatach mężowskich starannie zaszyła,
i w dwóch zawiniątkach mu dała machorkę i sól.

A kiedy się żegnał i zamku przekroczyć miał próg,
objęła go czule i łzę uroniła rzęsistą:
- "A dajże im w kość, bo okrzyczy cię lud pacyfistą,
i zabierz im słodkie pierniczki, bo przecież to wróg"

Pod wodzą kaprala oddziały czekają już dwa:
trzech smutnych żołnierzy i tyluż żołnierzy wesołych.
Rzekł król: "Furda prasa i radio, i cztery żywioły!
Victoria nas czeka i w ogóle, chłopcy, hurra".



Nim zmilkły oklaski, marszowa zabrzmiała wnet pieśń.
Po drodze do armii król rozkaz skierował odgórny.
Wesołych żołnierzy dać kazał do intendentury,
a smutnych żołnierzy zostawił w piechocie - i cześć!

Popatrzcie: słoneczko zwycięstwa już błyska zza chmur!
Trzech smutnych żołnierzy spisano, co prawda, na manko,
a kapral, moralny pion tracąc, ożenił się z branką,
lecz łupem zwycięzców ogromny pierniczków padł wór.

Więc grzmijcie, orkiestry! Niech serca uderzą im w takt!
Niech smutek przelotny nam piersi radosnej nie gniecie.
Cóż smutnym żołnierzom po życiu na tym naszym świecie?
A słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak!

Nadziei maleńka orkiestra - Bułat Okudżawa



Bułat Okudżawa - Надежды маленький оркестрик
Piotr Machalica - Nadziei maleńka orkiestra
Hanna Okuniewicz, Krystyna Sienkiewicz i in.
Nadziei amatorski zespól

Ziemowit Fedecki

Wesołych trąbek słychać granie -
Natężasz ucho, równasz krok,
A słowa same jak motyle.
Sfruwają z warg i lecą w mrok.
Któż nam wesołą piosnkę przysłał,
Choć mgła i rzeką płynie kra?
Nadziei maleńka orkiestra,
Co pod batutą serca gra!...



W latach pożegnań, w ciężkiej dobie
Żelazny deszcz tysiącem strug
Zacinał ostro w nasze twarze
I w karki bezlitośnie tłukł.
Kiedy ochrypną już dowódcy,
Kto u żołnierzy posłuch ma?
Nadziei maleńka orkiestra...

Pogięte trąby i puzony,
Pękł doboszowi w bębnie szew,
Flecista drutem flet obwiązał,
Lecz każdy pręży się jak lew!
Łatany strój, instrument kiepski,
Ale najwięcej zbiera braw
Nadziei maleńka orkiestra...

Obrazy: Graciela Rodo Boulanger

Lońka Król - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка о Леньке Королеве
Marian Kociniak i in., Wiktor Zborowski - Lońka Król

Andrzej Mandalian


Na podwórzu, gdzie co wieczór, jak zabawa, to się hula -
wszystkie pary tańczą! gapiów cały rój!
chłopaki szanowali nade wszystko Lońkę Króla
i nie wołał nań nikt: "Lońka", tylko: "Król."..

Był nasz Król jak to król - i gdy coś nie zagra komu,
coś nieklawo i w ogóle jakiś ból,
nie zdarzyło się jeszcze, żeby w biedzie nie pomógł,
żeby ręki nie podał mu Król.

Ale kiedy messerschmitty czarnym krzyżem znaczone
nadciągnęły jak te kruki, w huku dział,
włożył Król, jak to król, cyklistówkę jak koronę
i na wojnę wyruszył, jak stał...



Znów zabawa na podwórzu, znowu słońce nam świeci,
nikt po Królu łez nie leje, proszę was.
A dlatego, że sam jeden był na całym bożym świecie,
o królową nie postarał się na czas.

Ale gdzie bym się nie ruszył, jakim śladem czy tropem,
w interesach, spacerkiem przez świat -
wciąż się zdaje mi, że tuż, za najbliższym zaraz rogiem,
czeka Król, taki sam jak sprzed lat...

Bo choć kula nie wybiera, choć wojenka nie pieści,
nie dla niego grób - mogiła pośród pól!
Bo, darujcie, ale w głowie mi się Moskwa nie mieści
bez takiego króla jak Lońka Król!

Fotografie:
Okudżawa - Kociniak - Zborowski

Piosenka o robaku - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Песенка о московском муравье
Marian Kociniak - Piosenka o robaku

Ziemowit Fedecki

To rzecz doprawdy niesłychana, żeby
Na taki pomysł prosty robak wpadł:
Zapragnął naraz ujrzeć siódme niebo,
Zapragnął oddać komuś cały świat.

Od dawna już mu w sercu było pusto,
Powszednie wszystko stało się i mdłe.
I wtedy robak stworzył sobie bóstwo
Na obraz i na podobieństwo swe.

Nie drżała ziemia, w niebie znak nie gorzał,
Tylko się lekko rozstąpiła mgła,
Kiedy ją wreszcie dnia szóstego stworzył
I ujrzał, jak w paletku lichym szła.

I wtedy, nie czekając na nic więcej,
Do domu swego zaniósł ją przez próg,
Pocałunkami ogrzał zimne ręce
I pantofelki stare zdjął jej z nóg.

A cienie ich zawisły ponad progiem.
Na dalszą drogę już nie miały sił.
Tak pięknie i tak smutne jakby bogiem,
Jakby człowiekiem każdy z cieni był.

Piosenka o mojej duszy - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa - Песенка о моей душе
Marian Kociniak - Czym jest dusza?

Ziemowit Fedecki

Czym jest dusza? Człowieczkiem nie bardzo wesołym,
Co do trudnej od wielu już lat chodzi szkoły.
Pewnie ciężki to los, lecz jak pomóc mu mam?
Przecież to sobie pan, a ja też sobie pan.

Coś go dręczy, czymś ze mną podzielić się pragnie,
Jeszcze chwila, a słowo tajemne tu padnie.
Ale milczy, bo nie chce, bym zadał mu kłam.
Przecież to sobie pan, a ja też sobie pan.

Nigdy nie pcham się nigdzie ze swoją dobrocią,
Nigdy o nic nikogo nie pytam, bo po co?...
Wolnoć Tomku w swym domku! Jaki pan - taki kram!
Każdy z nas sobie pan. Każdy sam, zawsze sam.

Jerzy Litwiniuk

Cóż to niby jest dusza? Zamyślony człowieczek,
który ma już za sobą szkołę klęsk i wyrzeczeń.
Snadź fortuna nie sprzyja jego skromnej osobie
I żyjemy oddzielnie: ja sobie, on sobie.

Coś go dręczy i chciałby podzielić się ze mną
jakimś ważkim wyznaniem, jakąś prawdą tajemną,
a nuż usta otworzy zaciśnięte w żałobie,
ale żyje sam sobie i ja żyję sam sobie.

A ja swojej dobroci bez pożytku nie tracę,
o nic nie pytam, bo daremne to prace.
Każdy dmucha w swą dudkę, wciąż w tym samym sposobie,
Każdy rzepkę swą skrobie, ja sobie, on sobie.

Świeca pali się jak lont - B. Okudżawa


Borys Griebienszczikow - Горит пламя, не чадит
Marian Kociniak - Świeca pali się jak lont

Bułat Okudżawa - Ziemowit Fedecki

Świeca pali się jak lont.
Spali się i basta!
Rozrzutnico, robisz błąd!
Okrutnie  mną szastasz.

Czas młodości - krótki czas!
Termin nas dogoni.
Stoczę się ostatni raz
Dukatem z twej dłoni.

Wiatr mnie sczerni, zmoczy deszcz -
I reszkę, i orła.
Bardzo byłaś szczodra, wiesz?
Czy nie nazbyt szczodra?

Listopadowy motyl - Krzysztof Logan


Irena Santor, Marian Kociniak
Listopadowy motyl

Krzysztof Logan Tomaszewski

Ostre słońce Rimini
Tarasy hotelu Grand
Leżak, butelka Martini
I żal, że przegrał swój czas
Z nudów grywa w belotkę
Hawańskie cygara ćmi
A dzień mu mija na plotce
Kto jak, za ile i z kim

Patrzy na świat przez lornetkę
I nagle czuje znów lęk
Że życie przed nim ucieknie
Jak ta dziewczyna ze zdjęć
Szybko spuszcza żaluzje
Połyka proszki na sen
I naraz czuje, że wszystko
Straciło dla niego sens

Listopadowy motyl
Playboy o siwych skroniach
Co rano mała white coffee
Magazyn o barwnych stronach
Listopadowy motyl
Za kierownicą fiata
W kieszeni ma kilka złotych
I wizę do super świata


Gwarne sale kasyna
Parada przebrzmiałych gwiazd
dusza człowieka jest chciwa
Jak grać, to tylko va banque
Łysy krupier o świcie
Znów woła rien ne va plus
Miłość jest tańcem na linie
Jak wygram, to zacznę żyć

Staję koło ruletki
Fortunę zsyła mi los
Będę miał wszystkie modelki
Dzisiaj i jutro, za rok
Biegnę prędko do kasy
I nagle słyszę czyjś śmiech
"Która na ciebie poleci
Z kim ty się ścigać znów chcesz?"...

Obrazy: Jack Vettriano

Najbardziej lubię z tobą ranki - Krzysztof Logan


Irena Santor, Jan Kociniak
Najbardziej Lubię z tobą ranki

Krzysztof Logan Tomaszewski

Już ranek masz na twarzy
I dzień zaczyna bieg
Znów w kuchni kawę parzę
Przecieram z powiek sen
W pośpiechu czeszę włosy
I szminką zdobię twarz
Okruchy naszej nocy
Wciąż jeszcze płoną w nas

Gdy słońce nad chmurami
Rozpina jasny dach
Znów biorę cię w ramiona
Próbuję wstrzymać czas
I w chmurach z tobą fruwam
Na jawie tak się śni
Za szybą monotonnie
Codzienność pisze list

Najbardziej lubię z tobą ranki
I niecierpliwość twoich ust
Gdy na dzień dobry delikatnie
Całujesz, mówiąc, wstawaj już
Najbardziej lubię z tobą ranki
Zacisze kuchni, wanny śpiew
Gdy czajnik płynie w kłębach pary
A ty się jeszcze tulić chcesz

Jak dobrze jest w szlafroku
Połazić z kąta w kąt
Przerzucić ogłoszenia
Przeczytać Film i Sport
McEnroe znów zwyciężył
Tym razem przegrał Lendl
Fellini w Rzymie kręci
Swój obsesyjny sen

Lecz życie nie jest filmem
I ciągle spieszę się
Ty jesteś moją gwiazdą
Filmową gwiazdą - wiesz
Więc póki jeszcze mamy
Dla siebie parę chwil
Do kosza wrzuć gazetę
I prędko do mnie przyjdź

Najbardziej lubię z toba ranki...

Fot. Irena Santor, Ryszard Szeremeta

Najpiękniejsi są kochankowie - Krzysztof Logan


Irena Santor, Jan Kociniak
Lidia Stanisławska, Krzysztof Cugowski
Najpiękniejsi są kochankowie


Krzysztof Logan Tomaszewski

Pamiętasz, jak przyszłam po raz pierwszy do ciebie
Zatelefonowałeś, a ja, choć się wahałam, przybiegłam
Tak, tego się nie zapomina
Zaczęło się lato, upalne, sypiące dmuchawcami
Lato, w którym wszystko może się zdarzyć

Ulica, przy której mieszkałeś, biegła w dół, ku rzece
W ogrodach kwitły dzikie róże
Wstawał dzień, straciłem już nadzieję
Patrzyłem w okno, gdy nagle usłyszałem dzwonek
To byłaś ty

Gdy stanęłam pod twymi drzwiami
Tak mocno biło mi serce
Stałaś w korytarzu smukła, długowłosa
W błękitnej sukience i wydawało mi się
Że widzę ciebie po raz pierwszy

Mówiłam coś bez sensu, żeby ukryć zakłopotanie
Pamiętasz, ująłeś moją dłoń, przytuliłeś do swego policzka
Pamiętam wszystko
Słońce zaczęło tańczyć bossanovę na firance
I nagle najzwyczajniej w świecie wziąłem cię w ramiona

Najpiękniejsi są kochankowie
W San Francisco, w Paryżu, w Krakowie
Najpiękniejsi są kochankowie
Nawet umrzeć z miłości gotowi

Najpiękniejsi są kochankowie
Bowiem nigdy nie gaśnie w nich płomień
Najpiękniejsi są kochankowie
Bezimienni życia królowie

Zrozumiałam, że poza tobą nic się nie liczy
Wszystko jest nieważne, że jesteś mi najbliższy
Powtarzałem twoje imię, czułem, że mogę dokonać wielkich rzeczy
A pustka, którą nosiłem w sobie przez wiele lat gdzieś zniknęła
Po raz pierwszy w życiu
Chciało mi się śmiać i płakać jednocześnie - dzięki tobie
Powiedziałaś mi, że mnie kochasz
Mówiło mi to wiele kobiet
Lecz dopiero ty sprawiłaś, że uwierzyłam w to

Najpiękniejsi są kochankowie...

Brudzia - Jeremi Przybora


M. Kociniak, B. Łazuka, W. Pokora
W. Gołas, W. Michnikowski, J. Kobuszewski

Brudzia

Jeremi Przybora

Brudzia!
Niech z wódzią skrzyżuje się wódzia!
Brudzia!
Wypijmy ze sobą na ty!
Brudzia, brudzia!
W tykaniu chcę pana mieć udział.
Ja wolę to nawet od „wy”.

Weź pan ćwierć!
Ja – na śmierć…
Zostaw pan –
to nie ten stan!

Brudzia!
Nie!
Brudzia!
Fe!
Weź pan szkło
i puść pan go!

Brudzia!
W tykaniu ten sposób jest lepszy.
Brudzia!
Do jagód twych warga mi drży.
Brudzia, brudzia!
Pogadać, pocieszyć, opieprzyć
możliwe jest tylko na „ty”.

Weź pan ćwierć...

Brudzia!
Ty byku, ty mordo, ty brachu!
Brudzia!
Chcę tak pieszczotliwie cię zwać…
Brudzia, brudzia!
Ty chamie! Baranie! Ty łachu!
Co?! Gardzisz rodakiem, psiamać?!...

Taka gmina - Jeremi Przybora


Marian Kociniak
Wojciech Pokora - Taka gmina

Jeremi Przybora

Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina -
Taka gmina.
Ani lasek, ani glina,
Tylko piasek i olszyna -
Taka gmina.
Ani POM-u, ani młyna,
Krzyż, chałupy i krowina -
Taka gmina.
Od komina do komina
Wiater hula, deszcz zacina -
Taka gmina.
Taka gmina.

Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina -
Taka gmina.
Spotkasz chłopa - gęba sina,
Oj, nie wraca ci on z kina-
Taka gmina.
Miast kobiety, śpiewu, wina
Wóda, czkawka, Gwiżdż Janina -
Taka gmina.
Nikt od ucha nie ucina,
Tylko czasem chrząszcz brzmi w trzcinach -
Taka gmina, taka gmina

Ni wyżyna, ni nizina -
Ni krzywizna, ni równina,
Taka gmina.
Płacze dzieciak, wyje psina,
Gdzieś ktoś kogoś czymś zarzyna -
Taka gmina.
Jaki powód, czyja wina
Czy to skutek, czy przyczyna -
Taka gmina?
Tylko urżnąć się na chrzcinach
I wziąć zwiać do Wołomina -
Taka gmina. Taka gmina!

Fot. Edward Hartwig

Mężczyzna skowroneczek - Jeremi Przybora


Marian Kociniak
Mężczyzna skowroneczek

Jeremi Przybora

Mężczyzna – skowroneczek naszego poranka!
On nas budzi łagodnie zapachem śniadanka.
Ustami, jak owoce, powiek naszych muśnie,
wonnej kawy z dzbanuszka w filiżankę chluśnie,
zawiadomi, czy śliczna, czy brzydka pogoda
i piosenką do wstania i pracy sił doda!

Ukazuje się promienny młody mężczyzna
w estetycznym fartuszku, z tacą,
na której – apetyczne śniadanko, i śpiewa:

MĘŻCZYZNA SKOWRONECZEK

Tirli tirli pitu pitu.
Już słoneczko śród błękitu!
Tirli tirli turli la.
Zbudź się! Zbudź, pieszczoto ma!
Przetrzyj oczka! Ukaż ząbki!
Wstawać czas – zakładać zrąbki!
Tirli tirli turli la.
Zbudź się! Zbudź, pieszczoto ma!...