Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szalona lokomotywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szalona lokomotywa. Pokaż wszystkie posty

Szalona lokomotywa - Marek Grechuta

Marek Grechuta - Szalona lokomotywa - 1977



Na skale czarnej (muz. Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Nad zrębem planety (muz. Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Hop szklankę piwa (muz. Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Z głębiny nocy niepojętej (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Przez uczuć najdziwniejsze sploty (muz. Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Oto ja - oto on (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Motorek (muz. Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Józef Czechowicz – oryginalny tytuł wiersza "Przemiany")
Zagadki (muz. Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Pomnę jak niegdyś (muz. Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Czy to tu? (muz. Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Taniec szewców (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Któż może być bardziej szalony (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Zabij ten lęk (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Ikar (muz. Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Leszek Aleksander Moczulski)
Weź mnie ze sobą (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Ostatnia stacja rezygnacja (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)
Chcę cię uchronić (muz. Marek Grechuta, sł. Stanisław Ignacy Witkiewicz)

Na skale czarnej... - Witkacy

W moim Wspomnieniowie koniec lat 70. Wtedy to Krzysztof Jasiński reżyseruje niezwykły musical, „Szaloną lokomotywę”, a niedługo potem kupuję płytę, zawierającą fragmenty tego spektaklu. Okładka Jana Sawki obiecywała niezwykłą zawartość albumu i tak było, bo płyty słucham już prawie 40 lat i nadal mnie fascynuje. „Wsiadam” do Szalonej Lokomotywy bardzo często, aby posłuchać Grechuty i Witkacego, a zaczynam zazwyczaj od  Motorka, bo to utwór na pierwszym miejscu mojej listy przebojów. Przejmujący wiersz Józefa Czechowicza, oprawiony w muzykę Grechuty i Pawluśkiewicza, do dzisiaj wywołuje we mnie dreszcz zachwytu.


Stanisław Ignacy Witkiewicz
Witkacy

Na skale czarnej, spadającej w morze
stoi mój zamek
oplata go galeria w koronki z białego marmuru
w koronki z białego marmuru?
w koronki z białego marmuru?
tak!
chciałem coś pisać
co? co? co? co?
coś dżwięczy jak daleki gong
gong, gong, gong
coś dżwięczy jak daleki gong świątyni
kiedy? kiedy? kiedy?
kiedy, kiedy wieczorne niebo migdałowe
sklepi swą kopułę nad miastem

Nad zrębem planety, pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby,kłęby, kłęby tytanów
i rogate, i rogate widma
sypią, sypią, sypią gwiazd roje w wydarte otchłanie
myśl w własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja? samo się nie myśli
tak jak grzmi samo i samo się błyska
punkt się sprężył w "n" wymiarów przestrzeń
i przestrzeń klapła jak przekłuty balon

Hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop szklankę piwa hop!
Dnem mojej duszy jest pierwotna mściwość
a moim herbem jest soczysta larwa
zdębiałych koni lawiny, lawiny
i oficerów zasmucone miny

Hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop szklankę piwa hop!
ważę ciężary o jakich nie myślał żaden cezar świata
a wszystko ulata, ulata jak wata, ulata jak wata
hop szklankę piwa hop


Marek Grechuta
Na skale czarnej
Nad zrębem planety
Hop szklankę piwa

Z głębiny nocy niepojętej - Witkacy


Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Z głębiny nocy niepojętej

Witkacy

Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom nowym mnie przyzywa

W srebrzyste pola chciałabym z tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś był moją samotnością,
W tę noc chciałabym prześnić całe swoje życie.

Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom nowym mnie przyzywa

Patrz - tam na podniebnej skale,
w którą swe kły spienione zatapia fala law,
tam stanę ja, król zimnej pożogi,
w którą się Nicość ucieleśnia,
i Tajemnica pokorna jak jakieś
Małe zwierzątko przypełznie mi do nóg

W srebrzyste pola chciałbym z tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś był moją samotnością,
W tę noc chciałabym prześnić całe moje życie.

Przez uczuć najdziwniejsze sploty - Witkacy


Marek Grechuta
Przez uczuć najdziwniejsze sploty

Witkacy


Przez uczuć najdziwniejsze sploty,
błądzą drapieżne koty.
Przez uczuć najdziwniejsze sploty.

Widzę Ofelię, ale z bukietem w ręku,
w wagonie pierwszej klasy.
Mała stacyjka, a ona patrzy tam,
między zaspanych ludzi.

Wraca mi wszystko,
Lecz sam zdeptałem te zgliszcza.
Ty jedna miałaś klucze do mych podziemi.

Witkacy - fot. Józef Głogowski

Oto ja - oto on - Witkacy


Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Oto ja - oto on

Witkacy


Oto ja – oto on
W duszy bije jakiś dzwon
W duszy dzwonią mi dzwoneczki
chodźcie siostry i syneczki
Oto ja – oto on
W duszy bije jakiś dzwon
W duszy dzwonią mi dzwoneczki
chodźcie siostry i syneczki
Piekielne pomysły działają na zmysły
A dusza gdzieś skryta nikogo nie pyta


O, jak boli w sercu
(To od papierosów)...

Przemiany (Motorek) - Józef Czechowicz


Marek Grechuta - Motorek

Józef Czechowicz - Przemiany

Żyjesz i jesteś meteorem
lata całe tętni ciepła krew
rytmy wystukuje maleńki w piersiach motorek
od mózgu biegnie do ręki drucik nie nerw

Jak na mechanizm przystało
myśli masz ryte z metalu
krążą po dziwnych kółkach (nigdy nie wyjdą z tych kółek)
jesteś system mechanicznie doskonały
i nagle się coś zepsuło

Oto płaczesz
po kątach trudno znaleźć przeszły tydzień
linie proste falują - zamiast kwadratów romby
w każdym głosie słychać w całym bezwstydzie
Ostatecznego Dnia trąby

Otworzyły się oczy niebieskie
widzą razem witrynę sklepową i Sąd
przenika się nawzajem tłum - archanioły i ludzie
chmurne morze faluje przez ląd
ulicami skroś tramwaje w poprzek
suną mgliste rydwany
pod mostami różowe błyskawice choć grudzień

Otworzyły się oczy niebieskie
widzisz siebie - marynarza w Azji
a zarazem 3-letniego 5-letniego chłopca
na warszawskim podwórku
i siebie przed maturą w gimnazjum
namnożyło się tych postaci stoją ogromnym tłumem
a wszystko to ty
nie możesz tego objąć szlifowanym w żelazie rozumem

(Myśli proste falują światy zaćmiewa wichura
gdzie wiatr dmie - gasną latarnie
trąba w ciemności ponura
i wołasz
WŁADYKO PRZYGARNIJ

Otóż i jesteś umarły
w mechanizmie poruszają się kółka ale nie te
przez zepsucie się małej sprężynki
spadłeś piękny meteorze
na zupełnie inną planetę)

Zagadki - Witkacy (Grechuta)

Marek Grechuta - Zagadki

Witkacy

Zagadki – same się zgadują
Wszystko samo siebie tworzy
Póki śmierć się nie umorzy sama sobą
Zagadki się radują
Życie – patrzy w zwierciadło
Swej własnej głębi
Przerażenie samo się zdębi ze strachu przed sobą
Spadają maski z drzew, gór i owo
Widzę czar
Bezlitosne niebo
Ha ...

Pomnę jak niegdyś - Witkacy

Maryla Rodowicz
Pomnę, jak niegdyś


Witkacy

Pomnę, jak niegdyś szliśmy razem w lasy,
by zwierzać w sobie metafizyk głębię.
Lecz dawno, dawno minęły te czasy.
Ja - wszystko, co było, w sobie bezlitośnie gnębię.

Więc chciałabym teraz, by nasze rozmowy
były jak grzmoty przestrzeń wstrząsające
lub gdyby były między nami skargi,
to jako wichry jesienne wyjące.

Czy to tu - Witkacy

Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Czy to tu?

Wikacy


Czy to tu? Czy to nie tu?
Rzeczywiście śliczne miejsce
Jeden ładny piękny punkt
W tym nudnym pejzażu

Kto Pani jest?

Jestem malarką
Szukałam miejsca dla namalowania
Rosy na pajęczynkach
Wie pan, ja tak trochę
Metafizycznie stylizuję
A potem...

Dobrze, dobrze
Niech pani sobie maluje
Mnie to nic a nic nie obchodzi
Tylko proszę nie mówić nikomu
Nie mówić nikomu
O tym miejscu

Nic a nic nikomu nie pisnę
Ach jakie piękne są te błękitne kwiatki
Rzeczywiście śliczne miejsce
Jedyny ładny piękny punkt

Obrazy: Witkacy

Taniec szewców

Taniec szewców
z "Szalonej lokomotywy"

Witkacy
Fragment "Sonaty Belzebuba"


I teraz jesteś dzieckiem, mimo twego całego muzycznego demonizmu. Chodź do mnie — ja cię nauczę być sobą. Będziesz mój i zginiesz przez to, jak i wszyscy, ale inaczej: razem stworzymy piekielne dzieła, o których marzyć będą samotne szatany w bezsenne noce, śniąc o niebyłych nigdy szatanicach. We mnie piekło moich nienasyceń uwsteczni każdą miłość w bagno niszczącej rozkoszy. Ale zginąć musisz w upadku okropnym, jakiego nigdy dotąd nie przeczuwałeś.

Któż może być bardziej szalony - Witkacy


Marek Grechuta
Któż może być bardziej szalony

Witkacy


Z głębiny nocy niepojętej
sen modrooki na mnie kiwa
w postaci dziwnej, wniebowziętej
ku światom nowym mnie przyzywa

Któż może być bardziej szalony
niż my, prócz nas nic nie istnieje
jesteśmy jedyni sami
gigantyczni

O wy znikomo małe fakty
w nieskończoności czarnych żądz
O jakże marne są wszystkie akty
tych co się puszą karki swe gnąc

Co do mnie nic nie powiem
mam wrażenie jakby mi zdmuchnęło
wszystkie myśli spod czaszki
Jestem tylko przedłużeniem tego regulatora
Jakby mój mózg wbito niby na rożen
na tę żelazną dźwignię
albo też cały utożsamiłem się z maszyną,
cały utożsamiłem się z maszyną

To ja sam pędzę, to ja sam pędzę
przestrzeń jak byk
aby nadziać się na ostrze mego losu
Nie, chwila jest tak bardzo doniosła
Można by umieścić nad nami napis:
"Nie dotykać, wysokie napięcie grozi śmiercią"
Gdyby mnie dotknął ktoś nieruchomy i normalny
w jednej chwili runąłby jak rażony gromem

Zabij ten lęk - Witkacy


Maryla Rodowicz
Zabij ten lęk


Witkacy

Zabij ten lęk
On się mży jak ćma w noc ciemną
On patrzy i rodzi to
Czego już maską nie pojmiesz
Zabij ten lęk
Co się czai przez twe włosy
I sięga
Sięga po to
Po to co jest poza miejscem
Co jest zaprzeczeniem niczego

Witkacy - Autoportret

Ikar - Leszek A. Moczulski

Marek Grechuta - Ikar

Leszek Aleksander Moczulski

Krzyczałem do siebie
Wszystkie lustra odbijały moje szaleństwo
Zbiegowisko i wrzawa otaczały mnie szczelnie
Wszystkie lustra wykrzywiały moją twarz
Krzyczałem do siebie:

Ale ja nie chciałem skrzydeł
Ale ja nie chciałem złudzeń
Deptałem swoje niebo i śpiewałem
A radość, bez powodu, niszczyła wszystko po kolei
Jakby to nie była radość,
Tylko wielka powódź zalewała mój świat

Obudź się Ikarem, obudź się Ikarem
Szeptały moje sny
Obudź się Ikarem, obudź się Ikarem
Szeptały lustra
Obudź się Ikarem, obudź się Ikarem
Śpiewały moje sny
Obudź się Ikarem, obudź się Ikarem
Śpiewały moje sny
Obudź sie Ikaren
Wołały moje sny
Obudź się Ikarem
Krzyczały lustra
Obudź się Ikarem

Krzyczałem do siebie
Wszystkie lustra odbijały moje szaleństwo
Zbiegowisko i wrzawa otaczały mnie szczelnie
Wszystkie lustra wykrzywiały moją twarz
Krzyczałem do siebie
Obudź się Ikarem

Ale ja już nie miałem czasu
Który dopalał się na końcu
Wolno przesuwającej się wskazówki
Obudź się, jeszcze jest czas

Obudź się, jeszcze jest czas
Szeptały moje sny..
Obudź się, jeszcze jest czas
Śpiewały moje sny

Ale ja już nie miałem czasu...

Weź mnie ze sobą - Witkacy

Maryla Rodowicz
Weź mnie ze sobą

Witkacy

Weź mnie ze sobą na te kwietne łąki
gdzieśmy błękitne zbierali kwiateczki
i w letnim słońcu bzykiwały bąki
i miód zbierały w swe dziwne woreczki
Weź mnie ze sobą

Lecz roje much, roje much
Obsiadły twa czaszkę pełną miodu
Z kochanką twą dialektyką
Nie możesz wziąć rozwodu
Weź nie ze sobą

Ostatnia stacja rezygnacja - Witkacy

Maryla Rodowicz
Ostatnia stacja rezygnacja

Witkacy

Ostatnia stacja
Rezygnacja
Minięta z hukiem ogłuszającym
Pędzi lawiną
W dół...

Chcę cię uchronić - Witkacy

Marek Grechuta
Chcę cię uchronić

Witkacy


Nad zrębem planety, pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby tytanów
i rogate, i rogate widma,
sypią, sypią, sypią gwiazd roje w wydarte otchłanie
myśl własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja?
samo się nie myśli,
tak jak grzmi samo
i samo się błyska

A może świat jest nieskończenie zawiłą partią szachów,
którą w chwili szalonej nudy gra Pan Bóg z Diabłem,
dając mu dla zabawy olbrzymie fory,
olbrzymie fory?

Chcę Cię uchronić od wszystkich potworności,
które przeżywam, które przeżywałem
sam się kochałem w przeróżnych demonach
począwszy od klasy pierwszej,
od klasy pierwszej.

Witkacy - Autoportret